Typowanie UFC FN 52 – Hunt vs Nelson

Szykują się wielkie grzmoty na gali UFC Fight Night 52 w Japonii. Poznajcie nasze typy wraz ze szczegółowym uzasadnieniem!

Start gali w sobotę o godzinie 6:30 rano.

Przypominamy, że poszczególne ikony przy przewidywanych rezultatach walk w lekkim uproszczeniu oznaczają:

IkonaOpis
Tylko kataklizm mógłby sprawić, że mój faworyt przegra.
Jestem przekonany do swojego typu, ale nie skreślam całkowicie jego rywala, bo ma narzędzia, by zwyciężyć – choć szanse na to są niewielkie.
Zawodnik, na którego postawiłem powinien to bez większych problemów wygrać, choć jego rywal może stawić spory opór, który może zaprowadzić go nawet do zwycięstwa.
Nie jestem przekonany, bliżej mi, rzecz jasna, do zawodnika, na którego postawiłem, ale jego oponent ma umiejętności, by to wygrać.
Absolutnie nie będę zdziwiony, jeśli wytypowany przeze mnie zawodnik polegnie z kretesem, szalenie wyrównana walka, może pójść w dwie strony.

265 lbs: Mark Hunt vs Roy Nelson

naiver: W konfrontacji tych dwóch kowadłorękich i tytanoszczękich zawodników wskazanie faworyta jest niezwykle ciężkim zadaniem.

Wydaje się, że Amerykanin może mieć niewielką przewagę w kwestii siły uderzenia i odporności szczęki, ale czy przewaga to będzie wystarczająca, by uśpić w pierwszej rundzie Samoańczyka? Nawet bowiem pomimo tego, że ten ostatni powraca po długiej przerwie, to może mieć delikatną przewagę kondycyjną wynikającą przede wszystkim z doskonałej techniki i umiejętności kontrolowania tempa walki. Hunt nawet w trybie zombie jest w stanie wygenerować ze swoich pięści potężną moc. Samoańczyk zjadł zresztą zęby na walce w stójce, więc trudno się dziwić, że jest to płaszczyzna, w której najlepiej potrafi zarządzać swoimi ograniczonymi zasobami kondycyjnymi.

Ale, ale! Szczególnie w ostatnim pojedynku Roy Nelson zaprezentował niebywałą cierpliwość i precyzję. Mając kilkukrotnie na widelcu Antonio Rodrigo Nogueirę, nie ruszał z szaloną szarżą, ufając swojej prawicy – co ostatecznie doprowadziło go do efektownego zwycięstwa. Ze świadomością, że jest to 5-rundowa walka, a naprzeciwko niego stoi twardoszczęki przeciwnik, jestem pewien, że Nelson również wykaże sporo cierpliwości, oszczędzając pasek swojej energii, jak się tylko da.

Niby Amerykanin dysponuje lepszym parterem, ale od dawna znacznie bardziej zdaje się ufać swoim pięściom. Jego ofensywne zapasy zresztą do najlepszych nie należą i Hunt powinien sobie z nimi poradzić, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Nelson nie radzi sobie z dobrze pracującymi na nogach rywalami (Miocic, Cormier, JDS), ale akurat Hunt to typowy counterpuncher, który nie wykonuje żadnych zbędnych ruchów, konserwując energię na kontry. Jest w nich jednak doskonały, co rodzić musi pytanie, czy Nelson będzie równie agresywny, jak to przeważnie bywa? Być może bowiem przyjmie taktykę Antonio Silvy, który w starciu z Huntem był w pierwszej rundzie oszczędny w ataki, wybijając tym samym z rytmu rywala.

Starcie obu zawodników z Juniorem dos Santosem może stanowić jakąś bazę porównawczą – niby Nelson przetrwał do końca z Brazylijczykiem, ale to Hunt był groźniejszy ze swoimi piekielnymi kontrami lewym sierpowym.

Bez najmniejszego przekonania postawię na to, że Mark Hunt przetrwa pierwszą rundę, by potem dowieźć zwycięstwo do końca dzięki lepszej kondycji i znacznie bardziej technicznej stójce. Nokautu na Samoańczyku w pierwszej odsłonie czy też na Amerykaninie w mistrzowskich rundach również nie można jednak wykluczyć – obaj dysponują uderzeniem zdolnym skruszyć najtwardsze szczęki. Tym niemniej…

Zwycięzca: Mark Hunt przez decyzję

Calo: Niesamowicie interesująca walka, w której nie można wykluczyć zwycięstwa żadnego z zawodników. Nelson dysponuje mocniejszym ciosem, lepszym timingiem i twardszą szczęką. Hunt ma (minimalnie) lepszą kondycję i jest bardziej wszechstronnym strikerem. Super Samoan był kilkukrotnie naruszany w walce z Bigfootem – momentami wydawało mi się, że był trafiany aż za łatwo. Big Country będzie lepszym grapplerem, jednak po ostatnich walkach wnioskuję, że to Hunt częściej będzie starał się sprowadzać. Zwycięzca dziesiątego sezonu TUFa ma wystarczającą moc, by odprawić Nowozelandczyka przed czasem i na to też postawię – Mark nie dysponuje szybkością i techniką bokserską dos Santosa i Miocica, by w tak dominującym stylu wypunktować Roy’a.

Zwycięzca: Roy Nelson przez (T)KO

Bolt: W walce dwóch lubianych przeze mnie ciężkich nie zdziwi mnie zbytnio skończenie którejkolwiek ze stron. Hunt to technicznie zdecydowanie lepszy striker, któremu nieobcy już jest parter i posiada niezłe zapasy. BJJ Nelsona powinno być więc neutralizowane. Roy posiada jednak chyba ciut lepszą szczękę i morderczy overhand, który doprowadził do perfekcji. Kondycja może odegrać sporą rolę – jeśli Mark nie da się ubić w pierwszej rundzie, to powinien porządnie wyobijać „reprezentanta” Kung Fu.

Zwycięzca: Mark Hunt przez decyzję

155 lbs: Myles Jury vs Takanori Gomi

naiver: Myles Jury to przede wszystkim inteligentnie walczący zawodnik, który jest w stanie poświęcić widowiskowość w oktagonie na rzecz dopisania do rekordu kolejnego zwycięstwa. Jest wyrachowany i skuteczny w tym, co robi. Uważany kiedyś za czołowego lekkiego na świecie 35-letni Takanori Gomi ma już najlepsze lata kariery za sobą. Młodszy o 10 lat Amerykanin dzięki przyzwoitej technice i dużo lepszym warunkom fizycznym powinien być w stanie punktować Japończyka w stójce, unikając jego potężnych sierpów i okazjonalnie wplatając do swojej gry obalenia. Jeśli nie nadzieje się na jakąś bombę – a szanse na to nie są duże – powinien spokojnie dowieźć zwycięstwo do końcowej syreny.

Zwycięzca: Myles Jury przez decyzję

Calo: Jury nie da się ustrzelić w stójce, dobrze operując ciosami w dystansie, a jego wszechstronne umiejętności pozwolą mu w razie kłopotów sprowadzić walkę do parteru. Wyczuwam pewną decyzję lub nawet poddanie dla Amerykanina.

Zwycięzca: Myles Jury przez decyzję

Bolt: Jury pnie się do góry rankingów LW w ładnym stylu, ale póki co nikt nie widzi w nim zagrożenia dla ścisłego topu. Brak mu chyba pewnego blasku, czegoś charakterystycznego w stylu walki. Każdy mówi, że to bardzo dobry zawodnik, ale ilu pamięta go z jakiejś konkretnej kombinacji, obalenia? W stójce udaje Cruza z niezłym powodzeniem, w parterze jest bardzo niebezpieczny, a ze sportami walki ma do czynienia od dziecka. Mimo to dalej nie umiem skojarzyć go z czymś innym niż „taki lekki Cruz”. Gomi natomiast jest legendą, która najlepsze dni ma za sobą. Szkoda, bo jedynie titleshot może wyrwać go ze szponów alkoholizmu… Żarty jednak na bok, bo dla Japończyka to ostatnia „wielka” walka. Zwycięstwo da mu najpewniej kogoś z pierwszej dziesiątki jako rywala. Czy może zagrozić Mylesowi? To bardzo dobry bokser, chętnie uderza na korpus i wydaje mi się, że wbrew przewidywaniom może nawet urwać rundę Amerykaninowi. Sądzę jednak, że taktyka oparta na świetnym poruszaniu się po oktagonie i kąsającym boksie da zwycięstwo TUFowiczowi.

Zwycięzca: Myles Jury przez decyzję

170 lbs: Yoshihiro Akiyama vs Amir Sadollah

naiver: Starcie śliskiego Yoshihiro Akiyamy z Amirem Sadollahem to jedna wielka niewiadoma. Obaj wracają po bardzo długiej przerwie, forma obu stoi pod dużym znakiem zapytania. Niby Sadollah wchodzi na zastępstwo za kontuzjowanego Kyle’a Noke’a, który pierwotnie zestawiony był z Akiyamą, ale i tak miał pierwotnie zaplanowaną walkę na UFC w Sztokholmie – innymi słowy, efekt niepełnego obozu przygotowawczego nie powinien mieć tu miejsca.

Koreański Japończyk na pewno będzie miał przewagę w zwarciu dzięki swojemu świetnemu judo, natomiast w stójce nieco wyższe umiejętności posiada Sadollah. Pytanie brzmi, jak często Akiyama próbował będzie skracać dystans i przenosić walkę do parteru? W swoim boju z Michaelem Bispingiem podjął li tylko jedną taką próbę, a w łącznie pięciu dotychczasowych walkach pod banderą UFC – 14, z czego 10 udanych.

Nie wykluczając żadnego scenariusza, z uwagi na przeciętne co najwyżej defensywne zapasy Sadollaha minimalnie więcej szans daję Japończykowi, choć 39 lat na karku nie nastraja optymistycznie.

Zwycięzca: Yoshihiro Akiyama przez decyzję

Calo: Akiyama posiada na tyle dobre umiejętności w parterze, by mógł tam zdominować Amira Sadollaha. Zwycięzca siódmego TUFa będzie jednak lepszy w stójce, a także póki co prezentował się lepiej ze strony kondycyjnej. Obaj zawodnicy wracają po długich przerwach, przez co trudno przewidzieć, w jakiej formie się pokażą, niemniej jednak minimalnie faworyzuję Sexyamę, którego najwyższej klasy zdolności w judo sprawią, że zdoła zwyciężyć przynajmniej dwie rundy.

Zwycięzca: Yoshihiro Akiyama przez decyzję

Bolt: Obaj zawodnicy wracają po długich przerwach. Sadollah został już właściwie zapomniany, sam zresztą do ogłoszenia pojedynku myślałem, że zakończył karierę. Akiyama mierzył się z mimo wszystko z mocniejszymi rywalami, a jego judo wspierane niezłym ciosem tworzą udane połączenie. Sadollah z kolei z jednym mocnym judoką już zdecydowanie przegrał… Po jego stronie stać będzie za to stójka, pozbawiona niestety mocnego ciosu, a także całkiem dobry grappling. Pojedynek ciężki w ocenie ze względu na bardzo długą nieobecność obu, jednak wydaje mi się, że lepiej czas ten spożytkował trenujący w lepszym gymie Amerykanin. Ciekawi mnie też, jak będzie reagować publika – z jednej strony Amir jest „obcym”, a z drugiej strony Sexyama nie cieszy się sympatią – oraz jak to się na nich odbije. Po średnio ekscytującej batalii stawiam na:

Zwycięzca: Yoshihiro Akiyama przez decyzję

135 lbs: Miesha Tate vs Rin Nakai

naiver: Miesha Tate nie jest nawet w połowie taką dominatorką jak Ronda Rousey i uważam, że skreślanie jej rywalek przed walką nie ma większego sensu. Tate toczyła już bowiem kilka wyrównanych bojów. Jednak ten z Rin Nakai na takowy się nie zapowiada. Amerykanka będzie prawdopodobnie odrobinę silniejsza, a i technicznie przewaga powinna być po jej stronie. To wystarczy.

Zwycięzca: Miesha Tate przez decyzję

Calo: Ciężko mi znaleźć sposób, w jaki kontrowersyjna Nakai miałaby pokonać byłą mistrzynię Strikeforce. Tate będzie lepsza w stójce, a jej dobre umiejętności zapaśnicze i parterowe spowodują, że nie da się zdominować na macie. Nie stawiam Tate w roli „pewniaka” z uwagi na fakt, że w UFC prezentuje się niezbyt imponująco, a także biorąc pod uwagę znaki zapytania związane z debiutem Japonki w UFC – jednakże jest dla mnie sporą faworytką tego boju.

Zwycięzca: Miesha Tate przez decyzję

Bolt: Nie chcę nawet wnikać w to, czym poza MMA zajmuje się Nakai… Całe szczęście, że nie muszę i analizę tę mogę ograniczyć do: Tate jest lepsza we wszystkim. No, może Rin posiada nieco więcej siły, ale stójka – po stronie Mieshy. Zapasy – raczej po stronie Mieshy. Parter – raczej po stronie Mieshy. Po chaotycznej cepeliadzie przewiduję zwycięstwo Tate.

Zwycięzca: Miesha Tate przez decyzję

135 lbs: Alex Caceres vs Masanori Kanehara

naiver: Debiutujący w UFC Kanehara to zaprawiony w bojach weteran, który na pewno nie będzie łatwym rywalem dla Caceresa. Dobre wykorzystanie długiego zasięgu przez tego ostatniego oraz parterowa błyskotliwość stanowić powinny jednak barierę nie do przejścia dla Japończyka. Dysponuje on co prawda sporą mocą w pięściach i jeśli trafi czysto, Bruce Leeroy może mieć problemy, ale ani w płaszczyźnie kickbokserskiej, ani też w walce na chwyty nie będzie dysponował przewagą. Jakąś nadzieję może dla Kanehary stanowić fakt, że Caceres wziął tę walkę w zastępstwie kontuzjowanego Urijaha Fabera, ale myślę, że w ostatecznym rozrachunku nie będzie miało to większego znaczenia, bo kondycji Caceresa nie można wiele zarzucić.

Zwycięzca: Alex Caceres przez decyzję

Calo: Kanehara to groźny zawodnik w stójce – uwielbia brawl, potrafi mocno uderzyć – ale i sam trafiany jest bardzo często. Jest dobrym, lecz nie wybitnym zapaśnikiem i grapplerem. Nie wydaje mi się, by w walce na chwyty dał radę mocno zagrozić Caceresowi. Japończyka czeka prostsze wyzwanie niż to pierwotnie zestawione (miał mierzyć się z Urijah Faberem), jednak myślę, że kreatywny styl walki Bruce’a Leeroy’a sprawi mu sporo problemów w stójce i parterze. Ostatecznie to Alex powinien górować na kartach sędziowskich, chociaż Masanoriego całkowicie nie skreślam.

Zwycięzca: Alex Caceres przez decyzję

Bolt: Kanehara to zawodnik, do którego najbardziej pasuje słowo „prosty”. Używa kombinacji do góra dwóch ciosów, potrafi sprzedać mocnego low kicka lub middle kicka, jego defensywa nie istnieje, treningów u Jacksona nie widać, a sam Masanori walczy według prostego schematu. Wygląda on tak: „pójdę za nim i go pouderzam, albo ja go w końcu mocno trafię, albo on mnie”. Na kreatywnego i lepszego w parterze, a także zapasach Caceresa to nie wystarczy. Alex będzie miał przewagę w każdej płaszczyźnie, a jeśli nie zrobi niczego głupiego, to powinien łatwo wygrać. Niemniej mimo sympatii do „Bruceleeroya” o jakąś głupotę trochę się obawiam…

Zwycięzca: Alex Caceres przez (T)KO

125 lbs: Kyoji Horiguchi vs Jon Delos Reyes

naiver: Jon Delos Reyes w starciu z Kyojim Horiguchim zastąpi Chrisa Cariaso przesuniętego do walki o pas mistrzowski z Demetriousem Johnsonem. Guamczyka czeka piekielnie trudne zadanie, bo nie dość, że nie miał za sobą pełnego obozu przygotowawczego, to jeszcze pojedynek ten stanowił będzie jego debiut w kategorii muszej, co zawsze oznacza pewną niewiadomą. W pierwszej walce dla UFC Reyes w stójce zdemolował Dustina Kimurę tylko po to, by potem bezsensownie pchać się do parteru ze znacznie lepszym grapplerem, co przypłacił porażką przez balachę. Myślę, że walka rozegra się w stójce, w której obaj zawodnicy czują się najlepiej. Reyes powinien być sporo większy od Horiguchiego, ale przewaga szybkościowa bezwzględnie należeć będzie do ciężkorękiego (8/13 zwycięstw przez T/KO) Japończyka, zapewniając mu zwycięstwo na kartach sędziowskich.

Zwycięzca: Kyoji Horiguchi przez decyzję

Calo: Zaledwie przez 133 sekundy trwania pojedynku Delos Reyes zdołał kilkukrotnie naruszyć Dustina Kimurę. Mimo to nie wydaje mi się, by mógł on w stójce wypunktować, a co dopiero znokautować perspektywicznego Horiguchiego. Obalanie i kontrola w parterze to jedyna szansa na zwycięstwo dla reprezentanta Guamu, jednak skoro zadaniu temu nie sprostał niegdyś czołowy muszy Darrell Montague, to czy on podoła? Wątpię.

Zwycięzca: Kyoji Horiguchi przez (T)KO

Bolt: Horiguchi to jeden z moich ulubionych zawodników w wadze muszej – bardzo dobry uderzacz o rzadkiej w te wadze sile. Rzucenie mu na pożarcie zwerbowanego na potrzeby singapurskiej (być może jeszcze gorszej poziomem niż chińska) gali Reyesa trąci sadyzmem. Zestawienie to ewidentnie ma na celu podkręcenie hype’u Japończyka i efektowne skończenie przed jego publicznością.

Zwycięzca: Kyoji Horiguchi przez (T)KO

170 lbs: Kiichi Kunimoto vs Richard Walsh

naiver: Kiichi Kunimoto najlepiej czuje się, walcząc z góry – zasypując rywali ciosami, nieustannie poszukuje swojej firmowej techniki, trójkąta rękami. Richard Walsh to jednak kawał silnego twardziela, który doskonale czuje się w klinczu. Powinie dysponować przewagą siły i gabarytów, ale to Japończyk ma na swoim koncie lepsze nazwiska i jest bardziej sprawdzony. Walsh jednak ma dopiero 25 lat i niewykluczone, że w tej potyczce prezentował będzie się jeszcze lepiej niż w ostatniej. Jeśli Australijczyk w którymś momencie wyląduje na plecach, będzie miał poważne problemy. Mimo walki na wyjeździe postawię jednak na klinczową dominację Walsha, choć bez żadnej pewności.

Zwycięzca: Richard Walsh przez decyzję

Calo: Walsh to sporych rozmiarów półśredni lubujący się w walce w klinczu. Dysponuje dość mechaniczną stójką, dobrym ciosem prostym i jest bardzo silny. Kunimoto większość swoich walk rozstrzygał w parterze – ostatnio poddał mocno faworyzowanego Daniela Sarafiana. Bolączką Australijczyka jest jego defensywny grappling, i o ile nie wpakuje się w poddanie, to jest w stanie zwyciężyć przez decyzję. Minimalnie typuję zwycięstwo półfinalisty australijsko-kanadyjskiego TUFa.

Zwycięzca: Richard Walsh przez decyzję

Bolt: Walsh niczym nie powala, ale i Kunimoto poza niedawnym zaskakującym zwycięstwem wrażenia nie robi. Walka raczej nie porwie, ale jeśli Richard nie da się obalić lub nie będzie zbytnio pchał się do parteru, gdzie Japończyk stanowi realne zagrożenie, to raczej w nudnym stylu wypunktuje w stójce rywala. Niemniej jednak to walka zawodników z niższych stanów, więc można spodziewać się wszystkiego…

Zwycięzca: Richard Walsh przez decyzję

145 lbs: Sam Sicilia vs Katsunori Kikuno

naiver: Sam Sicilia w stójce poza obszernymi sierpami nie ma wiele do zaoferowania, choć jeśli trafi – biada jego rywalowi! Problem jednak w tym, że przy całej swojej dziwaczności Kikuno to technicznie lepszy uderzacz, który uwielbia walczyć z kontry – a co lepiej się do tego nadaje niż cepy Sicilii? Swojej szansy Amerykanin upatrywał będzie zapewne w parterze i walce z góry, ale Kikuno porusza się całkiem sprawnie, a jego defensywa zapaśnicza jest co najmniej przyzwoita. Dla Japończyka będzie to też debiut w kategorii piórkowej, co z jednej strony stawia pod znakiem zapytania jego formę fizyczną, z drugiej natomiast gwarantuje, że nie będzie odstawał od rywala gabarytami – co aż nadto widoczne było w jego starciu z Tonym Fergusonem. Walka może pójść w dwie strony, bo Sicilia może trafić w stójce jakąś bombą lub skontrolować przeciwnika zapaśniczo, ale postawię na walczącego u siebie Japończyka, bo scenariusz, w którym punktuje i frustruje w stójce Sama, jest w mojej ocenie bardziej prawdopodobny.

Zwycięzca: Katsunori Kikuno przez decyzję

Calo: Kikuno jest lepszym strikerem, niż wskazywałby na to jego ostatni, beznadziejny występ. W stójce jego nietypowy styl walki może sprawić spory problem weteranowi piętnastego TUFa. Defensywne zapasy Japończyka powinny pozwolić mu na tłamszenie w zarodku prób sprowadzeń Sicilii. Z pewnością Kikuno posiada też moc, by móc odprawić swojego oponenta przed czasem. Jeżeli pierwsze w karierze ścinanie do kategorii piórkowej nie odbije się mocno na jego umiejętnościach, a on sam nie będzie tak chętny do zbierania ciosów na twarz jak w starciu z Fergusonem, powinien zwyciężyć.

Zwycięzca: Katsunori Kikuno przez (T)KO

Bolt: Kikuno w ostatnim starciu pokazał, że jego karate nie jest w pełni dostosowane do światowego MMA, dając się łatwo ubić w stójce Fergusonowi. Jego rywalem będzie Sam Sicilla, który przeplata zwycięstwa porażkami. Starcie jest trudne do typowania, bo z jednej strony Sam to średni striker z niezłym ciosem i niezbyt imponującymi zapasami, ale z drugiej strony Kikuno ze swoją postawą aż prosi się o jakieś kończące walkę uderzenie, jednak dobrze kopie i nie jest jakąś kaleką w aspekcie obrony obaleń. Niech będzie jednak…

Zwycięzca: Sam Sicilia przez (T)KO

170 lbs: Hyun Gyu Lim vs Takenori Sato

naiver: To będzie pojedynek do jednej bramki i tylko trzęsienie ziemi albo wyjątkowy pech mogą zabrać zwycięstwo o dwie klasy lepszemu Limowi. Jego agresja, ciężkie ręce i kolana, siła fizyczna i gabaryty okażą się barierą nie do przeskoczenia dla przestraszonego Sato.

Zwycięzca: Hyun Gyu Lim przez (T)KO

Calo: Koreańczyk będzie górował w stójce i nie dając się obalić, wypunktuje bądź znokautuje Takenoriego. Grappling Japończyka nie jest na tyle dobry, by pozwolić mu na regularne sprowadzanie i kontrolowanie Lima. Dodajmy do tego, że szczęka Sato jest bardzo zawodna – nokautowany w karierze był już wielokrotnie.

Zwycięzca: Hyun Gyu Lim przez (T)KO

Bolt: Sato co prawda był zastępstwem, ale wykazał bezradność wobec Ericka Silvy. Wyglądał również przy nim na małego. Źle mu to zwiastuje, bowiem Lim raczej nie da się sprowadzić do parteru, jest olbrzymim półśrednim, a Takanori w stójce nie czuje się komfortowo. Koreańczyk zaś dysponuje morderczym ciosem, bazą w boksie i doskonale wplata do swojego stylu walki kolana, którymi mógłby rywalizować z Brandonem Thatchem. To nie będzie miły wieczór dla zawodnika gospodarzy.

Zwycięzca: Hyun Gyu Lim przez (T)KO

135 lbs: Michinori Tanaka vs Kyung Ho Kang

naiver: Arcyciekawie zapowiadające się starcie, które z jakiegoś powodu znajduje się bardzo nisko na karcie walk. Michinori Tanaka to obok Horiguchiego i Sasakiego jeden z najciekawszych obecnie zawodników z kraju kwitnącej wiśni. W konfrontacji z Kyung Ho Kangiem czeka go jednak bardzo trudne zadanie, bo Koreańczyk to bardzo silny zapaśnik z ciężkim ground and pound, dobrą kontrolą z góry oraz solidnym BJJ. Przyznam szczerze, że biję się z myślami, typując zwycięzcę tego boju. Pewnikiem jest, że raczej prędzej niż później walka ta trafi do parteru, ale co wydarzy się wtedy? Absolutnie nie wykluczam scenariusza, w którym Kang dominuje/kontroluje Tanakę z góry w dwóch pierwszych rundach, by potem opaść z sił w trzeciej, jak to ma w zwyczaju, dowożąc jednak wygraną do końcowej syreny. Pomimo tego odrobinę bardziej prawdopodobne wydaje mi się, że Japończyk zdoła urwać Koreańczykowi jedną z dwóch pierwszych rund, co razem ze zwycięstwem w trzeciej doprowadzi go do wiktorii po batalii pełnej grapplingowej maestrii.

Zwycięzca: Michinori Tanaka przez decyzję

Calo: Trudne do typowania starcie dwóch perspektywicznych azjatyckich chwytaczy. Kang to olbrzymi i bardzo silny koguci, którego w walce z Chico Camusem zgubiła skromna ofensywa z gardy. Minimalnie faworyzuję Tanakę, który jest lepszym grapplerem, ma sporo do zaoferowania z pleców (a bardzo prawdopodobne że się tam znajdzie) i lepszą kondycję. Nie zdziwi mnie tu jednak żadne rozstrzygnięcie.

Zwycięzca: Michinori Tanaka przez decyzję

Bolt: W starciu wyśmienitych grapplerów może dojść do wyśmienitych przejść i prób poddań. Naprawdę ciekaw jestem, kto okaże się lepszy – większy oraz silniejszy Kang czy nieco finezyjniejszy Tanaka. W stójce walka również nie musi być jednostronna – Michinori jest co prawda nieco szybszy, ale to Kang bije mocniej i posiada w moim odczuciu szerszy arsenał. Pojedynek zapowiada się obiecująco, ale z tarczą wyjdzie z niego Koreańczyk.

Zwycięzca: Kyung Ho Kang przez decyzję

155 lbs: Kazuki Tokudome vs John Case

naiver: Kazuki Tokudome to przeciętny zawodnik, który po dwóch z rzędu porażkach znajduje się na skraju zwolnienia z UFC. Jego konfrontacja z debiutującym w organizacji Johnym Casem zapowiada się na klasyczny pojedynek grappler vs striker. Trenujący w Alliance MMA u boku m.in. Dominicka Cruza 25-letni Case to sprawny kickbokser, który porusza się lekko i zwinnie, dysponuje dobrymi kopnięciami i potrafi walczyć z obu pozycji – co w konfrontacji z odwrotnie ustawionym Tokudome może się przydać. Dysponuje do tego bardzo mocnym uderzeniem (11 z 16 zwycięstw prze T/KO). W przeszłości podobno trenował zapasy, ale w ostatnim boju właśnie one pozostawały jego piętą achillesową. W starciu z preferującym kontrolę z góry Japończykiem będzie musiał robić wszystko, by utrzymać walkę w stójce. Obstawiam, że mu się to uda i ubije pozbawionego kickbokserskiej defensywy Tokudome, choć biorąc pod uwagę, że to jego debiut na obcym terenie, nic mnie tu nie zdziwi.

Zwycięzca: Johnny Case przez (T)KO

Calo: Defensywa zapaśnicza Johnny’ego Case’a stoi nieco pod znakiem zapytania, a te umiejętności będą u niego kluczowe do zwycięstwa w tym pojedynku. Dobry grappler w osobie Tokudome będzie chciał zapewne sprowadzić pojedynek do parteru – bez przekonania typuję, że będzie mu się to udawać. Nie wykluczam zwycięstwa Amerykanina, który może sprawić rywalowi kłopoty w stójce, gdzie defensywa weterana KSW nie należy do najlepszych.

Zwycięzca: Kazuki Tokudome przez decyzję

Bolt: Tokodume może pochwalić się niezłym judo i dobrą szczęką. Case z kolei w wieku 24 lat ma bardzo dobry rekord, posiada doświadczenie zapaśnicze, już w szkole średniej trenował przekrojowo, a do tego trenuje w Alliance. Sparuje chociażby z Jeremym Stephensem. Brzmi jak murowany faworyt? Owszem, ale ten niezły uderzacz (bo mimo kontaktu z zapasami woli boksować i kopać) ma jeden feler – łatwo go przewracać. Kazuki może to wykorzystać i w nudnym stylu uzyskać decyzję nad tym perspektywicznym zawodnikiem. Johny dzięki swojej ruchliwości i dobrej walce z dystansu ma moim zdaniem nieco większe szanse niż pozbawiony większych stójkowych umiejętności rywal.

Zwycięzca: Johnny Case przez decyzję

145 lbs: Maximo Blanco vs Daniel Hooker

naiver: Maximo Blanco to rzeźnik. Zawsze agresywny, widowiskowy, czasami zapomina się w szale bitewnym, co przypłaca porażkami przez dyskwalifikacje. Daniel Hooker to jego przeciwieństwo – stonowany, spokojny, nie podpalający się niepotrzebnie. Nowozelandczyk najlepiej czuje się w stójce, choć jest wszechstronnym zawodnikiem, który posiada solidne umiejętności w każdej płaszczyźnie. Będzie górował nad Blanco warunkami fizycznymi, ale zdecydowanie ustępował mu doświadczeniem. Będzie to wszak dopiero drugie starcie Hookera w UFC. W pierwszym uporał się z agresywnym, ale dramatycznie jednowymiarowym Ianem Entwistlem, ale w pojedynku ze znacznie wszechstronniejszym, dynamiczniejszym, dysponującym lepszymi zapasami i mającym za sobą demolkę na Andym Ogle’u Wenezuelczykiem czeka go bardzo trudne zadanie. Owszem, Hooker zaimponował mi w debiucie i absolutnie go nie skreślam, ale Blanco to na ten moment zdecydowanie największe wyzwanie w karierze 24-letniego Nowozelandczyka. Wyzwanie, któremu raczej nie sprosta.

Zwycięzca: Maximo Blanco przez decyzję

Calo: Blanco to bardzo niebezpieczny striker i dobry zapaśnik, przez co na papierze wydaje mi się lepszy od Hangmana. Nowozelandczyk dysponuje jednak dobrym defensywnym grapplingiem, a także sam wywodzi się z uderzanych sztuk walki. Wenezuelczyk jest dość chimerycznym zawodnikiem, przez co ciężko postawić go w roli zdecydowanego faworyta – jednak z uwagi na wymienione aspekty, a także większe doświadczenie, to jego minimalnie faworyzuję.

Zwycięzca: Maximo Blanco przez decyzję

Bolt: Jeden z najciekawszych pojedynków gali odbędzie się już na samym początku. Blanco przedstawiać nie trzeba – potwornie dynamiczny zawodnik z agresywną, momentami kreatywną stójką i dającą przewagę nad niejednym rywalem bazą w zapasach kontra zawodnik, który moim zdaniem ma papiery na czarnego konia. Hooker od lat doskonali swój grappling i zapasy oraz posiada bazę w sportach uderzanych i pojedynki stoczone w formule K – 1. Dodatkowo chłodna głowa pokazana w starciu z Entwistlem dobrze mu wróży w walkach z takimi dzikusami jak Maximo. Najpewniej ujrzymy sporo wymian w stójce, ale lepszy technicznie Dan będzie rozstrzygał je na swoją korzyść.

Zwycięzca: Daniel Hooker przez decyzję

WalkanaiverCaloBolt
Mark Hunt vs Roy Nelson
1.71 - 2.20
Hunt Nelson Hunt
Myles Jury vs Takanori Gomi
1.17 - 5.50
Jury Jury Jury
Yoshihiro Akiyama vs Amir Sadollah
1.61 - 2.45
Akiyama Akiyama Akiyama
Miesha Tate vs Rin Nakai
1.37 - 3.30
Tate Tate Tate
Alex Caceres vs Masanori Kanehara
1.33 - 3.50
Caceres Caceres Caceres
Kyoji Horiguchi vs Jon Delos Reyes
1.17 - 5.50
Horiguchi Horiguchi Horiguchi
Kiichi Kunimoto vs Richard Walsh
1.43 - 3.00
Walsh Walsh Walsh
Sam Sicilia vs Katsunori Kikuno
2.25 - 1.69
Kikuno Kikuno Sicilia
Hyun Gyu Lim vs Takenori Sato
1.18 - 5.25
Lim Lim Lim
Michnori Tanaka vs Kyung Ho Kang
1.61 - 2.45
Tanaka Tanaka Kang
Kazuki Tokudome vs John Case
1.61 - 2.45
Case Tokudome Case
Maximo Blanco vs Daniel Hooker
1.63 - 2.40
Blanco Blanco Hooker
Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply