„Popełniłem ten sam błąd co w ostatniej walce” – Junior dos Santos po porażce z Francisem Ngannou

Junior dos Santos zabrał głos po przegranym pojedynku z Francisem Ngannou w walce wieczoru gali UFC on ESPN 3.

Junior dos Santos nie będzie miło wspominał walki wieczoru sobotniej gali UFC on ESPN 3 w Minneapolis, gdzie padł pod ciosami Francisa Ngannou w ledwie 71 sekund.

Zobacz także: Luke Rockhold twierdzi, że Jan Błachowicz nie lubi kopnięć na korpus

Ma dużo mocy. Trafił i było po wszystkim. Kolejna ofiara tej mocy.

– powiedział zasmucony Junior podczas konferencji prasowej po gali.

Rzecz w tym, że popełniłem ten sam błąd, jaki popełniłem w ostatniej walce. Jeśli pamiętacie, to w poprzedniej walce nie trafiłem prawym overhandem i dostałem cios w kontrze od Derricka Lewisa. I to był mocny cios. I teraz to samo. Zobaczyłem szansę, wyprowadziłem prawego overhanda i w pewien sposób oddałem mu plecy. Trafił mnie, a gdy ten gość trafia to koniec.

Nie zrealizowałem więc planu. Miałem się dużo ruszać i uderzać prostymi ciosami, aby utrzymać dystans. Szczególnie na początku.

Porażka z Predatorem zatrzymała serię trzech z rzędu zwycięstw dos Santosa – jego najlepszą w UFC od 2012 roku. Wierzy jednak, że stanowić będzie nawóz kolejnych sukcesów.

To kolejne doświadczenie, jakie zdobywam w karierze i na pewno pomoże w przyszłości.

– powiedział.

Jestem tu od dawien dawna, jestem na szczycie dywizji od początku, od debiutu. Walczyłem z wieloma gośćmi. Ta dywizja jest niebezpieczna. Szczególnie ten gość. Jest inny. Ma mnóstwo mocy, więc gdy trafia… Gdybym zrealizował strategię z większą uwagą, myślę, że dałbym sobie dobrze radę, bo dobrze się tam czułem.

Trafiałem ciosami, trafiałem kopnięciami. Dobrze się czułem. Błędem było wyprowadzenie prawego zamachowego. Dlaczego to zrobiłem? Powinienem był trzymać się strategii i atakować ciosami prostymi. Może jab i kros byłyby lepszą opcją, ale gdy widzisz okazję i rzucasz się na nią, czasami płacisz za to wysoką cenę.

Zasłużył na to zwycięstwo. Świetnie reprezentuje tę dywizję. Duży gość z dużą mocą. Takich gości lubię oglądać. Szczerze mówiąc, nie mogę doczekać się kolejnej z nim walki.

Jednocześnie jednak Brazylijczyk nie może wybaczyć sobie wyprowadzenia ataku, który okazał się początkiem jego końca.

Nie chcę mu niczego ujmować, ale w pewien sposób podarowałem mu to zwycięstwo.

– stwierdził.

Dlaczego rzuciłem tego prawego overhanda, zbliżając się do niego, dając mu szansę na odpowiedź – bo tak walczy. Za każdym razem, gdy spudłujesz, jest gotowy na odpowiedź. To był więc duży błąd.

Cygan zapowiedział też, że składać broni nie zamierza i nadal chce pozostać aktywnym, tocząc trzy walki na rok. Nie wie, co czeka go dalej, ale zamierza ciężko pracować, aby z czasem doprowadzić do rewanżu.




Jestem pozytywnym gościem i jestem gotowy na powrót.

– powiedział.

Wiem, jak to zrobić. Jestem ulepiony z prawdy. Jestem prawdą. Wiem, jak zrobić to ponownie – i zrobię to ponownie.

*****

Lowking.pl trafia na Patronite.pl – oto dlaczego

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply