Sierpem #66 – Stipe Miocic vs. Daniel Cormier


Techniczna analiza rewelacyjnie zapowiadającej się super walki pomiędzy Stipe Miocicem i Danielem Cormierem, która odbędzie się podczas gali UFC 226 w Las Vegas.

W szlagierowo i historycznie zapowiadającej się walce wieczoru gali UFC 226 – urzędujący mistrzowie kategorii ciężkiej i półciężkiej nie mierzyli się jeszcze nigdy w historii – zasiadający na tronie 265 funtów Stipe Miocic po raz czwarty postawi na szali złoto, krzyżując pięści z rozdającym karty w dywizji do 205 funtów Danielem Cormierem.




Czy Stiopic wyszlifuje rekord obron pasa do czterech? Czy może DC zostanie drugim zawodnikiem w historii – po Conorze McGregorze – który będzie jednocześnie zasiadał na tronie dwóch różnych dywizji?

Przeanalizujmy…

265 lbs: Stipe Miocic (18-2) vs. Daniel Cormier (20-1)

Kursy bukmacherskie: Stipe Miocic vs. Daniel Cormier 1.42 – 3.20

Starsi Czytelnicy Lowking.pl z pewnością pamiętają, że osobie Daniela Cormiera przyglądałem się pod kątem technicznym wiele razy. Po raz pierwszy ponad 5 lat temu, gdy rozkładałem na czynniki pierwsze styl DC przed jego debiutem w UFC, dumając, czy jest on wersją Fedora Emelianenko 2.0.

Przed jego pierwszą walką z Jonem Jonesem zachęcałem do stawiania na tego ostatniego, uznając ówczesny kurs bukmacherski – około 1.60 – na zwycięstwo Bonesa za kompletne nieporozumienie i wyjaśniając dlaczego.

Przy okazji niedoszłego rewanżu przed galą UFC 200 – Jones wypadł z powodu wpadki dopingowej – dokładnie przyjrzałem się ich pierwszej – wbrew pozorom mocno wyrównanej – potyczce, by następnie przed UFC 214 raz jeszcze szczegółowo przyjrzeć się stylistycznemu zestawieniu DC i Bonesa.

Wreszcie zagłębiłem się w ich rewanżowe starcie, analizując, jakie elementy zaprowadziły Jonesa do zwycięstwa przez nokaut i jednocześnie wskazując poprawki, jakich dokonał DC, zawieszając rywalowi poprzeczkę znacznie wyżej.

Także i Stiopicowi miałem okazję szczegółowo przyglądać się dwukrotnie – najpierw przy okazji jego potyczki z Alistairem Overeemem (sędzie nie zauważył klepania) i ostatnio przed galą UFC 220, podczas której skrzyżował pięści z Francisem Ngannou (eksperymentalna – i średnio od strony technicznej udana – analiza w formie video, poniżej).

Wobec powyższych nie ukrywam, że miałem pewną zagwozdkę odnośnie formy niniejszej analizy. Tzn. nie co do formatu – bo powrotu do analiz video w najbliższym czasie nie przewiduję – ale co do jej planu.

Podumawszy, doszedłem do wniosku, że nie będę po raz kolejny szczegółowo charakteryzował stylu walki obu zawodników. Zamiast tego skupię się na kluczowych aspektach walki w każdej płaszczyźnie, największych atutach Miocica i Cormiera oraz elementach, w których nie do końca domagają. Urządzimy sobie zatem podróż po technicznych i pozaoktagonowych aspektach tej mistrzowskiej batalii.

Ruszamy…

Boks

Pięta achillesowa Daniela Cormiera

Rozpoczniemy od największej wyrwy w szeregach obronnych Daniel Cormiera. Elementu, który przypłacił jedyną w karierze porażką przez nokaut w rewanżowym starciu z Jonem Jonesem.

O co chodzi? Oddajmy głos samemu… Cormierowi! Luizjańczyk opowiedział o tym fatalnym nawyku w… 2014 roku!

Tak. Właśnie tak. Chodzi oczywiście o tendencję do pochylania się do swojej prawej strony, która jest głęboko zakorzeniona w mechanice ruchowej – mięśniowej i pamięciowej – Daniela Cormiera.

W ten sposób rozciął go lata temu wspomniany w powyższej wypowiedzi Josh Barnett i tego właśnie kopnięcia lewą nogą – prosto na pochylającego się do prawej reprezentanta AKA – w pierwszej walce poszukiwał Bones.

Na obu powyższych przykładach z pierwszej walki Cormiera z Jonesem ten ostatni poszukuje okrężnego kopnięcia na głowę z odwrotnej pozycji. Na pierwszym przykładzie próbuje stara się zaczarować rywala no-look-kickiem, czyli kopnięciem po spojrzeniu w bok (niczym Ronaldinho!), natomiast na drugim właśnie kopnięciem na głowę inicjuje całą serię uderzeń – z kopnięciem na kolano i krosami w roli głównej.

Wtedy jednak Cormierowi się upiekło. Nie dał się ustrzelić. Uchronił się. Nawyku tego jednak nie wyeliminował.

W rewanżowym starciu z Anthonym Johnsonem został już jednak mocno ostrzeżony… Mocno i boleśnie!

Soczystym kopnięciem widocznym powyżej – na które DC niemal sam się nadziewa, nurkując do prawej – Rumble pogruchotał rywalowi nos.

I było to ostatnie ostrzeżenie. W kolejnym starciu Daniel zmierzył się bowiem ponownie z Jonem i tym razem wysssana ta z mlekiem matki tendencja do odchylania się w prawo przy jednoczesnym opuszczaniu prawej ręki zakończyła się dla niego dramatycznie.

W drugiej rundzie – pierwszy przykład – Cormier miał jeszcze trochę szczęście, bo choć pochylił się do prawej, zdążył cofnąć rękę, częściowo blokując kopnięcie rywala.

Jednak w rundzie trzeciej – drugi przykład – było już po wszystkim. Jones przygotował sobie rywala krosem na korpus i masą wcześniejszych kopnięć smagających na schaby. Nacierający Cormier widząc zaprzęganą do działania lewą nogę rywala, źle odczytał intencje Bonesa – oczekując raczej kopnięcia na korpus – nie przypilnował po raz kolejny prawej strony i zainkasował srogiego high kicka, który stanowił początek jego końca.

Wydawać by się mogło, że po tak traumatycznych doświadczeniach, które przypłacił przecież oktagonową klęską, Cormier popracuje nad tym, aby nurkowanie do prawej strony ograniczyć – a może wyeliminować?

I udało się – ale tylko połowicznie. Przyjrzyjmy się jego pojedynkowi z Volkanem Oezdemirem.

Początek walki. Szwajcarski Turek rusza do ofensywy. Cormier cofa się, próbuje schodzić do nogi rywala pod ciosami, a potem trafia na siatkę – a tam znów nurkuje do prawej strony.

Drugi przykład jest bliźniaczo podobny. Otrząsnąwszy się z pierwszego ataku rywala, Cormier rusza do własnego. Volkan odpowiada jednak prawym, Daniel próbuje chwytać jego kark (co czynić uwielbia), jednocześnie jednak po raz kolejny pochylając się mocno do prawej – Oezdemir reaguje jak trzeba i wyprowadza lewego, ale uderza odrobinę zbyt wysoko.

Dla ówczesnego pretendenta sprawa stała się wtedy jasna – chłop regularnie pochyla się do prawej. Wystarczy odrobinę dostosować wysokość ataku i…

I to właśnie Oezdemir uczynił. Na pierwszej animacji Szwajcar rusza do ataku z prawym i lewym, Cormier tradycyjnie nurkuje do prawej, próbując chwytać głowę rywala. Ten jednak wspomnianą lewicę dostosował już do tegoż nawyku mistrza – uderzył więc nieco niżej i trafił czysto.

Na drugim przykładzie Amerykanin ponownie nurkuje do prawej, inkasując już na otwarcie wymiany krótkiego lewego od dobrze już „czytającego” go Szwajcara. Potem obaj kontynuują wymianę, a Daniel ponownie schodzi mocno do prawej.

I jeszcze dwa przykłady notorycznego odchylania się Cormiera do prawej strony w ostatniej potyczce.

Volkan rusza z prawym sierpem, Daniel swoim zwyczajem prostuje ręce i… tak, tak – nurkuje do prawej. Oezdemir dokładnie tego się spodziewa i traktuje mistrza soczystym, idealnie wymierzonym lewym.

Na drugim przykładzie raz jeszcze Cormier z uporem maniaka w odpowiedzi na atak rywala – najpierw kombinacją lewego, prawego i lewego (dwa pierwsze dochodzą) – prostuje ręce i nurkuje do prawej. Chwilę potem w odpowiedzi na prawego sierpa Oezdemira robi to samo – i tym razem rzeczywiście dobrze unika uderzenia.

Później jednak wszystko się zmieniło. Czy Daniel sam zorientował się, że zaraz zainkasuje jakąś bombę na twarz, jeśli będzie kontynuował nurkowanie do prawej, czy może usłyszał podpowiedzi narożnika? Trudno orzec. Wiadomo natomiast, że w końcu przestał to robić.

Na pierwszym przykładzie Oezdemir ponownie poszukuje mocnego lewego, przygotowanego prawym. Tym razem jednak Cormier nie odchyla się do prawej i nie nadziewa się na uderzenie. Zamiast tego prostuje ręce, odchyla się do tyłu i z wstecznego częstuje rywala kontrującym prawym.

Drugi przykład jest podobny. Szwajcar nadal poluje na lewego sierpa, próbując ustawić sobie Amerykanina serią (zblokowanych) prostych. Daniel jednak ponownie nie nurkuje do prawej, zamiast tego dystansując i na wstecznym odchylając się do lewej.

Innymi słowy, początek pojedynku Cormiera z Oezdemirem wskazywał na to, że Amerykanin nie wyciągnął żadnych wniosków z porażki – zmienionej oczywiście potem na no-contest – z Jonesem. Po trzech minutach dokonał jednak poprawek, które okrutnie utrudniły Szwajcarowi działania ofensywne.




Jak natomiast rzeczona tendencja – bo nie mam wątpliwości, że będziemy też oglądać ją w sobotę – Daniela Cormiera może przekładać się na pojedynek ze Stipe Miocicem? Otóż – na dwa sposoby.

Po pierwsze i najważniejsze – Stiopic nie dysponuje narzędziami, jakimi może zagrozić DC z lewej strony! To piekielnie istotne, bo jeśli szukać luk w kickbokserskiej defensywie Cormiera, to największą – i to nie luką, ale wyrwą! – jest właśnie tendencja do notorycznego odchylania się do prawej. Miocic natomiast nigdy nie pokazywał technik, które wskazywałyby na to, że może wykorzystać tenże nawyk Cormiera na swoją korzyść.

Stiopic nie słynie bowiem ani z lewego sierpa, ani lewego podbródka, ani lewego kolana, ani przede wszystkim kopnięcia po przekroku na głowę – czyli lewą nogą. Takiego, jakim Rumble pogruchotał Cormierowi nos, a Jones – ten akurat z odwrotnej pozycji – rozstrzygnął walkę.

Oczywiście, tu i ówdzie Miocic zaatakuje lewym sierpem, ale technikę tę zaprzęga z powodzeniem do działania tak rzadko, że trudno spodziewać się, by nagle uczynił z niej swoją główną – czy nawet pomocniczą – broń. O kopnięciach na głowę po przokroku nawet nie wspominam, bo o ile nadawałyby się idealnie na Cormiera, to takowych mający chorwackie korzenie mistrz po prostu nie pokazuje.

A zatem pierwszy wniosek na okoliczność potyczki Miocic vs. Cormier w kontekście nurkowania tego ostatniego do prawej mamy za sobą – Stipe nie ma narzędzi, aby to wykorzystać.

Wspominałem jednak o dwóch. Jaki zatem jest ten drugi? Otóż… Przejdziemy do niego za chwilę.

Skoro natomiast wiemy już, że mistrz 265 funtów nie gustuje ani w lewym sierpie, ani lewym podbródku, ani lewym kolanie, ani kopnięciu na głowę po przekroku, zastanówmy się, w czym gustuje? Sprawa nie jest w żadnej mierze skomplikowana, bo widać to w każdej w zasadzie walce zawodnika z Cleveland…

Lewy prosty Miocica

Popularny jab to podstawa stylu Stipego Miocica. Dzięki dobremu wykorzystaniu tej techniki – którą czasami podwaja czy nawet potraja – osiąga wiele różnych celów. Nie tylko sprawdza w ten sposób reakcje rywali, by potem je wykorzystać na swoją korzyść, ale też ustawia sobie ich pod obalenia czy mocniejsze uderzenia – głównie krosy lub ciasne prawe sierpy.

Lewy prosty spełnia też swoją podstawową funkcję – czyli utrzymuje rywali na dystans, stopując ich zapędy ofensywne i ograniczając czas oraz miejsce na ich wyprowadzenie.

Na pierwszym przykładzie Miocic ustawia sobie Hunta markowanym lewym pod obalenie, przy okazji odczytując też styl Samoańczyka – czyli próby kontr lewym sierpem. Z kolei na drugim przykładzie widzimy, jak smaga rywala szybkim podwójnym lewym, utrzymując jednocześnie dystans.

Uwaga jednak! Stiopic miewa tendencję do nadużywania lewego prostego – jakkolwiek pokracznie może to brzmieć. Jeśli jednak kilka razy z rzędu inicjujesz akcje lewym prostym, a mierzysz się ze sprawnym kickbokserem, ten w mig rozczyta twoje zamiary – i udowodni ci to kontrami.

Na pierwszym przykładzie Miocic doskakuje z lewym sierpem, ale Hunt świetnie unika ciosu, schodząc do prawej i zostawiając Amerykaninowi kontrującego lewego sierpa. W kolejnej akcji widzimy Stipego, który próbuje ustawić sobie Samoańczyka pod mocnego krosa. Wyprowadza poprzedzającego prawicę lewego, ale Mark świetnie schodzi tym razem do prawej, karcąc rywala soczystym prawym.

Najchętniej jednak Hunt korzystał w starciu z Miocicem z lewego sierpa z doskokiem – często w kontrze, czasami poprzedzanego markowanym prawym. I czynił to ze sporym powodzeniem – właśnie omijając w ten sposób jaby Stiopica.

Na otwarcie Hunt markuje krosa, podczas gdy Miocic pokazuje, że i on prawicę trzyma w gotowości. W końcu jednak Amerykanin wyprowadza jaba, ale dokładnie tego spodziewa się Hunt, który przepuszcza cios, schodzi do swojej lewej i odpowiada dobrym lewym. Chwilę potem Stipe raz jeszcze próbuje lewego prostego, ale Mark ponownie świetnie schodzi do lewej, odpowiadając tym razem prawym overhandem – nie dosięga jednak Amerykanina, choć wiele nie brakowało.

Na drugiej animacji bliźniaczo podobny atak Samoańczyka, który markuje prawego, odchylając się do lewej i przepuszczając lewego prostego Miocica. Ładuje lewego sierpa i doskakuje z soczystym ciosem, który dochodzi głowy oponenta.

Mark Hunt to jednak jeden z najlepszych kickbokserów, z jakimi mierzył się Stipe Miocic. W ogólnym bowiem rozrachunku można śmiało stwierdzić, że tenże lewy prosty jest fundamentem sukcesów Amerykanina. Także dlatego, że często stanowi artyleryjskie przygotowanie pod zdecydowanie najgroźniejszą broń w arsenale mistrza – czyli…

Kros Miocica – poprzedzany lewym prostym lub lewym sierpem

Właśnie… Prawy – najczęściej w formie krosa lub ciasnego sierpa – to zdecydowanie najgroźniejsza i jedna z najczęściej zaprzęganych do oktagonowego boju – z ogromnymi sukcesami! – broń Stipego Miocica. Oczywiście – tenże prawy bez jaba lub ciasnego lewego sierpa – rzucanego przede wszystkim w charakterze zmyłki i złapania dystansu – byłby niczym…

Na obu powyższych przykładach z walki Miocica z Huntem widzimy, jak ten pierwszy ustawia sobie Samoańczyka pod soczyste prawe. Na pierwszej animacji – dwoma jabami, na drugiej – jednym.

Jak wspominałem, król 265 funtów rzeczonego krosa/ciasnego prawego sierpowego często przygotowuje sobie nie tylko jabem, ale też ciasnym lewym sierpem. Może robić wrażenie tempo wyprowadzania tej kombinacji. Nie jest to 3-4, ale zdecydowanie 34, ewentualnie 32 – czyli kros/prawy sierp wyprowadzany w pół tempa po lewym sierpie.

Oto, jak wygląda to w praktyce.

Miocic ma już ustawionego w ultra-defensywnej pozycji Overeema pod siatką – zanim zdzieli go serią krótkich sierpów, wyprowadza właśnie kombinację lewego sierpa z krosem – ale z luzu, nie wkładając w nią specjalnie dużo mocy. Ustawia raczej Holendra pod kolejne ciosy, zmusza go do utrzymywania podwójnej gardy.

Na drugim przykładzie – z walki z JDS – Stiopic rzuca już lewego sierpa z prawym ze złymi intencjami. Trafia prawym, ale Brazylijczyk ucieka spod siatki.

Kombinacją ciasnego lewego sierpa z prawym – podwójną! – Miocic skończył zresztą dos Santosa po tym, gdy ten po raz 89. w swojej karierze ustawił się plecami na siatce, próbując niegramotnie odchodzić do boku bez gardy. A wyglądało to tak:

Powyżej ostatnia akcja gali z dwóch różnych ujęć. Podczas gdy Cygan próbuje chaotycznie uciec spod siatki, opędzając się od nacierającego rywala lewicą – bez ładu i składu – Miocic dwukrotnie atakuje kombinacją ciasnego lewego sierpa i prawego. Ten pierwszy służy oczywiście tylko zajęciu uwagi Brazylijczyka. Przy pierwszej próbie prawy Amerykanina jeszcze nie dochodzi, ale przy drugim podejściu trafia już czysto, posyłając dos Santosa na deski.

Francisa Ngannou Stiopic omawianą kombinacją znokautować co prawda w stanie nie był – ale ileż razy go nią zdzielił!

Ngannou czai się na lewego sierpa na pierwszej akcji, ale Miocic zaskakuje go szybkim lewym i prawym, który nad lewicą Kameruńczyka trafia go czysto w głowę. Bliźniaczo podobnie sprawa ma się na kolejnym przykładzie – Predator skraca dystans, znów poszukując lewego sierpa, ale Stiopic karci go kombinacją ciasnego lewego sierpa i mocnego prawego, po którym głowa pretendenta aż odskakuje.

Tutaj natomiast Franciszek – ledwie już żywy, bo druga runda – czai się na prawego podbródka, ale znacznie szybszy Stipe dosięga go kolejnym potężnym prawym, poprzedzonym rzecz jasna lewym. Wszystko w pół tempa.

Natomiast na drugiej animacji widzimy drobną modyfikację – z uwagi na dystans dzielący obu zawodników. Przebywający w trybie zombie Ngannou próbuje lewego sierpa, ale dostaje kontrę kombinacją lewego i prawego – ale tym razem prostych.

Innymi słowy, wspomniana prawica – najczęściej w formie sierpa, rzadziej krosa – poprzedzona lewicą – w formie ciasnego sierpa, rzadziej prostego – jest absolutnym go-to Stipego Miocica. Żadnej innej technice w oktagonie nie zawdzięcza więcej.

I pozwólcie, że właśnie teraz powrócę do wspomnianego niebu obrzydłego nawyku Daniela Cormiera nurkowania do swojej prawej – prosto na kopnięcia Rumble’a i Bonesa. Pamiętacie? Wspominałem, że z dwóch powodów jest to istotny element w walce z mistrzem 265 funtów. Po pierwsze – powtórzmy – dlatego, że Miocic nie dysponuje narzędziami, aby tenże nawyk Cormiera wykorzystać. A przynajmniej nie demonstrował ich dotychczas.

Po drugie natomiast…




Anty-kros Cormiera

Tak, właśnie tak – nurkowanie DC do prawej to świetny sposób na obronę przed najmocniejszą bronią Stiopica, czyli prawym sierpem/prostym! Dlatego właśnie szczerze wątpię, aby czempion 205 funtów kładł akurat w konfrontacji z Miocicem jakiś większy nacisk na to, aby wyeliminować swoje ciągotki no odchylania się do prawej strony.

Wiadomo, wszystkiego przewidzieć nie sposób. Kto wie, czy Stiopic przez kilka miesięcy nie drillował lewego sierpa, kopnięcia na głowę po przekroku albo chociażby stepującego kolana – i w efekcie nie ustrzeli w ten właśnie sposób Daniela? To jak najbardziej możliwe, bo nie ulega wątpliwości, że zdaje sobie sprawę z tych nawyków rywala.

Alexander Gustafsson doskakuje z lewym kolanem, próbując ustrzelić nurkującego do prawej Daniela Cormiera – i jest tego bliski.

W tego rodzaju analizach podstawą są jednak poprzednie walki obu zawodników i to na nich trzeba się opierać. A te w żadnym wypadku nie wskazują na to, że Miocic posiada narzędzia, aby wykorzystać tenże nawyk Cormiera na swoją korzyść.

Plus, powtórzę, nurkowanie do prawej może w ogromnym stopniu ograniczyć skuteczność prawicy Stipego – czyli jego bezwzględnie najmocniejszej broni. Czy wyeliminuje ją kompletnie? Zapewni Cormierowi absolutne bezpieczeństwo? Absolutnie nie – Miocic i tak może go dosięgnąć. Jednak na pewno utrudni to działanie zawodnikowi z Clevelend.

Miocic kontruje prawym

Powróćmy jeszcze na chwilę do wspomnianego prawego mistrza 265 funtów. Dotychczas bowiem omawiałem przede wszystkim wykorzystanie tej broni w ofensywie – a Miocic potrafi też zaskoczyć rywala prawym w kontrach.

Na pierwszym przykładzie Mark Hunt korzysta z jednej z ulubionych przez Daniela Cormiera kombinacji, łącząc lewego prostego z lewym sierpem – i trafia. Stipe Miocic odpowiada jednak kombinacją lewego i szczególnie prawego prostego – ten ostatni wchodzi czysto.

Drugi przykład to po raz kolejny kombo lewego sierpa z krosem w wykonaniu Amerykanina – tym razem jednak czyni to w kontrze na jaba Samoańczyka.

Również i JDS – zanim został prawicą znokautowany – posmakował jej od Miocica. Powyżej doskakuje ze swoim firmowym lewym prostym na korpus – i trafia. Stipe nie oddaje jednak pola, zostaje na miejscu i odpowiada kombinacją lewego i prawego. Pierwszy pruje powietrze, ale drugi dochodzi czysto na szczękę cofającego się bez gardy Brazylijczyka.

Na drugim przykładzie lewym prostym próbuje ukąsić Miocica Ngannou – ale Amerykanin świetnie odchyla głowę i wyprowadza firmowe kombo lewicy z prawicą, tym ostatnim ciosem dosięgając soczyście gigantycznego Kameruńczyka.

Rzućmy okiem na jeszcze jedną akcję z walki Miocica z Ngannou – jedną z najlepszych. I porównajmy Amerykanina z… Conorem McGregorem! A co!

Oczywiście – obie zaprezentowane akcje są lustrzanym odbiciem (klasyczna pozycja vs. klasyczna i odwrotna vs. odwrotna), a Francis Ngannou w przeciwieństwie do Nate’a Diaza atakuje kombinację lewego prostego, prawego podbródka i lewego sierpa (stocktończyk wyprowadza tylko jaba) – ale reszta? Bliźniaczo podobne! Zarówno Miocic, jak i McGregor – dysponując ogromną przewagą szybkości – kapitalnie przepuszczają jaba rywala, schodząc głową do zewnątrz i odpalając soczyste krosy.

Innymi słowy, Miocic wykorzystuje też prawicę w kontrach, potrafiąc przepuścić niedbałe ciosy rywali i skarcić ich mocnym krosem czy też sierpem.

Jeśli zatem Cormier spróbuje wdawać się w szermierkę na pięści i kopnięcia na dystansie, może mieć problemy i nawet nurkowanie do prawej na niewiele może mu się przydać.

Biały kruk – Miocic próbuje kontrować mocnym lewym sierpem i tradycyjnym krosem. Jeśli Hunt odchyliłby się po swoim lewym w prawo – jak ma to w zwyczaju Cormier – mogłoby się to dla niego skończyć bardzo źle.

Uważam jednak, że DC nie będzie szukał wymian w dystansie – co wydaje się oczywiste, biorąc pod uwagę nie tylko jego warunki fizyczne, ale też przede wszystkim dotychczasowe walki. Reprezentant American Kickboxing Academy nie jest typem zawodnika, który wyprowadza ciosy, pozostając w miejscu. Jeśli je wyprowadza, to najczęściej ostro rusza do przodu – i albo szuka ponowienia w półdystansie, albo przedarcia się do klinczu, by tam spróbować przechwycić głowę rywala i go ostrzelać lub przenieść walkę do parteru. Takie podejście mistrza kategorii półciężkiej może utrudnić czempionowi dywizji królewskiej korzystanie z kontr.

Oczywiście jednak warto pamiętać, że Stipe Miocic naprawdę nie potrzebuje wiele przestrzeni, aby wygenerować nokautujący cios – a jak dowodzi jego potyczka z Fabricio Werdumem, potrafi zrobić to nawet na wstecznym. I właśnie przy tym właśnie elemencie na chwilę pozostańmy…

Ogromna moc Miocica w półdystansie

Piekielnie ciężkie ręce Stiopica w półdystansie stanowić mogą ogromne zagrożenie dla Cormiera, który nawet jeśli przedrze się właśnie do półdystansu, nadal będzie musiał mieć się na baczności.

Od czasu walki Stipego Miocica z Andreiem Arlovskim regularnie mówi o tym – tj. niewielkiej przestrzeni, jakiej Amerykanin potrzebuje do wygenerowania urywającego głowę ciosu – Dan Hardy. I nie myli się.

Przyjrzyjmy się kluczowym uderzeniom Stiopica w kilku pojedynkach – i zobaczymy, że chłop naprawdę potrafi ustrzelić rywali z odległości nieświeżego oddechu.

Innymi słowy, DC nie może stracić czujności nawet w bliskim dystansie, gdzie teoretycznie z powodu swoich gabarytów i wysoce prawdopodobnej przewagi szybkościowej powinien czuć się relatywnie komfortowo.

Niebezpieczne ciosy Miocica to jednak nie wszystko, bo w bliskim dystansie chętnie zaprzęga on też do działania łokcie.

Na pierwszym gifie Amerykanin atakuje krosem, potem lewicą kontrolując głowę Hunta, by następnie zdzielić go soczystym łokciem z prawej. Natomiast na drugim przykładzie ustawił Overeema na siatce, przechwycił jego prawicę i poczęstował go następnie lewym łokciem.

Daniel Cormier nie stawał jeszcze naprzeciwko zawodnika, który właśnie w bliskim dystansie dysponuje mocą, aby skończyć walkę, ale… Grzechem byłoby nie wspomnieć, że przygotowywał się wielokrotnie pod zawodnika bez porównania groźniejszego pod kątem wykorzystania łokci, jak i całościowej gry klinczerskiej (do niej przejdziemy później) – chodzi oczywiście o Jona Jonesa, który w tym właśnie dystansie jak nikt inny korzysta z łokci. Ten element gry Stipego nie powinien więc stanowić żadnej nowości dla Daniela.

Omówiliśmy zatem najmocniejszą stronę Miocica – soczyste krosy/prawe sierpy poprzedzone lewym, zarówno przy inicjowaniu ataku, jak i w kontrach. Omówiliśmy też największy stójkowy mankament Cormiera, czyli pochylanie się do prawej – i wiemy też, że wspomniany atut mistrza 265 funtów może zostać w pewien sposób zneutralizowany tymże mankamentem (w tym przypadku raczej „mankamentem”) Cormiera.

Gdzie natomiast szukać najmocniejszej strony DC pod kątem pięściarskim? A gdzie największej luki w tym obszarze u Stiopica?

Lewy sierpowy Cormiera

Jeśli chodzi o walkę w dystansie, to właśnie lewy sierpowy jest ulubioną bronią Daniela Cormiera.

Na pierwszym przykładzie Cormier atakuje bezpośrednim lewym sierpem. Jones odrobinę się cofa, aby spokojnie zmienić ustawienie na klasyczne, ale ledwie to czyni, od razu doskakuje Daniel, serią ciosów – dwóch celnych, w tym kolejnego lewego sierpa – posyłając Bonesa na siatkę.

Podobnie wygląda to na drugim przykładzie. Gdy tylko Jones zmienia ustawienie na klasyczne (tak walczy Miocic), rzuca się na niego z lewicą Cormier. Później dokłada jeszcze jednego bezpośredniego lewego sierpa, ale Jones klei prawicę do twarzy i dystansuje lewicą.

Od zarania dziejów Cormier najchętniej jednak poprzedza ciasnego lewego sierpa lewym prostym – w ten sposób sieje zamieszanie w szeregach obronnych rywali, zmuszając ich do natychmiastowej zmiany gardy, co dla wielu okazywało się zadaniem ponad ich siły.

Już Antonio Sivę Daniel Cormier regularnie nękał kombinację lewego prostego z lewym sierpowym z szybkim doskokiem. Na pierwszym przykładzie Brazylijczyk złapał jeszcze dystans, ale na drugim sierpowy doszedł już jego szczęki – i ugięły się pod nim na moment nogi.

Powyżej rozstrzygająca kombinacja – do lewego prostego i lewego sierpa Cormier dokłada prawego podbródka, którym odcina Wielką Stopę od zmysłów.

Także w potyczkach z Jonem Jonesem Daniel Cormier poszukiwał kombinacji lewego prostego z ciasnym lewym sierpem – poniżej taka właśnie akcja, ale w innym, wolniejszym tempie.

Czy zatem tenże lewy sierpowy Daniela może napsuć krwi Stipemu? Tutaj sprawa nie jest jasna, bo oglądając walki tego ostatniego, można wychwycić fragmenty, w których jego prawica pozostawała niezwykle czujna…

Stipe próbuje lewego prostego, utrzymując dystans – Mark próbuje overhanda i swojego firmowego lewego sierpa, ale prawica Amerykanina jest w gotowości, przyklejona do szczęki. Podobnie wygląda to na drugiej animacji – zdając sobie sprawę z najgroźniejszej broni Samoańczyka, Miocic trzyma prawicę wysoko, na koniec lewą blokując obszernego sierpa.

Rzecz jednak w tym, że…




Otwarta prawa strona Miocica

Właśnie… Rzecz w tym, że na każdą dobrą akcje defensywą Stipego pod kątem ataku z prawej strony znajdziemy trzy inne, w których jego prawa strona jest kompletnie otwarta!

Powyższe animacje już omawiałem, więc zwracam tylko uwagę na nisko opuszczoną prawą rękę Amerykanina i celne lewe sierpy Hunta.

Tutaj – na pierwszym przykładzie – widzimy to, co tak lubi Cormier, czyli lewy prosty z lewym sierpem w wykonaniu Hunta. Ten drugi wchodzi czysto. Na drugiej animacji Miocic ponownie inkasuje lewego sierpa – tym razem w kontrze na jaba.

Również i Junior dos Santos w pierwszej walce ze Stipe Miocicem okrutnie karcił Amerykanina lewym sierpem, raz nawet posyłając go w ten sposób na deski. A Alistair Overeem? Tam pod tym kątem były prawdziwe dramaty – przez wielkie „D”! Oczywiście, tutaj trzeba wziąć delikatną poprawkę na to, że Reem kąsał go lewicą z odwrotnej pozycji, co ma spore znaczenie – ale nie zmienia to faktu, że prawa strony Stiopica była całkowicie otwarta.

Miocic fatalnie ustawia się, skracając dystans – schodzi do środka wykrocznej nogi odwrotnie ustawionego Overeema – kompletnie zapominając o defensywie i inkasując soczystego krosa, po którym ląduje na deskach.

Również na drugim przykładzie inkasuje mocnego lewego, próbując mocno nieporadnie i z pogardą dla obrony zamykać Holendra na siatce. Aż uginają się pod nim nogi.

To jednak nie wszystko, bo pomimo tych dwóch ostrzeżeń Miocic nadal dawał się trafiać Holendrowi lewym…

Podobnie jak na poprzedniej animacji, tak i tutaj Reem ustawia sobie Miocica kopnięciem na schaby, potem traktując go lewym sierpem z odwrotnej pozycji – pod Amerykaninem ponownie na chwilę uginają się nogi.

I wreszcie na ostatnim przykładzie również lewy sierp ląduje na szczęce Miocica. Zwracam uwagę na subtelne poprawienie pozycji przez Holendra w ostatniej fazie – zachodzi wykroczną nogę Amerykanina, uzyskując dogodną pozycję do ataku. Defensywa Miocica? Brak.

Podsumowując – są to dobre wieści dla Cormiera. Miocic jest bowiem jak najbardziej podatny na lewego sierpowego z uwagi na mocno odsłoniętą prawą stronę.

Standardowo jednak… jest tu pewien tzw. myk.

Praca głową Miocica

Nie myli się Stephen Thompson, który zapytany w jednym z wywiadów o walkę Stipego Miocica z Francisem Ngannou, ocenił, że wiktorię ten pierwszy w ogromnej mierze zawdzięcza poprawionej pracy głową.

Część przykładów, na których widać, jak świetnie Stiopic przepuszczał uderzenia Kameruńczyka, przedstawiłem już wcześniej, ale przyjrzyjmy się jeszcze dwóm.

Na pierwszym przykładzie Ngannou atakuje dwa razy swoją firmową kombinacją z kończącym ją atomowym lewym, którym swego czasu urwał głowę Overeemowi. Miocic daje się co prawda zamknąć na siatce, ale tam rozstawia szeroko nogi, umożliwiając sobie balans i odejście do dowolnej strony – i tak też czyni, nurkując pod uderzeniami wielkoluda.

Druga akcja jest podobna. Ponownie Miocic uchyla się przed ciosami rywala, odchodząc do boku.

Nie znaczy to jednak, że opieranie swojej defensywy w tak dużym stopniu na pracy głową, balansie nie jest ryzykowne – jak najbardziej jest! Przekonał się o tym także i Miocic…

Z czasem – póki jeszcze starczało mu sił – Ngannou zauważył, że Amerykanin ma tendencję do pochylania się do przodu, próbując unikać ciosów. I zaczął polować na podbródki – kilka razy z powodzeniem.

To właśnie w obszarze podbródków Predator zanotował najwięcej sukcesów w potyczce z Miocicem – i możemy być pewni, że nie umknęło to uwadze Cormiera.

Generalnie nie jest żadną tajemnicą, że walka w dystansie bokserskim faworyzuje Miocica. Nie jest jednak tak, że Cormier poza wspomnianym lewym sierpem oraz nurkowaniem do prawej nie ma żadnych innych narzędzi, którymi może uprzykrzyć rywalowi życie.

Kontry, prawy sierp i hand-trapping Cormiera

DC nie jest specjalistą od kontr – ale tu i ówdzie potrafi błysnąć w tym właśnie obszarze. Jest bowiem gibki – przydatne przy przepuszczaniu ciosów – a zarazem szybki – zarówno w doskakiwaniu do rywali, jaki i przy rozpuszczaniu rąk.

Powyżej prawdopodobnie najlepsza akcja Cormiera w całym drugim pojedynku z Jonesem. Przepuszcza świetnie krosa Jonesa (Miocic uwielbia krosy), potem blokuje jego haka na korpus, by następnie w odpowiedzi na kopnięcie na kolano błyskawicznie doskoczyć z soczystą kombinacją lewego sierpa i prawego podbródkowego, które wchodzą czysto. Jones łapie podwójne podchwyty w klinczu, ale nie jest w stanie obalić Cormiera, bo ten cofa się, jednocześnie lewicą ściągając już głowę rywala, szykując go pod podbródkowy. Ostatecznie na rozerwanie karci go jeszcze soczystym sierpem na głowę. Chwilę potem uśmiechnięty Daniel pokazuje rywalowi palcem „nu nu”, podczas gdy Jones również z uśmiechem rozkłada ręce.

Na drugim przykładzie DC świetną pracą głową przepuszcza krosa Bonesa, rzucając go następnie na siatkę kombinacją ciosów.

Poza omawianym już lewym sierpem Cormier ma też szybkiego prawego – którym karcił nie jednego, nie dwóch rywali w swojej karierze – w tym Jona Jonesa.

Powyżej dwie akcje z soczystymi prawymi sierpami, które dochodzą tytanowej szczęki Jonesa. Cormier po raz kolejny nie miał problemów z przedarciem się przez długie ręce rywala – a to klucz, bo Bones nigdy nie był szczególnie żwawym zawodnikiem pod względem pracy na nogach. W obu powyższych akcjach DC ustawia sobie rywala pod prawy lewym prostym, na pierwszej z akcji dodatkowo doskakując do boku i zdobywając dominujący kąt.

O ile jednak kontry i prawy sierpowy nie będą łatwe do zaprzęgnięcie, to bez wątpienia elementem, który może mieć kluczowe znaczenie dla przebiegu walki, będzie hand-trapping – czyli przechwytywanie, unieruchamiania, kontrolowanie, wykluczanie czy zbijanie rąk rywala.

Na tym bowiem aspekcie oktagonowej gry Daniel Cormier zjadł zęby – jak na niskiego, ustępującego warunkami fizycznymi rywalom zawodnika przystało!

Przyjrzyjmy się, w jaki sposób oszukiwał w tym elemencie Bonesa w ich drugim pojedynku (fragment jednej z poprzednich analiz).

Na pierwszym przykładzie Cormier szuka rąk Jonesa, a gdy tylko je znajduje, odpala szybkiego lewego sierpowego, który jednak wobec dobrej defensywy Bonesa i niewielkiego zasięgu DC tylko ześlizguje się po jego głowie.

Drugi przykład jest nieco podobny, ale znacznie lepszy – DC ponownie chwyta lewicę Jonesa, następne strasząc go, ostatecznie zblokowanymi, lewymi sierpami. Wszystko po to, by przy kolejnym przechwyceniu rąk rywala, błyskawicznie zerwać uchwyt i zdzielić Jona dobrym prawym sierpem. To jednak nie wszystko, bo chwilę potem DC markuje, że znów spróbuje unieruchomić ręce Bonesa, zamiast tego dzieląc go dwoma soczystymi sierpami – lewym i prawym.

Tym razem Cormier, zająwszy ręce Jonesa, ustawia go sobie kopnięciem na kolano, następnie odpalając 3-uderzeniową kombinację z dwóch lewych i jednego prawego sierpowego. Ciosy nie dochodzą jednak czysto z uwagi na dobry balans Jona.

Kolejna akcja jest nawet lepsza – Cormier ponownie sugeruje, jakoby chciał spleść dłonie z Jonesem, ale zamiast tego wyprowadza szybki lewy i prawy – oba dochodzą szczęki rywala. Jon wpada w klincz, ale Daniel błyskawicznie łapie podwójny podchwyt, na rozerwanie dzieląc jeszcze przeciwnika krótkim prawym hakiem oraz lowkingiem, na koniec próbując – zblokowanego – kopnięcia na głowę.

Cormier korzysta z hand trappingu w każdej niemal walce – i jest w tej sztuce niebywale biegły. Dosięgnięcie prawicy klasycznie ustawionego Miocica będzie co prawda piekielnie trudne i ryzykowne, ale jeśli DC zdoła wykluczyć lewą rękę mistrza 265 funtów, odbierze mu niezwykle cenny atut.

A nawiasem mówiąc, przeanalizowana wyżej ulubiona kombinacja Miocica z lewym sierpem i prawym znajduje się też w arsenale Cormiera. Ba, okazała się ona kluczowa dla losów jego walki z Oezdemirem! Tą właśnie kombinacją okrutnie naruszył Szwajcara w pierwszej rundzie (poniżej).

Tym samym omówiliśmy sobie aspekty pięściarskie – w dystansie i półdystansie, bo do klinczu przejdziemy za chwilę. Zanim to uczynimy, rzućmy okiem na obszar kopnięć, bo także i on może mieć kapitalne znaczenie dla przebiegu walki.




Kopnięcia – głównie niskie

Stipe Miocic rzadko kopie na głowę, nieszczególnie często na korpus, a high kicki po przekroku – na które, przypominam, Daniel Cormier jest podatny – to w jego wykonaniu białe kruki. DC niby potrafi zaatakować kopnięciem głowę przeciwnika z obu nóg (przykłady poniżej), ale również czyni to rzadko i bez większych sukcesów.

Inaczej ma się natomiast sprawa z lowkingami. Obaj od tego rodzaju kopnięć nie stronią i obaj – uwaga! – bardzo nie lubią ich inkasować.

Po pierwszym kopnięciu czułem, jak zbiera mi się w goleni krew. Myślę: „Hmmm…”.

– powiedział Miocic w podcaście Rogana o walce z JDS.

Kopnął mnie raz jeszcze i zblokowałem, ale… Boże, jak to bolało! „Muszę skończyć tę walkę!” – pomyślałem. Poszedłem więc ostro, poszukałem swoich okazji i się udało.

To było okropne. Wchodzenie po schodach po tej walce było dla mnie najtrudniejszą rzeczą w życiu.

Tylko mój lekarz był zachwycony – „Popatrz, jakie głębokie stłuczenie kości! Wow! Niesamowite!”.

O czym mowa? O tychże lowkingach na wysokości łydki…

Po ostatnim kopnięciu na łydkę – tym widocznym na drugiej animacji – Miocic zaczął nawet odrobinę utykać.

To właśnie z powodu tych kopnięć Miocic w rewanżowym starciu z dos Santosem bardzo szybko ostro podkręcił tempo, zdając sobie doskonale sprawę, że nie jest już w stanie przyjmować tego rodzaju lowkingów. Musiał skrócić dystans i rozpuścić ręce, nie dając Cyganowi czasu i przestrzeni na kolejne mordercze kopnięcia.

A skoro w temacie lowkingów na łydkę jesteśmy, zapraszam do obszernej ich analizy sprzed kilku tygodni.

Wracając zaś do tematu właściwego… Podatność Miocica na lowkingi to dobra wiadomość dla Cormiera. DC nie atakował co prawda dotychczas na wysokości łydki, ale jeśli zrobił odpowiedni rekonesans, słyszał powyższe wypowiedzi Miocica i wie, że już 2-3 lowkingi na łydkę mogą kompletnie zmienić trajektorię walki – a jestem przekonany, że jest wszystkiego tego w pełni świadom – wówczas spróbuje zaatakować to właśnie miejsce.

Generalnie gra lowkingowa mistrza 205 funtów jest solidna i wielopłaszczyznowa. Cormier potrafi bowiem zarówno ustawiać sobie rywala pod lowkingi ciosami, jak i ustawiać sobie ich pod ciosy lowkingami. Oto po dwa przykłady takowych właśnie akcji.

Daniel doskakuje z szybkim jabem, trafiając Jona. Ten oddaje nieco pola, a następnie Cormier unieruchamia jego lewicę (jest więc względnie bezpieczny) i dzieli go soczystym lowkingiem. Niewykluczone, że Jones spodziewał się teraz lewego sierpa, bo właśnie tym ciosem DC uwielbia atakować po lewym prostym.

Na drugim przykładzie widzimy właśnie tego rodzaju atak 1-3 w wykonaniu Cormiera – omawiany już tu dokładnie wcześniej. Jones cofa się, stabilizuje pozycję, mocno osadza nogi, a wówczas – mając go już ułożonego pod atak niskim kopnięciem – Cormier ponownie unieruchamia jego prawicę (o hand-trappingu pisałem wyżej) i odpala lowkinga.

Jak natomiast Daniel ustawiał sobie rywala lowkingami pod ciosy?

No, może nie aż tak jak Dan Henderson, ale…

Cormier napiera i atakuje szybkim wewnętrznym lowkingiem klasycznie ustawionego Jonesa, wytrącając go z równowagi – zanim ten odzyskuje pozycję, doskakuje z prawym sierpem w drugie tempo, ale Bones w dużej mierze unika ciosu, nurkując pod nim i chwytając klincz z podchwytem z lewej strony. Trafia jeszcze Cormiera kolanem na korpus, próbując skontrolować także jego prawicę, ale DC odpycha go.

Na kolejnym przykładzie podobna akcja. Tym razem Daniel smaga wewnętrznym kopnięciem odwrotnie ustawionego przeciwnika, błyskawicznie następnie przechodząc do ataku dwoma sierpami. Jones unosi jednak wysoko ręce, częściowo chroniąc głowę.

W powyższych akcjach kluczowe jest oczywiście rozpuszczenie rąk, zanim rywal przyjmie pozycję obronną po lowkingu.

To jednak nie wszystko, bo zainspirowany prawdopodobnie Jonem Jonesem właśnie, Daniel Cormier w ostatniej potyczce z nim zaczął też odwoływać się do kopnięć na kolano, o ten element wzbogacając swoją grę.

Innymi słowy, Miocic będzie musiał mieć się na baczności w obszarze niskich kopnięć – nawet jeśli Cormier ostatecznie nie spróbuje atakować lowkingami na wysokości łydki.

Sęk jednak w tym, że… dokładnie to samo możemy powiedzieć o DC! 39-latek ma od lat pogruchotane kolana i sam zdecydowanie nie jest fanem przyjmowania niskich kopnięć.

Na powyższym przykładzie Oezdemir najpierw częstuje Cormiera wewnętrznym lowkingiem, później markując zewnętrzny – i paniczna reakcja Daniela daje do myślenia.

W ten sposób także i Miocic może jak najbardziej spróbować ustawić sobie rywala pod jakąś kombinację. Cormier na jednej nodze to połowa Cormiera! A że Stiopic potrafi kopać lowkingi – zarówno zewnętrzne, jak i wewnętrzne – nie jest żadną tajemnicą (vide przykłady poniżej).

Zostając jeszcze na chwilę przy kopnięciach, warto odnotować, że Cormier uwielbia przechwytywać te skierowane na korpus, więc jeśli o takowe pokusi się Miocic, będzie musiał mocno się pilnować, aby nie skończyć na plecach.

Stiopic od czasu do czasu korzysta też z frontalnych kopnięć na korpus, znacznie trudniejszych do przechwycenia.

Na pierwszej animacji Miocic smaga Ngannou, na drugiej Oezdemir Cormiera.

W wykonaniu mistrza dywizji ciężkiej kopnięcia te mają jednak raczej charakter przerywnika, wytrącania rywala z równowagi. Zupełnie inaczej niż w przypadku Jona Jonesa, który kopał je ze znacznie większą mocą, rozdzierając schaby rywali (poniżej).

Przejdźmy do kolejnego obszaru, który również wydaje się niezwykle istotny dla losów walki – a więc klinczu.




Klincz, zapasy i parter

Nie ulega wątpliwości, że Daniel Cormier będzie harował jak zły, aby przenieść walkę właśnie do klinczu. Aby to zrobić, będzie musiał przedrzeć się przez proste Miocica oraz jego niebywałą moc w półdystansie – a zatem zadanie to proste nie będzie. Przy każdej próbie skracania dystansu DC narażony bowiem będzie na zainkasowanie ciosu, który może zakończyć jego wieczór.

Jeśli jednak zdoła przedrzeć się do klinczu, najpewniej spróbuje skontrolować jedną ręką głowę (kark) rywala, ściągając go i wolną ręką ostrzeliwując głowę i korpus, albo też poszuka obalenia.

I wydaje się, że właśnie w tym obszarze – pomimo wysoce prawdopodobnej przewagi siłowej Miocica – notować może największe sukcesy. Przyjrzyjmy się, w jaki sposób terroryzował w tym aspekcie Jona Jonesa w pierwszej i drugiej walce.

W pierwszym starciu Daniel uwielbiał ściągać rywala za kark, częstując go serią prawych – krótkiego podbródkowego z krótkim sierpem.

Na pierwszym przykładzie Jones skraca dystans, próbując chwytać tajski uchwyt, aby odpalić kolana, ale inkasuje soczysty hak na korpus oraz podbródkowy na głowę. Na drugim przykładzie Bones odpala krosa, a potem wpada w zwarcie – w drodze jednak przyjmuje podbródkowego, potem starając się już chować głowę, wieszając się na Cormierze – inkasuje jednak jeszcze mocnego prawego na korpus.

Z czasem w tejże pierwszej walce Jones w końcu znalazł sposób na tego rodzaju akcje Cormiera – zamiast wdawać się z nim w wymiany w tym krótkim dystansie, głowa w głowę, czy dystansować łokciem, podchodził bliżej i opierał się (uwieszał) na rywalu – w ten sposób DC nie mógł rozpuszczać rąk, będąc jednocześnie zmuszonym do dźwigania ciężaru Bonesa.

Pomimo tego w rewanżu reprezentant AKA kilka razy ponownie znalazł sposób na skarcenie Jonesa w tym właśnie bliskim dystansie.

Na pierwszym przykładzie (drugi to powtórka) Cormier doskonale unika krosa przeciwnika, uchylając się do swojej prawej, a następnie przechwytując i ściągając swoją lewicą głowę Jonesa, a prawicą częstując go dwoma soczystymi podbródkowymi, które wytrącają ochraniacz Bonesa. Ten szybko dystansuje, odpychając rywala. Zwracam też uwagę na podrygującą na początku akcji wykroczną nogę Cormiera, który w ten sposób broni się na wypadek kopnięć na kolano.

Jones atakuje kolanem na korpus, ale Cormier przytomnie podskakuje, unikając uderzenia. Jones wpada w klincz, ale pomny doświadczeń – bo była to już trzecia runda pojedynku – od razu próbuje cofać nogi i odpychać rywala. Wszystko na nic, bo zanim w końcu rozrywa klincz, inkasuje szybkie kombo prawego podbródkowego i lewego sierpa.

Tym razem jednak – w przeciwieństwie do taktyki przyjętej na pierwszą walkę – odpowiedzią Jonesa nie było wpadania w klincz i wieszanie się na Cormierze, ale natychmiastowe zrywanie klinczu i utrzymywanie przeciwnika na dystans.

Najlepszym przykładem maestrii Cormiera w tej płaszczyźnie jest jednak oczywiście jego pojedynek z Alexandrem Gustafssonem, którego przeokrutnie porozbijał właśnie w zwarciu, kontrolując jego głowę i ostrzeliwując wolną ręką.

Alexander Gustafsson nie potrafił znaleźć odpowiedzi na klincz Daniela Cormiera, inkasując podbródek za podbródkiem.

Nie jest jednak oczywiście tak, że Stiopic nie ma nic do zaoferowania w obszarze klinczerskim. Nic z tych rzeczy!

Miocic ustawia sobie Hunta prostymi, następnie w klinczu atakując kolanami z tajskiej klamry oraz krótkimi podbródkami i sierpami przy jednoczesnej kontroli głowy Samoańczyka wolną ręką. Na koniec wpada w klincz z soczystym łokciem.

Na drugim przykładzie mocno naruszonego już i próbującego łapać klincz/obalać Overeema karci szybkimi podbródkowym i sierpem.

Oczywiście jednak klincz Daniela Cormiera – mówię już o pełnym klinczu z podchwytami – to zupełnie inna bajka. O ile Miocic będzie piekielnie niebezpieczny na dystans i w półdystansie, to właśnie w obszarze klinczerskim (zarówno w sytuacji, gdy jest jeszcze miejsce na podbródki i sierpy, jak i wtedy, gdy w grę wchodzą aspekty zapaśnicze, podchwyty) to Cormier powinien rozdawać karty. Nawet jeśli pod względem siłowym będzie Miocicowi ustępował, to od strony technicznej jego przewaga powinna być wyraźna. Przez wiele lat kariery zapaśniczej i kariery MMA zjadł na tym aspekcie zęby. Już nie wspominam o setkach sparingów z brylującym także właśnie w tym obszarze Cainem Velasquezem.

Stiopic nie jest w żadnej mierze klinczerskim lebiegą – nic z tych rzeczy! – ale pomimo doświadczenia zapaśniczego nie jest to zawodnik, który bryluje w technicznych aspektach oktagonowej gry w zwarciu.

Ledwie już żywy stójkowicz Mark Hunt – będący w tej walce w fatalnej formie zdrowotnej i startowej – unieruchamia pod siatką prawicę Stipego Miocica, wykorzystując otwartą przestrzeń ze swojej lewej strony (głowa Amerykanina kompletnie statyczna) i rozrywając klincz z ostrymi bombami.

Na powyższym przykładzie ostatnie słowo należało co prawda do Miocica, bo zdzielił na koniec Hunta uderzeniami, ale to kolejny dowód na to, że cała ta klinczerska gra o podchwyty, nachwyty, wykluczanie rąk, kontrolę głowę, ustawianie się nie jest w wykonaniu mistrza kategorii ciężkiej najlepsza.

Silny jak tur, ale surowy od strony technicznej Ngannou unieruchamia prawą/lewą rękę Miocica i odkręca go, uwalniając się spod siatki.

Grzechem byłoby, gdyby Miocic nie spróbował obalenia, bo agresywny styl Cormiera może mu odrobinę w trudnej tej sztuce położenia olimpijczyka na plecach pomóc – jak pomagał mu w konfrontacji z żwawo napierającym Ngannou poniżej…

Ale zejścia do nóg niskiego DC oraz jego rewelacyjne szlify zapaśnicze mogą okrutnie utrudnić Stiopicowi zadanie. Ba, nie mam wątpliwości, że jeśli król 265 funtów przesadzi z częstotliwością obaleń lub nie będzie odpuszczał odpowiednio szybko, wówczas może stracić na nie masę sił, co może odbić się na nim w dalszych rundach.

Nawet jednak jeśli przewróci jakimś sposobem Cormiera na środku oktagonu czy pod siatką… Cóż, królem kontroli z góry Miocic nie jest.

Na obu powyższych przykładach Hunt i Ngannou chwytają cenny podchwyt, który w konsekwencji umożliwia im powrót na nogi.

Na pierwszej animacji Miocic próbuje uwięzić rywala w tzw. kołysce, ale Samoańczyk – który, przypominam, całe życie robił stójkę – uwalnia nogę, łapie podchwyt i sam jest bliski przewrócenia Miocica, lewicą pod pachą ciągnąc do lewej, a prawicą unieruchamiając nogi mistrza. Ten jednak podpiera się i ratuje przed wylądowaniem na dole.

Drugi przykład jest podobny – Mark ponownie łapie podchwyt lewą ręką i błyskawicznie wstaje. Miocic próbuje się ratować, cofając prawicę, a następnie schodząc do nogi rywala – ale jest już za późno.

Powtarzam natomiast z uporem maniaka, że tego rodzaju elementy walki przy siatce to królestwo Cormiera. Robił to wszystko tysiące razy. Każdy scenariusz. Wie dokładnie, co zrobić w danej sytuacji, którą rękę gdzie położyć, jak się ustawić, jak reagować – jak własną kieszeń zna konsekwencje i możliwe scenariusze każdego ruchu.

Nie muszę chyba dodawać, że utrzymanie Daniela Cormiera na dole – jeśli jakimś cudem się tam znajdzie – to arcytrudne zadanie, któremu nie byli w stanie podołać ani Jon Jones, ani Alexander Gustafsson?


Kontrola z góry w wykonaniu Daniela Cormiera jest natomiast zupełnie inna – znacznie lepsza. Nie dysponuje on tak ciężkim ground and pound jak Miocic, ale jest w swoich poczynaniach znacznie aktywniejszy – spuszcza na głowę rywali cios za ciosem, łokieć za łokciem, prawdziwą kanonadę – a przy tym jest piekielnie ciężki i ciasny z góry, nie dając oponentom ani milimetra przestrzeni. Gdy cię obali, prawdopodobnie już nie wstaniesz.

Nie znaczy to jednak absolutnie, że DC będzie absolutnie dzielił i rządził w obszarze zapaśniczym pod katem przewracania Stiopica. Tego bowiem w jego karierze w UFC przewracało tylko trzech zawodników – każdy po razie – Joey Beltran, Gabriel Gonzaga i Junior dos Santos.

To jednak nie wszystko, bo deficyty gabarytowe Cormiera mocno utrudniają mu też obalenia z klinczu, co było doskonale widoczne w jego potyczkach z Jonem Jonesem, Alexandrem Gustafssonem i Volkanem Oezdemirem.

Cormier ma podwójny podchwyt i idzie po swoje firmowe wewnętrzne haczenie, ale gabaryty Jonesa, odległość, jaka dzieli go od jego nóg, stanowią ogromne utrudnienie. Później próbuje wycięcia i na chwilę przewraca Jona, choć ten szybko wstaje.

Na drugiej animacji po raz drugi próbuje przewracać Oezdemira – wcześniej bowiem także polował na haczenia, ale nie był w stanie dosięgnąć nóg cofniętego rywala.

Z drugiej zaś strony – trzeba podejść do tematu uczciwie i powiedzieć sobie wprost: w całej zawodowej karierze – nie tylko w UFC – Stipe Miocic nigdy nie walczył z przeciwnikiem w jednej trzeciej tak mocnym od strony zapaśniczej jak Daniel Cormier. Innymi słowy – nigdy po prostu nie walczył z zapaśnikiem. Mierzył się wyłącznie ze stójkowiczami bądź specjalistami od BJJ – nigdy z zapaśnikami. Starcie z takowym będzie dla niego nowością.

Jeśli DC był w stanie wynosić w górę i ciskać o deski takimi zawodnikami jak Josh Barnett, Jon Jones czy Alexander Gustafsson, będzie też w stanie uczynić to Stipemu Miocicowi.




Czynniki okołooktagonowe

Zanim przejdziemy do typowania, przyjrzyjmy się jeszcze kilku innym elementom, które mogą mieć duże znaczenie dla przebiegu i rezultatu pojedynku.

Prostota Miocica

Daniel Cormier dwa razy mierzył się i pięć razy przygotowywał się do walki z Jonem Jonesem. Zawodnikiem nieporównywalnym z żadnym innym w kategoriach półciężkiej i ciężkiej. Znacznie bardziej skomplikowanym od Miocica.

Bones miał większy zasięg od Stiopica, był wyższy, lepiej kontrolował dystans, potrafił walczyć z obu pozycji, dysponował przebogatym arsenałem kopnięć (w tym tych na kolano) z obu pozycji, uwielbiał atakować korpus, miał lepsze łokcie i kolana oraz prawdopodobnie też lepsze zapasy – a na pewno lepszą kondycję. Gdy łapałeś podchwyt, próbował wyrwać ci rękę z barku.

Innymi słowy, Jones wręcz przeciążał procesor Cormiera, w drugiej walce doprowadzając nawet do niebieskiego ekranu. Przy nim Miocic naprawdę nie jest skomplikowany w swoich poczynaniach – ot, upraszczając, klasyczna pozycja, niebezpieczna prawica, niewiele kopnięć.

Rzecz jednak oczywiście w tym, że Stiopic ma moc – a takowej w pięściach nie posiadał Jones. Stipe może cię sprzątnąć jednym ciosem.

Tężyzna fizyczna Miocica a technika i kondycja Cormiera

Masa zawodników trenujących z Cormierem – także tych z kategorii ciężkiej – podkreśla jego niebywałą siłę. Wierzę im. Mam jednak poważne wątpliwości, czy 39-letni DC będzie silniejszy od nieotłuszczonego Miocica.

Z drugiej zaś strony, czy przewaga siłowa mistrza kategorii ciężkiej będzie wystarczająca, by w klinczu zniwelować przewagę techniczną i przewagę doświadczenia Cormiera? Głowy bym za to nie dał… Mowy nie ma! Owszem, nie sądzę, aby Stipe Miocic dał się pod siatką – jeśli Daniel Cormier przeniesie tam walkę – zdominować tak, jak dał się swego czasu zdominować Frank Mir, który nie miał żadnej odpowiedzi na kontrolę w wykonaniu DC, ale absolutnie nie wykluczam scenariusza, w którym czempion 205 funtów na dobre kilkadziesiąt sekund będzie jednak w stanie przyszpilić i utrzymać Stiopica na ogrodzeniu.

Niezwykle ciekawie zapowiada się aspekt kondycyjny… Nie ukrywam jednak, że mam nań mocno wyrobiony pogląd. Cormier był zawsze lepiej usposobiony kondycyjnie od Miocica. Niewielu zawodników jest w stanie wytrzymać tempo, jakie narzuca – ba, czasami nie jest w stanie wytrzymać go on sam – vide pierwsza walka z Jonem Jonesem; choć tutaj akurat obwiniałbym za to inny element; czy piąta runda w potyczce z Joshem Barnettem.

Miocic tymczasem kondycyjnie nie domagał w pojedynkach z Juniorem dos Santosem (pierwszym), Stefanem Struve, a i w starciu z nieżywym od drugiej rundy Francisem Ngannou nie błyszczał w tym elemencie. A przypominam, że nie mierzył się jeszcze nigdy w karierze z zapaśnikiem porównywalnym choćby do Daniela Cormiera, szybkim jak Daniel Cormier i tak aktywnym i agresywnym jak Daniel Cormier.

Dodatkowo, warto mieć też na uwadze, że tym razem Danielowi odejdzie katorżnicze ścinanie wagi. Owszem, dodatkowy tłuszcz może być problematyczny, ale nie mam wątpliwości, że brak wspomnianego ścinania z ogromną nawiązką zrekompensuje Cormierowi dodatkowe kilogramy – poprawiając tym samym jego już i tak świetną kondycję.

Wreszcie – w przeciwieństwie do Jonesa, Miocic nie jest zawodnikiem, który słynie z ataków na korpus, również przecież drenujących energię.

Faworyt Stipe Miocic

Stiopic nie ukrywa, że lubi znajdować się w roli underdoga. Lubi, gdy może – a nie gdy musi. Tutaj jednak sytuacja przedstawia się zupełnie inaczej. Zawodnik z Cleveland jest bowiem wyraźnym bukmacherskim faworytem i w pojedynku z półciężkim – nawet i tak mocnym jak Cormier – jego psim obowiązkiem jest zwycięstwo.

Miocic ma w tej konfrontacji furę do stracenia i niewiele – relatywnie – do ugrania. Wygra – ludzie przytakną. Przegra – straci wszystko, na co pracował latami.

Jak poradzi sobie z tak wielką presją?

Po stronie DC sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Przegra – to przegra. Wygra – jest królem. Nie mam też wątpliwości, że brak negatywnych emocji – którymi nafaszerowane były jego starcia z Jonem Jonesem – stanowi dla niego teraz korzyść. Jest motywacja – bo może dokonać historycznego wyczynu, w ogromnym stopniu zmazując plamy z walki z Bonesem – ale nie ma niepotrzebnej tzw. spiny.

Wiek i kariera Cormiera

Nie poddaję w wątpliwość serca do walki i charakteru Cormiera – pomimo tego, że otwarcie mówi o przejściu na emeryturę w marcu 2019 roku, prędzej sczeznę, niż uwierzę, by w potyczce z Miocicem w którymkolwiek fragmencie odpuścił, wychodząc z założenia, że „nie warto” – ale czy jego ciało podoła?

Czy lata katorżniczych treningów – najpierw zapaśniczych, potem MMA – nie odcisną się w końcu piętnem na jego dyspozycji fizycznej? Te wszystkie kontuzje kolan, z których nie raz, nie dwa kpił Jones? Czy jego szczęka nadal tak twarda jak onegdaj? Pojedynek z Oezdemirem wydaje się stanowić przesłankę wskazującą na to, że wszystko jest z DC w najlepszym porządku, ale jednak to było mocno jednostronne widowisko, z którego nie wyciągałbym daleko idących wniosków.

Nie zapominajmy też, że DC ma swoje obowiązki komentatorskie oraz treningowe, które w pewnym stopniu pochłaniają jego czas – choć tutaj akurat sytuacja przedstawia się podobnie, bo Stipe jest przecież nadal aktywnym strażakiem…

Cain Velasquez

Głównodowodzący AKA Javier Mendez przekonuje, że Cain Velasquez – obok między innymi Blagoia Ivanova – był głównym sparingpartnerem Daniela Cormiera podczas obozu przygotowawczego do walki ze Stipe Miocicem. Jeśli to prawda i jeśli prawdą jest, że Velasquez jest w pełni zdrów – to doskonała wiadomość dla DC. Jak wielokrotnie bowiem przyznawał, nic nie zastąpi mu solidnego sparingu z Cainem.




Prostowanie rąk Daniela Cormiera

Ta technika obronna sprawdza się na ogół całkiem nieźle, gdy stosujący ją zawodnik posiada duży zasięg. Dlatego nikt nie wypomina prostowania rąk Jonowi Jonesowi czy Alexandrowi Gustafssonowi, którzy uwielbiają kontrolować dystans w ten właśnie sposób.

Takie zachowanie Cormiera i takie ciosy Gustafssona w wydaniu Miocica mogą skończyć sie dla tego pierwszego tragicznie.

Tendencja Daniela Cormiera do robienia tego samego jest jednak piekielnie ryzykowna. Z uwagi na krótkie ręce nie utrzyma bowiem Stipego Miocica na dystans, jednocześnie z uwagi na brak gardy pozostając narażonym na zainkasowanie jakiejś bomby.

Typowanie

Nie ukrywam, że rozpoczynając pisanie tejże analizy, nie miałem wątpliwości – kursy bukmacherskie wyraźnie faworyzujące Stipego Miocica powodują, że sens ma wyłącznie stawianie na Daniela Cormiera. I minimalnie właśnie w stronę mistrza kategorii półciężkiej się skłaniałem.

Z czasem jednak coraz bardziej zaczynałem poddawać w wątpliwość swój pierwotny typ. Miocic jak najbardziej może bowiem ustrzelić Cormiera. Stiopic nieźle pracuje na nogach, nie jest łatwy do zamknięcia na siatce, a nawet i ze wstecznego potrafi ubijać nacierających rywali. Jedna źle przygotowana szarża Cormiera i może on podzielić los Werduma.

Scenariusz, w którym Stipe nokautuje Daniela jest więc ze wszech miar realny.

Pomimo jednak wątpliwości, jakie mną targają, pozostaję przy swoim pierwotnym typie. Cormier prawdopodobnie nie skończy Miocica – będzie o to bardzo trudno, bo pomimo tego, iż szczęka Stipego do tytanowych nie należy, a w ostatnich walkach zainkasował kilka bomb, to DC nigdy nie słynął z kowadła w pięściach – ale oddać mu trzeba, że jest tego w pełni świadomy. Otwarcie przyznaje, że czeka go pięć rund ostrej harówki – i przekonuje, że jest na to przygotowany.

Ponadto Stipe Miocic oczywiście dysponuje kowadłem w ręce, ale… nie zapominajmy, że przecież DC w swojej karierze mierzył się nie tylko z ciężkorękim Volkanem Oezdermirem, ale też ze słynącym z armat zamiast pięści Anthonym Johnsonem – i to dwukrotnie! Wie zatem dobrze, jak to jest przygotowywać się pod rywala, który może skończyć twój wieczór jednym ciosem.

Jak już wspominałem, Miocic jest też znacznie mniej skomplikowany pod względem arsenału od Jonesa. I ma gorszy zasięg.

Uzupełniając to wszystko o omawiane aspekty techniczne – na czele z korzystnym dla Cormiera (przynajmniej na papierze) nurkowaniem do prawej i jego przewagą zapaśniczą oraz kondycyjną – i absolutnie nie skreślając Miocica, stawiam na reprezentanta American Kickboxing Academy. Przetrwa chwile grozy w pierwszej i drugiej rundzie, od kolejnych przejmując stery walki w swoje ręce i ostatecznie zwyciężając pełną klinczu i być może pracy z góry walkę decyzją sędziowską.

Zwycięzca: Daniel Cormier przez decyzję

*****

Jak być może zauważyliście, w prawej górnej kolumnie na Lowking.pl pojawiła się opcja wsparcia portalu darowizną. Jeśli podobają się Wam treści i analizy publikowane na portalu oraz chcielibyście wesprzeć jego 1-osobową działalność, będę zobowiązany za każdy datek. Szczegóły – tutaj. Dziękuję!

*****

Wszystkie analizy są dostępne w tej sekcji.

*****

Śledź autora tekstu na Twitterze.

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply