UFC

„Wszyscy z wagi lekkiej zjednoczyli się przeciwko mnie” – Moicano rozczarowany brakiem lojalności trenerów i kompanów z ATT przed walką z Duncanem

Obóz przygotowawczy w American Top Team do walki z Chrisem Duncanem był prawdopodobnie najgorszym w karierze Renato Moicano.

Przed dwoma tygodniami Renato Moicano w walce wieczoru gali UFC Fight Night w Las Vegas rozbił i poddał Chrisa Duncana, klubowego kolegę z mat American Top Team.

Okazuje się jednak, że przygotowania do tej walki, jakie obaj odbyli na matach American Top Team, były prawdziwą drogą przez mękę, przynajmniej dla Brazylijczyka.

Goszcząc na kanale AG Fight, Money zdradził, że był niezwykle rozczarowany, zasmucony, a chwilami wręcz wściekły na trenerów i klubowych kolegów, którym zarzucił brak lojalności.

– Bardzo mi się to wszystko nie podobało – powiedział. – W ATT wygląda to tak, że w poniedziałek są zapasy, które wszyscy robią wspólnie. Trzeba jednak najpierw zrozumieć, jak to w ogóle działa w ATT. Powiedzmy, że chcesz trenować w ATT. Przychodzisz, rozmawiasz z Richiem, z Danem Lambertem i robisz wspólne treningi z grupą.

– Jest tu jednak wielu trenerów. Masz Parrumpę, masz Conana Silveirę, jest Mike Brown, Pitbull (Thiago Alves), Anderson (Franca). Nazywają ich trenerami głównymi. Gdy tam trafiasz, musisz wybrać swojego trenera głównego, który będzie ci też organizował czas w oktagonie. Bo jest tam oktagon, który trzeba sobie zarezerwować. Rezerwujesz go sobie na przykład na sparingi. Wybierasz sparingpartnerów i trenerów, którzy będą z tobą trenowali. Potem główny trener, na przykład Parrumpa, wybiera trenera od stójki.

– Tak czy siak, gdy tam przychodzisz, to wszyscy są już przypisani do trenerów. Jego (Duncanca) trenerami są Mike Brown i Pitbull, moimi Anderson (Franca) i Parrumpa. Mamy też zajęcia łączone, grupowe. Na przykład w poniedziałki, środy i piątki mamy zajęcia wspólne, w których muszą uczestniczyć wszyscy. Tak, w poniedziałki i piątki dzieliłem z nim matę.

– Jak to wygląda? Są dwie maty. Jedna taka duża i druga czarna mata w kratkę. Niektórzy goście przyzwyczaili się do trenowania na jednej z nich. Nie widziałem go więc często, ale także dlatego, że wszyscy lekcy zjednoczyli się przeciwko mnie.

– Dlaczego? Nie wiem, dlaczego. Amerykanie mają tak jakby swoją grupę. To wszystko mi się nie podobało. Będę szczery. Powiem dokładnie, jak to wyglądało. Nikt nie ogląda, prawda? Rozmowa między przyjaciółmi. Nikt nie usłyszy.

– Powiem najpierw, jak to sobie wyobrażałem. Myślałem, że Chris zachowa się tak, jak ja bym się zachował na jego miejscu. Tak zachowałby się dżentelmen. Mieszka w Szkocji, nie tutaj. Ja natomiast mieszkam tutaj.

– Gdyby, dla przykładu, mieszkał tutaj, a ja dolatywałbym z Brazylii na obozy przygotowawcze i miałbym walkę z nim, nie pojawiłbym się w ATT. Wyszedłbym z założenia, że gość jest na miejscu, tam mieszka, więc nie będę tam leciał, żeby trenować obok niego. Do głowy wbiłem sobie więc, że on też tak zrobi.

– I przyznam, że nie dawało mi to spokoju. Gdy podpisałem kontrakt na walkę, to dosłownie każdego dnia przychodziłem do klubu, rozglądałem się i… Nie przyjechał? Ok, nie przyjechał. A może przyjedzie?

– Minął tydzień i myślę sobie, że dobra, chyba nie przyjedzie. A tu przychodzi poniedziałek, patrzę, jest. Cholera. I to był ten jedyny moment podczas całego obozu przygotowawczego, gdy wymieniliśmy kilka zdań. „Wszystko gra? Tak, wszystko gra”. Już wtedy czułem jednak, że atmosfera jest fatalna.

– Od tego momentu starałem się już w ogóle z nim nie przecinać na sali. On szedł w jedną stronę, a ja w drugą.

Brazylijczyk zaznaczył natomiast, że nie ma pretensji do samego Szkota.

– Nie chciałem tego mówić, ale i tak to powiem – rzekł. – Nie byłem zły na niego – byłem zły na trenerów. Jeśli można, to wytnijcie ten fragment.

– Nie byłem zły na niego, bo w sumie co ja sobie wyobrażałem? Jak wspomniałem, to on pierwszy wyszedł z propozycję walki ze mną. Hunter (Campbell) dał mi wtedy opcje i wybrałem jego, chociaż nie chciałem walczyć z klubowym kolegą. Nie miałem więc prawa, aby się na niego złościć. Dlaczego? Przecież tak samo chciał tej walki jak ja.

– To też dla mnie lekcja, że nie możesz sobie wbijać do głowy, że ktoś zrobi to albo tamto. Nie możemy po prostu przyjmować czegoś za pewnik. Tego się nauczyłem. Założyłem, że nie zrobi czegoś, co zrobił.

– A potem wbiłem sobie do głowy, że trenerzy nie będą z nim trenować. Pitbull i Mike Brown – bo z oboma wcześniej trenowałem. Myślałem, że to trochę kwestia etyki.

Moicano przyznał, że czasami robił sparingi osobno, za zamkniętymi drzwiami, ale gdy widział, jak Duncanowi pomagają jego klubowi koledzy, ciężko było mu to zrozumieć.

– Gdy opuszczałem oktagon po sparingu, patrzę, a tam inni goście dają mu wskazówki na temat walki ze mną – powiedział Renato. – Pokazują mu, kiedy ma rzucać cios prosty i tak dalej. Myślę sobie, no cholera jasna! Instruują gościa, jak ma mnie uderzać! I wtedy naprawdę się zdenerwowałem.

– Nie, to nie było logiczne z mojej strony. Ludzkie, ale to nie miało nic wspólnego z logiką. To były z mojej strony emocje. Nie było tam racjonalności.



Moicano stwierdził, że nie jest typem człowieka, który potrafiłby złość i frustrację przekuć na motywacje. Ukojenie skołatanych nerwów odnalazł jednak w Biblii. Zaczął czytać ją regularnie, wspomagając się też traktatami filozoficznymi Świętego Tomasza z Akwinu.

Którzy konkretnie lekcy odwrócili się od niego?

– Większość lekkich – powiedział. – Nadal nie wiem do końca, jak to się mogło wydarzyć. (…)

– Duncan trenował z Gamrotem, Dakotą Bushem, Grantem Dawsonem… Ze wszystkimi gośćmi z 70 kilogramów, z którymi wcześniej ja trenowałem. Ja natomiast musiałem trenować z półśrednimi, na przykład z Francisco Prado czy z (Martinem) Camilo, który teraz idzie po pas LFA.

– Jak mówię, podział na dwie grupy był bardzo wyraźny. Uważałem, że to było bardzo złe. Bardzo złe.

Brazylijczyk stwierdził też, że niektórzy zawodnicy ATT – wskazał na Jorge Masvidala i Kaylę Harrison – robili wywiady z Chrisem Duncanem, w których nie zawsze przedstawiano go w najlepszym świetle, na przykład sugerując, że sam dążył do walki ze Szkotem, co wcale nie było prawdą.

Money przyznał, że wydawało mu się, że także jego staż w American Top Team będzie miał znaczenie – a trenuje na Florydzie o wiele dłużej od Chrisa Duncana. Tak się jednak nie stało.

Poniżej analiza i wstępny typ na walkę Jakuba Wikłacza z Marcusem McGhee.

Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button