
Jakub Wikłacz zapowiada atak na ranking: „UFC sprostało oczekiwaniom i daje mi ciężkiego rywala”
Jakub Wikłacz w pierwszym komentarzu po ogłoszeniu czerwcowej walki na UFC Vegas z Marcusem McGhee nie ukrywał zadowolenia z klasy rywala.
O pojedynku Jakuba Wikłacza z Marcusem McGhee huczało w przestrzeni medialnej od kilku dobrych dni. We wtorek starcie to zostało natomiast oficjalnie ogłoszone przez organizatorów.
Polak i Amerykanin pójdą w bitewne tany 6 czerwca podczas gali UFC Fight Night, która odbędzie się w META Apex w Las Vegas.
Na kanale YT Masy natychmiast pojawiło się nagranie (dostępne tutaj), w którym opowiedział on po raz pierwszy o konfrontacji z Maniakiem.
– Bardzo mocno czekałem na ofertę walki – przyznał Jakub. – No i finalnie ta oferta walki przyszła tydzień temu, może troszkę więcej. Od razu: „tak”. Był tylko podany termin 6 czerwca i rywal Marcus McGhee. Od razu odpisałem. Bierzemy, klepiemy waleczkę.
– Jestem bardzo zadowolony z tej walki, że jest tak szybko. Chcę pozostać aktywny dalej, więc nie było w ogóle o czym gadać. Bierzemy waleczkę, przygotowujemy się.
– Jestem już takim po pierwszym takim mocniejszym tygodniu sparingowym, a w treningu byłem cały czas i byłem gotowy, żeby wejść właśnie w ten etap mocniejszy.
– Teraz miałem testy. Okres, który był teraz, jak widać, nie był zmarnowany, tylko mocno przetrenowany, bo wyniki testów mówią za siebie. Tak więc plan jest dosyć intensywny. Mam parę rzeczy do zrobienia w najbliższym czasie, planuję zrobić przeprowadzkę. Na szczęście powinna ona być w miarę lajtowa.
Jakub Wikłacza ma za sobą dwa zwycięskie występy pod egidą KSW. W zeszłorocznym debiucie pokonał niejednogłośnie Patchy’ego Mixa, a w lutym poddał w ostatniej sekundzie pojedynku Muina Gafurova.
Sklasyfikowany jeszcze w ubiegłym roku na 12. miejscu w rankingu Marcus McGhee legitymuje się w oktagonie bilansem 4-1. Jedynej porażki, jednogłośną decyzją, doznał w lipcu zeszłego roku z byłym wtedy, a aktualnym obecnie mistrzem Petrem Yanem, któremu urwał zresztą pierwszą rundę.
-
Topuria zwyzywał Tsarukyana: „Zaimponował mi swoją głupotą”
-
Prochazka walczył na 40-50% z Ulbergiem
-
Poirier i Masvidal chcą rewanżu Gamrota z Tsarukyanem
– No wracając jeszcze do walki… – kontynuował Jakub. – Rywal bardzo wymagający, bardzo mi to pasuje. Czekałem na takie ciężkie wyzwania. Jak widać, jak zwykle UFC sprostało oczekiwaniom i daje mi ciężkiego rywala, który fajną pozycję może mi już tam dać. Skupiam się teraz na tych przygotowaniach, na tym wszystkim i myślę, że to będzie bardzo dobra waleczka. Ja już gdzieś tam jakieś plany mam.
– On się gdzieś rok nie bił, a tak jak mówię, ostatnia walka z Yanem, więc gdzieś fajne nazwisko, które mi UFC zaoferowało. Był w rankingu, więc jesteśmy coraz bliżej.
Jakub Wikłacz wyraził też zadowolenie z lokalizacji pojedynku. Zna już bardzo dobrze META Apex, a gala w Las Vegas oznacza też możliwość korzystania z wszelkich dobrodziejstw Instytutu Sportowego UFC, które niezwykle sobie polski zawodnik ceni.
– Wyciśniemy tą połowę roku mocno, wygrywamy walkę – zapowiedział Jakub. – Za wszelką cenę trzeba wjechać do rankingu.
– W wakacje robimy trochę wakacji, rozwijamy nasze nasze najmocniejsze bronie, szlifujemy też te słabe strony, żeby nadrobić i i wbijamy w drugą połowę roku też z ognia, też żeby może zrobić dwie albo jedną walkę. I tyle. Jest mocno.
Poniżej analiza stylu walki McGhee oraz wstępna prognoza walki.
Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START
Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.






