„Jestem najlepszym półciężkim na świecie” – Israel Adesanya prowokuje Jana Błachowicza

Wokół super walki pomiędzy rozdającym karty w wadze średniej Israelem Adesanyą i świeżo koronowanym mistrzem 205 funtów Janem Błachowiczem tworzy się coraz więcej zgiełku.

W drodze do zeszłotygodniowej gali UFC 253 w Abu Zabi zasiadający na mistrzowskim tronie dywizji średniej Israel Adesanya zasugerował, że chodzi mu po głowie migracja do kategorii półciężkiej – i to nie tylko na walkę z Jonem Jonesem, do którego zdecydowanie sympatią nie pała. Nigeryjczyk stwierdził, że w 205 funtach znajduje się kilku ciekawych rywali, którzy byliby dla niego ciekawymi zestawieniami.

Nie uszło to uwadze Jana Błachowicza, który po zdeklasowaniu Dominicka Reyesa i zakończeniu bezkrólewia w kategorii półciężkiej właśnie opromienionego masakrą na Paulo Coście Israela Adesanyę wskazał jako jednego z potencjalnych przeciwników na pierwszą obronę tytułu – obok Jona Jonesa oraz zwycięzcy listopadowej batalii Thiago Santosa z Gloverem Teixeirą.

Z kolei Nigeryjczyk zapytany o potencjalne starcie z Cieszyńskim Księciem podczas konferencji prasowej po UFC 253, nie wykluczył takiej konfrontacji, choć zaznaczył, że ma jeszcze sporo pracy do wykonania w 185 funtach. Podkreślił też, że wyżej chciał przenieść się przede wszystkim na walkę z Bonesem, choć dodał też, że bez względu na Amerykanina prędzej czy później będzie wojował w wadze półciężkiej.




Tymczasem w najnowszym wywiadzie z ESPN.com Nigeryjczyk powiedział nieco więcej w temacie. Wszystko zaczęło się od jego reakcji na ponawiane notorycznie w ostatnich dniach zaproszenia do oktagonu ze strony Jona Jonesa, którymi Nigeryjczyk nie jest jednak w tej chwili zainteresowany.

– Co się dzieje wraz każdą, kurwa, walką, jaką toczę? – powiedział, zapytany o Jonesa. – Co się dzieje? Jestem coraz lepszy! Z każdą walką! Chcieli więc dopaść mnie wcześniej, żeby mieć mnie w swoim rekordzie, zanim dokonam wielkich rzeczy w tym sporcie. Wtedy mogliby powiedzieć: „Już go pokonaliśmy”. Nie. Dajcie mi czas. Nadal pracuję. Poprawiam się. Teraz więc możecie powiedzieć, że jestem najlepszym półciężkim na świecie.

Czy tym ostatnim stwierdzeniem The Last Stylebender nawiązał do wypowiedzi Daniela Cormiera, który tym właśnie sformułowaniem – najlepszy półciężki na świecieokreślił go kilka dni temu, nie wiadomo.



Ariel Helwani swoim jednak zwyczajem postanowił pójść za ciosem, dopytując, Israela Adesanyę, czy byłby w stanie pokonać Jana Błachowicza.

– O tak, zdecydowanie – odpowiedział Israel. – Ale… Jak już mówiłem, wyciągnąłem wnioski z błędów przeszłości, gdy mówiłem coś bez (konsultowania z drużyną). Powiedziałem to o Paulo. Powiedziałem, że ma wokół siebie samych potakiwaczy. Podobnie Jon Jones. Też ma uwieszonych na sobie potakiwaczy.

– Ja natomiast jestem sam królem mojego królestwa, ale jestem też częścią drużyny. Nie mogę oczekiwać, że będę podejmował decyzję, a oni będą od razu się dostosowywać. Nie. Muszę skonsultować to z nimi, ustalić strategię.




– Tak, podoba nam się walk z Janem. Podoba mi się. Jest jeszcze Cannonier. Nadal na to czekam, ale… Wszystkie części są teraz w ruchu. Dopiero co się to wydarzyło (UFC 253), a wszyscy mają już mnóstwo pytań. Yo, dajcie mi wyluzować. Rozluźnić się. Ale tak, podoba mi się 205. Podoba mi się 205 funtów.

– I… – dodał po chwili, szelmowsko się uśmiechając i robiąc minę, jakby stwierdzał oczywistą oczywistość. – Jestem najlepszym półciężkim na świecie. Cóż mogę więcej dodać?

Obstawiaj wszystkie walki UFC na PZBUK i odbierz cashback 200 PLN

Najbliższe sportowe plany obu zawodników – Adesanyi i Błachowicza – nie do końca jednak współgrają. Nigeryjczyk garnie się bowiem z powrotem do oktagonu, mierząc w jeszcze jedną walkę przed końcem roku, podczas gdy Polak w idealnym scenariuszu chciałby powrócić do oktagonu w marcu – w grudniu zostanie bowiem ojcem.

Aktualizacja: Jan Błachowicz odpowiedział Israelowi Adesanyi.

Cały wywiad poniżej:

*****

„Jesteś teraz królem, więc…” – Daniel Cormier odpowiedział na wyzwanie Jana Błachowicza

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

2 Comments

  1. cesellolaroma

    30 września 2020 at 22:16

    Na ten moment to nierealne, ale zakładając, że obydwaj wygrają kolejne 1-2 walki, kto wie..

    Przypuszczalnie jest to ciekawe starcie. Najbardziej ciekawy jest tu aspekt zapaśniczo-siłowy.
    Czy Janek byłby wstanie spychać Adensanyę do klinczu i sprowadzać do parteru? Bo to wydawałoby się najprostszą drogą do sukcesu. Trudno to przewidzieć – Isreal jest lotny na nogach i ma dobre TDD, ale czy to wystarczyłoby na dużego, silnego, topowego półciężkiego?

    W samej stójce przewaga należałaby do Adensanyi. Byłaby duża różnica szybkościowa. Z drugiej strony nawet nieliczne akcje Janka mogłyby być dewastujące.

  2. Konewa

    1 października 2020 at 08:37

    Rozumie że to jest element marketingowy (na dodatek skierowany w Jonsa) , ale takie teksty są żałosne. To że jesteś najlepszy w średniej , nie oznacza że będziesz dobry w LH czy W. Najlepszym się jest wtedy , gdy pokona się najlepszego. Narazie talk is cheap.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply