Analizy TUF 27 – Oskar Piechota vs. Gerald Meerschaert


Techniczna analiza i typowanie walki Oskara Piechoty z Geraldem Meerschaertem, która odbędzie się podczas piątkowej gali TUF 27 Finale w Las Vegas.

Po dwóch zwycięstwach na rozpoczęcie przygody z UFC – najpierw pewnie wypunktował Jonathana Wilsona, następnie nokautując w pierwszej rundzie Tima Williamsa – w nocy z piątku na sobotę czasu polskiego do oktagonu po raz trzeci wejdzie jeden z najlepszych polskich średnich Oskar Piechota.

Reprezentujący barwy gdyńskich Mighty Bulls i Piranhy zawodnik podczas gali TUF 27 Finale skrzyżuje pięści z Geraldem Meerschaertem. 30-letni Amerykanin ma na swoim koncie cztery potyczki w UFC, z trzech wychodząc obronną ręką. W pokonanym polu zostawiał Joego Gigliottiego i Ryana Janesa, których poddał, oraz Erica Spicely’ego, którego znokautował. Jedynej porażki doznał z rąk czołowego średniego, Thiago Santosem, będąc rozbitym w drugiej rundzie.




Jak stylistycznie zapowiada się ten pojedynek?

185 lbs: Oskar Piechota (11-0-1) vs. Gerald Meerschaert (27-9)

Kursy bukmacherskie: Oskar Piechota vs. Gerald Meerschaert 1.44 – 2.85

Nie będę ukrywał, że oczekiwałem jednak odrobinę bardziej rozpoznawalnego rywala dla Oskara Piechoty po jego dwóch pierwszych wiktoriach. Nie mówię może o przeciwnikach pokroju Brada Tavaresa, jakiego także po dwóch ledwie zwycięstwach wyszykowano na tej samej gali Israelowi Adesanyi, ale nawet poza czołową piętnastką kategorii średniej jest wiele innych nazwisk mocniejszych medialnie – i prawdopodobnie sportowo – od Geralda Meerschaerta.

Tym niemniej, jest Gerald, więc analizujemy Geralda…

Amerykanin walczy zawodowo od 2007 roku i pomimo relatywnie młodego wieku – ma wspomniane 30 lat – jest już w pełni ukształtowanym zawodnikiem z 36. walkami na koncie. Posiadający brąz w BJJ Meerschaert trenuje na co dzień w Roufusport.

Jest zawodnikiem relatywnie wszechstronnym – co w moim słowniku oznacza, że słabeuszy i średniaków jest w stanie skończyć w dowolnej płaszczyźnie, ale co lepsi są w stanie zafundować mu dokładnie to samo. Rzucają się oczywiście w oczy jego ciągotki do poddań, bo z 27 zwycięstw aż 19 odniósł przez odklepanie rywali. Jego relatywnie dobry parter potwierdza jednak aż 7 porażek przez poddania.

Do tego tematu jeszcze wrócimy, ale te wspomniane 7 zafundowanych mu poddań to także wynik jego nadmiernej chwilami agresji w parterze – czy może wręcz braku wyobraźni? Nie chcę przez to powiedzieć, że Gerald Meerschaert jest jak, powiedzmy, Charles Oliveira, który sam klepał trzykrotnie, ale nikt o zdrowych zmysłach kulać się z nim nie zamierza, ale… Ale GM3 – bo taki przydomek nosi Amerykanin – potrafi w parterze błysnąć i kompletne dezawuowanie jego BJJ z uwagi na rzeczone siedem nieszczęść, nie ma podstaw.

Do tego jednak wrócimy…

Przede wszystkim Gerald Meerschaert to typ mańkuta-finishera. Ze wspomnianych 36 walk, jakie stoczył w zawodowej karierze, tylko w rozstrzygnięciu trzech potrzebna była pomoc sędziów punktowych.

Jego stójkowa gra nie jest szczególnie skomplikowana i opiera się na lewych prostych, lewych sierpach – rzadziej podbródkach – i kopnięciach zakroczną nogą na korpus lub głowę.

Uwagę zwraca jego prawica, która pozostaje w ciągłym ruchu. Amerykanin regularnie wyprowadza bądź markuje prawe proste, czyli ze swojego odwrotnego ustawienia – jaby, a także stara się zbijać, wykluczać przednią rękę klasycznie ustawionych oponentów. W ten właśnie sposób stara się ustawić sobie rywali pod mocniejszą lewą rękę lub kopnięcie. I oddać mu trzeba, że wychodzi mu to całkiem nieźle. A to zamarkuje dwa prawe, by wyprowadzić krosa, a to trzy prawe, żeby wyprowadzić kopnięcie na korpus, a to jednego, po którym zaatakuje ciasnym lewym sierpem. Tu i ówdzie odpali też lewicę na korpus.

Nie jest wirtuozem klinczu, ale potrafi zaatakować tam kolanami lub łokciami – a do tego wydaje się silny fizycznie. Jego gra o podchwyty, praca głową nie robią jednak wrażenia.

Jeśli obala to najczęściej poprzez zejście do dwóch nóg, ale nie są mu też obce haczenia z klinczu czy nawet – od wielkiego dzwona – rzuty rodem z judo.

Potrafi poddawać na wiele różnych sposobów, ale jego najgroźniejszą techniką są wszelkiego rodzaju duszenia. Uwielbia przechwytywać głowę rywali – także przy próbach obaleń z ich strony – i ma smykałką do natychmiastowego zapinania gilotyny czy też płynnego i szybkiego przejścia do anakondy. Ochoczo poluje też na trójkąty rękami, które wydają się jego drugą najgroźniejszą bronią w chwytanym arsenale.

W swojej ostatniej walce przed angażem w UFC Gerald Meerschaert był bliski poddania Sidneya Wheelara dźwignią na łokieć, mając rywala w gardzie – ostatecznie odklepał go kimurą.

Gerald Meerschaert uwielbia polować na wszelkiego rodzaju duszenia – z gilotynami na czele. Powyżej poddaje Nathana Gunna.

Odpowiedzi na gilotyny Geralda Meerschaerta nie znalazł też w pierwszej walce – bo mierzyli się dwukrotnie – Sam Alvey.

Jak natomiast wygląda oktagonowa gra Oskara Piechoty?

Gdynianin to oczywiście przede wszystkim wyborny specjalista od parteru, ale jego stójkowa gra – nastawiona głównie na kontry – mocno rozwinęła się w ostatnich latach.

Zdecydowanie najgroźniejszą bronią Oskara w obszarze kickbokserskim pozostaje lewy sierpowy, w którym nasz zawodnik posiada niebywałą moc.

W 2013 roku Oskar Piechota w swojej trzeciej zawodowej walce lewym sierpem ciężko znokautował Livio Victoriano.

Także właśnie lewy sierpowy odegrał kluczową rolę w zwycięstwach Polaka z Mattią Schiavolinem, Jasonem Radcliffem i Sergio Souzą.

Oskar Piechota w pierwszej rundzie wysłał Matti Schiavolinowi ostrzeżenie, mocno naruszając go lewym sierpem.

W drugiej rundzie dopełnił dzieła zniszczenia, posyłając Włocha lewym na deski i kończąc go uderzeniami z góry.

W walce o złoto kategorii średniej Cage Warriors – i angaż w UFC – Oskar Piechota krótkim kontrującym lewym ustrzelił szarżującego Jasona Radcliffe’a, dzieła zniszczenia dopełniając kilkoma uderzeniami z góry.

Nie znaczy to jednak, że nasz zawodnik nie korzysta z prawej ręki. Nie odnosił może w tym obszarze tak wiele sukcesów jak przy zaprzęganiu do działania lewicy, ale potrafi odpalić krosa, kombinację 1-2, mniej lub bardziej obszernego sierpa czy prostego na schaby – tymi ostatnimi chętnie traktował Jonathana Wilsona (także mańkuta) w swoim debiutanckim występie w oktagonie.

Oskar Piechota naruszył prawym sierpem – poprzedzonym jabem – Rafała Haratyka, wdając się potem z rywalem w szaloną wymianę. To jedyna walka, której Imadło nie wygrał – zakończyła się remisem.

Głównym narzędziem mordu Oskar uczynił prawicę w swoim ostatnim występie, właśnie regularnie ponawianym prawym sierpem rozstrzygając pojedynek z Timem Williamsem (szczegóły w nagraniu poniżej).

Wyglądało to tak:

We wspomnianym wcześniej debiucie w UFC nasz zawodnik błysnął też kombinacją lewego z dołu i prawego sierpa, którymi w końcówce drugiej rundy posłał Wilsona na deski, będąc o włos od skończenia walki – przeszkodziła mu wtedy syrena kończąca drugie pięć minut.

Z kolei w ostatniej konfrontacji połakomił się na combo lewego haka na korpus z prawym sierpem, ale zainkasował kontrę i techniki tej zaprzestał.

Jak na zawodnika, który dysponuje wybornym parterem – a więc nie boi się walki z pleców – Piechota mimo wszystko nieszczególnie często zaprzęga do działania kopnięcia. Tu i ówdzie zaatakuje tym na górę – zakroczną nogą lub po przekroku lewą (tą ostatnią techniką ustrzelił zresztą swego czasu Sergio Souzę – nagranie poniżej), od czasu do czasu wyprowadzając też kopnięcia na korpus czy nogi, a wszystko to przeplatając okolicznościowymi frontalami.

Gdynianin obala przede wszystkim z klinczu, tam szukając różnego rodzaju haczeń. Nie ma też problemów z wciąganiem rywali do gardy, zdając sobie doskonale sprawę z tego, że w parterze to on będzie rozdawał karty.

Parter to królestwo Oskara Piechotu – powyżej nie robi sobie nic z prób ataków na nogi w wykonaniu Nikosa Sokolisa, odklepując go trójkątem rękami.

Japoński krawat? Żaden problem. Powyżej Imadło odklepuje tą rzadką techniką Craiga White’a.

W grze chwytanej Piechota po prostu błyszczy. Idealnie rozkłada akcenty między kontrolę, przechodzenie pozycji, uderzenia i próby poddań – a poddawać potrafi na wiele różnych sposobów. Porusza się w parterze niezwykle płynnie, w każdej pozycji dysponując szeregiem opcji. Generalnie – maestria.




Konfrontacja

Nie ulega wątpliwości, że Oskar będzie musiał mieć się na baczności w stójce, bo – jak wspominałem – niby odwrotnie ustawiony Gerald atakuje niemal wyłącznie lewicą oraz zakroczną nogą, ale nigdy nie wiadomo, czy rzeczona lewica powędruje na głowę (w formie krosa lub sierpa), na korpus czy może jednak zamiast niej Amerykanin połakomi się o kopnięcie – i tutaj też zaatakować może na górę albo na dół. Trzeba będzie też uważać na aktywnego jaba rywala, bo choć na ogół pełni on tylko funkcję absorbujące i ustawiające oponentów pod lewicę, a i klasyczna pozycja Oskara powinna tu pomóc, to jednak tu i ówdzie Gerald potrafi ukąsić tymże jabem.

Pomimo tego że Piechota nie jest może wirtuozem defensywy, to jest w swoich poczynaniach konsekwentny i odpowiedzialny. Sytuacje, w których się „zapomina” – czy to w szalonym ataku, czy też w defensywie, a to pozostając w miejscu, a to nie unosząc gardy – nie są częste. To dobry znak przed starciem z Meerschaertem.

Nie ukrywam jednak, że trzy inne elementy pozwalają mi z optymizmem patrzeć na stójkowe wymiany z Amerykaninem.

Przede wszystkim – Meerschaert jest ślamazarnie wolny! To widać, słychać i czuć. Nie ma w nim przyspieszenia, zrywu, dynamiki, jakiejś mocnej zmiany tempa. Wszystko wygląda podobnie – czyli niespiesznie. Praca na nogach, wyprowadzanie ciosów, atakowanie kopnięciami. No, może jedynie w parterze potrafi błysnąć szybką zmianą pozycji czy przejściem do duszenia. Na nogach jednak jest to równe, miarowe – i wolne! – tempo.

Czy Oskar jest szybki jak błyskawica? Nie. Czy będzie jednak wyraźnie szybszy od znacznie większego prawdopodobnie Meerschaerta? Spadnę z krzesła, jeśli tak się nie stanie!

Po drugie – wspomniany lewy sierpowy Piechoty to oczywiście idealna broń na mańkutów i nie ukrywam, że właśnie na tę technikę gdynianina liczę w starciu z Meerschaertem najbardziej – czy to w kontrze, czy przy inicjowaniu akcji. Szczególnie, że Amerykanin notorycznie opuszcza prawą rękę – bez względu na okoliczności.

Co łączy wszystkie powyższe zdjęcia – nisko opuszczona prawica Meerschaerta. Idealnie pod lewego sierpa Piechoty. Szczególnie, że Amerykanin swoją defensywę opiera przede wszystkim na (wolnej) pracy na nogach, często wycofując się – notorycznie w linii prostej! – z nisko opuszczonymi rękami.

I wreszcie trzecim elementem w stójkowej (i nie tylko) grze Meerschaerta, który Piechota może wykorzystać na swoją korzyść, jest… Jak to nazwać… Powiedzmy tak: skłonność Amerykanina do chowania się w żółwiu pod byle pretekstem. Niby przegrał przez nokaut tylko jedną walkę, ale to jakiś cud, bo Gerald bardzo nie lubi być trafiany. O jego walce z Thiago Santosem nawet nie wspominam, ale już w starciu z Nathanem Gunnem w pierwszej rundzie lądował dwa razy na deskach, przerażony, spanikowany, gotowy na przyjęcie porażki – chowający się w żółwiu. Wygląda to naprawdę fatalnie i widać na przestrzeni jego kariery, że jest to zakorzenione głęboko w jego fighterskim DNA.

A to oznacza, że naprawdę nie trzeba trafić go idealnym, czystym, potężnym uderzeniem, żeby pojawiły się wszelkie symptomy wskazujące na to, że ma już dość. Szczególnie, że nikt rozsądny nie kwestionuje mocy w uderzeniach, jaką posiada Piechota.

Warto też dodać, że Meerschaert kompletnie nie radzi sobie pod presją – przyciśnięty, gubi się, w jego poczynania wkrada się chaos, cofa się bez ładu i składu, prostuje ręce.




Tym niemniej, powtarzam, Oskar będzie musiał w stójce mieć się na baczności z uwagi na wspomniane lewice i kopnięcia lewą nogą w wykonaniu Geralda – zarówno na głowę, jak i na korpus. Amerykanin nie jest w tej sztuce tak sprawny jak chociażby Roberto Soldic, ale niebezpieczeństwo jak najbardziej istnieje.

Wątpię, aby Amerykanin był zainteresowany walką w klinczu z Piechotą – nawet pomimo tego, że lubi atakować kolanami i łokciami. Ryzyko obalenia będzie wtedy zbyt duże – szczególnie, że Meerschaert nie bryluje w obszarze obrony przed obaleniami z klinczu właśnie. Był już przewracany wszelkiego rodzaju haczeniami – wewnętrznymi i zewnętrznymi. A w takowych bryluje właśnie nasz zawodnik.

Że Meerschaert nie będzie chciał mieć nic wspólnego z parterem Piechoty – to oczywistość. Bał się jak ognia parteru Erica Spicely’ego, a i tak w końcu został przewrócony i oddał plecy. Z uwagi na jego paniczne chowanie się w żółwiu w pierwszej walce za plecy prawie zaszedł mu też Joe Gigliotti! Nie zliczę, jak często oddawał natomiast w swojej karierze dosiady… Naprawdę, spadnę z krzesła z rozbitą na kawałki szczęką, jeśli Meerschaert będzie zainteresowany walką na chwyty z gdynianinem. Wyjątkiem są oczywiście dwie sytuacje – gdy będzie tak rozbijany w stójce, że wzorem Conor McGregora poszuka ratunku w sprowadzeniu lub też gdy jednak zdoła mocno naruszyć Oskara na nogach, rzucając się za nim do parteru z dobitką.

Typowanie

Nie dziwię się kursom bukmacherskim wystawionym na ten pojedynek. Trudno nie widzieć Oskara Piechoty w roli faworyta – jeśli nie da się ustrzelić w stójce (niezbyt duże ryzyko), złapać w jakąś gilotynę/anakondę (ryzyko bliskie zeru), wówczas powinien znaleźć sposób albo na ubicie Amerykanina jakimś lewym sierpem lub kopnięciem (pamiętajmy, że odwrotna pozycja Geralda otwiera też drogę do kopnięć zakroczną nogą Oskara), albo na przeniesienie walki do parteru i poskręcanie go.

Trener Grzegorz Jakubowski naśladuje styl Geralda Meerschaerta – odwrotna pozycja, dużo wytrącającej ze skupienia pracy przednią ręką, poszukiwanie krosów/sierpów tylną oraz kopnięć zakroczną nogą.

Nie ukrywam, że największe obawy mam pod kątem… kondycyjnym. Jasne, w debiucie Piechota na dystansie trzech rund wypunktował Wilsona, ale szczególnie w drugiej rundzie działo się tam naprawdę niewiele – z obu stron! Głowy za dobrą kondycję Meerschaerta absolutnie też bym nie dał – to typ finishera – ale jest to znacznie aktywniejszy zawodnik od wspomnianego Wilsona. Spodziewam się, że pójdzie do przodu, będzie wyprowadzał wiele uderzeń.




Tym niemniej, Imadło znajdzie drogę do skończenia. W grze Meerschaerta jest zbyt wiele defensywnych luk w stójce i zbyt mało jakości w parterze – przy podejrzanych defensywnych zapasach! – aby Polak tego nie wykorzystał.

Zwycięzca: Oskar Piechota przez poddanie

*****

Analiza i typowanie walki Miocic vs. Cormier

*****

Jak być może zauważyliście, w prawej górnej kolumnie na Lowking.pl pojawiła się opcja wsparcia portalu darowizną. Jeśli podobają się Wam treści i analizy publikowane na portalu oraz chcielibyście wesprzeć jego 1-osobową działalność, będę zobowiązany za każdy datek. Szczegóły – tutaj. Dziękuję!

*****

Wszystkie analizy są dostępne w tej sekcji

*****

Śledź autora tekstu na Twitterze

*****

Sierpem #66 – Stipe Miocic vs. Daniel Cormier

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply