UFC Rio Rancho: Błachowicz vs. Anderson II – wyniki i relacja


Wyniki i relacja na żywo z gali UFC on ESPN+ 25: Błachowicz vs. Anderson II, która odbędzie się w Rio Rancho.

W walce wieczoru gali Jan Błachowicz (26-8) znokautował w pierwszej rundzie Coreya Andersona (13-5). Pełna relacja – tutaj.

W co-main evencie gali Diego Sanchez (30-12) niespodziewanie pokonał faworyzowanego Michela Pereirę (23-11) przez dyskwalifikację w trzeciej rundzie. Pełna relacja z walki – tutaj.

Po nieszczególnie zapadającym w pamięci boju – delikatnie rzecz ujmując – Montana de la Rosa (11-5) wypunktowała zapaśniczo i parterowo Marę Romero Borellę (12-7), zwyciężając jednogłośną decyzją w stosunku 3 x 30-27.

Brok Weaver (15-4) wygrał w swoim debiucie w UFC z Rodrigo Vargasem (11-4) przez dyskwalifikację. Pełna relacja z pojedynku – tutaj.

Pierwsza odsłona walki Raya Borga (13-4) z Rogerio Bontorinem (16-1) należała do Amerykanina. W pierwszej jej części Brazylijczyk miał co prawda swoje momenty, kontrolując rywala na siatce, ale potem Bor zaprzęgnął do działania zapasy, dwa razy przewracając rywala i dosięgając go kilkoma mocnymi łokciami z góry.

Już w pierwszej akcji drugiej rundy Borg poszukał obalenia, w kotłowaninie pod siatką zachodząc Bontorinowi za plecy. Nie był co prawda w stanie poddać Brazylijczyka – zdzielił go kilkoma uderzeniami – ale w połowie rundy rozłożył go na plecach. Z góry zdzielił go dobrymi łokciami, następnie ponownie wpinając się za plecy rozbitemu już rywalowi. Brazylijczyk wybronił się jednak przed duszeniem.

W trzeciej rundzie Amerykanin kontynuował zapaśniczy gwałt w oktagonie, pomiatając bezradnym Brazylijczykiem. Ciskał nim o deski, obijał, zachodził za plecy, zagrażał poddaniami. Nie dał wymęczonemu i porozbijanemu Bontorinowi ani milimetra przestrzeni.

Werdykt sędziowski był formalnością. Wszyscy punktowi wskazali na Amerykanina w stosunku 2 x 30-27, 30-25. W ten sposób odnosi on drugie zwycięstwo z rzędu.




Starcie z Yancym Medeirosem (15-7) otwierające kartę główną Lando Vannata (11-4-2) rozpoczął w swoim stylu – hasając po oktagonie z nisko opuszczonymi rękami i czając się na kontry. Pierwsze dwie minuty należały zdecydowanie do niego – okopywał wykroczną nogę Medeirosa, trafiał ślicznymi kontrami, rozpuszczał ręce w kombinacjach. Dobrze kontrował też ciosami próby kopnięć na korpus ze strony Hawajczyka. Medeiros pozostawał jednak cały czas w grze – był stroną nacierającą, lokując na głowie Vannaty kilka ładnych prostych.

W drugiej odsłonie pojedynek wyglądał podobnie. Vannata hasał ze wstecznego, ochoczo mieszając ustawienie i czając się na kontry. Medeiros nacierał, ale nie potrafił ustawić sobie rywala pod mocne ciosy. Obaj uderzali z podobną skutecznością – Lando głównie sierpami w kontrach, Yancy – prostymi. W ostatnich sekundach Vannata wyraźnie wstrząsnął jednak rywalem, trafiając go kopnięciem na korpus.

Hawajczyk miał poważne problemy ze złapaniem rytmu walki w trzeciej rundzie, choć toczyła się ona w niespiesznym tempie. Vannata nadal żwawo pracował na nogach, chętnie obijając korpus Medeirosa. Jego uderzenia ważyły więcej. W ostatnich sekundach Hawajczyk złapał jednak nieco wiatru w żagle, dosięgając oponenta serią dobrych uderzeń.

Wszyscy sędziowie wypunktowali walkę w stosunku 3 x 30-27 dla Lando Vannaty, który powraca na drogę zwycięstw po porażce z Markiem Diakiese. Dla Yancy’ego Medeirosa jest to już trzecia przegrana z rzędu.

W wyróżnionej walce karty wstępnej debiutujący w oktagonie Daniel Rodriguez (11-1) niespodziewanie rozbił i poddał faworyzowanego Tima Meansa (29-12-1). Pełna relacja z walki – tutaj.




John Dodson (21-11) pokonał faworyzowanego Nathaniela Wooda (16-4) przez techniczny nokaut w trzeciej rundzie. Pełna relacja z walki – tutaj.

Scott Holtzman (14-3) od początku walki z Jimem Millerem (31-14) wywarł metodyczna presję, ale to walczący przy siatce Miller był skuteczniejszy, dosięgając rywala kilkoma lewymi oraz kopnięciami na wysokości łydki. Holtzman czaił się na kontry, ale Miller był czujny. Weteran poszukał obalenia, ale bez powodzenia – w klinczu zainkasował kilka krótkich uderzeń i łokci. Po rozerwaniu Holtzman zaczął łapać wiatr w żagle – kontrującym krosem kilka razy solidnie smagnął rywala. Miller pozostawał jednak cały czas w grze. Ba, w ostatnich sekundach sam zachwiał Holtzmanem.

Scott ruszył do ataków – wyrachowanych, czając się na kontrę – od razu po wznowieniu walki w drugiej odsłonie. Z czasem przeniósł walkę do klinczu. Po rozerwaniu przestrzelił obrotowym backfistem, o mało nie kończąc na plecach. Obaj wdali się w ostre wymian, rozpuszczając ręce w półdystansie. To jednak Holtzman trafiał częściej i mocniej, będąc agresorem – szczególnie kontrującym krosem oraz podbródkami. Z czasem przewrócił Millera, przez kilkadziesiąt sekund trzymając go na dole i trafiając kilkoma dobrymi uderzeniami z góry. Do narożnika Holtzman schodził nabuzowany, Miller – porozbijany.

Od początku trzeciej rundy to Holtzman dyktował warunki w oktagonie. Miller od czasu do czasu odpowiadał lewymi – stójkowa defensywa Holtzmana nie była zachwycająca – ale to Scott był agresywniejszy i skuteczniejszy. Regularnie smagał weterana prawicę, dokładając też podbródki. Przeważał także w klinczu, trzymając Millera na siatce i tam dręcząc go krótkimi ciosami i łokciami. W ostatnich sekundach obaj zawodnicy rozpuścili ręce – te Holtzmana byłe szybsze, cięższe i precyzyjniejsze.

Sędziowie punktowi wskazali jednogłośnie na Scotta Holtzmana w stosunku 2 x 29-28, 30-27. 36-latek wygrywa w ten sposób drugą walkę z rzędu i piątą z ostatnich sześciu.

Seria dwóch zwycięstw Jima Millera dobiegła końca.

W stójkowych wymianach, które otworzyły walkę Devina Clarka (10-4) z Dequanem Townsendem (21-10), nie działo się wiele. Clark z czasem poszukał obalenia, ale nie był w stanie przewrócić rywala na siatce. Dokonał jednak tego na środku oktagonu, następnie przez dwie minuty kontrolując go i ostrzeliwując z góry.

Townsend zanotował kilka dobrych akcji na otwarcie drugiej rundy, ale Clark skończył jego harce obaleniem. Przez ponad trzy minuty kontrolował rywala z góry, obijając go uderzeniami.

Trzecia runda wyglądała bliźniaczo podobnie do drugiej. Townsend ruszył ostro, ale nie był w stanie dosięgnąć unikającego wymian rywala rozstrzygającymi uderzeniami. Clark w końcu sfinalizował obalenie, do końca walki dręcząc rywala z góry – choć będąc też jednocześnie dalekim od skończenia go.

Sędziowie wskazali jednogłośnie (30-27, 30-26, 30-26) na Devina Clarka, który wraca na zwycięskie tory po porażce z Ryanem Spannem. Bilans Dequana Townsenda w UFC wynosi obecnie 0-3, ale mając na uwadze, że walkę tę wziął w zastępstwie, być może otrzyma jeszcze jedną szansę.



W pierwszej odsłonie walki Caseya Kenneya (13-2-1) z Meraben Dvalishvilim(10-4) Amerykanin prezentował się odrobinę lepiej w płaszczyźnie stójkowej, będąc bardziej poukładanym i agresywniejszym uderzaczem od chaotycznego i spamującego obrotowymi backfistami Gruzina. To jednak Dvalishvili zanotował najlepsze akcje, kilka razy efektownie przewracając Amerykanina i traktując go dobrymi uderzeniami, gdy ten wracał na nogi.

Merab zachował więcej sił w drugiej rundzie. Casey co prawda radził sobie nieźle w obszarze bokserskim, kilka razy ładnymi sierpami dosięgając rywala, ale Gruzin dręczył go frontalami na korpus i lowkingami na wysokości łydki. Od czasu do czasu dokładał też prostego, a przez ostatnie dwie minuty dręczył Amerykanina w klinczu pod siatką.

Trzecia odsłona stała pod znakiem dominacji gruzińskiego zawodnika. Trafiał częściej w stójce, terroryzując też rozbitego i okrutnie już zmęczonego Kenneya zapaśniczo.

Werdykt sędziowski był formalnością. Wszyscy sędziowie wskazali na Meraba Dvalishviliego, choć każdy inaczej: 30-27, 30-25 i 29-28. Dla Gruzina jest to trzecie z rzędu zwycięstwo.

Casey Kenney doznaje natomiast pierwszej porażki pod sztandarem UFC i jego seria dwóch wiktorii jest już historią.




Na otwarcie gali Raulian Paiva (19-3) znokautował w drugiej rundzie Marka de la Rosę (11-4). Pełna relacja z walki – tutaj.

Wyniki UFC Rio Rancho

Walka wieczoru

205 lbs: Jan Błachowicz (26-8) pok. Coreya Andersona (13-5) przez KO (prawy sierp), R1, 3:08

Co-main event

170 lbs: Diego Sanchez (30-12) pok. Michela Pereirę (23-11) przez dyskwalifikację (kolano na głowę w parterze), R3, 3:09

Karta główna

125 lbs: Montana de la Rosa (11-5) pok. Marę Romero Borellę (12-7) jednogłośną decyzją (3 x 30-27)
155 lbs: Brok Weaver (15-4) pok. Rodrigo Vargasa (11-4) przez dyskwalifikację (nieprzepisowe kolano na głowę), R1, 4:02
125 lbs: Ray Borg (13-4) pok. Rogerio Bontorina (16-2) jednogłośną decyzją (2 x 30-27, 30-25)
155 lbs: Lando Vannata (11-4-2) pok. Yancy’ego Medeirosa (15-7) jednogłośną decyzją (3 x 30-27)

Karta wstępna

170 lbs: Daniel Rodriguez (11-1) pok. Tima Meansa (29-12-1) przez poddanie (gilotyna), R2, 3:37
135 lbs: John Dodson (21-11) pok. Nathaniela Wooda (16-4) przez TKO (lewy sierp i uderzenia), R3, 0:16
155 lbs: Scott Holtzman (14-3) pok. Jima Millera (31-14) jednogłośną decyzją (2 x 29-28, 30-27)
205 lbs: Devin Clark (11-4) pok. Dequana Townsenda (21-11) jednogłośną decyzją (2 x 30-26, 30-27)
135 lbs: Merab Dvalishvili (10-4) pok. Caseya Kenneya (13-2-1) jednogłośną decyzją (30-27, 30-25, 39-28)
135 lbs: Macy Chiasson (6-1) pok. Shannę Young (4-4) jednogłośną decyzją (3 x 30-26)
125 lbs: Raulian Paiva (19-3) pok. Marka de la Rosę (11-4) przez KO (prawy overhand), R2, 4:42

Obstawiaj wszystkie walki UFC na PZBUK i odbierz darmowy zakład 50 PLN

*****

Khabib Nurmagomedov odpowiedział na $100-milionową ofertę szejków za rewanż z Conorem McGregorem


Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply