UFC

Eddie Alvarez wyjaśnia odrzucenie walki z Khabibem Nurmagomedovem na UFC 223

Gdy Tony Ferguson wypadł z walki z Khabibem Nurmagomedovem na sobotnią galę UFC 223, matchmakerzy UFC skierowali swój wzrok na Eddiego Alvareza – ale ten oferty nie przyjął.

Kilka tygodni temu były mistrz kategorii lekkiej UFC Eddie Alvarez zapowiadał, że zamierza pozostawać w formie, aby wejść do walki o pas na wypadek, gdyby Tony Ferguson lub Khabib Nurmagomedov wypadli z sobotniej gali UFC 223 w Brooklynie.




Tak też w istocie się stało – na tydzień przed walką El Cucuy doznał bowiem kontuzji kolana, która wykluczyła go z występu w Barclays Center. I rzeczywiście – telefon Alvareza zadzwonił, ale…

Byłoby wspaniale być gotowym, żeby tam wyjść i uratować galę, ale niestety jestem teraz o wiele za duży, żeby zrobić limit 155 funtów w sześć dni.

– powiedział na Instagram Live Alvarez, zdradzając, że waży obecnie ponad 190 funtów (za MMAFighting.com).

Wydaje mi się, że większość gości, szczególnie z czołowej piątki dywizji, nie jest w stanie zrobić 155 funtów w sześć dni.

Będę szczery – jestem rozczarowany sam sobą, bo w pewien sposób tego właśnie się spodziewałem. Nawet o tym mówiłem, ale na jakieś trzy, cztery tygodnie przed walką pomyślałem już, że jebać to, goście będę jednak walczyć. Nie miałem powodu, aby pozostawać w gotowości.

Wypowiedzi Alvareza, który zapowiadał gotowość do wejścia na zastępstwo, pamięta też doskonale Nurmagomedov, który w programie The MMA Hour skrytykował go za rzucanie słów na wiatr.

Niestety, nie byłem w stanie wykorzystać szansy, jaka się nadarzyła, ale jeśli mam być szczery, to tak naprawdę uważam, że Khabib to nie jest gość, z którym walkę bierzesz sześć dni wcześniej.

– kontynuował Eddie.

Aby pokonać Khabiba, musisz mieć dobrą kondycję. Ma unikalny styl, ale najważniejsze to być w naprawdę doskonałej kondycji. Pokonanie Khabiba w walce wziętej sześć dni wcześniej to bardzo, bardzo, bardzo trudne zadanie.

Ostatecznie do walki z Dagestańskim Orłem wyjdzie w sobotę mistrz kategorii piórkowej Max Holloway, który zobowiązał się do zmieszczenia się w mistrzowskim limicie dywizji lekkiej.

Alvarez bardzo sobie ceni taką postawę Hawajczyka, ale wydaje się, że z dużym dystansem podchodzi do jego szans na zwycięstwo.

Sześć dni przed walką? Czapki z głów przed Maxem.

– powiedział.

Max Holloway to jebany potwór. Max rządzi w swojej dywizji, walczył z najlepszymi na świecie, ale każdy zawodnik zdaje sobie sprawę, jaka jest różnica między formą kogoś, kto jest w szczycie obozu przygotowawczego, a kimś, kto dopiero zaczyna obóz przygotowawczy. To ogromna różnica.

W sobotę nie zobaczymy prawdziwego Maxa. Po prostu tak się nie stanie. Możemy go uwielbiać, uważać go za wspaniałego mistra, ale po prostu w sobotę nie zobaczymy prawdziwego Maxa Hollowaya.

*****

Khabib ma na oku legendę: „To byłaby ważna walka pod kątem mojego dziedzictwa”

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button