Walka z Jorge Masvidalem? Stanowcza deklaracja Leona Edwardsa!

Po zeszłotygodniowym zwycięstwie z Natem Diazem na UFC 263 Leon Edwards opowiedziało swoich planach sportowych i potencjalnej walce z Jorge Masvidalem.

Wydawało się, że Nate Diaz to rywal szyty na miarę dla Leona Edwardsa. Jamajczykowi brakowało bowiem rozpoznawalności, a pokonanie cieszącego się nadal gigantyczną popularnością, a niezachwycającego pod kątem umiejętności Amerykanina mogło wynieść go na zupełnie nowy poziom medialny.




Tymczasem pomimo zwycięstwa Rocky wcale nie zyskał wiele pod kątem promocyjnym. Ba! Można nawet zaryzykować tezę, że zmarnował fantastyczną okazję na przebicie się do świadomości niedzielnych fanów MMA. Toczył walkę efektywnie, stroniąc jednak od większego ryzyka. Dość powiedzieć, że to stocktończyk był bliższy skończenia pojedynku przed czasem, ruszając do ostrej szarży w ostatniej minucie zawodów.




Nic więc dziwnego, że zapytany podczas konferencji prasowej po gali UFC 263 o sytuację w mistrzowskiej rozgrywce w wadze półśredniej, sternik amerykańskiego giganta Dana White powtórzył, że kolejnym rywalem dzierżącego złoto Kamaru Usmana będzie Colby Covington – nie Leon Edwards.

Okazuje się jednak, że rozpędzony serią dziewięciu zwycięstw Jamajczyk ma już gotowy plan działania na wypadek ziszczenia się takiego właśnie, niekorzystnego dlań, scenariusza.

– Powiedzmy, że rzeczywiście Colby dostanie walkę o pas – powiedział Leon Edwards w rozmowie z Johnem Goodenem. – Nie walczę w takim scenariuszu z nikim, jeśli na szali nie ma pasa. Nie będę walczył dziesiątego, jedenastego czy dwunastego pojedynku, nie mając walki o pas. Zapracowałem na swoją pozycję. Nie jęczałem i nie narzekałem, gdy przegrałem z Kamaru. Zapracowałem na to, żeby tu wrócić. Mam 9-10 zwycięstw z rzędu. Zasługuję na to.



– Colby został znokautowany w walce o pas, potem wygrał dziwny pojedynek (z Tyronem Woodleyem) i teraz wraca do walki o pas, co jest pojebane. Jest, jak jest, ale jeśli dadzą mu walkę o pas, będę później walczył ze zwycięzcą. Nie biję się z nikim innym.

Tymczasem w przestrzeni medialnej aż huczy o potencjalnej walce Leona Edwardsa z Jorge Masvidalem. Obaj byli zresztą od dawna zestawiani medialnie, a to z powodu scysji, do jakiej doszło ponad dwa lata temu w Londynie. Na zapleczu 02 Arena Amerykanin potraktował Jamajczyka serią uderzeń, co odbiło się szerokim echem w świecie MMA.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

W udzielonym w czwartek wywiadzie powracający po dwóch porażkach z Kamaru Usmanem Ulicznik z Miami nie wykluczył konfrontacji z Leonem Edwardsem, ale… Okazuje się, że zupełnie inaczej podchodzi do tematu Jamajczyk.

– Wiem, że mówi się teraz o Masvidalu, ale domagałem się tej walki z Masvidalem od dwóch albo trzech, kurwa, lat – powiedział Leon. – Ganiałem go, ale ciągle odrzucał walki. „Nie, nie chcę się bić”. Nawet pomimo tego, że UFC chciało nas zestawić.




– Teraz czuję, że już mi to niepotrzebne. Poczekam na swoją walkę o pas. Ciężko pracowałem, aby się tu dostać i po prostu będę miał teraz więcej czasu na planowanie.

Cały wywiad poniżej.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

*****

Czeski artysta chaosu – jak daleko zajdzie Jiri Prochazka?

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply