Oni w 2016 roku podbiją UFC – kategoria lekka

Oto najbardziej utalentowani zawodnicy w prawdopodobnie najbardziej konkurencyjnej kategorii wagowej UFC!

W poprzednich odsłonach wybierałem najlepiej rokujących zawodników UFC w kategoriach ciężkiej, półciężkiej, średniej oraz półśredniej. Pora zatem na prawdopodobnie najbogatszą w talenty kategorię lekką!

Dywizja lekka

Doprecyzujmy, może i najbogatsza w talenty, ale przyznam szczerze, że mam tylko jednego wyraźnego faworyta do miana rewelacji 2016 roku w kategorii lekkiej. Dopiero dwie długości za nim znajduje się cała stawka pościgowa – wokół zawodników ją reprezentujących nadal jednak istnieje wiele znaków zapytania, czy to w kontekście braku doświadczenia, czy też możliwych zestawień ze stylistycznie niewygodnymi rywalami.

Problemu takiego nie ma natomiast…

Rashid Magomedov

Kraj: Rosja | Wiek: 31 lata | Rekord: 19-1 | Rekord UFC: 4-0

Jasne, zdaję sobie sprawę, że Magomedov powoli zbliża się do czołowej piętnastki rankingu, ale ma wszelkie papiery na to, by na koniec roku znaleźć nie nie tylko tam, nie tylko w czołowej dziesiątce – ale w czołowej piątce! A to już nie lada wyczyn!

Pochodzący z Dagestanu zawodnik zanotował już cztery zwycięstwa w oktagonie. W debiucie, pomimo problemów w pierwszej rundzie, wypunktował Tony’ego Martina, by następne taki sam los zafundować Rodrigo Dammowi, rozpoczynając tym starciem serię walk na trudnym brazylijskim terenie. W kolejnej na trzy sekundy przed końcem znokautował innego Brazylijczyka Eliasa Silverio, serwując mu pierwszą porażkę w karierze. Ostatnio wreszcie, ponownie w kraju kawy, pewnie wypunktował Gilberta Burnsa.

Nie ukrywam, że od pierwszego występu wywodzącego się z boksu i bojowego sambo Magomedova w UFC pokładam w nim duże nadzieje. Pisząc o nim, lubię też czasami pójść na łatwiznę, przytaczając słowa, którymi określiłem swego czasu jego styl. Myślę, że trafnie oddają jego oktagonową grę.

Rosjanin prezentuje w stójce styl niebywale cierpliwy, oszczędny, a zarazem – morderczo precyzyjny.

Nie wykonuje w zasadzie żadnych ruchów, które czemuś konkretnemu by nie służyły. Nie porusza cały czas głową, ale gdy trzeba, świetnie z nią uchodzi. Nie markuje nieustannie uderzeń, ale gdy to robi, to we właściwym momencie. Nie narzuca morderczego tempa, ale gdy przyspiesza, robi to błyskawicznie i ze złymi intencjami. Innymi słowy, łączy w sobie niezwykle trudną sztuką bycia efektywnym i oszczędnym w ruchy z jednej strony, z jednoczesnym dążeniem do skończenia pojedynku z drugiej. Trudność to nie lada, bowiem na ogół efektywność wyklucza efektowność, a zawodników walczących w ten pierwszy sposób trudno chwilami nie utożsamiać z nudziarzami niezdolnymi do podjęcia ryzyka.

Szczegółową analizę umiejętności technicznych 31-letniego zawodnika, który znajduje się obecnie u szczytu formy, znaleźć możecie w tutaj. W tym miejscu poprzestanę jedynie na odnotowaniu, że – poza piekielnie mocną psychiką wyrachowanego zabójcy – o sukcesie Magomedova w głównej mierze decydują dwa elementy: bardzo urozmaicone wykorzystanie wykrocznej nogi, którą potrafi wyczyniać prawdziwe cuda – a to wyprowadzając niesygnalizowane kopnięcia na każdej wysokości, a to kąsając nią rywali kopnięciami frontalnymi niczym jabami – oraz rewelacyjna praca lewym sierpowym, wsparta kapitalnymi unikami i odchyleniami.

Maestria Rashida Magomedova w pełnej krasie. Dagestański Rosjanin na obu przykładach jest lekko pochylony do przodu – po to, aby wykorzystać to co, robi najlepiej – mieć przestrzeń do minimalnego odchylenia się i skontrowania przeciwnika, w tym wypadku Rodrigo Damma. I tak rzeczywiście czyni, na obu animacjach doskonale unikając błyskawicznym odchyleniem głowy ciosów Brazylijczyka i kontrując go kombinacją lewego sierpowego i prawego prostego.

Dysponuje bardzo mocnymi defensywnymi zapasami oraz niebywałą umiejętnością powracania do stójki, gdy rywal jednak zdoła go obalić. Sam będąc z góry w parterze, zachowuje się podobnie jak na nogach – jest cierpliwy i chirurgicznie precyzyjny.

Oczekiwania: powiedzmy sobie szczerze i otwarcie – Magomedov nie będzie ulubieńcem Dany White’a i Joe Silvy. Od strony wizerunkowej przypomina bowiem legendarnego Fedora Emelianenko walczącego w PRIDE. Prawie w ogóle się nie odzywa, nie mówi po angielsku, jego mimice na twarzy (jakiej mimice?) obca jest jakakolwiek ekspresja, trenuje gdzieś daleko w dzikim kraju, jedynie na koniec przygotowań odwiedzając American Top Team. Trudne zadanie dla speców od promocji UFC! Spodziewam się, że prędzej czy później będzie organizacji trochę nie na rękę (kolejna walka w Brazylii?), wobec czego będzie otrzymywał trudne stylistyczne zestawienia, ale… piekielnie o takowe trudno! Magomedov nie jest bowiem nowicjuszem, zjadł już zęby na MMA w Rosji, zanim dołączył do UFC. W końcu, notując jeszcze dwa, może trzy zwycięstwa w 2016 roku, przedrze się do ścisłej czołówki kategorii lekkiej.

Honorowe wyróżnienie

Joe Duffy (14-2) – jeden z najlepszych bokserów w dywizji. Po dwóch efektownych wiktoriach w oktagonie przegrał z Dustinem Poirierem z uwagi na deficyty zapaśnicze, ale powróci mocniejszy. Problemem w przebiciu się do czołowej piętnastki może być jednak półroczna przerwa, którą planuje. Jeśli jednak zdoła w 2016 roku stoczyć dwa pojedynki – jeden na odbudowanie, drugi z mocnym rywalem – po ich wygraniu trafi do TOP 15.

Więcej o jego umiejętnościach technicznych przeczytacie tutaj.

Jake Matthews (9-1) – 21-letni ledwie Australijczyk to jeden z największych artystów ground and pound, który niektórymi akcjami z góry przywodzi na myśl japońskie wyczyny Ostatniego Cesarza. Nadal potrzebuje sporo szlifów w stójce, ale biorąc pod uwagę, że dysponuje wielkim sercem do walki – czego wytrenować nie sposób – i poświęcił się całkowicie MMA, w 2016 roku warto bardzo uważnie śledzić jego kolejne występy.

Islam Makhachev (12-1) – przegrał co prawda w swoim drugim pojedynku w oktagonie z Adriano Martinsem, ale przyszłość należy do niego. 24-letni Dagestańczyk wywodzi się z bojowego sambo, ale – co warte odnotowanie – w stójce lubi korzystać też z ciosów prostych, a i jego parter nie jest oparty tylko na uderzeniach – ma też mocną bazę w brazylijskim jiu-jitsu. Nie będzie mu łatwo przebić się do czołowej piętnastki, ale jeśli stoczyłby w 2016 roku trzy walki, kto wie?

Więcej o jego umiejętnościach technicznych przeczytacie tutaj.

Sage Northcutt (7-0) – tak, tak, wiem, wiem… Nie przesadzajmy jednak. Northcutt ma trzy mocne atuty po swojej stronie, które w tym roku mogą zaprowadzić go do TOP 15. Po pierwsze – jak na 19 lat na karku, dysponuje bardzo perspektywicznymi umiejętnościami. Po drugie – jest mocny medialnie. Po trzecie – będzie prowadzony, powiedzmy, umiejętnie. 30 stycznia na UFC on FOX 18 zmierzy się z Andrewem Holbrookiem, a trzecie z rzędu zwycięstwo może przyspieszyć jego starannie zaplanowany marsz w górę rankingów.

*****

Z jakim zawodnikiem kategorii lekkiej Wy wiążecie największe nadzieje?

*****

Poprzednie części cyklu:

Kategoria ciężka
Kategoria półciężka
Kategoria średnia
Kategoria półśrednia

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply