UFC

Paul Felder zdruzgotany po utracie rywala na UFC Fight Night 133

Nabrawszy niesamowitego rozpędu w zeszłym roku, Paul Felder z niezależnych od siebie powodów nie może powrócić do akcji w obecnym – i nie ukrywa takim stanem rzeczy ogromnego rozczarowania.

Paul Felder to bodaj największy tegoroczny pechowiec w UFC. Mający za sobą kapitalny 2017 roku zawodnik – wygrał trzy walki z rzędu przez nokauty – nie jest w stanie powrócić do oktagonu. Wszystko przez niezależne od niego okoliczności…

Niewidziany w akcji od grudnia zeszłego roku Irlandzki Smok miał pojawić się w oktagonie podczas kwietniowej gali UFC 223 w Brooklynie, gdzie wyszykowano mu Ala Iaquintę. Na skutek gargantuicznych turbulencji w walce wieczoru tamtejszej gali – kontuzji Tony’ego Fergusona i niedyspozycji wagowej Maxa Hollowaya – sprzątnięto mu jednak rywala sprzed nosa. Ragin Al wyszedł do Khabiba Nurmagomedova, a Paul Felder został na trybunach.

Także i z Alem Iaquintą związane są najnowsze dramaty Irlandzkiego Smoka. Miał on powrócić do akcji już za dwa tygodnie, w co-main evencie gali UFC Fight Night 133 w Boise stając w szranki z Jamesem Vickiem, ale ten ostatni otrzymał możliwość walki z Justinem Gaethje w zastępstwie za Ala Iaquintę – i skorzystał z niej.

W rezultacie Felder pozostał bez rywala – i nieszczególnie mu się to podoba.

Drugi raz w tym roku dostałem w twarz. Nic nie zabija twojej motywacji bardziej niże trenowanie i ścinanie wagi na darmo. WTF #bullshit




Wedle nieoficjalnych doniesień, matchmakerzy UFC intensywnie poszukują zawodnika w kategorii lekkiej, który byłby gotowy na wzięcie walki z Paulem Felderem, ale czy takowego znajdą, Bóg jeden raczy wiedzieć.

*****

Vitor Belfort kusi powrotem: „Nie jestem z generacji Nutelli…”

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button