Sierpem #29 – Weidman rozwiewa wątpliwości

Na UFC 162 Chris Weidman zostawił na deskach nieprzytomnego Andersona Silvę. Wczorajszej nocy brazylijski wirtuoz ponownie skończył na deskach, tym razem jednak zwijając się z piekielnego bólu.

Na nieszczęście mistrza prawdopodobnie jego doskonała dyspozycja zostanie przyćmiona makabryczną kontuzją Andersona Silvy – po pierwszej walce pisano, że wygrana Amerykanina była rezultatem groteskowych momentami prowokacji Spidera, teraz z kolei porażkę Brazylijczyka zrzuci się na karb wspomnianego fatalnego złamania, którego stał się ofiarą w starciu z Chrisem Weidmanem. Bez względu jednak na to, jak bardzo zakrzywiana będzie rzeczywistość, fakt pozostaje taki, że Weidman na UFC 162 rozbił teatralno-prowokacyjno-kontrującą – czyli święcącą największe sukcesy – wersję Pająka, a na wczorajszej gali UFC 168 postawił kropkę nad i, udowadniając, że jest w stanie nie tylko ubić, ale i zdominować Brazylijczyka, który ręce trzyma wysoko, a sztuczki teatralne chowa do kieszeni.

Owszem, wątpić jest rzeczą ludzką, ale jeśli ktokolwiek po ostatnim boju o pas mistrzowski kategorii średniej nadal ma jakiekolwiek wątpliwości odnośnie tego, który zawodnik jest dzisiaj lepszy – Chris Weidman czy Anderson Silva – to niechybnie znaczy to, że przeradzające się w fanatyzm uwielbienie w stosunku do Pająka karykaturalnie zniekształca jego obraz rzeczywistości. Rzeczywistości, która nie jest skomplikowana, którą da się relatywnie łatwo rozłożyć na czynniki pierwsze, która nie posiada trzech den. Z całym bowiem szacunkiem dla Pająka, jego niebywałych umiejętności i rewelacyjnych wygranych – jego czas bezpowrotnie przeminął, Weidman pokonał go dwukrotnie, a Brazylijczyk nie był w stanie znaleźć odpowiedzi na taktykę Amerykanina. Mistrz dywizji średniej rozprawił się w sposób cholernie przekonywujący z Silvą – najpierw zostawiając go nieprzytomnego na deskach, potem wyjącego z bólu z połamaną nogą.

Nie jestem pewnie jedynym, który po tej walce życzyłby sobie, by genialny Brazylijczyk zakończył karierę po walce ze Stephanem Bonnarem, ale być może spektakularnie walczącemu Pająkowi pisany był właśnie spektakularny upadek? Szkoda jednak, że okazał się też makabrycznym…

Niewolnik

W rewanżu oglądaliśmy zupełnie innego Andersona Silvę niż ten, który stoczył pierwszą walkę z Chrisem Weidmanem. Innego a jednak – chciałoby się rzec – takiego samego. Z jednej strony bowiem w przeciwieństwie do pierwszego starcia w drugim Brazylijczyk zrezygnował z teatralnych prowokacji, prawdopodobnie zdając sobie sprawę, że Amerykanin nie jest typem zawodnika, który na te prowokacje będzie się nabierał, zapominając się w ataku. Co za tym idzie – ręce Brazylijczyka były podniesione znacznie wyżej w porównaniu do tego, jak wyglądało to na UFC 162. Z drugiej natomiast strony, widać było wielkie podobieństwo między obiema walkami. Gdzie się ono objawiało? W bezradności Andersona Silvy.

Jak wielokrotnie podkreślałem, Brazylijczyk był absolutnym bogiem walki z kontry. Gdy pozbawiano go takich możliwości, starcia Silvy wyglądały tak, jak to z Thalesem Leitesem czy Demianem Maią – obaj krajanie nie przyjęli zaproszenia Pająka do ataku, ale też obaj okazali się dramatycznie bierni i niezdolni do jakichkolwiek prób zagrożenia ówczesnemu dominatorowi. W efekcie Silva kąsał ich pojedynczymi ciosami, czyniąc te walki mało, delikatnie rzecz ujmując, przyjemnymi dla oka, jednocześnie jednak pewnie zwyciężając.

Również i Chris Weidman nie przystał na warunki Pająka. Odrzucił zaproponowany przezeń scenariusz, tworząc swój własny, w którym to on jest reżyserem, a Pająk jedynie kukiełką. W przeciwieństwie do wspomnianych Mai i Leitesa Weidman miał odpowiednie, trzymając się języka sztuki, rekwizyty i teatralne szlify, by rozegrać przedstawienia tak, jak sobie to zaplanował, za pierwszym razem upokarzając Brazylijczyka nokautem, za drugim natomiast zostawiając go na deskach z wykrzywioną z potwornego bólu twarzą w iście dantejskiej scenie.

Pająk stał się niewolnikiem swojego geniuszu. Geniuszu walki z kontry. Geniuszu, który wraz z upływem lat i zrozumieniem jego taktyki przez rywali stał się jego przekleństwem, co z okrutną mocą objawiło się w obu walkach z Chrisem Weidmanem.

Przyjrzyjmy się poniższym fragmentom walki, by zrozumieć, że po raz kolejny to nie Brazylijczyk przegrał, ale Amerykanin wygrał.

Runda pierwsza

GIF 1, GIF 2

Anderson Silva nie chciał znaleźć się w parterze z Chrisem Weidmanem. To oczywista oczywistość po tym, jak w pierwszej walce ówczesny pretendent kilka razy solidnie trafił tam Brazylijczyka. Czego nie chciał natomiast Amerykanin? Tego samego, czego nie chcieli wszyscy poprzedni rywale Pająka – by ten ostatni znalazł dystans i rozszalał się w stójce. Dlatego też celem Weidmana od samego początku było zagrożenie Brazylijczykowi sprowadzeniem – w tym celu na GIFie 1 Amerykanin markuje zejście po nogi. Daje wyraźnie do zrozumienia pretendentowi, by ten nie poczuł się zbyt pewnie w stójce, bo może wylądować na plecach.

Chwilę potem Weidman znów skraca dystans, ale tym razem próbuje lewego prostego (GIF 2). Anderson Silva świetnie się odchyla, ale nie kontruje – z dwóch powodów (dokładnie tych samych, dla których nie był w stanie skontrować Amerykanina w ich pierwszym boju). Po pierwsze – chwilę wcześniej Weidman markował zejście po nogi, a Brazylijczyk bardzo nie chciałby znaleźć się z nim w parterze – a zatrzymanie się i próba kontry mogłyby właśnie do tego doprowadzić. Po drugie – Weidman nie otwiera się w ataku, jest uważny, cały czas śledzi poczynania Brazylijczyka. Nie jest bezgłowym jeźdźcem w stylu Forresta Griffina, nie daje okazji Pająkowi do kontry. Ten, z jednej strony obawiając się sprowadzenia, z drugiej dostrzegając, że tego typu atak Weidmana to nie jest wymarzoną okazją do kontry, rezygnuje z wyprowadzenia ciosu.

Zwracam uwagę na to, jak Weidman depcze prawą stopę Brazylijczyka – nie pierwszy i nie ostatni raz w tej walce. Nawet tylko chwilowe jej unieruchomienie powoduje, że Silva przestaje pływać, nie jest bowiem naturalnym ruchem wyprowadzanie ciosu z unieruchomioną przez rywala stopą, choćby i przez milisekundę.

GIF 3

W kolejnej akcji (GIF 3) Chris Weidman po tym jak na GIFie 2 spróbował ataku bokserskiego, tym razem – słusznie przeplatając ataki zapaśnicze z uderzeniami, czym powoduje, że jego rywal, nie wie, czego się spodziewać – idzie po wykroczną nogę Spidera, ponownie na nią nadeptując. Obalenie za jedną nogę na środku oktagonu zawsze były najskuteczniejszą bronią na Pająka i tak, jak wspominałem w zapowiedzi walki, jeśli czynił to będzie Amerykanin, będzie miał spore szanse na położenie Brazylijczyka na plecach. Tak też się dzieje – Weidman po wychwyceniu prawej nogi Brazylijczyka nadal trzymając ją prawą ręką, lewą sięga po lewą kończynę rywala i poprzez zastawienie sprowadza go do parteru.

Oddam w tym momencie głos autorowi cyklu Suplesem, Tsubasie, który tak opisuje tą sytuację:

Anderson, trzymając ręce wysoko, nie był w stanie wyłapać Weidmana, używając underhooków. Próbowanie ściągania Chrisa do dołu również było mocno nieudanym pomysłem, jest to dużo łatwiejsze przy rywalu, który przy wejściu w nogi preferuje niższą pozycję, gdy ręce zawodnika broniącego mogą wygenerować większą siłę. Ściągniecie do dołu Chrisa, który wchodził z wysokiej pozycji, mając bardzo stabilną pozycję, było w tej sytuacji niewykonalne. Największym błędem Silvy w momencie ataku Weidmana było odstawienie nogi zakrocznej, zamiast wykrocznej, co nie tylko pozbawia stabilizacji pozycji, ale również kłóci się z ideą obrony nóg, aby to noga wykroczna została najpierw obroniona, natomiast u Spidera została ona wysunięta w stronę rywala, śmiało zachęcając do ataku. Jedyne, co dobrze zrobił w tej akcji Brazylijczyk, to skręcenie się do boku, jednak w tym momencie nie mogło to stanowić przeszkody dla All Americana, który bardzo głęboko wychwycił nogę, a próbujący przełożyć swoją prawą rękę pretendent nie miał miejsca, aby overhookiem próbować podnosić pozycję mistrza. Weidman – jak znaczna część amerykańskich zapaśników – mając wychwyconą jedną nogę, automatycznie szukał biodra Spidera, aby zapiąć klamrę, w której czuje się bardzo pewnie, jednak mając niemal nieruchomą nogę Spidera, w ułamku sekundy zmienia koncepcję i blokując ją, finalizuje jedyne obalenie w tej walce.

Zapasy, mimo dobrych statystyk, to pięta achillesowa byłego mistrza, co zostało po raz kolejny choć w małym stopniu udowodnione.

GIF 4, GIF 5

Po wylądowaniu na plecach Silva jednak błyskawicznie podniósł pozycję, przenosząc walkę do klinczu pod siatką. Nie będę ukrywał, że oglądając Weidmana wczepionego w Pająka pod siatką, pomyślałem, że jest to koszmarny błąd mistrza – Pająk bowiem jest prawdziwym arcymistrzem klinczu, nawet znajdując się plecami do siatki, potrafi tak fantastycznie kontrolować poczynania swoich rywali, jak nikt inny. Zarządza każdym ruchem przeciwnika. Zresztą, przytoczmy, co do powiedzenia na temat klinczu Brazylijczyka miał swego czasu Rich Franklin:

Gdy, przykładowo, ty i ja znajdujemy się w klinczu, łapię twoją głową i ściągam ją do dołu, to twoją reakcją jest podnoszenie jej do góry. Cokolwiek robię w trakcie walki, twoją naturalną reakcją jest stawianie oporu. Zawsze tak jest. Jeśli chcę cię odepchnąć, ty spróbujesz odepchnąć mnie, żeby nie stracić równowagi.

Anderson Silva natomiast steruje tym, co dzieje się w klinczu. Kontroluje twoją pozycję, twój kręgosłup. Przekręca go do boku. Przypuśćmy, że chce cię pochylić do twojej prawej strony – jeśli poczuje opór, dostrzeże, że robisz wszystko, by do tego nie dopuścić, nie będzie się z tobą siłował, wykorzysta twoją własną energię, żeby błyskawicznie przekręcić cię do drugiej strony. Tak jakbyś to tym sam pomagał mu osiągnąć jego cele. Zanim się orientujesz, jesteś już po drugiej stronie i walczysz o to, żeby znów złapać równowagę.

Próbkę tego, o czym mówił Franklin, widzimy na dwóch powyższych gifach. Anderson Silva świetnie broni próby sprowadzenia, przekręcając Weidmana do swojej lewej strony. Obaj zawodnicy częstuję się w kolanami na korpus, choć to te w wykonaniu Brazylijczyka są mocniejsze. Z drugiej jednak strony, Chris udowodnił, że również ten element gry Pająka rozpracował w najdrobniejszym szczególe, o czym niżej.

GIF 6, GIF 7

Na GIFie 6 (oraz powtórce obok) widzimy, jak Anderson Silva zapina klamrę na głowie Amerykanina, ściągając ją do dołu i tym samym próbując kontrolować posturę mistrza, ściągając go na kolana na korpus. Początkowo prawa ręka Weidmana jest uwięziona, ale gdy tylko wyciąga ją spod uścisku Brazylijczyka, nie robi tego, co prawdopodobnie robiłoby większość zawodników – nie koncentruje swojej uwagi na zerwaniu klamry, nie walczy za wszelką cenę z uchwytem Pająka. Role się odwracają! Jak powiedział Franklin, w klinczu to Brazylijczyk wykorzystywał energię swoich rywali do manipulowania nimi – teraz to Weidman wykorzystuje energię, jaką Silva wkłada w ściąganie jego głowy do tego, by wystrzelić ze swoimi ciosami. Najpierw prawym trafia na korpus, by potem krótkim prawym sierpem nad rękami skupionego na kontrolowaniu uchwytu Brazylijczyka powalić go na deski. Pająk, pochłonięty tajskim klinczem, nawet nie widzi tego wyprowadzanego z boku ciosu – co jeszcze potęguje jego destrukcyjną siłę. Nieprzytomny przez chwilę – jak wydaje się na powtórkach – Anderson pada na deski, gdzie z nawałnicą rusza Weidman.

GIF 8, GIF 9, GIF 10, GIF 11

W parterze dominacja mistrza nie podlegała dyskusji. Być może tylko temu, że pojedynek sędziował Herb Dean Brazylijczyk zawdzięcza to, że nie przerwano go po gradzie ciosów, które przyjął zaraz po knockdownie. Z drugiej strony, z perspektywy tego, co wydarzyło się potem, być może lepiej stałoby się, gdyby starcie jednak przerwano właśnie w tym momencie…

Weidman tym razem nie próbował żadnych poddań, które mogłyby kosztować go utratę dominującej pozycji – nie popełnił zatem błędu z ich pierwszego starcia, gdy nieskutecznie poszedł po nogę Spidera. Na GIFie 8 mistrz próbuje duszenia Ezekielem, ale bez gi trudno o wykończenie takiej techniki, jeśli nie nazywasz się Aleksiej Olejnik. Tym niemniej, taka próba nie narażała Weidmana na utratę pozycji.

Na powyższych gifach widzimy, jak świetnie pozycję bezradnego w parterze Pająka kontrolował Chris. Niewiele znaczące ataki z dołu Silvy (vide GIF 11) nie stanowiły żadnego zagrożenia. Być może punktowanie pierwszej rudy 10-8 byłoby przesadą, ale jestem sobie w stanie wyobrazić polskich sędziów, którzy ochoczo by na to przystali.

Warto podkreślić, że Chris prezentuje zupełnie inny styl gnp niż Chael Sonnen. Ten ostatni zadaje masę lekkich ciosów w parterze, czym utrzymuje aktywność, nie dając powodów sędziemu do podniesienia walki. Natomiast chętnie podnoszący pozycję w celu wyprowadzenia potężniejszych ciosów Weidman atakuje z mniejszą częstotliwością, ale znacznie, znacznie mocniej – każde niemal jego uderzenie stanowi duże ryzyko dla zawodnika będącego na dole. Mistrz zademonstrował też rewelacyjną pracę łokciami, a więc coś, co spowoduje, że jego przyszli rywale będą musieli bardzo uważnie kontrolować swoje ofensywne zapędy w stójce, by przypadkiem nie przypłacić ich znalezieniem się na plecach pod gradem ciosów Weidmana.

GIF 12, GIF 13

Na GIFie 12 ponownie widzimy doskonały łokieć w wykonaniu mistrza, natomiast akcja z GIFu 13 potwierdza, że Weidman naprawdę dążył do skończenia Pająka przed czasem. Miała miejsce w samej końcówce rundy, gdy mistrz mógł po prostu poczekać do końcowej syreny, mając otwierającą odsłonę w kieszeni. Weidman jednak rewelacyjnie zanurkował, trafiając potężnym prawym prosto w szczękę Brazylijczyka.

Runda druga

GIF 14, GIF 15

W pierwszym starciu Spidera z Weidmanem (szczegółowa analiza, którą polecam, bo pomaga też zrozumieć to, co wydarzyło się w rewanżu, znajduje się tutaj) jedyną skuteczną ofensywę Silvy stanowiły lowkingi, którymi kilka razy pokarał ówczesnego pretendenta. Przytoczę jednak fragment z mojej zapowiedzi walki rewanżowej.

Pająk zapewne zaprzęgnie chętniej do boju lowkingi, którymi kilka razy trafił ówczesnego pretendenta w ich pierwszym boju, ale… jestem pewien, że Weidman będzie na nie przygotowany.

Dokładnie tak właśnie było – Weidman potrzebował jednak zapalnika, który wprowadzi go w tryb blokowania lowkingów. Tym zapalnikiem było piekielnie mocne niskie kopnięcie Andersona Silvy z początku drugiej rundy (GIF 14). Od tego momentu mistrz wszedł w tryb blokowania lowkingów (w walkach z innymi rywalami po prostu je przechwytywał, ale wobec szybkości Silvy nie było to możliwe), z którego nie wyszedł do końca pojedynku. Brazylijczyk mógł jednak ustrzec się makabrycznej kontuzji, ale o tym powiemy za chwilę.

GIF 15 to ważny moment walki – jedyny fragment, w którym Anderson Silva miał realną – nie tak dużą, jak to z innymi rywalami bywało, ale jednak – szansę na ustrzelenie Chrisa Weidmana. Amerykanin zamarkował prawy i ruszył z lewym ciasnym sierpem, mając głowę niebezpiecznie wysuniętą do przodu, ale kontra prawym Silvy okazała się chybiona (trafił w rękę rywala), a chwilę potem musiał już uciekać spod siatki w obawie przed obaleniem. Swoja drogą, Pająk tą akcją potwierdził, jak dobrze nadal czuje dystans do statycznego oktagonu oraz jak źle działa to już w odniesieniu do poruszającego się celu. Wysoce prawdopodobne jest też, że knockdown z pierwszej rundy zaczął zbierać swoje żniwo w drugiej, objawiając się w wyraźnie gorszej dynamice Brazylijczyka…

GIF 16, GIF 17

Dwa powyższe gify to dobrze znany z pierwszej walki obraz bezradnego Andersona Silvy, który po przegraniu pierwszej rundy i w konfrontacji z rozsądną taktyką Weidmana zmuszony jest sam szukać swoich szans w atakach. A jako, że całe lata skupiony był na kontrowaniu… Nic dziwnego, że jego ciosy z akcji powyżej prują powietrze. Weidman nie tańczy w rytm muzyki Silvy.

GIF 18, GIF 19

GIF 18 to pierwsze i ostatnie ostrzeżenie, jakie otrzymał Anderson Silva. Próbując tym razem zewnętrznego lowkinga, nadział się na blok Weidmana – blok, który prawdopodobnie był mocno dla Spidera bolesny, ale był zwiastunem tego, co nadeszło potem. To, że później Brazylijczyk raz jeszcze zaatakował wewnętrznym (jak na GIFie 14) lowkingiem było prawdopodobnie wynikiem tego, że tamten trafił czysto i soczyście, a zewnętrzny z gifu powyżej został boleśnie zblokowany.

Na GIFie 19 Weidman, znów depcząc po prawej stopie Andersona, atakuje lewym, ale pozostaje czujny, nie otwierając się zanadto – w efekcie nie trafia ani on, ani kontrujący nieśmiało Brazylijczyk – obaj dobrze uchylają się przed ciosami. Chwilę potem widzimy jedyny w tej walce i prawdopodobnie ostatni w historii fragment, może raczej namiastkę, prowokacji, ze strony Pająka, który na sekundę zaczyna tańczyć przed Weidmanem.

GIF 20, GIF 21

Oba powyższe gify obrazują bezradność Andersona Silvy. Na pierwszym z nich próbuje nieprzygotowanego kopnięcia, bez jakiegokolwiek przekonania, że może się ono powieść, na kolejnym natomiast lewym inicjuje akcję Weidman, ale jest bardzo uważny, cały czasu utrzymując kontakt wzrokowy z Brazylijczykiem i będąc w każdej chwili gotowym do odejścia. Spóźniony Silva nie trafia z kontrą, a nawet gdyby trafił, nie uczyniłby prawdopodobnie krzywdy świadomemu zagrożenia Amerykaninowi.

GIF 22

Chwilę przed decydującą akcją pojedynku Chris trafił dobrym kopnięciem na korpus, o który aż się prosi w wypadku walki z odwrotnie ustawionym rywalem.

GIF 23, GIF 24

Wreszcie nadeszła rozstrzygająca całe zawody chwila – Anderson Silva wyprowadził potężnego wewnętrznego lowkinga, którego rewelacyjnie zblokował Chris Weidman, w efekcie czego kość piszczelowa Brazylijczyka nie wytrzymała. Odnotujmy fakt, że z trzech lowkingów Pająka dwa zablokował Amerykanin i już nawet ten pierwszy zblokowany (zewnętrzny) niósł za sobą ryzyko tego, co w makabrycznej scenie zmaterializowało się przy trzecim, ostatnim.

Zwróćmy uwagę, jak w ogóle do tego doszło. Anderson Silva uderza z odwrotnej pozycji wewnętrznym lowkingiem na wykroczną nogę klasycznie ustawionego Chrisa Weidmana. Dlaczego za pierwszym razem trafił soczyście i mocno, za drugim natomiast złamał nogę? Nie chodzi o sam fakt, że przy pierwszej, udanej próbie Amerykanin nie zrobił nic, by zblokować kopnięcie, bo nawet gdyby wtedy uniósł nogę, nadal przyjąłby na udo cały impet uderzenia. Otóż, Weidman tym razem odrobinę – a rzeczona odrobina w warunkach rywalizacji na najwyższym na świecie poziomie decyduje o wszystkim – zmienił swoje ustawienie względem pretendenta, na co Spider nie zareagował prawidłowo, wyprowadzając bliźniacze kopnięcie do tego, którym trafił na GIFie 14. Weidman nie był już jednak ustawiony tak frontalnie względem Brazylijczyka, jak miało to miejsce wcześniej, jego stopa nie była skierowana na środek pozycji Andersona, był odrobinę przesunięty do boku – właśnie dzięki temu wystarczyło, by uniósł nogę i minimalnie skierował je do swojego środka (do prawej), w rezultacie witając piszczel Pająka swoim kolanem, co doprowadzić musiało do takiego a nie innego rozstrzygnięcia.

Spójrzmy na GIFa 24 i wyobraźmy sobie, że w momencie, gdy Silva odrywa lewą nogę od ziemi, wyprowadzając kopnięcie, Chris Weidman znajduje się kilkanaście centymetrów na lewo (względem obrazu) – wtedy miałby znacznie większe trudności z zablokowaniem tego kopnięcie, ergo ryzyko złamania nogi Andersona spadłoby.

Wyprowadzanie wewnętrznego lowkinga na rywala ustawionego odwrotnie jest tym bardziej ryzykowne, im bardziej jego wykroczna noga/stopa skierowana jest do środka (w przypadku Andersona – im bardziej lewa stopa Weidmana skierowana była do prawej strony Amerykanina) – kopiąc wówczas, narażamy się na frontalne trafienie w kolano lub piszczel rywala. W najlepszym wypadku trafimy w udo, ale z uwagi na takie ustawienie prawdopodobnie kopnięcie ześliźnie się po nim, nie czyniąc rywalowi większych szkód.

Jako że jeden obrazek może zastąpić tysiąc słów, spójrzmy na poniższą grafikę.

silvavsweidmankick

Żółte koło oznacza Silvę, niebieskie – Weidmana. Czarne zaokrąglone prostokąty to stopy obu zawodników. Na pierwszym przykładzie z lewej strony obaj zawodnicy są swoimi lustrzanymi odbiciami. Jeśli Silva wyprowadzi teraz wewnętrznego lowkinga swoją lewą nogą, ryzyko tego, że Weidman zdoła zablokować je przednią częścią swojego lewego kolana, jest relatywnie niewielkie.

W sytuacji drugiej z powyższego obrazka (środkowej), Weidman delikatnie zmienia położenie swojej wykrocznej stopy, zadzierając ją do środka. Teraz Silva musi być uważniejszy i precyzyjniejszy przy wyprowadzaniu zewnętrznego lowkinga, bo ryzyko frontalnego trafienia w kolano Weidmana zwiększa się.

Feralne kopnięcie Brazylijczyka jednak możemy porównać do ostatniej sytuacji na zaprezentowanym obrazku (porównaj z GIF 24). Weidman nie tylko miał minimalnie zadartą stopę nogi wykrocznej, ale i cały był przesunięty do lewej strony Silvy, co raczej powinno skłonić tego ostatniego do wyprowadzenia zewnętrznego kopnięcia swoją prawą nogą a nie wewnętrznego lewą. Żeby to jeszcze lepiej zrozumieć, wyobraźmy sobie, że na ostatnim przykładzie na grafice przesuwamy Weidmana jeszcze bardziej na prawo, zostawiając Spidera w tym samym miejscu – wówczas kierunek, z którego nadchodzi lowking Silvy pada prosto na przednią część kolana Amerykanina.

Umarł król…

Anderson Silva, przyzwyczajony przez lata do walczenia w jeden i ten sam sposób, nie był w stanie przystosować się do nowych okoliczności, nie był w stanie przeforsować zasieków, które postawił przed nim Chris Weidman. Wobec bardzo uważnej i przemyślanej stójki w wykonaniu Amerykanina Brazylijczykowi z jego całego przebogatego – ale jednak nastawionego na kontry – arsenału pozostały tylko lowkingi. Chris Weidman w Serra-Longy Gym odrobił pracę domową i wyeliminował jedyną technikę, jaką realnie zagrażał mu Brazylijczyk.

Makabryczne zakończenie kariery przez legendę czy kapitalny występ mistrza? Jedno i drugie. Rewelacyjna dyspozycja Chrisa Weidmana, która doprowadziła do spektakularnego i, niestety, mrożącego krew w żyłach upadku niezniszczalnego Andersona Silvy.

fot. Esther Lin / MMAFighting.com
Video – Voranek

…………………

Pozostałe części cyklu Sierpem:

Jotko vs Santos – jak ubić Cariocę?
GSP vs Hendricks – rabunek czy sprawiedliwość?
Iaquinta lepszy od Hallmanna
Hallmann vs Iaquinta – jak ubić Ala?
Velasquez vs JDS III – analiza przed walką
Omielańczuk vs Guelmino – jak ubić Huna?
Hallmann vs Trinaldo – czym dysponuje Massaranduba?
Fenomen Conora McGregora
Machida vs Davis – kontrowersja czy skandal?
Weidman detronizuje Silvę
Analiza stójki Chrisa Weidmana
Szczwany lis Fabricio Werdum
Jak JDS znokautował Hunta?
JDS vs Hunt – analiza przed walką
Czy Daniel Cormier to Fedor 2.0?
Gegard Mousasi – archetyp fightera
Held nie ubił Jansena – analiza
Held vs Jansen – jak w stójce ubić Dave’a cz. II
Held vs Jansen – jak w stójce ubić Dave’a
Machida nieuchwytny dla Hendersona
Aldo vs Edgar – analiza rund mistrzowskich
Aldo vs Edgar – analiza pierwszych 3 rund
Jak Pettis ubił Cerrone
Velasquez vs JDS II – analiza walki
Boks Juniora dos Santosa
Stójkowy arsenał Nate’a Diaza
Te Huna i jego boks
Co na GSP ma Condit

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

54 Comments

  1. Tsubasa

    29 grudnia 2013 at 18:34

    Przed walką słusznie pytano, czy Anderson Silva, który nie będzie pajacował będzie nadal tym samym Andersonem? Otóż nie, a jedno obalenie jakie oddał Brazylijczyk to pokazało.

    • Tsubasa

      29 grudnia 2013 at 18:59

      Anderson, trzymając ręce wysoko nie był w stanie wyłapać Weidmana używając underhooków. Próbowanie ściągania Chrisa do dołu również było mocno nieudanym pomysłem, jest to dużo łatwiejsze przy rywalu, który przy wejściu w nogi preferuje niższą pozycję, gdy ręce zawodnika broniącego mogą wygenerować większą siłę. Ściągniecie do dołu Chrisa, który wchodził z wysokiej pozycji mając bardzo stabilną pozycję było w tej sytuacji niewykonalne. Największym błędem Silvy w momencie ataku Weidmana było odstawienie nogi zakrocznej, zamiast wykrocznej, co nie tylko pozbawia stabilizacji pozycji, ale również kłóci się z ideą obrony nóg, aby to noga wykroczna została najpierw obroniona, natomiast u Spidera została ona wysunięta w stronę rywala, śmiało zachęcając do ataku. Jedyne co dobrze zrobił w tej akcji Brazylijczyk, to skręcenie się do boku, jednak w tym momencie nie mogło to stanowić przeszkody dla All Americana, który bardzo głęboko wychwycił nogę, a próbujący przełożyć swoją prawą rękę pretendent nie miał miejsca, aby overhookiem próbować podnosić pozycję mistrza. Weidman jak znaczna część amerykańskich zapaśników mając wychwyconą jedną nogę automatycznie szukał biodra Spidera, aby zapiąć klamrę, w której czuje się bardzo pewnie, jednak mając niemal nieruchomą nogę Spidera w ułamku sekundy zmienia koncepcję i blokując ją finalizuje jedyne obalenie w tej walce.
      Zapasy, mimo dobrych statystyk to pięta achillesowa byłego mistrza, co zostało po raz kolejny choć w małym stopniu udowodnione.

  2. PAN EM

    29 grudnia 2013 at 18:58

    No cóż, sam chciałem bliżej przyjrzeć się tej walce i porównać ją z pierwszą, ale to co zobaczyłem/przeczytałem teraz w zasadzie załatwia sprawę. Naiver jesteś królem.
    Ewentualnie później dopiszę kilka swoich spostrzeżeń, o ile w ogóle uda mi się coś więcej wyciągnąć z tej walki.

    Jedna rzecz, którą napisałeś budzi moją wątpliwość. Napisałeś:

    „Otóż, Weidman tym razem odrobinę – a rzeczona odrobina w warunkach rywalizacji na najwyższym na świecie poziomie decyduje o wszystkim – zmienił swoje ustawienie względem pretendenta, na co Spider nie zareagował prawidłowo, wyprowadzając bliźniacze kopnięcie do tego, którym trafił na GIFie 14. Weidman nie był już jednak ustawiony tak frontalnie względem Brazylijczyka, jak miało to miejsce wcześniej, jego stopa nie była skierowana na środek pozycji Andersona, był odrobinę przesunięty do boku – właśnie dzięki temu wystarczyło, by uniósł nogę i minimalnie skierował je do swojego środka (do prawej), w rezultacie witając piszczel Pająka swoim kolanem, co doprowadzić musiało do takiego a nie innego rozstrzygnięcia.”

    by następnie dodać:

    „Wyprowadzanie wewnętrznego lowkinga na rywala ustawionego odwrotnie jest tym bardziej ryzykowne, im bardziej jego wykroczna noga/stopa skierowana jest do środka (w przypadku Andersona – im bardziej lewa stopa Weidmana skierowana była do prawej strony Amerykanina) – kopiąc wówczas, narażamy się na frontalne trafienie w kolano lub piszczel rywala”

    Czy ja dobrze rozumie – Silva przy pierwszym wewnętrznym lowkingu, który wszedł i nie został zablokowany uderzał w momencie w którym Weidman był ustawiony w ten sposób, że jego stopa wykrocznej nogi skierowana była mniej więcej w środek pozycji Silvy, co z kolei oznacza, że zgodnie z tym co napisałeś na końcu było to w teorii bardzo ryzykowne kopnięcie. Paradoksalnie jednak ten lowking, który został zablokowany i zakończył walkę był dużo bardziej rozsądny (jego inicjacja), bo Weidman nie był ustawiony już tak frontalnie?

  3. naiver

    29 grudnia 2013 at 19:58

    @Tsubasa, dzięki! Mogę ten cytat (Twoją wypowiedź) wrzucić do tekstu?

    @PAN EM, łatwiej byłoby to pokazać, niż opisać. Może nieprecyzyjnie się wyraziłem… Spróbuję innymi słowami. Wyobraź sobie, że Silva w swojej odwrotnej pozycji stoi naprzeciwko Weidmana, który jest jego lustrzanym odbiciem – prawa stopa Silvy i lewa stopa Weidmana stykają sią wielkimi palcami. Czyli mniej więcej tak jak to było w rzeczywistości. Jeśli w tym momencie Brazylijczyk wyprowadza kopnięcie, szansa na to, że roztrzaska piszczel, trafiając frontalnie w kolano Weidmana, jest relatywnie niewielka, bo kolano Amerykanina nie jest ustawione frontalnie do kierunku, z którego dochodzi kopnięcie Brazylijczyka (pierwsza sytuacja na rysunku poniżej).

    Wyobraź sobie jednak, że Silva stoi w tej samej pozycji, a ustawienie Weidmana odrobinę modyfikujemy tj. jego wykroczną (czyli lewą) nogę i stopę skierujemy palcami w prawą stronę (prawą z punktu widzenia Weidmana). Teraz jeśli Silva kopnie wewnętrznym lowkingiem, czyli swoją lewą nogą, to musi być precyzyjniejszy, bo w przeciwnym wypadku ryzyko trafienia w kolano Weidmana zwiększa się (środkowy przykład z rysunku). Jeśli dodatkowo przesuniemy całą postać Weidmana w prawą stronę (prawo z pkt. widzenia Amerykanina), to rzeczone ryzyko wzrasta jeszcze bardziej (ostatnia sytuacja z rysunku). W takiej sytuacji Silva winien był kopać zewnętrznym lowkingiem, czyli swoją prawą nogą.

    Poniżej rysunek :)

    Image and video hosting by TinyPic

  4. skillet

    29 grudnia 2013 at 20:07

    Zapomniałeś wspomnieć o „can opener” w wykonaniu Weidmana

  5. PAN EM

    29 grudnia 2013 at 20:08

    Rozumiem, dzięki wielkie za to wyjaśnienie.

    Naiver zadam bardzo kontrowersyjne pytanie, czy uważasz, że materiał z obu tych walk i historia pozostałych walk Silvy pozwalają postawić według Ciebie tezę, że najlepszy Anderson przegrałby z dzisiejszym Weidmanem?

    Innymi słowy – czy uważasz, że czynnik upływu lat miał na tyle duży wpływ na refleks i dynamikę Spidera, że widzieliśmy jego słabszą wersję, czy może nawet Spider za najlepszych czasów trafiając na kogoś tak zdyscyplinowanego i przygotowanego jak Amerykaning, przegrałby?

  6. Tsubasa

    29 grudnia 2013 at 20:16

    naiver, oczywiście. :-)

  7. Piotras

    29 grudnia 2013 at 20:46

    Nie można nic więcej powiedzieć o tej walce jak to że zakończyła się kontuzją po wygranej pierwszej rundy przez jednego zawodnika 10-8. Walka trwa 5 rund a na takim poziomie jest to nieprzewidywalne dlatego robienie analiz z twardym stawianiem jedego z nich jako mistrza jest bezpodstawne. I to jest obiektywizm którego tu zabrakło, analiza 1/5 walki na 20 stron 《facepalm》. Jak tak dalej pójdzie to będę zaraz żył w świecie znawców i specjalistów…

  8. Pingback: Grip News » Sierpem #29 – Weidman rozwiewa wątpliwości

  9. naiver

    29 grudnia 2013 at 21:06

    @PAN EM,

    dzięki za miłe słowa z pierwszego komentarza! Co do odpowiedzi na pytanie, czy Silva za najlepszych lat pokonałby wczorajszego Weidmana, to pomimo tego, że jest to wróżenie z fusów, to odpowiedź narzuca się niejako automatycznie i brzmi – bez żadnych wątpliwości Spider za najlepszych czasów ubiłby wczorajszego Chrisa.

    Gdy jednak pochylić się głębiej nad tematem, to można by o tym podyskutować… Wydaje mi się, że Silva w czasach gdy jeszcze nie był uzależniony od kontrowania, byłby faworytem, ale tamte czasy rządziły się innymi prawami, a świat MMA poszedł do przodu i Weidman jest tego mocnym dowodem. Na pewno dzisiejszy Pająk jest mniej dynamiczny, nie ma tego refleksu, ma wolniejsze nogi – trzeba byłoby zatem przeanalizować, czy gdyby wczoraj posiadał te atrybuty jak za najlepszych lat, jak bardzo wpłynęłyby one na obraz wczorajszego pojedynku? Myślę, że jednak niewiele pomogłyby mu w aspektach zapaśniczych, za to być może byłby w stanie skorzystać z tych drobniutkich okazji, które dał mu Weidman. Być może stary Silva byłby też agresywniejszy? Nie wiemy, jak Amerykanin czuje się, walcząc na wstecznym, bo to on niemal zawsze jest agresorem…

    @Piotras, masz rację, poza zdaniem: „Nie można nic więcej powiedzieć o tej walce jak to że zakończyła się kontuzją po wygranej pierwszej rundy przez jednego zawodnika 10-8.” nie da się nic więcej o tym pojedynku powiedzieć! :D

  10. wow

    29 grudnia 2013 at 21:17

    Super artykuł z serii Sierpem, a może by tak jeszcze z UFC 168 Suplesem z Rousey ?

  11. skillet

    29 grudnia 2013 at 21:18

    Co z tym can opener’em jakie znaczenie miała na tle całego pojedynku ta technika?

    • naiver

      29 grudnia 2013 at 21:30

      Abstrahując od tego, że stosowanie tej techniki nie było przyjemne dla Silvy, to powodowało, że zmuszony był rozplatać nogi, mając w gardzie Weidmana. To pozwalało temu ostatniemu podnosić pozycję i atakować. Z can openera korzystał też GSP w walce z Conditem, ale bardziej w celu przechodzenia pozycji – gdy Condit rozplatał nogi, Kanadyjczyk przechodził do półgardy.

      • Puczi

        29 grudnia 2013 at 22:37

        Can opener to inaczej neck crank, tak?
        Po raz kolejny ukłony w Twoją stronę Naiver za spostrzegawczość i umiejętność świetnej analizy. A tych stompów na stopy Silvy w ogóle nie zauważyłem podczas oglądania.

  12. Tsubasa

    29 grudnia 2013 at 21:29

    wow, z Rondą jest ten sam problem co z GSP, jedna technika, kilka wariantów, ale to nadal jedna technika. Mam na celowniku innych zawodników. :D

  13. skillet

    29 grudnia 2013 at 21:45

    Z tego co widziałem to Silva chyba ani razu nie ściągnął gardy podczas tej techniki a jedyne co ona powodowała to to,że Weidman spuszczał łokcie gdy Silva stawiał opór.

  14. naiver

    29 grudnia 2013 at 23:48

    @skillet, racja, chyba tylko za drugim razem trochę opuścił gardę. Wszystko kwestia indywidualnej odporności i elastyczności. Jaki miało to wpływ na przebieg walki? Tak, jak piszesz, otwierało to drogę do ciosów, na pewno było też cholernie nieprzyjemne dla Silvy, dekoncentrując go i pochłaniając sporo jego energii.

    @Puczi, dzięki! Co do nazewnictwa, to niektórzy używają tych nazw na przemian, choć neck crank może być też stosowany z innych pozycji.

  15. KondiCapo

    30 grudnia 2013 at 02:11

    Super tekst, jak zwykle ;)

    Ja dalej nie mogę do końca uwierzyć, że coś takiego się stało a widziałem na żywo. Ciągle szok.

  16. alex

    30 grudnia 2013 at 10:30

    nazwa portalu nabiera nowego znaczenia :)

  17. naiver

    30 grudnia 2013 at 11:01

    Dzięki KondiCapo! Wiadomo, że ciężko się ogląda tak makabryczną kontuzję, a że doświadcza jej jeszcze taki gość jak Silva, to już w ogóle nieprawdopodobne. Całe lata dominacji, a potem poskręcany z bólu na deskach…

    Alex, no tak, lowkingi to obosieczna broń, może się skończyć jak z Silvą, ale ja wolę w pisać o lowkingach w kontekście Barbozy :)

  18. Rory MacDonald

    30 grudnia 2013 at 14:04

    Świetna robota.

  19. Comber

    30 grudnia 2013 at 17:02

    Świetna analiza. Zupełnie nie zwróciłem uwagi na nadepnięcia w wykonaniu Weidmana. Spodziewałem się zwycięstwa Chrisa, ale nie w taki decydujący sposób. Punktowałem pierwszą rundę 10-8. Mieliśmy knock down, próbę poddania, pełną dominację w parterze. Silva tańczył tak jak Weidman mu zagrał. W trakcie dwóch ostatnich starć, Anderson zaznał ze strony Chrisa największego bólu w swojej karierze. Została zraniona jego duma oraz ciało, w tak okrutny sposób, że nie życzyłbym tego największemu wrogowi. Nie chcę rozpętać burzy, ale czy komukolwiek prześlizgnęło się przez myśl słowo „karma”?

  20. PAN EM

    30 grudnia 2013 at 19:09

    @ Comber,

    karma, ale za co? Silva dominował swoich przeciwników i prowokował ich z wiadomych przyczyn, nie należę do obozu, który jest zdania, że Pająk poniżał przeciwników, bo był tak butny – to była część gameplanu, który współgrał z jego stylem walki z kontry.
    Dla mnie Silva to bohater i jestem jego ogromnym fanem.
    Weidman niestety był lepszy w obu walkach i podejrzewam, że gdyby zawalczyli kolejne 2, to wynik byłby ciągle ten sam.
    Pytanie na które nigdy nie poznamy odpowiedzi, a które najbardziej mnie nurtuje, to kwestia tego, czy Spider w swoim prime pokonałby dzisiejszego Chrisa?

  21. naiver

    30 grudnia 2013 at 21:19

    Zgadzam się z tym, co napisał PAN EM, a jednocześnie… przeszło mi przez głowę słowo „karma” :) Owszem, prowokowanie Silvy to część gameplanu, a żadna karma nie istnieje, ale jednak z której strony by nie spojrzeć, to przeciwnicy Spidera byli jak najbardziej poniżani/ośmieszani w tych prowokacjach. Nie wynikało to z jakiegoś złowieszczego charakteru Pająka, a z założeń taktycznych, co jednak nie zmienia faktu, że rywale Brazylijczyka byli poniżani/ośmieszani.

  22. Comber

    30 grudnia 2013 at 22:24

    Właśnie to miałem na myśli. Przez chwilę „karma” zaświtała, ale niezwłocznie została odrzucona. Pająk od wielu lat prezentował styl walki, który przez niejednego mógłby zostać uznany za oznakę lekcewagi w stosunku do rywali. Stąd też po walce, przez moment „karma” zakołatała w mojej głowie.

  23. PAN EM

    30 grudnia 2013 at 22:39

    Być może przemawia przeze mnie miłość do Silvy, ale nie wydaje wam się, że Weidman upokorzył Silvę w zupełnie inny sposób niż Silva robił to z przeciwnikami?
    Kiedy Anderson tańczył, opuszczał ręce, prowokował, wszyscy mówili o geniuszu Silvy i jego pewności siebie i to na to zwracano uwagę, a nie na poniżonych rywali. W momencie w którym Chris zniszczył Pająka mówi się głównie o upokorzonym Silvie… czy nie wynika to jednak ze sposobu w jaki obaj walczą? Silva po prostu wyglądał jak nadczłowiek nawet, a może i przede wszystkim na pierwszy rzut oka! Talent i pracowitość Chrisa też należy docenić, ale nie jest to tak efektowny styl, który powodowałby podniecenie u fanów i stąd mówi się bardziej o upokorzonym Silvie, aniżeli o maestrii Amerykanina.

  24. Slipmych

    30 grudnia 2013 at 23:18

    Ja Wam napisze jedno – He’ll be back :) A Vitor jak nie złamie nogi na głowie Weidmana to pas wraca do Brazylii – no doubt about it.

    Weidman nie jest tak dobrym zawodnikiem jakim był Anderson Silva, tak samo jak Trevor Berbick nigdy nie był tak dobrym bokserem jak Cassius Clay mimo, że go pokonał w najlepszym dla siebie momencie. Chris mimo detronizacji najlepszego zawodnika w historii ma teraz cholernie trudne zadanie, bo Belfort łatwym łupem nie będzie. W dodatku na swoją szansę czai się Jacare, który ma narzędzia aby ten pas zdobyć. W cieniu czeka jeszcze zawodnik American Kickboxing Academy, który być może jest numerem jeden na świecie i gdyby nie masa kontuzji i fenomenalne KO Belforta, to już teraz byłby pretendentem do pasa. No i jest jeszcze Machida, który powinien poradzić sobie z Mousasim i dać UFC do zrozumienia, że on też chce walczyć o pas.

    Weidman zapisał się grubymi literami w historii UFC pokonując dwa razy Andersona, ale dla mnie Spider jest nadal numerem jeden i zawsze będzie. Nie chodzi o to jak jest teraz, jak wygląda ranking i kto ma pas. Chodzi o to co było i o to co Silva zrobił dla tego sportu. Pas nie jest koroną. Korona w tym sporcie to coś niefizycznego, coś na co pracuję się latami, dlatego Anderson jest Królem, a Weidman póki co jest dla mnie tylko mistrzem. Nie ukrywam jednak, że jeśli Chris odprawi z kwitkiem Belforta, Jacare, Rockholda i Machide, to będzie się trzeba dwa razy zastanowić, czy to nie jest najlepszy średni w historii.

    • maerkx

      31 grudnia 2013 at 08:46

      A ja sadzę, że Weidman sobie spokojnie poradzi z Belfortem. Belfort nie jest wg mnie innym zawodnikiem niż ten, który walczył Jonsem i Silva. Po prostu wygrał ostatnie walki w efektowny sposób, a media zrobiły swoje.

    • noodles

      31 grudnia 2013 at 15:48

      Z całym szacunkiem dla Andersona ale podczas jego panowania MW była bardzo słaba. Wystarczy spojrzeć gdzie są teraz niedawni typowani jako pretendenci Bisping czy Munoz nie wspominając gdzie są teraz pretendenci z których Silva odprawił ( oprócz Belforta ale to jeszcze Vitor w starej wersji).

      Moim zdaniem jeśli Chris odprawi Jacare, Belforta, Machide, Rockholda to osiągnie więcej niż Anderson przez całe swoje panowanie.

      Uważam też, że raczej mu się to nie uda a królem zostanie Aligator :)

  25. naiver

    31 grudnia 2013 at 10:03

    Wiadomo, że granica między byciem geniuszem a byciem clownem czasami jest bardzo cienka. Jeśli tańczysz i wygrywasz, jesteś geniuszem, jeśli tańczysz i kończysz nieprzytomny na deskach, jesteś clownem.

    Co do wyższości Silvy z najlepszych czasów z dzisiejszym Weidmanem, tu można dyskutować, nie twierdzę, że nie pokonałby Amerykanina, ale to tylko na podstawie ogólnego obrazu obu zawodników i całego mojego o nich wyobrażenia. Gdy natomiast bliżej zagłębiam się w szczegóły, dumając, co mógłby zrobić prime’owy Silva inaczej w ostatniej walce, to już zaczynam mieć wątpliwości, czy aby na pewno ubiłby Weidmana.

    Belfort będzie na pewno bardzo trudnym rywalem – z jednego kluczowego powodu. Otóż, potrafi walczyć agresywnie, czego dowodzi cała jego kariera, oraz – ostatnio – z kontry, gdy przepięknym podbródkowym usadził Dana Hendersona. Jeśli Weidman spróbuje rozegrać to tak jak z Silvą, w żaden sposób nie powinno to przeszkadzać Phenomowi. Jeśli Weidman pójdzie ostro, może skończyć jak Hendo. Ostatecznie jednak na dzisiaj daję 51% Weidmanowi na wygraną.

  26. kaczka41

    31 grudnia 2013 at 10:14

    Długie nogi, szybkość wyprowadzenia kopnięcia, przy długiej kończynie, być może mikrouraz w połączeniu z farmakologią, która czasem źle wpływa na regeneracje kości, duże obciążenie przed walką , wiek, a tym samym większa kruchość kości, trafienie najsłabsza częścią piszczela w kłykieć przyśrodkowy kości piszelowej Weidmana oraz minimalne (powtarzam minimalne) niedokręcenie tego kopnięcia – różne sa przyczyny. Więcej tu:
    http://cohones.mmarocks.pl/topic/detektyw-kaczka-na-tropie-nie-lam-sie

  27. kaczka41

    31 grudnia 2013 at 10:17

    Przepraszam ;-)

  28. naiver

    31 grudnia 2013 at 10:23

    Jeszcze jedno, Slipmych, pisałeś, że Pająk wróci. Z kim ludzie chcący jego powrotu, chcieliby go zobaczyć?

    Dla mnie jego powrót nie ma sensu – zawodnik, który przez lata obijał najlepszych na świecie, teraz miałby dostać jakieś mięso armatnie? Z Fedorem moim zdaniem sprawa była odrobinę inna, bo po ostatniej porażce nie nabawił się żadnej wielkiej kontuzji, do tego jednak był młodszy – patrzyłem na jego ostatnie walki bez większego entuzjazmu, ale ze zrozumieniem – szkoda kończyć karierę trzema porażkami, więc na rosyjskiej ziemi, dla swoich rosyjskich fanów jeszcze zawalczył. W przypadku Andersona po tak okropnej kontuzji powrót będzie szalenie trudny – gdy dodamy do tego jego wiek, fakt, że o końcu kariery już przebąkiwał wcześniej, to aż nie chce mi się wierzyć, że znów go zobaczymy. Pająk na swoje nieszczęście nie oszacował prawidłowo, kiedy ze sceny zejść i jakże inaczej w tym kontekście wygląda odejście GSP…

  29. kaczka41

    31 grudnia 2013 at 10:27

    Tego typu kontuzję jak ma Pająk goją sie wyśmienicie i ew. tylko to ,że bedzie miał 39 lat, może przeszkodzić mu w powrocie do klatki. Kość nie będzie w tym miejscu słabsza.
    Ps. Zawsze może z RJJ poboksować ;-)

  30. Slipmych

    31 grudnia 2013 at 11:26

    Naiver
    Dla mnie dobrym rywalem na początek byłby zwycięzca z walki Bisping vs. Kennedy. Jeśli operacja się udała i rehabilitacja przebiegnie pomyślnie, to ta kontuzja wcale nie musi wysłać Andersona na emeryturę i rażąco wpłynąć na jego stan fizyczny w przyszłości.

    Nie uważam aby przegrana z Weidmanem była dla Andersona upokarzająca i dyskwalifikowała go w roli poważnego kandydata do pasa mistrzowskiego w przyszłości. Jeśli Anderson pokona przykładowo Bispinga, a później zawalczy z kimś z czuba dywizji i znowu wygra, to walka o pas będzie na wyciągnięcie ręki. Jeśli w tym czasie Weidman straci tytuł, to już Anderson po dwóch wygranych będzie miał gwarantowany TS, chyba, że Jacare zgarnie trofeum. Pająk z aligatorem raczej nie zawalczy.

    W pierwszej walce Anderson przegrał na własne życzenie. W drugiej dał z siebie już 100% i uważam, że gdyby nie ta kontuzja, to o ile by nie wygrał, bo nie da się przewidzieć tego co mogło się wydarzyć, to moglibyśmy być świadkami walki roku. Widać było, że obydwoje są znakomicie przygotowani do tego starcia, dlatego takie zakończenie to spory policzek dla wszystkich, którym zależało na czymś więcej, niż wygranej Weidmana w obojętnie jaki sposób.

    Nie chciałbym aby taki zawodnik kończył karierę dwoma porażkami z rzędu, dlatego na początek Bisping albo Kennedy, a później zobaczymy czy Anderson może jeszcze namieszać.

  31. bosman

    31 grudnia 2013 at 12:25

    „Nie chciałbym aby taki zawodnik kończył karierę dwoma porażkami z rzędu, dlatego na początek Bisping albo Kennedy, a później zobaczymy czy Anderson może jeszcze namieszać.”

    Tu się zgadzam w 100%. Uważam, oczywiście zakładając pomyślną rehabilitację fizyczną oraz psychiczną(o ile takową musi przechodzić), że porządnie przygotowany Anderson, o ile wiek nie wpłynie w bardziej znaczący sposób niż obecnie na jego przygotowanie motoryczne, będzie potwornie groźny dla całej czołówki MW. Z zastrzeżeniem, iż będzie to naprawdę porządnie przygotowany i zmotywowany Anderson, a nie gość z naiwnym nastawieniem „nie mogę odejść po dwóch porażkach”-bo taki Silva jeżeli chce wrócić, to niech zrobi to w podobny sposób jak wyżej wymieniony Fedor.

  32. naiver

    31 grudnia 2013 at 12:38

    Mój zasadniczy problem z powrotem Silvy jest taki, że o ile mogę zgodzić się, że odchodzenie po 2 porażkach ma swoje minusy, to jednak nie chciałbym widzieć go przegrywającego po raz kolejny i – poniekąd! – rozmieniającego się na drobne. Jestem z obozu tych, którzy uważają, że Pająka dopadają coraz bardziej upływające lata, a taka kontuzja i niemożność trenowania przez wiele miesięcy jeszcze bardziej przyspieszą ten proces, ergo, nie będzie faworytem ze ścisłą czołówką, a oglądanie go ze średniakami średnio mi się podoba. Generalnie – w mojej opinii pas nigdy już nie będzie w zasięgu Silvy.

  33. Comber

    31 grudnia 2013 at 12:51

    Uważam, że Weidman długo posiedzi na tronie. To co odróżnia go od innych rywali to psychika mistrza, niezwykła inteligencja oraz niebywała łatwość nauki. Może nie porusza się w stójce z taką wirtuozerią i gracją jak Machida, ani nie jest takim koniem jak Jacare czy Belfort, ale w starciu z każdym z tych zawodników stawiam Krzyśka w roli faworyta, ponieważ jest chłonny niczym gąbka, a mijający aktualnie czas, w przeciwieństwie do jego rywali, działa na jego korzyść, bo pozwala na rozwój i naukę, nawet mimo tego, że już osiągnął poziom mistrzowski. Nie chcę słyszeć, że wynoszę na piedestał osobę Weidmana z uwagi na zdetronizowanie Pająka. Nie, ja już to zrobiłem na rok przed ich starciem. Póki co się sprawdza.

  34. PAN EM

    31 grudnia 2013 at 14:46

    Zgadzam się z naiverem w kwestii powrotu Silvy – przypomnijmy sobie jak było z fanami Fedora. Najpierw Werdum:

    – szczęśliwe poddanie, nie powtórzyłby tego, Fedor dalej królem,
    – mały błąd, każdy jest człowiekiem, a Rosjanin dał się załapać,
    – wreszcie to nie wstyd zostać poddanym przez takiego speca od BJJ jak Werdum.

    Następnie Big Foot:

    – no po prostu Fedor jest za mały na tę kategorię i koniec kropka vide dalej jest wstanie wygrywać z najlepszymi i królować, musi tylko przejść do LHW.

    Walka z mniejszym Hendo chyba ostatecznie otworzyła oczy tym szukającym wymówki na coraz słabszą formę Fedora…

    Nie chcę żeby tak było z Silvą – on dominował całą dywizję. Zapamiętajmy Weidmana jako kryptonit na Pająka, ale nie róbmy sobie tego i nie prośmy o walki z innymi, gdzie postępujący spadek formy Silvy byłby zdecydowanie bardziej widoczny, aniżeli w walce z Amerykaninem.

  35. PAN EM

    31 grudnia 2013 at 14:52

    Mam jeszcze uwagę co do pochwały decyzji GSP o odejściu. Naiver, zauważ jedną rzecz – gdyby Silva odszedł przed walką z Weidmanem, kiedy ten drugi był już na tyle zbudowany, że mówiło się o nim jako o najgroźniejszym przeciwniku dla Pająka ever, to pojawiły by się głosy, że Silva stchórzył… odszedł niepokonany, ale nie przyjął takiego wyzwania! Fani Silvy i w tym ja chyba nie byliby zachwyceni takim obrotem spraw (tak, tak uważam, że dobrze, że te walki z Weidmanem się odbyły).
    GSP jest w bardzo podobnej sytuacji, bo odszedł w momencie w którym, wiele osób całkiem słusznie podważa fakt, że odszedł jako najlepszy zawodnik półśredniej na ten moment. Odszedł z pasem, ale czy będąc ciągle najlepszym?
    Odejście ze sportu, będąc takim dominatorem jest bardzo trudne i gdybym miał wskazać jedyny, dobry moment na to, to miałby on miejsce wtedy, kiedy zawodnik wyczyścił dywizję i w zasadzie na dany moment na horyzoncie nie ma nikogo, kto byłby nowym wyzwaniem dla mistrza. Taką sytuację miał Silva po rewanżu z Sonnenem. GSP odszedł pozostawiając naprawdę sporo wątpliwości co do tego, czy aby jest najlepszy, więc nie mogę się zgodzić z tym, że jest to wzorowy sposób poprowadzenia własnej kariery. Na pewno nie dla sportowca, nie dla fightera.

  36. noodles

    31 grudnia 2013 at 15:39

    Bardzo dobra analiza. Ja chciałbym tylko podkreślić jak idiotyczna jest teza, że ta walka nie udowodniła nic bo Silva przegrał przez kontuzję.

    Otóż chyba powraca na syndrom porażek Fiodora gdzie szukano różnych głupich wytłumaczeń, że rywal Rosjanina był za mały/duży.

    Anderson (poza tym, że walkę przegrywał sromotnie) doznał kontuzji na skutek nieprzypadkowej i zaplanowanej kontreakcji Chrisa jaką było zablokowanie lowkinga. Silva nie złamał sobie nogi przewracając się tylko w wyniku takiego a nie innego zachowania się rywala. Jeżeli ktoś pisze o tym, że to zwycięstwo o niczym nie świadczy bo Silva przegrał przez kontuzję to tak samo możemy sprowadzić inne kwestie do absurdu tak jak obalenie Weidmana ( no bo gdyby Silva ustawił się inaczej i odrzucił w porę biodra to by obalenia nie było).

    Jeszcze raz gratulacje Naiver za świetną analizę bo pokazałeś w najdrobniejszych szczegółach, że Silva był zdecydowanie słabszy w tym pojedynku i nie ma tu mowy o żadnym przypadku.

    Załóżmy scenariusz, ze to Brazylijczyk po totalnie przegranym pojedynku nagle trafia Chrisa i wygrywa. Myślę, że wtedy dla psychofanów piszących takie głupoty o przypadkowości wygranej Amerykanina wszystko byłoby w porządku.

  37. naiver

    31 grudnia 2013 at 19:49

    PAN EM, gdybym uważał, że wygrana GSP nad Hendricksem była niezasłużona, może i podzieliłbym Twoje zdanie, ale wydaje mi się, że kością niezgody między nami w tym przypadku jest właśnie ocena ostatniej walki Kanadyjczyka. Jeśli bliższy byłbyś, a zakładam właśnie, że nie jesteś, tezie, którą ja podzielam, czyli, że wygrana nie jest najmniejszym choćby skandalem, to myślę, że również zgodziłbyś się, że odszedł w dobrym momencie.

    Dzięki, Noodles! Mawia się, że „nie ma przypadków, są znaki”. Nie jestem psychologiem, ale chyba tak to jest, że na karb przypadku na ogół zrzucamy to, czego nie do końca rozumiemy. Tak wygodniej.

  38. lucas

    31 grudnia 2013 at 19:49

    No cóż, fakt pozostaje taki, że Weidman wygrał dwa razy.
    Ja jednak czuję niedosyt. chyba już wolałbym drugi nokaut przy pajacowaniu Silvy, wtedy stwierdził bym, że Chris znalazł sposób na Silvę i już.
    Sposób w jaki przegrał Silva jest fatalny, bo jak już kilka osób zauważyło mogło być tak, że Weidman ubiłby pająka tak czy siak. Jednak Silva mógł wrócić i obić Weidmana, co pewnie też nie było by wielkim zaskoczeniem.
    Nie podoba mi się jednak wygrana przez kontuzję przeciwnika, bo taka wygrana jest tylko cyfrą w rekordzie.
    Nie napisałem tego by bronić Silvy. Stwierdzam tylko fakt, że nie lubię takich walk, bez względu na to, kto walczy. Gdyby Weidman w taki sposób zakończył walkę, mówił bym dokładnie to samo.
    Na pewno Weidman wyglądał znacznie lepiej w tej walce niż w ich pierwszym starciu. Tym razem, miał konkretne rozwiązania na wiele zagrywek Silvy. Zdecydowanie odrobił zadanie domowe.

  39. PAN EM

    31 grudnia 2013 at 21:01

    naiver, mylisz się co do mnie :). Powinieneś wiedzieć, że zgadzam się z każdym „Sierpem”, który ukazał się dotychczas. Również z tym odnośnie 1 rundy pojedynku GSP vs Hendricks. Nie ma mowy o skandalu – runda była wyrównana i mogła pójść w obie strony. W ufc oceniamy poszczególne rundy, a nie pojedynek jako całość, więc… nie ma sensacji, pozostaje jednak przeświadczenie, że Hendricks wyglądał w tej walce lepiej (patrz obrażenia na twarzy GSP). Z tym przeświadczeniem, można się spierać co by się działo gdyby natychmiast doszło do rewanżu – dla mnie zdecydowanym faworytem byłby Hendricks.

  40. noodles

    31 grudnia 2013 at 21:38

    Z perspektywy czasu to Jonhy sam sobie jest winien, że odpuścił ostatnią rundę. W rewanżu, moim zdaniem na 100 % wygrałby Hendricks.

    A tak w ogóle, czy nadal uważacie Andersona za najlepszego zawodnika mma w historii :) ?

    Ja zrobiłem weryfikację ( nie w oparciu o ostatnie walki ale o całokształt) i dla mnie największych kozakiem PVP ever jest Georges St- Pierre

  41. naiver

    31 grudnia 2013 at 22:04

    PAN EM, dla mnie również, chociaż na pewno nie zdecydowanym, faworytem rewanżu byłby Hendricks. Tyle że w mojej opinii czyni to decyzję GSP o emeryturze jeszcze bardziej zasadną, choć nie ma to większego znaczenia, jeśli prawdą jest – a wydaje mi się, że jest – iż Kanadyjczyk miał z góry zaplanowane ogłoszenie zakończenia kariery po tym pojedynku. Miał pecha, że walka była akurat szalenie wyrównana. Nie skończył jednak jak Fedor, o którego słabości przekonaliśmy się trzy razy pod rząd, czy jak Silva, który dwa razy przegrał w stylu, w jakim przegrał. Stoję na stanowisku, że Rush nie musi już nic udowadniać.

    Noodles, GSP nie był takim wirtuozem jak Silva, ale gdyby suche fakty wziąć pod uwagę, oceniam wyżej rywali, których pokonywał niż tych, których na rozkładzie ma Pająk. To temat na dłuższe dywagacje i planuję spłodzić taki tekst, jak czas pozwoli kiedyś.

  42. PAN EM

    31 grudnia 2013 at 22:13

    Masz rację naiver, że na tle Fedora, czy nawet tego co przydarzyło się Silvie, GSP wyszedł na swojej decyzji całkiem nieźle.
    Ja po prostu jestem zdania, że jedynym dobrym momentem, ażeby nie pojawiły się żadne „ALE”, jest moment w którym zawodnik wyczyścił dywizję, a pretendent godny zagrożenia mistrzowi się jeszcze nie zbudował. W praktyce bardzo ciężko o to żeby taki stan rzeczy zgrał się z decyzją fightera o odwieszeniu rękawic na kołku, ale… cóż, pomarzyć można.

  43. naiver

    7 stycznia 2014 at 11:42

    Weidman wczoraj w MMA Hour potwierdził obserwacje z powyższej analizy, że jego zdaniem pierwszy zblokowany (czyli drugi w ogóle) lowking Silvy musiał być dla niego bardzo bolesny i dlatego potem zaatakował drugą nogą (czyli wewnętrznym). Tym, którym trafił wcześniej.

  44. Pingback: Przed Burzą - UFC 175, Weidman vs Machida - Lowking.pl - Lowking.pl

  45. Pingback: Sierpem #39 - dos Anjos ubija Bensona - Lowking.pl - Lowking.pl

  46. Pingback: Sierpem #44 - jak ubić Taisumova? - Lowking.pl

  47. Pingback: Sierpem #45 - jak Werdum ubił Velasqueza - Lowking.pl

  48. Pingback: Anderson Silva - czas odkupienia - Lowking.pl

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply