„Czuję, że jestem nie do pokonania” – Scott Askham wskazuje dwóch potencjalnych rywali po pokonaniu Michała Materli


Scott Askham podsumował zwycięstwo w rewanżowym starciu z Michałem Materlą i opowiedział o kolejnych planach sportowych.

Scott Askham w co-main evencie wczorajszej gali KSW 49 w trójmiejskiej Ergo Arenie sięgnął po pas mistrzowski wagi średniej, w rewanżowym starciu po krwawej jatce ubijając w trzeciej rundzie Michała Materlę.

W rozmowach z dziennikarzami po gali Brytyjczyk powiedział, że spodziewał się trudniejszej walki niż ta pierwsza, która potoczyła się dla niego idealnie. Uważa Materlę za doskonałego zawodnika i było dla niego zaszczytem, że mógł stanąć z nim ponownie do walki.

W końcówce drugiej rundy – która do tego momentu przebiegała zdecydowanie pod dyktando Askhama – Materla soczystym prawym posłał Brytyjczyka na deski, z furą rzucając się za nim z dobitką. Nowy mistrz zapewnił jednak w rozmowie z dziennikarzami po gali, że cały czas wiedział, co się dzieje.

Moja głowa cały czas była czysta, ale skończyłem na plecach.

– powiedział.

Nadal walczyłem, skręcałem się, szukałem poddania. Byłem w pełni świadomy. Tak czasami bywa, ale wiedziałem, że mam pięć rund na wykonanie roboty. Dyszał już pod koniec trzeciej rundy, z trudem łapał oddech. Ja jestem znany ze swojej kondycji, narzucania mocnego tempa.

Od dłuższego już czasu Scott Askham zaprasza do walki Mameda Khalidova – i pomimo emerytury Czeczena nie zapomniał o nim po pokonaniu Michała Materli, w wywiadzie raz jeszcze rzucając wyzwanie legendzie KSW. Czy jednak wierzy, że do takiej walki może rzeczywiście dojść?

Słyszałem, że w wywiadach kusi powrotem. Opowiada, że trenuje, że nadal ma w sobie ogień.

– stwierdził Scott.

Nie mogę oczywiście zmusić człowieka, żeby wrócił z emerytury. Mogę się bić tylko z gościem, który staje przede mną. Ostatecznie jednak byłaby to świetna walka dla fanów. Myślę, że spodobałaby im się ta walka. Jeśli do niej dojdzie, to dojdzie – a jeśli nie dojdzie, to nie dojdzie. Oczywiście chciałbym tego.

Zobacz także: Roberto Soldic chce wielkiego nazwiska po KSW 49

Od czasu rozstania z UFC, gdzie w latach 2014-2017 stoczył sześć walk, zwyciężając dwie, Scott Askham znajduje się w świetnej formie. Pokonawszy w pierwszej walce poza oktagonem amerykańskiego giganta Luke’a Barnatta, dołączył do KSW, na powitanie ekspresowo ubijając Michała Materle. Później ten sam los zafundował Marcinowi Wójcikowi.

Od czasu, gdy przeniosłem się do American Top Team, czuję, że jestem nie do pokonania.

– powiedział, zapytany o swój status w KSW i dalsze plany.

Wyniki mówią same za siebie. Mam 3-0 w KSW, same skończenia. Mogę walczyć tylko z rywalem, którego postawią przede mną. KSW daje wspaniałe możliwości. Mamy Dricusa Du Plessisa, Khalidov kusi powrotem. Będę dalej pracował, rozwijał się. Możecie mi jednak wierzyć, że czuję, że jestem jednym z najlepszych na świecie. Będę to cały czas udowadniał.




Pokonany dwukrotnie przez Brytyjczyka Michał Materla jest legendą nadwiślańskiego MMA i KSW, który cieszy się nieustającą popularnością. Scott Askham wierzy, że może pójść jego śladami, choć zdaje sobie sprawę, że wojując tylko z Polakami, będzie miał utrudnione zadanie.

Wydaje mi się, że mam styl, za którym mogą pójść fani.

– powiedział 31-latek.

Czuję, że powinienem teraz walczyć z kimś spoza Polski, bo dotychczas wszystkie trzy walki były z Polakami, dwa razy z Michałem.

*****

„Chcę teraz rywala z wielkim nazwiskiem” – Roberto Soldic po KSW 49


Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *