Sebastian Kotwica w pogoni za marzeniami

Czy Sebastian Kotwica, jeden z najbardziej utalentowanych polskich piórkowych, wkrótce wyruszy na podbój świata?

Gdybym wygrał tę walkę, to pewnie zostałbym u siebie w Kraśniku – powiedział Sebastian Kotwica portalowi MyMMA.pl po swoim pierwszym zawodowym pojedynku. – Dalej bym robił te swoje boksy, te swoje brazylijskie na słabym poziomie. Stałbym w miejscu. Niby przegrana, a dużo na niej zyskałem. Inaczej osiadłbym na laurach, myślał, że wszystko jest w porządku.

Pochodzący z Kraśnika 23-letni zawodnik swoją przygodę ze sportami walki rozpoczął od zapasów, zostając m.in. mistrzem Polski. W 2012 roku zapasy zeszły jednak na dalszy plan, a Kotwica ruszył w pogoń za swoimi marzeniami związanymi z MMA.

2009. Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży, finał stylu wolnego do 54kg – 17-letni wówczas Sebastian Kotwica (czerwony strój) pokonuje Patryka Szałowskiego.

Swojego debiutu w nowej dyscyplinie nie zaliczy jednak do udanych.

kotwica2

Sebastian Kotwica przed swoim pierwszy zawodowym pojedynkiem na ważeniu obok Patryka Mituły.

W listopadzie 2013 roku Patryk Mituła na gali Thunderstrike Fight League 1 wylał na głowę Kotwicy kubeł zimnej wody. Pomimo ogromnych problemów z zapasami naszego bohatera, Mituła złapał go w pewnym momencie w trójkąt nogami, zmuszając do poddania.

Porażka ta nie ostudziła miłości kraśniczanina do MMA. Wręcz przeciwnie – wspomniany kubeł zimnej wody okazał się bowiem paliwem, które jeszcze mocniej napędziło Kotwicę. W rezultacie młody zawodnik opuścił rodzinny Kraśnik, w poszukiwaniu lepszych warunków do rozwoju na początku 2014 roku udając się do Krakowa i tamtejszej Szkoły Walki Drwala.

Nowe rozdanie

„W momencie kiedy przyjechałem do Krakowa, rozpocząłem profesjonalne treningi.” – stwierdził w rozmowie z Lowkingiem.

Po niespełna rocznej przerwie Kotwica powrócił do walki, w Grodzie Kraka na gali Pride of the Royal City mierząc się z dysponującym sporą przewagą warunków fizycznych Tobiaszem Imbierskim.

Nie była to łatwa walka dla naszego bohatera, bo Imbierski nieźle radził sobie z pleców, ale doskonałe zapasy Kotwicy okazały się czynnikiem decydującym. Kraśniczanin raz po raz rzucał rywalem na lewo i prawo, pierwszy raz w karierze tocząc pełne trzy rundy i ostatecznie notując pewne zwycięstwo na kartach sędziowskich. Wykaraskał się też z kilku trudnych sytuacji (dosiad, balacha), demonstrując twardy charakter i mocne nerwy. Uwagę zwracało też kreatywne, choć trochę ryzykowne, podejście Kotwicy do walki na chwyty.

GIF 1, GIF 2, GIF 3

Próby atakowania Sebastiana Kotwicy kopnięciami lub kolanami są piekielnie ryzykowne, bo kraśniczanin potrafi kapitalnie kontrować je obaleniami.

Na GIFie 1 świetnie przechwytuje niskie kopnięcie Imbierskiego, atakując w odpowiedzi krosem, umiejętnie kładąc go na plecach i od razu uderzając z góry krótkim prawym.

Niewielki wzrost Kotwicy oraz jego inklinacje zapaśnicze czasami prowokują jego przeciwników do latających kolan – jak widzimy na GIFie 2, jest to taktyka szalenie ryzykowna – nasz bohater świetnie schodzi z linii ataku, przechwytując rywala w locie i kładąc go na deski. Chwilę potem próbuje już łapać go w odwrócony trójkąt – o czym za chwilę – ale bez powodzenia.

Wreszcie GIF 3 to prawdziwy majstersztyk – Kotwica atakuje frontalnym kopnięciem na głowę, po którym dokłada szybki prawy prosty (jedna z ulubionych technik m.in. Lyoto Machidy), następnie świetnie unika prawego sierpa rywala, odchodzi w stylu Tony’ego Fergusona z walki z Joshem Thomsonem, by potem mocnym obaleniem skontrować próbą kolana w wykonaniu Imbierskiego.

GIF 4, GIF 5

Arsenał obaleń Kotwicy jest przebogaty. Co szczególnie istotne, nie jest on zawodnikiem, który – jak wielu innych – „ciągnie” jedną technikę do samego końca, marnując niepotrzebnie siły. Wzorem chociażby Daniela Cormiera, jeśli czuje, że dana technika nie zadziała, błyskawicznie przechodzi do kolejnej.

Na GIFie 4 świetnie nurkuje pod ciosami, dynamicznie kładąc Imbierskiego na plecach. Podobnie rzecz ma się na GIFie 5 – tym razem jednak jego rywal nie daje mu zejść nisko po nogi, więc kraśniczanin, nie tracąc sił na kontynuowanie pierwotnej techniki, płynnie przechodzi do wewnętrznego haczenia, kończąc na górze.

GIF 6, GIF 7, GIF 8

W trzeciej rundzie pojedynku zawodnik Szkoły Drwala nadal miał jeszcze siły, aby kłaść Imbierskiego na plecach. Na GIFie 6 po raz kolejny kontruje niskie kopnięcie, od razu poszukując pozycji bocznej. Na GIFie 7 nurkuje pod ciosami, doskonale wkręcając się do obalenia. GIF 8 to następna udana próba skontrowania kopnięcia – Kotwica efektownie wycina przeciwnika, próbując od razu przejść do dosiadu.

GIF 9

Pamiętacie, co Luke Rockhold uczynił Timowi Boetschowi? Sebastian Kotwica też pamięta!

GIF 10, GIF 11

Zwróćcie uwagę, jak Sebastian Kotwica, będąc w pozycji bocznej, podbiera głowę Imbierskiego w odwrócony trójkąt nogami, szukając najprawdopodobniej z drugiej strony kimury. W analizowanej walce próbował robić to kilkukrotnie. Fantazji odmówić mu nie sposób!

Pierwsza wiktoria w karierze pozwoliła kraśniczaninowi nabrać rozpędu. Kuł żelazo, póki gorące, po trzech miesiącach powracając do występów.

Do gry wchodzą łokcie

W styczniu 2015 roku w swojej trzeciej walce w karierze zadebiutował w organizacji PLMMA na gali w Lublinie.

W starciu z Mateuszem Smolakiem Kotwica po raz pierwszy błysnął spektakularnym wykorzystaniem techniki, która wkrótce może stać się jego firmową.

„Katowałem worek w klubie” – powie po walce. „Brałem go sobie na dwadzieścia minut, katowałem go cały czas, wgniatałem w matę, żeby te łokcie były mocne. I sprawdziło się.”

Kotwica w doskonałym stylu zdemolował Smolaka z góry, prezentując nie tylko mordercze, bite z pełnym skrętem tułowia i niebywałą mocą – przywodzące na myśli samego Urijaha Fabera – łokcie, ale też ogromną cierpliwość i dojrzałość, a więc cechy, które zasługują na szczególne uznanie w przypadku tak młodego i nie posiadającego doświadczenia zawodnika, jakim jest podopieczny Tomasza Drwala.

GIF 12, GIF 13, GIF 14

Na GIFie 12 widzimy próbkę spokoju i opanowania ze strony Sebastiana Kotwicy, dla którego, przypomnę, pojedynek z Mateuszem Smolakiem był dopiero trzecim w karierze. Kraśniczanin spogląda w kierunku narożnika, wysłuchując instrukcji.

Na kolejnej animacji widać świetną kontrolę i cierpliwość Kotwicy – coś, co mocno wyróżnia go na tle innych zawodników. Widząc rywala reagującego na próbę przejścia do dosiadu, nie próbuje za wszelką cenę poprawić pozycji, cierpliwie czekając na dogodny do tego moment.

GIF 14 to ostatnia akcja pojedynku. Sebastian jest już w dosiadzie, skąd zasypuje Smolaka gradem ciosów, by ostatecznie skończyć go piekielnie mocnymi łokciami.

Ostatecznie kraśniczanin rozbił swojego rywala pod koniec pierwszej rundy, czym utorował sobie drogę do kolejnego występu pod banderą PLMMA.

Na początku maja przed własną publicznością w rodzinnym Kraśniku powrócił do klatki organizacji Mirosława Oknińskiego na gali TFL 7 / PLMMA 55.

„Jeszcze jestem za cienki na walkę wieczoru” – przyzna szczerze przed galą w rozmowie z MyMMA.pl. – „Za mały mam rekord, ale myślę, że w przyszłości będzie możliwość zrobienia walki wieczoru nie tylko na TFL, ale i w UFC, więc wszystko jest przede mną.”

Kotwica już wtedy, przed czwartą walką w swojej karierze, jasno określił, dokąd zmierza. Jego przystanią ma być UFC.

„To jest mój główny cel. Tylko to mam w głowie, tylko do tego się szykuję. Trzeba sobie stawiać poprzeczkę bardzo wysoko.”

Kraśniczanin przyznał jednak, że nie zamierza się spieszyć. Zdaje sobie doskonale sprawę z potrzeby regeneracji organizmu.

„Wytrzymałość mam dobrą, ale technika, technika, technika” – stwierdził. „Nie trenuję długo sportu, jakim jest MMA, długo trenowałem zapasy, mam więc dobrą bazę. Na razie technikę cały czas szlifuję, żeby stójka i parter były jak najlepiej dopracowane.”

„Od początku wjeżdżam, cały czas jest kontrola, cały czas jest presja, w parterze cały czas będzie kontrola” – przepowiadał przed pojedynkiem z Sebastianem Kujawiakiem, z którym zmierzył się w Kraśniku. – „Mam swój styl walki, który narzucam i to mi daje przewagę.

Jak powiedział, tak uczynił. W drugiej z rzędu walce o jego zwycięstwie przesądziły brutalne łokcie z góry, ale myliłby się ten, kto uznałby, że to jedyna broń w arsenale Kotwicy. W pojedynku z trenującym w Gracie Barra Łódź Kujawiakiem młody zawodnik pokazał bowiem bardzo dobrą pracę na nogach oraz umiejętność walki z obu pozycji – klasycznej i odwrotnej.

Potwierdził też po raz kolejny, że pomimo młodego wieku nie jest zawodnikiem, który daje się ponosić emocjom – walczył rozważnie i cierpliwie, a przyspieszył dokładnie wtedy, gdy wymagała tego sytuacja, w świetnym stylu kończąc rywala pod koniec pierwszej rundy.

GIF 15, GIF 16, GIF 17

Wielu znacznie bardziej doświadczonych stójkowiczów niż Sebastian Kotwica cofa się w linii prostej na siatkę. Pomimo tego, że kraśniczanin nie ma za sobą backgroundu w sportach uderzanych, a stójkę szlifuje na poważnie od bardzo niedawna, jest jednym z nielicznych fighterów, którzy świetnie „czują” klatkę – odchodzi zawsze po łuku, nie dając się tym samym zamykać pod siatką. Na uwagę zasługuje też ciągłe „przyruchy”, zmyłki, „fejki”, którymi Kotwica próbuje zaskoczyć rywala.

GIF 18, GIF 19, GIF 20

Klincz zdecydowanie nie jest płaszczyzną, w której walka z Kotwicą ma sens, o czym na GIFach 18 oraz 19 przekonuje się Sebastian Kujawiak – w obu akcjach nasz bohater błyskawicznie zapina klamrę i, przewracając rywala, trafia od razu do pozycji bocznej.

Z kolei na GIFie 20 widzimy ostatnią akcję w walce – Kotwica przechodzi do dosiadu, co okazuje się gwoździem do trumny dla Kujawiaka – kraśniczanin rozpuszcza ręce, potem łokcie, zmuszając sędziego do przerwania pojedynku.

„Gdy czułem, że jest mocno spięty, że mocno trzyma, nie szarpałem się na siłę, żeby nie wyszedł z tej pozycji” – powiedział w rozmowie z MMAnia.pl po walce. – Czekałem na odpowiedni moment.”

„Zapowiedziałem, że chcę skończyć tak, jak ostatnio, końcówkę pierwszej rundy, i tak faktycznie było. Katuję tą stójkę, bo zapasy są, parter jest. W parter też się za bardzo nie bawię, tyle że robię sobie wychodzenia, takie rzeczy. Moim głównym celem w parterze jest ubijanie – biorę sobie to od, tak zwanego, mojego guru, Tomka Drwala. Styl jego walki, podpatruję czasami jego myki na treningach.”

GIF 21, GIF 22

Próbka siły i zwinności Sebastiana Kotwicy.

Wielu zawodników, którzy przed rozpoczęciem przygody z MMA trenowali inne sztuki walki, miewa problemy, by zadomowić się w nowej dyscyplinie. I nie inaczej było w przypadku naszego bohatera.

„Trochę czasu potrzebowałem na przestawienie się” – stwierdził w programie Sztos Kotwica. „Nawyk wprowadzenie tego, żeby się kłaść jednak na plecach a nie na brzuchu był najtrudniejszym, który musiałem zmienić.”

Kraśniczanin przyznał również, że umiejętność walki z odwrotnej pozycji – niesłychanie przydatną w wymianach stójkowych – wyniósł z zapasów, gdzie jego wykroczną nogą była prawa.

„Cały czas pracuję nad moją stójką i zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest tak dobra jak moje zapasy” – mówi w rozmowie z Lowkingiem kraśniczanin. – „Natomiast, uważam, że jest na coraz lepszym poziomie i nie dam się zaskoczyć przeciwnikowi, dlatego trenuje także w odwrotnej pozycji.”

Pracujący jako trener zapasów, MMA oraz kalisteniki w krakowskim klubie SWD Fitness Platinium Kotwica wydaje się też być jednym z nielicznych zawodników, którzy rozumieją walkę. Jak stwierdził kiedyś w odniesieniu do Alistaira Overeema doskonały amerykański trener, Greg Jackson, umiejętność ta jest niezwykle rzadka.

„Jego (Alistaira Overeema) największą zaletą jest to, że doskonale rozumie walkę, czego nie potrafi wielu zawodników. Rozumieją, jak walczą, ale jeśli zapytasz ich: „Jak to zrobiłeś?” albo „Dlaczego to zrobiłeś?”, powiedzą coś w stylu: „Po prostu to robię” – powiedział w rozmowie z BloodyElbow słynny trener. – „Overeem rozumie, dlaczego będzie robił w walce to, co będzie robił, jak zamierza to robić oraz ogólny cel.”

Wydaje się, że trenerskie szlify oraz duże przywiązanie Kotwicy do drobnych elementów technik wykorzystywanych w klatce czynią z niego takiego właśnie zawodnika – doskonale rozumiejącego całą mechanikę walki.

No risk, no fun!

Trzema kolejnymi zwycięstwami Sebastian zwrócił na siebie uwagę organizatorów Fight Exclusive Night.

Na tydzień przed galą FEN 8 w Kołobrzegu Kotwica przyjął propozycję walki z Łukaszem Demczurem, którego dotychczasowy rywal, Grzegorz Sajbor, nabawił się poważnej kontuzji wykluczającej go z występu.

Decyzja ta była o tyle ryzykowna, że dla reprezentanta Szkoły Walki Drwala była to pierwsza w karierze walka w kategorii piórkowej – w debiucie, przeciwko Patrykowi Mitule, walczył bowiem w umownej wadze do 67 kilogramów.

kotwica3

W ciągu tygodnia Sebastian Kotwica musiał ściąć 10 kilogramów, aby zmieścić się w limicie kategorii piórkowej przed walką z Łukaszem Demczurem na gali FEN 8.

Pojedynek nie różnił się szczególnie od dwóch poprzednich w wykonaniu podopiecznego Tomasza Drwala. Kotwica od samego początku zademonstrował wyższość zapaśniczą, zajmując dominującą pozycję w parterze.

„Podszedłem do tego profesjonalnie. Nie byłem zestresowany, nie byłem spięty. Tak, jak na wcześniejszych walkach, wszystko było pod kontrolą” – powiedział po pojedynku FENowski debiutant portalowi MMANews.pl.

Po przeniesieniu walki do parteru Kotwica, prezentując niebywałą cierpliwość i kapitalną kontrolę z góry, systematycznie poprawiał pozycję, stopując wszystkie próby wyswobodzenia się Demczura z ciężkiego położenia. Gdy wyczuł odpowiedni moment, rozpuścił ręce, zmuszając mocno naruszonego rywala do oddania pleców, co okazało się gwoździem do trumny poznaniaka, który chwilę później zmuszony był klepać.

GIF 23, GIF 24

Umiejętność walki z obu pozycji w stójce to niezwykle użyteczna cecha, która usprawnia płynne poruszanie się, znacznie poszerzając ofensywny wachlarz Kotwicy w stójce, jednocześnie czyniąc go znacznie trudniejszym do „rozczytania” (GIF 23).

Na GIFie 24 Demczur bardzo dobrze nurkuje pod ciosem swojego rywala, ale ten błyskawicznie kontruje próbą gilotyny, ostatecznie przechodząc do półgardy.

GIF 25, GIF 26, GIF 27

Kotwica zaprezentował niebywałe opanowanie w starciu z Demczurem – powyżej widzimy, jak przechodzi od półgardy do bocznej (GIF 25), potem od bocznej do dosiadu (GIF 26), by na koniec zasypać rywala – który, nawiasem mówić, powinien cieszyć się, że łokcie nie było dozwolone na tej gali – gradem ciosów i ostatecznie poddać go duszeniem zza pleców (GIF 27).

„Nie chciałem od razu ruszać na ‚hurra’, jak to się mówi, żeby go od razu pacyfikować i mocno uderzać z góry, bo wtedy byłem narażony na przetoczenia” – przyznał doskonale regulujący tempo pojedynku 23-latek. – „Trzeba było go trochę podmęczyć w tym dosiadzie i w końcówce rundy skończyć.”

kotwica4

Zwycięzca świętuje wspólnie z narożnikiem.

Czy w niedalekiej przyszłości Sebastian Kotwica zacumuje u wybrzeży Stanów Zjednoczonych, rozpoczynając podbój UFC?

*****

Poprzednie odsłony serii:

Odcinek #8 – Islam Makhaczew
Odcinek #7 – Cody Garbrandt
Odcinek #6 – Doo Ho Choi
Odcinek #5 – Albert Tumenov
Odcinek #4 – Ray Borg
Odcinek #3 – Warlley Alves
Odcinek #2 – Chad Laprise
Odcinek #1 – Liam McGeary
W drodze na szczyt PL #3 – Marcin Bandel
W drodze na szczyt PL #2 – Mateusz Gamrot, Michał Andryszak
W drodze na szczyt PL #1 – Piotr Hallmann, Krystian Kopytowski, Marcin Held
W drodze na szczyt #2 – Jimmy Hettes, Charles Oliveira, Erick Silva
W drodze na szczyt #1 – Max Holloway, Paul Sass, Edson Barboza

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.