Typowanie UFC FN 47 – Bader vs OSP

Ryan Bader czy Ovince St. Preux? Gray Maynard czy Ross Pearson? Zapraszamy do redakcyjnego typowania gali UFC Fight Night 47!

Przypominamy, że poszczególne ikony przy przewidywanych rezultatach walk w lekkim uproszczeniu oznaczają:

IkonaOpis
Tylko kataklizm mógłby sprawić, że mój faworyt przegra.
Jestem przekonany do swojego typu, ale nie skreślam całkowicie jego rywala, bo ma narzędzia, by zwyciężyć – choć szanse na to są niewielkie.
Zawodnik, na którego postawiłem powinien to bez większych problemów wygrać, choć jego rywal może stawić spory opór, który może zaprowadzić go nawet do zwycięstwa.
Nie jestem przekonany, bliżej mi, rzecz jasna, do zawodnika, na którego postawiłem, ale jego oponent ma umiejętności, by to wygrać.
Absolutnie nie będę zdziwiony, jeśli wytypowany przeze mnie zawodnik polegnie z kretesem, szalenie wyrównana walka, może pójść w dwie strony.

205 lbs: Ryan Bader vs Ovince St. Preux

naiver: Ovince St. Preux ma potencjał – jak na 31-latka. Co o tym świadczy? Niektóre błyskotliwe akcje, jak ubicie z gardy Cody’ego Donovana, efektowne poddanie Nikity Krylova czy momenty w starciu z Ryanem Jimmo. Właśnie, problem w jego pojedynku z Ryanem Baderem polega na tym, że Krylov, Donovan czy Jimmo to nazwiska nieporównywalne z Quintonem Jacksonem, Rafaelem Cavalcante czy Antonio Rogerio Nogueirą, których w swoim CV posiada Darth. Z drugiej jednak strony, czegóż możemy oczekiwać od zawodnika, który dostaje przeciętnych/słabych rywali? Że będzie ich szybko ubijał! I tak właśnie czynił OSP, więc…? Dużą rysę na jego wizerunku stanowi jednak styl przegranej z Gegardem Mousasim – ustępujący tężyzną fizyczną Amerykaninowi oraz znany ze słabych zapasów Ormianin właśnie w zapaśniczej płaszczyźnie wypunktował St. Preux. Było to jednak kilka lat temu i teraz być może Amerykanin podszlifował je nieco, choć gdy wymienił w jednym z ostatnich wywiadów sparingpartnerów, z którymi przygotowywał się do walki (niejacy Justin Fisher, Isaac Fine, Jason King i Nick Eastman), to… cóż, konia z rzędem temu, kto bez googlowania jest w stanie powiedzieć kilka zdań o każdym.

Ryan Bader będzie absolutnie największym zapaśniczym wyzwaniem w karierze Ovince’a, a ostatnia walka tego pierwszego, w której pozamiatał matę dysponującym naprawdę dobrymi defensywnymi zapasami Rafaelem Cavalcante, nie napawa optymizmem fanów OSP. Bader ma jednak dramatycznie kruchą szczękę, a ręce i nogi St. Preuxa ważą wiele. W wymianach stójkowych Bader w każdej sekundzie ryzykował będzie brutalne przywitanie z deskami, choć jego mobilność może okazać się tutaj kluczowa. Także od strony kondycyjnej wydaje się, że przewaga należeć będzie do Ryana.

Wiele zatem zdaje się przemawiać za Baderem, ale Ovince St. Preux jest zawodnikiem, który krótkimi fragmentami demonstruje namiastkę magii. Jedno celne uderzenie w stójce może zaważyć o losach tego pojedynku. St. Preux jest również niezwykle silny, co w mniejszym (bardziej prawdopodobne) lub większym (mniej prawdopodobne) stopniu może pomagać mu w odpieraniu zapaśniczych zapędów Badera.

Ostatecznie postawię jednak na Ryana, który zdając sobie sprawę ze swojej kruchej szczęki, ostatnio odwoływał się bardzo mocno do zapasów, stroniąc od walki na pięści. Myślę, że zdoła zaliczyć kilka obaleń, które zawiodą go w ostatecznym rozrachunku do zwycięstwa, ale… nie skreślam St. Preux. Jego ciężkie ręce idealnie komponują się ze szklaną szczęką Badera.

Zwycięzca: Ryan Bader przez decyzję

Bolt: O walce Badera z OSP napisałem już wszystko, co chciałem, także krótko – Bader posiada zapasy, dzięki którym powinien neutralizować stójkę OSP oraz jego próby poddań, a także powinien sprawnie męczyć go ciosami. W klinczu i stójce również może zagrozić OSP, jeśli tylko nie da się trafić jakimś morderczym ciosem. OSP posiada dobry atletyzm i może zagrozić zarówno w stójce, jak i na ziemi, ale gdyby nie szczęka Badera, to widziałbym w OSP zdecydowanego underdoga.

Zwycięzca: Ryan Bader przez (T)KO

155 lbs: Ross Pearson vs Gray Maynard

naiver:Ross Pearson i Gray Maynard przygotowywali się do rywalizacji z zupełnie innymi stylistycznie zawodnikami. Ten pierwszy miał się bić w brawlerem Abelem Trujillo, drugi z parterowcem Fabricio Camoesem. Który z nich lepiej dostosuje się do nowych okoliczności? Wydaje się, że odpowiedź narzuca się tu automatycznie. Ross Pearson to bezwzględnie lepszy kickbokser, bo choć Maynard nadal ma czym przyłożyć, to jego szybkość, motywacja i szczęka zdają się być już w głębokim kryzysie. Trzy ostatnie porażki poniósł przez (T)KO, a przecież ani Nate Diaz, ani Frankie Edgar nie słyną z kowadła w pięściach. Przebąkiwał też o końcu kariery, co może stawiać pod znakiem zapytania jego zaangażowanie w sport. Owszem, Brytyjczyk nie bije szczególnie mocno, ale szczęka Amerykanina zdaje się być już bardzo mocno wyeksploatowana. Maynard swoich szans szukać będzie zapewne w zapasach, ale myślę, że dysponujący solidną defensywą przed obaleniami Pearson będzie jednak na to przygotowany, punktując i być może nawet ubijając będącego już na ostatniej prostej swojej kariery Gray’a Maynarda.

Zwycięzca: Ross Pearson przez (T)KO

Bolt: Maynard zalicza ostatnio mocny regres. Co prawda porażka z Diazem i Grantem to nie powód do wstydu, ale obu dał się ubić bardzo szybko, już w pierwszej rundzie. Do tego preferuje od pewnego czasu stójkę nad swoje zapasy, na czym, jak widać, nie wychodzi szczególnie dobrze z lepszymi uderzaczami. Czy Pearson takim jest? Chociaż nigdy nie uważałem go za kogoś z papierami na czołówkę, to powinien być sprawniejszym kickbokserem. Siły Gray’a nie wolno lekceważyć, ale sądzę, że ten ani nie będzie nadzwyczaj chętnie odwoływał się do zapasów, ani nie da rady nimi przeleżeć Rossa. Co więcej, Anglik po ostatniej „porażce” może być jeszcze mocniej głodny zwycięstwa.

Zwycięzca: Ross Pearson przez (T)KO

185 lbs: Brad Tavares vs Tim Boetsch

naiver: Brad Tavares jest zdecydowanie bardziej poukładanym zawodnikiem od strony kickbokserskiej. Nie ma może petardy w ręce ani nodze, ale od strony fundamentów nie można mu wiele zarzucić. Jest też bardzo aktywnym fighterem, który nieustannie „coś” robi, a to rzucając lowkinga, a to jakiś prosty, a to kombinację. Tim Boetsch swojej szansy w tym pojedynku poszukiwać musi w klinczu oraz zapasach, ale w obu tych płaszczyznach Hawajczyk sprawuje się całkiem nieźle. Biorąc pod uwagę odporność na ciosy Barbarzyńcy, brak nokautującego uderzenia Tavaresa, jego lekko podejrzaną szczękę oraz ciężkie ręce Boetscha, może okazać się, że ten ostatni do końcowych sekund pojedynku pozostawał będzie w grze. Od dłuższego czasu znajduje się jednak w głębokim regresie i nawet pomimo tego, że matchmaker Joe Silva ostatnio go nie rozpieszczał, dając mu trudnych przeciwników, to nie sądzę, by był w stanie pokonać młodszego, wszechstronnego i nadal rozwijającego się Tavaresa – choć nie skreślam go, bo klincz i brudny boks mogą okazać się skuteczną receptą na Hawajczyka.

Zwycięzca: Brad Tavares przez decyzję

Bolt: Starcie dwóch zawodników, do których nie pałam zbytnią sympatią. Boetsch ze względu na swój silny cios będzie stanowił zagrożenie w każdym momencie walki, ale nie widzę dla niego zbyt wielu innych atutów. Do parteru walki raczej nie przeniesie, z klinczowaniem i wciskaniem pod siatkę również powinien mieć problem. Tavares dzięki bardzo dobrej kondycji i pracy na nogach będzie niwelował ataki Tima, a dzięki nudnawemu punktowaniu kombinacjami w stylu lewy – prawy – middle kick uzyska wygraną w przynajmniej dwóch rundach, bo trzecią lubi sobie odpuszczać… To odpuszczenie może być zresztą jedyną szansą dla Barbarzyńcy, bo nawet Bubba McDaniels dał dzięki temu radę urwać rundę Hawajczykowi, więc być może wtedy Tim da radę ustrzelić wracającego po porażce w słabym stylu Brada. Nie jestem jednak do takiego scenariusza zbytnio przekonany.

Zwycięzca: Brad Tavares przez decyzję

170 lbs: Seth Baczynski vs Alan Jouban

naiver:Seth Baczynski dostał ostatnio srogie lanie od Thiago Alvesa i nie będę zdziwiony, jeśli ten sam scenariusz walki zafunduje mu Alan Jouban. Jest jednak kilka elementów, które sugerować mogą, że tak się nie stanie. Po pierwsze – Jouban to sprawny kickbokser, ale Alvesem nie jest. Po drugie – często w swoich walkach przesadza z efektownością kosztem efektywności, co może go drogo kosztować przy niesprzyjającym zbiegu okoliczności. Po trzecie – Baczynski to zawodnik wszechstronniejszy, który po obaleniu będzie dysponował wyraźną przewagą w parterze. Po czwarte – Seth bił się z dużo lepszymi rywalami, posiada przewagę doświadczenia. Po piąte – dla Joubana walka ta stanowić będzie debiut w UFC. Innymi słowy, jestem sobie w stanie wyobrazić Joubana efektownie rozbijającego bądź nawet ubijającego Baczynskiego, ale myślę, że ten ostatni znajdzie sposób na przeniesienie walki do parteru i ułożenie jej wedle własnego scenariusza.

Zwycięzca: Seth Baczynski przez (T)KO

Bolt: Debiutujący w UFC Jouban to przede wszystkim walczący z odwrotnej pozycji uderzacz. Dysponuje mocnymi kopnięciami, nieobce mu są nieco mniej typowe zagrywki pokroju wplatania łokci w stójkowe kombinacje, backfistów czy kopnięć z capoeiry, jednakże jego boks pozostawia wiele do życzenia. Tym, co najbardziej jednak będzie przeszkadzało mu w pojedynku są słabe zapasy. Jeśli Mike Rhodes obalał i kontrolował go bez większych problemów, to Baczynski też powinien. Powinien… Nie od dziś wiadomo, że Sethowi brak oktagonowej inteligencji, co było widać w walkach z Melanconem czy Magnym. Z drugiej strony jednak w walce z Alvesem udowodnił, że ciągle się rozwija, pokazując nieco poprawioną stójkę. Ciężko mi wytypować to starcie, bo równie dobrze Jouban może dać się zamęczyć w klinczu lub przeleżeć, co Seth na własne życzenie pójść spać po high kicku

Zwycięzca: Seth Baczynski przez decyzję

265 lbs: Jack May vs Shawn Jordan

naiver:Shawn Jordan to z pewnością lepszy atleta, który będzie dysponował przewagą siły i dynamiki, ale… Jack May to przede wszystkim całkiem sprawny kickbokser, który będzie miał też przewagę warunków fizycznych – i jeśli podejdzie z chłodną głową do tego pojedynku, będzie w stanie ustrzelić w pierwszej rundzie szklanoszczękiego Jordana. Jeśli jednak ten ostatni przetrwa pierwsze 5 minut, powinien potem ubić rywala w kolejnych, bo kondycyjnie May prezentuje się nad wyraz przeciętnie. Jordan będzie też mieć po swojej stronie przewagę zapaśniczo-grapplerską, zwłaszcza gdy jego rywal zacznie odczuwać zmęczenie. Postawię na to, że Savage przetrwa jednak pierwsze pięć minut, a potem przejmie stery walki w swoje ręce, obalając i ubijając May’a, chociaż odmienny wynik nie będzie dla mnie zaskoczeniem.

Zwycięzca: Shawn Jordan przez (T)KO

Bolt: Jordan zaliczył dwie bardzo bolesne porażki. Trenuje w świetnym klubie, posiada potężny cios (ale z drugiej strony, kto w ciężkiej go nie posiada?), ale przegrywa z przeciętniakami pokroju Mittrone’a. May z kolei bardzo słabo pokazał się w debiucie, gdzie przegrał z Lewisem. Czy czeka go zwolnienie po drugiej porażce pod rząd? Kursy bukmacherskie oraz miejsce przygotowań Shawna na to wskazują. Czy słusznie? Niekoniecznie – Jack posiada bowiem bardzo dobre szlify kickbokserskie (walczył dla K–1 i Glory) i jeśli tym razem je właściwie wykorzysta, powinien pokonać oponenta. Jasne, Shawn pewnie trenuje teraz, mając na uwadze obalenia oraz samemu może trafić jakimś zabójczym ciosem, ale coś mi mówi, że tym razem May zaprezentuje się znacznie lepiej i udowodni, że ma prawo do stoczenia jeszcze kilku walk w UFC.

Zwycięzca: Jack May przez (T)KO

145 lbs: Robbie Peralta vs Thiago Tavares

naiver: Pojedynek Thiago Tavaresa z Robbiem Peraltą będzie stał pod znakiem rywalizacji grapplersko-strikerskiej. Wydaje się, że sytuacja przedstawia się tutaj dość klarownie – jeśli walka będzie toczyć się w stójce, Peralta zwycięży, jeśli trafi do parteru – Tavares go odklepie. By zatem określić faworyta tego starcia, musimy przyjrzeć się ofensywnym zapasom Brazylijczyka, które są co najwyżej przeciętne. Owszem, Peralta w kwestii defensywy zapaśniczej nie zachwyca, o czym przekonał chociażby jego bój z Estevanem Payanem, ale Tavares w tym obszarze naprawdę prezentuje się kiepsko. Jeśli dodamy do tego, że:

– Peralta ma bardzo ciężkie ręce,
– Tavares ma bardzo kruchą szczękę,
– Tavares pierwszy raz zbija do piórkowej,

to wbrew typowaniom bukmacherów skłaniam się tutaj minimalnie w stronę zawodnika z Kalifornii. Owszem, w stójce czasami przesadza z agresją, nadmiernie się odsłaniając, co może prowadzić do kontr w postaci uderzeń lub obaleń, ale jako że Tavares w żadnym z tych aspektów nie bryluje… Postawię więc na to, że prędzej Peralta ubije Tavaresa, niż ten ostatni go obali i podda.

Zwycięzca: Robbie Peralta przez (T)KO

Bolt: Thiago nigdy o pas nie zawalczy i do tego schodzi niżej, ale powinien zaliczyć udany debiut w nowej kategorii wagowej. Choć jest przede wszystkim świetnym grapplerem (15 poddań robi wrażenie), który może zagrozić jakimś duszeniem – także ze stójki – to w innych płaszczyznach również do ułomków nie należy. Lubuje w kopnięciach i kolanach, posiada szlify zapaśnicze. To ostatnie może być kluczem do sukcesu. Peralta mocno bije i posiada twardy charakter, ale jeśli nędzny Payan obalał go przez dwie rundy, to znacznie lepszy Tavares również da radę. W stójce też raczej nie da się trafić, a samemu da radę kreować odpowiedni dystans kopnięciami. Na ziemi walka powinna być do jednej bramki.

Zwycięzca: Thiago Tavares przez poddanie

125 lbs: Jussier Formiga vs Zach Makovsky

naiver:W stójce Zach Makovsky nie prezentuje się wybitnie, ale… posiada solidne podstawy wsparte dużą aktywnością. Pomimo tego, że Jussier Formiga jest trochę niedoceniany – przegrywał tylko z absolutną czołówką dywizji – to jednak przewaga zapaśnicza Makovsky’ego może okazać się kluczem do jego zwycięstwa. Biorąc pod uwagę, że Amerykanin 3 z 4 walk przegrywał przez poddania, nie będę zbierał szczęki z podłogi, jeśli odklepie go tak wyborny grappler jak Jussier, ale… W swoich ostatnich pojedynkach Zach prezentował solidną obronę przed poddaniami i doskonałą kontrolę z góry, więc myślę, że poddanie ze strony Brazylijczyka jest możliwe, ale nie jest szczególnie prawdopodobne. Zresztą, uważam, że Amerykanin będzie miał jednak przewagę w stójce i do ofensywnych zapasów odwoływał będzie się tylko w końcówkach rund, by przekonać do siebie punktowych. Za Makovskym przemawia także przewaga kondycyjna i myślę, że w połączeniu z lepszymi zapasami i aktywniejszą stójką doprowadzi go ona do końcowego triumfu, choć każda sekunda spędzona w parterze z Formigą będzie dlań niebezpieczna.

Zwycięzca: Zach Makovsky przez decyzję

Bolt: „Formiga” nieco szczęśliwie wygrał z będącym coraz bliższym emerytury Jorgensenem, ale teoretycznie przegrywał tylko z mocnymi nazwiskami, w słabym stylu, ale jednak. Brazylijczyk ma do zaoferowania mocne BJJ i… no właśnie. Trenuje w Nova Uniao, poprawia bokserskie zdolności, ale myślę, że Makovsky zdominuje go w tej płaszczyźnie i nie będzie miał większych problemów z obaleniem oraz kontrolą zapaśniczą. Jedynie jakieś poddanie z dołu może być szansą Jussiera, ale z drugiej da Silva może być w formie życia – jeśli przegra to starcie, raczej pożegna się z marzeniami o czołówce swej dywizji. Warto pamiętać jednak, że Makovskiemu zwycięstwo może przynieść nawet titleshota, więc…

Zwycięzca: Zach Makovsky przez decyzję

135 lbs: Sara McMann vs Lauren Murphy

naiver: Sara McMann jest bezwzględnie lepszą zapaśniczką, co samo w sobie oznacza wielkie problemy dla Lauren Murphy – ta ostatnia nie pochodzi co prawda z pierwszej łapanki, ale jej styl polegający na obaleniach i pracy z góry nie komponuje się dobrze z umiejętnościami Sary. Zresztą, McMann nawet w stójce w swoim ostatnim boju zaprezentowała się bardzo dobrze, trafiając kilka razy mocno Rondę Rousey, więc… Olimpijka powinna mieć przewagę w aspektach kickbokserskich oraz siłowych, a mistrzowskie zapasy pozwolą jej decydował o płaszczyźnie, w której rozgrywać będzie się pojedynek.

Zwycięzca: Sara McMann przez decyzję

Bolt: Lauren Murphy wchodzi do UFC jako niepokonana mistrzyni Invicty. Brzmi groźnie, prawda? Nie jestem jednak zbytnio przekonany do tego, że będzie po najbliższym starciu mieć bilans 9 – 0. Jest silna fizycznie, trenuje w MMA Lab oraz posiada spore umiejętności w BJJ, do tego całkiem mocno bije. Problem tkwi w tym, że McMann mimo porażki w słabym stylu z Rousey (chociaż kto z nią przegrał w dobrym stylu?) wydaje się być zawodniczką znacznie lepszą – posiada boks na tyle dobry, by punktować Murphy, zapaśniczo również prezentuje bardzo wysoki poziom. Walka nie będzie przyjemna do oglądania, ale bardziej ułożona Sara używając schematu parę ciosów – obalenie – parę ciosów powinna sobie poradzić..

Zwycięzca: Sara McMann przez decyzję

185 lbs: Sam Alvey vs Tom Watson

naiver: Sam Alvey i Tom Watson to nieco podobni zawodnicy – obaj preferują stójkę i obaj nie grzeszą techniką w tej płaszczyźnie. Alvey wydaje się jednak w tej płaszczyźnie odrobinę wszechstronniejszy, a i sile jego ciosu nie można nic zarzucić – będzie też dysponował przewagą wzrostu i zasięgu oraz odwrotną pozycją, z której walczy, a wszystko to może mieć spore znaczenie w wymianach stójkowych. Wielką piętą achillesową Watsona jest jednak jego obrona przed obaleniami, która po prostu nie istnieje – nie nauczył go jej Greg Jackson, nie nauczy też prawdopodobnie Firas Zahabi, u którego teraz trenuje. Wydaje mi się, że właśnie w obaleniach i wplataniu ich w uderzenia Alvey ma największe szanse. Watson co prawda całkiem nieźle powraca do stójki, ale na sędziach większe wrażenie robią jednak obalenia. Anglik może szukać klinczu, w którym czuje się całkiem dobrze, gdzie brudnym boksem potrafi zasypać swoich rywali. Do tego jest twardy i ma duże serce do walki oraz niezłą kondycję – i tylko dlatego minimalnie go faworyzuję, nie będąc zdziwionym, jeśli to jednak Alvey wyjdzie z tej walki z tarczą.

Zwycięzca: Tom Watson przez decyzję

Bolt: Watson dał się poznać jako twardy gość z niezłą stójką i słabymi zapasami, którym nie pomaga nawet trenowanie u Grega Jacksona. Jeśli przegra ten pojedynek zapewne pożegna się z UFC. Czy Alvey może go zmusić do powrotu do walk w BAMMA? Cóż, z takim ciosem wiele można. Sam rzadko kopie, głównie opiera się na boksie, któremu daleko do rewelacji (małe zróżnicowanie akcji, zagrywki w stylu jeźdźca bez głowy), ale 14 wygranych przez TKO/KO mówi samo za siebie. Co prawda w TUFie sobie nie poradził, ale… Nie uważam Alvey’a za kogoś, kto będzie straszył rywali zapasami, ale nie zdziwię się, jeśli da radę nimi pokonać Watsona – trenowanie w Team Quest powinno zrobić swoje. Wydaje mi się jednak, że panowie będą wymieniać uprzejmości w stójce, gdzie minimalnie faworyzuję Anglika.

Zwycięzca: Tom Watson przez decyzję

135 lbs: Frankie Saenz vs Nolan Ticman

naiver:Frankie Saenz i Nolan Ticman debiutują w UFC, a o walce dowiedzieli się niespełna dwa tygodnie temu. Saenz to zapaśnik, którego stójka ogranicza się do wypracowania sobie dobrej okazji do obalenia – z góry czuje się bardzo dobrze, dążąc do skończenia walk za pomocą gnp lub poddań. Ticman również wywodzi się z zapasów, ale prezentuje skrajnie odmienny styl walki – to zdecydowanie striker, który stara się być finezyjny i ulotny, a ma się wrażenie, że momentami brakuje ma podstawowych szlifów. Ma za to bardzo ciężkie ręce.

Za Ticmanem przemawiają trening w Kings MMA oraz gabaryty (Saenz walczył wcześniej w kategorii muszej), ale z drugiej strony nie bił się od prawie dwóch lat… Jego przeciwnik za to powinien mieć przewagę zapaśniczą oraz kondycyjną, a także większe doświadczenie po swojej stronie i to te czynniki w mojej opinii czynią z niego minimalnego faworyta – choć ciężkie ręce Nolana mogą sprawę szybko rozstrzygnąć.

Zwycięzca: Frankie Saenz przez decyzję

Bolt: Saenz chętnie odwołuje się do swojej zapaśniczej bazy, dodając do tego przyzwoity boks. Jest też w miarę ułożonym zawodnikiem, czego nie da się powiedzieć o Ticmanie. Wprawdzie Nolan również posiada zapaśnicze doświadczenie, ale od mocowania się i obaleń woli dzikie i nie zawsze sensowne szarże. Bije mocno, dużo kopie, ale jest łatwy do trafienia i jego kombinacje są nieraz chaotyczne. Jeśli jednak da radę bronić obaleń Frankiego to powinien mieć lekką przewagę. Myślę, że trenując w Kings MMA Nolan będzie z walki na walkę coraz lepszy, czego o 34 – letnim Saenzie nie mogę powiedzieć.

Zwycięzca: Nolan Ticman przez (T)KO

Strony: 1 2

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

5 Comments

  1. Puczi

    15 sierpnia 2014 at 12:05

    OSP – jak dotąd bezbłędnie typowałem walki Ovince’a i Ryana, teraz mam wątpliwości, ale nie wierzę, by OSP nie da się tak sponiewierać, jak chimeryczna Fasola. Obaj są ogromnie silni (tylko jeden z nich jest czarny, więc idąc tokiem rozumowania Joe Rogana na pewno jest eksplozywny i dynamiczny :)) i mimo przewagi Badera w zapasach OSP będzie ją miał w stójce. Mimo, że lubię obu, to myślę, że Ryan polegnie przez tko w podobnym stylu jak z Gloverem. OSP tko 1/5.
    Maynard – wydaje mi się, że zobaczymy comeback solidnego zawodnika. Gray pokazał się bardzo słabo z Grantem i Diazem, ale nie ma co się oszukiwać – Pearsona znokautował Guillard. Wygrana – nawet wyraźna nad Sanchezem nie znaczy zbyt wiele. Maynard ud 2/5.
    Boetsch – bardziej sercem, niż rozumem. Lubię gościa i może przez to wierzę, że brudnym boksem, pracą i obaleniem z klinczu, połączonym z okazjonalnym mocnym ciosem da radę urwać 2 rundy. Tavares mnie nie przekonuje, chociaż zdaję sobie sprawę, że Romero w formie z poprzedniej walki zmiótłby większość swojej dywizji.
    Reszty nie będę argumentował, bo nie mam nic mądrego do powiedzenia.
    Baczyński
    Jordan
    Tavares
    Makovsky
    McMann
    Alvey
    Saenz

  2. mmaartur

    16 sierpnia 2014 at 14:37

    Ciężkie ręce miał tez mieć ostatnio z Baderem – Cavalcante a co wyszło to wiemy :)

  3. Rabittt

    16 sierpnia 2014 at 16:46

    Cavalcante z Baderem zawalczył tak jakby mu się nic nie chciało.

  4. naiver

    16 sierpnia 2014 at 16:58

    O ile pamiętam, w trzeciej rundzie już mu się zaczęło chcieć, ale to była musztarda po obiedzie.

  5. Rabittt

    16 sierpnia 2014 at 18:51

    Chyba dopiero w III rundzie. Ale fakt faktem, wtedy było już za późno.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply