
„To taki goguś, że był ciągle przejęty swoją krwią” – Justin Gaethje wyklucza rewanż z Ilią Topurią, podkreśla, że Gruzin „poddał się na stołku” na UFC White House
Justin Gaethje podsumował zwycięstwo nad Ilią Topurią, wskazując kluczowe aspekty, które zapewniły mu tytuł mistrzowski na UFC Freedom 250 w Białym Domu.
Skazywany na porażkę Justin Gaethje w walce wieczoru monumentalnej gali UFC Freedom 250 w Białym Domu brutalnie wykoleił niepokonanego wcześniej Ilię Topurię, sięgając po prawowity tytuł mistrzowski kategorii lekkiej.
Po wielkim triumfie nienaruszony Amerykanin zawitał do studia UFC on Paramoung, gdzie podsumował pojedynek.
– Nie uwierzycie, co czułem w oktagonie – powiedział, zapytany o występ przed Białym Domem. – Nie czułem absolutnie nic. Próbowaliśmy się skupić na tym, jak dać perfekcyjny występ. Jak zaciągnąć go na głębokie wody. Jak stoczyć taką walkę, jaką musiałem stoczyć, żeby pokonać gościa jego pokroju.
– Jest niesamowicie niebezpieczny. Zranił mnie mocno. Wygrałem pierwszą rundę, ale mocno mnie zranił. No i na pewno rozwalił moją wątrobę w drugiej.
– Pracowałem jednak bardzo ciężko nad swoim jiu-jitsu. Dlatego zachowywałem spokój w chaosie i wytrzymałem do trzeciej rundy.
– Mój trener jest najlepszy na świecie. Ułożył plan na walkę i wpoił mi go. Wiedziałem, że muszę być tam perfekcyjny. Wiedziałem, że to moja ostatnia szansa, aby dokonać czegoś spektakularnego. Wiedziałem, że więcej o pas nie będę już walczył. Dziękuję Bogu!
Ociekający wręcz pewnością siebie przed walką El Matador doznał ciężkich obrażeń na przestrzeni czterech rund. Niewykluczone, że skończył zawody ze złamanym oczodołem, a i nie sposób wykluczyć, że ucierpiały jego żebra. Do rundy piątej już nie wyszedł, zmasakrowany, jakby wpadł pod ciężarówkę.
– Jestem wielkim fanem tego dzieciaka, ale co teraz może zrobić? – powiedział Gaethje. – Będzie mu bardzo ciężko wrócić.
– Nigdy nie miałem takiego nastawienia, jakie miał on. Nigdy nie uważałem się za niepokonanego czy nietykalnego. Wiedziałem… Powtarzałem od samego początku, że zostanę któregoś dnia znokautowany. Mając na uwadze, jak walczę, i jaki jest ten sport, kiedyś zostanę znokautowany.
– Nie chcę krytykować gościa. Był mistrzem świata. No ale teraz jest w szpitalu, a ja jestem tutaj.
– Nałożył na siebie duża presję, opowiadając, że mnie szybko znokautuje, że mnie zdominuje. Gdy nie zdołał skończyć mnie w drugiej rundzie, widziałem, że stracił wiarę. Czułem to.
Już w pierwszej rundzie Gaethje podbił oko Topurii i zafundował mu rozcięcie, z którego strużką spływała krew. Amerykanin nie ma wątpliwości, że to też miało znaczenie.
– To taki goguś, że był ciągle przejęty tą krwią – powiedział wesoło. – Od razu! Trafiłem go podbródkiem, zaczął krwawić i od razu dotykał tej rany. Cały czas to robił!
– No ale jest kur***ko niebezpieczny. Nie wiem, jak uniknąłem tych wszystkich bomb. Naruszył mnie oczywiście, ale powtarzałem sobie, że muszę wierzyć w swoje umiejętności i nie dać się ponieść emocjom.
Justin Gaethje nie był szczególnie skory do snucia planów na przyszłość, bo nie wyklucza, że był to jego ostatni występ, ale zapytany o potencjalny natychmiastowy rewanż z El Matadorem postawił sprawę jasno.
– Nawet nie wiem, czy będę dalej walczył – zastrzegł. – Nie wiem… Powiedziałbym jednak, że na pewno rewanż nie ma sensu. Zmusiłem go do poddania się na stołku. Prowadziłem chyba 3-1 w rundach. W dowolnych wyborach coś takiego nazywa się dominacją.
Lowking ma Discorda! Dołącz do naszej społeczności!
Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START
Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.






