„Chcecie sport na najwyższym poziomie, oglądajcie Mameda i Mariana” – Juras i Pudzian wyjdą, aby „dać ludziom rozrywkę”

Łukasz Jurkowski opowiedział obszernie o czerwcowej konfrontacji z Mariuszem Pudzianowskim, która zwieńczy galę KSW 61.

W walce wieczoru zaplanowanej na 5 czerwca gali KSW 61 Łukasz Jurkowski skrzyżuje rękawice z Mariuszem Pudzianowskim. Ogłoszenie pojedynku wywołało spore poruszenie nad Wisłą, wobec czego Juras zasiadł w Newonce Radio z Mateuszem Borkiem, aby opowiedzieć o kulisach zestawienia walki.

Zapytany wprost, czy jest to zamach na kasę, długo się nie zastanawiał.

– Nie do końca – odparł. – Można oczywiście wszystko spłycić i przyklepać to wszystko, co jest pisane w Internetach, że tylko i wyłącznie jest skok na kasę w tym pojedynku, chociaż od razu na początku ustalmy: tak, finanse w pojedynku z Mariuszem Pudzianowskim odgrywają jedną z ról, z powodu których proces decyzyjny był bardzo, bardzo szybki.




– Nie jest tajemnicą, że w KSW pojedynki z Mariuszem Pudzianowskim każdemu zawodnikowi opłacają się dwa razy bardziej. I każdy zawodnik – mówię to z pełną odpowiedzialnością – każdy zawodnik zbliżonych kategorii wagowych weźmie walkę z Mariuszem bez zająknięcia.

Juras zdradził, że jego kontrakt na pojedynek jest skonstruowany w ten sposób, że posiada podstawową gażę za walkę oraz nieco mniejszy – ale nadal okazały! – bonus za zwycięstwo. Dzięki temu ma dodatkową motywację do mocnych treningów.

Zapytany z kolei o udział w sprzedaży PPV, Łukasz nabrał wody w usta. Nie jest pewien, czy może publicznie wypowiadać się w temacie.

– Na początku też od razu powiedzmy, że nie wychodzę do pojedynku, aby przegrać z Mariuszem – zaznaczył. – Ja biorę ten pojedynek, wierząc, że go wygram. Ba! Ja go wygram przed czasem w pierwszej rundzie. Nie ma w mojej głowie innego scenariusza. Nie ma scenariusza jak oddanie tego pojedynku, przeleżenie, wyjście jak Ben Askren do Jake’a Paula. „Eee, whatever, pół miliona dolarów wpadło do kieszeni”.




Dla Łukasza Jurkowskiego będzie to powrót do akcji po ponad dwuletniej przerwie. Ostatnio był widziany w klatce w kwietniu 2019 roku, pokonując w rewanżu Stjepana Bekavaca.

– Chucham i dmucham na zimne – powiedział. – Wiem, że Mariusz robi to samo, bo jesteśmy w kontakcie. To nie jest tak, że nagle stawiamy między sobą mur po latach znajomości i nie ma między nami kontaktu żadnego. Chucham i dmucham na zimne, aby wejść do klatki. To jest najważniejsze, aby tu się nic nie wydarzyło.

– Nie chcemy dać pożywki wszystkim tym, którzy mówią, że to jest tylko i wyłącznie zabieg marketingowy, aby sprzedać PPV, a dzień przed galą okaże się, że któryś z nas jest kontuzjowany.

– Nie buduję tutaj sobie miejsca w rankingu, domagając się potem walki z Tomkiem Narkunem – zaznaczył. – „Dajcie mi walkę o pas, bo będę miał dwa zwycięstwa z rzędu!”. Nie. Ustalmy, że ja i Mariusz jesteśmy w organizacji KSW w jakimś celu. Myślę, że ten cel zostanie zdefiniowany ilością sprzedanych PPV.

Juras ocenił, że w starciu z Pudzianem ma mniej więcej tyle samo do zyskania, co do stracenia.

– Zgadzając się na ten pojedynek, podejmuję pewne ryzyko wizerunkowe, ale naprawdę nie dopuszczam żadnej innej możliwości niż zwycięstwo w spektakularny sposób – powiedział. – Zajmuję się sportami walki już ponad 20 lat. Oczywiście, mówiłeś „młodzież”, ale młodzież akurat to postrzega mnie jako komentatora, nie pamiętając moich występów jeszcze sprzed tej przerwy, czyli „o Jezu, jaki freak, komentator wchodzi do klatki, aby bić się z Pudzianem! Przecież Mariusz go zgniecie, przeżuje i wypluje!”.

Jurkowski ocenił, że po ostatnich występach 44-letniego Pudzianowskiego nie widać może starzenia się, ale nie widać też już rozwoju.

Przyznał, że po głowie nadal chodzi mu dwukrotnie niedoszły pojedynek z Szymonem Kołeckim, ale zdaje sobie doskonale sprawę, że wszystko zależeć będzie od wyniku walki z Pudzianem.



– Jeżeli przegram z Mariuszem Pudzianowskim, to nie mam czego szukać w starciu z Szymonem Kołeckim – powiedział. – A żaden inny pojedynek nie interesuje mnie, nie interesuje Szymona i przede wszystkim nie interesuje kibiców.

Juras w nieszczególnie zawoalowany sposób zasugerował tym samym, że jeśli nie sprosta Pudzianowi, więcej do klatki nie wejdzie, choć wykluczył jakieś oficjalne kończenie kariery czy zostawianie rękawic w klatce, przypominając, że kiedyś już to uczynił.

– Może ta regularność (występów) w tym roku będzie większa, jeżeli oczywiście pójdzie wszystko dobrze – powiedział. – Ale nie nastawiam się. Póki jestem względnie zdrowy, aby móc trenować i wyjść do klatki i dać show… Bo ja nie mówię „sport na najwyższym poziomie”. Jak chcecie oglądać sport na najwyższym poziomie, to prawdopodobnie oglądajcie Mameda Khalidova, Michała Materlę, Mariana Ziółkowskiego, Tomka Narkuna czy Phila De Friesa, a nie Jurasa z Pudzianem. My wychodzimy dać ludziom rozrywkę. I gwarantuję i jestem o tym przekonany, że ludzie tę rozrywkę dostaną. A co dalej? Będę myślał dopiero po tym pojedynku.

Łukasz Jurkowski od wielu lat zajmuje się pracą w mediach – komentuje gale, prowadzi Ninja Warrior, Koloseum czy Jurasówkę. Zapytany, jakim mianem określiłby się dzisiaj, stwierdził, że jest wolnym człowiekiem, który robi to, co lubi.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 2230 PLN

– Przede wszystkim nie lubię szufladkowania ludzi i tego, co robią – powiedział. – Walczę już ze stereotypami już od wielu, wielu lat. Oczywiście każdy może nazwać mnie, jak chce, póki nie ubliża mi ani moim bliskim – wtedy wiadomo, że jest gotowość do liścia – ale poza tym absolutnie wszystko po mnie spływa. Przyklejanie mi jakiejkolwiek łatki? Ok. Ktoś się poczuł lepiej? Zajebiście.

– Bawię się życiem aktualnie. Mam 40 lat, czuję się sportowo absolutnie spełniony. Robię to dwadzieścia kilka lat, mam za co żyć. Moje hobby stało się moją pracą i w zasadzie wszystkie moje zajęcia są cały czas moim hobby. Czymś, co uwielbiam robić. A przy okazji ktoś proponuje mi walkę z Mariuszem Pudzianowskim – wyjście do walki za zajebiste pieniądze. Mam motywację, bo dla mnie to jest najważniejsze. Mam cel, to mam motywację do tego, aby żyć zdrowo, żyć sportowo, aby też troszeczkę zwolnić w swoim życiu zawodowym.

– Dostrzegam w tym same plusy. Oczywiście po 5 czerwca będę bogatszy w wiedzę, czy były to same plusy, czy głowa do szycia, kości połamane, ale… Zobaczymy po 5 czerwca.

Jak natomiast widzi siebie w kontekście ostatnich przeciwników Mariusza Pudzianowskiego, który walczył zarówno z zawodnikami z krwi i kości, jak i takimi, którzy wybili się na innych płaszczyznach, migrując następnie do MMA?




– Gdzie miałbym się postawić pomiędzy celebrytami bardziej łączącymi różne prace a byciem zawodnikiem MMA? – powiedział. – Postawiłbym się absolutnie po środku, pomiędzy Erko Junem a Karolem Bedorfem. Chyba tak trzeba mnie sprecyzować. Mam 40 lat, bawię się w sporty walki… Może nie bawię się, bo przez lwią część mojego życia to było moje główne zajęcie. Poświęciłem naprawdę bardzo wiele, aby znaleźć się w miejscu, w którym aktualnie jestem.

– Uważam, że swoje już w sporcie zrobiłem. Teraz dajcie mi się po prostu tym sportem bawić. I mam nadzieję, że dostarczę sporo fajnych atrakcji w klatce, że jeszcze przynajmniej jedną obrotóweczkę jeszcze 5 czerwca zobaczycie.

Cały wywiad poniżej:

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 2230 PLN

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

*****

Czeski artysta chaosu – jak daleko zajdzie Jiri Prochazka?

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply