W jaki sposób Mateusz Gamrot poległ z Quillanem Salkilldem? Czego zabrakło? Skąd tyle agresji? Co dalej?
Mateusz Gamrot nie miał nic do powiedzenia w konfrontacji z kapitalnie dysponowanym Quillanem Salkilldem, przegrywając przez poddanie w pierwszej rundzie walki wieczoru gali UFC Fight Night w Las Vegas.
Jak przebiegał pojedynek? Co nie zagrało? Co dalej z Polakiem?
0:00 – Wstęp i zapowiedź
2:57 – Przebieg walki
16:28 – Okoliczności
19:30 – Wnioski
25:47 – Reakcja fanów w Polsce
30:15 – Co dalej?
Lowking ma Discorda! Dołącz do naszej społeczności!
Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START
Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.









„Z całym szacunkiem, ale frustraci”, „Z całym szacunkiem, ale nienawistnicy” xD.
Ludzie nie lubią cwaniaków, bycia oszukiwanym i trochę takiego braku pokory. Do momentu wywiadu z trenerem Andrzejem Mateusz był dla mnie wzorem w UFC. Był lekki brak pokory na wywiadach, nerwowo reagował, jak ktoś miał inne zdanie, ale na to można było przymknąć oko. Poza tym – no wzór. Ciągle w treningu, ciągle w sztosie, ciągle się rozwija, charakterny.
Słowa trenera Andrzeja zostały w kilku wywiadach potwierdzone i to zmienia ten obraz. W tamtym czasie, gdy trener Andrzej zapewniał chłopakom takie warunki – bo nie tylko Gamrotowi – nikt w Polsce tak nie miał. To trochę wyglądało, jakby związek olimpijski, tyle że z prywatnej kieszeni pana Andrzeja. Bardzo żałuję, że trener wtedy tego nie powiedział.
Mi osobiście trudno żywić sympatię.
Postaram się zobrazować jedną rzecz – taki Cristiano Ronaldo, to wiemy, jaki jest, można go lubić, można nie lubić, no ale tam wszystko wiadomo. Tutaj zwyczajnie ludzie mogą się poczuć, może nie bezpośrednio, ale trochę oszukani.
Co do poziomu sportowego, to oczywiście gołym okiem z kilometra widać brak formy Gamrota. Oczywiście jest to powiązane z tym nosem i pełna zgoda – nie ma co obecnie oceniać poziomu sportowego Mateusza po tej przegranej.
Tylko tutaj chodzi o coś innego – o głupie decyzje. Z czymś takim na takim poziomie się nie wychodzi, bo to jest loteria. Gamrotowi to nie pasuje od dawna, nie wiem, czy jest ktoś w top 10, kto musiał tyle walk stoczyć z rywalami „pod sobą”. Nigdy UFC nie zestawiło walki dla Gamrota tak, jak trzeba – to on był dobierany pod kogoś. Wynika to z wielu rzeczy, ale między innymi z tego, jakiego ma menadżera i jak prowadzi swoją karierę. Na to wszystko Mateusz i sztab mieli wpływ (jeśli w ogóle jest tam ktoś, kto podpowiada).
Przykład – jak trener Pepłowski trochę zmienił Kamila Kraskę i trochę Chińczyka. Chłopaki zachowują się odrobinę inaczej, Kamil nawet założył kanał na YT (super ruch) – chyba trochę dzięki Pepe, ale tego nie jestem pewny. Jak ktoś myśli, że dzisiaj można przyjść bez nazwiska na świecie i wygrać coś samym sportem, to kończy właśnie jak Gamrot. Tutaj widzę zmarnowany potencjał.
No i menago sam sobie go wybrał więc sam za to odpowiada, jak Kuberski z selected. Tu nie ma co gadać, biedny Mateusz, a szef ATT zły, bo to Gamrot go wybrał. Dla przykładu dla osób co interesują się promocją, proszę zwrócić uwage jak w ostatnim czasie pan Artur Gwóźdź promouje IWO i ogarnia mu media. WIadomo to jest perełka w jego stajni ale można wybrac sobie takiego menadżera.
To są dwa osobne wektory, dwa różne suwaki – sport vs to, jak się promujesz. U Gamrota promocja leżała.
Moja predykcja na przyszłość jest taka: Gamrot nic nie zmieni, będzie uparcie dążył i robił to, co robi, i będzie miał rolę gatekeepera. A szkoda, bo potencjał sportowy był ogromny. Wiadomo – zig zamiast zaga, może wskoczy kiedyś na jakieś zastępstwo, wygra spektakularnie z kimś z top 5 i jeszcze wróci do gry o najwyższe laury, ale raczej będzie gatekeeping.
—
Trzymałem kciuki za Gamrota odkąd przeszdł z KSW, podziwiałem, żę próbuje, że jedzie gonić marzenia, no i tak dobrze sobie poradził i dostarczył wielu emocji i był powodem do dumy dla Polaków może i wzorem dla młodych osób. Teraz po aferze to jest mi to obojętne, ale życzę zdrówka i powodzenia.
Odnośnie walki, robienie wagi to go mocno wycieńczyło, nie można oceniać tego występu mówiąc jaki progres zrobił rywal na tle Gamrota, raczej trzeba powiedzieć jak Gamrot bardzo nie był w formie. Moim zdaniem Gamrot w dobrej formie wypadłby o wiele lepiej.
Ja Gamrota przez pryzmat samych wywiadów nigdy nie lubiłem. Ale sportowo już tak. Jestem ciekaw co się wydarzyło,ale na 99% jestem pewien że wydarzyło się coś,że żaden profesjonalny zawodnik w takiej sytuacji by nie wyszedł do walki,to nie była walka o pas do której wychodzisz nawet ze sraczka.
Co do jego kariery,uważam że UFC o jakieś 2 lata za późno w jego życiu się pojawiło,att i łączenie treningów z takimi wirtuozami jak Rajewscy czy Borys również odbiło się na jego karierze,z całym szacunkiem do Rajewskich i Borysa,ale jednak na takim poziomie jak UFC to trzeba być poważnym.
Menadżera to faktycznie można przemilczeć,ale to jak piszesz jego wybór.
Ciekawe jak to się dalej potoczy,czy weźmie to na bary,jednak patrząc na jego charakter to żadnych wniosków nie wyciągnie.
Ten temat z Ankosem jest tak wielowymiarowy, że dziwi mnie trochę, że podchodzisz do niego tak czarno-biało. Ja tu nie wykluczam żadnej opcji. Przecież to można równie dobrze opisać tak: trener powiedział im, że nie chce od nich żadnej kasy, a jak tam zarobicie, to zaczniemy się rozliczać. Oni na to, że trenerze, no coś tam jednak będziemy może dawać, bo jak to tak? Nie, nie, nic nie biorę. No dobra. I tu się wersje rozjeżdżają, bo trener mówi, że odeszli, jak powiedział: „dobra, teraz płacicie”, a Gamer twierdzi, że rozstanie nie miało związku z finansami. Przecież nawet słowa trenera wskazują na wersję Gamera, bo w tym wywiadzie opowiadał, że od jakiegoś czasu Gamerowi coś się już nie podobało, były jakieś zgrzyty itd. – czyli sprawy treningowe, a nie kasowe. Strzelam więc, że jak już zaczynało mu się nie podobać, a trener wtedy wypalił z „dobra, teraz płacicie”, to się dla nich szala goryczy przelała i podziękowali. Poza tym samo odkopywanie tematu po 8 latach z żalem (sorry, ale dokładnie tak to brzmiało) o to, że nie płacili – a sam trener przyznał, że nie chciał – uważam za dziwne.
Oto poprawiona wersja — zachowałem Twój styl, tok myślenia i argumenty, poprawiłem tylko interpunkcję, literówki i płynność zdań:
Fakt jest taki, że jak już mieli mieszkania, samochody i powiedzmy się ustabilizowali finansowo, trener mówi: „no to chłopaki, 10%”, a oni po walce dali mniej niż trzeba i uciekli. To, że Gamrot mówi, że nie chodziło o finanse, nie oznacza, że mówi prawdę. Może faktycznie było tam coś jeszcze, ale intuicja podpowiada mi, że głównym powodem była jednak kasa.
I jeszcze jedna rzecz: jak coś komuś nie pasuje, to się przychodzi do trenera i się rozmawia. „Trenerze, nie pasuje mi to czy tamto.” A sam fakt, że nikt z tej ekipy nie pogadał wprost, tylko w konspiracji sobie narzekali, a potem uciekli, też jest zastanawiający — trochę taki bunt na pokładzie. A bunt zawsze musi mieć prowodyra albo dwóch.
Widziałem na żywo podobną sytuację, tylko że tam była ona spowodowana tym, że główny trener wkurzył się na warunki i na to, że właściciel nie rozbudował klubu, mimo że mieli wtedy poważnych zawodników. Trener się wkurzył, powiedział, że odchodzi, i poszli za nim inni trenerzy, większość zawodników i amatorów — otworzyli swój klub, który działa do dziś.
Z fragmentem o „odkopywaniu tematu po 8 latach” się nie zgadzam. Nieważne kiedy — to nie ma znaczenia, choć rzeczywiście szkoda, że dopiero teraz.
Czy żal? Na 100%, bo pan Andrzej oddał temu serce, załatwiał sponsorów, stypendia, mieszkania po kosztach. A chłopaki tak mu podziękowali.
Trener chciał kasę, tylko mówił „jak się ustawicie” — tylko że wygodnie jest nie pamiętać takich rzeczy po latach.
To nie jest tak, że trener Andrzej to wszystko na czysto, a Gamrot nie. Prawda pewnie nie leży w 100% po jednej ani po drugiej stronie. Do trenera przekonuje mnie kilka rzeczy: dlaczego to on miałby sam opłacać hotel? KSW daje dodatkowo kasę na paliwo, trener wiezie cię samochodem, a ty się z tej kasy nie rozliczasz? No wstyd. Takie drobne sprawy pokazują, jak ktoś może zachować się w tych grubszych.
Co do samego Gamrota — my, jako kibice, zawsze wierzyliśmy, że to taki czysty sportowiec. Teraz to już tylko moja obserwacja: Mateusz zawsze miał narrację, że liczy się tylko sport. Podziwialiśmy, że wybrał UFC, bo to była niepewność i mniej kasy — ale to niekoniecznie musi być prawda. Pamiętam, że negocjacje z KSW były trudne i Gamrot chciał kasy, która była bardzo duża. Przejście z KSW do UFC niekoniecznie było podyktowane spełnieniem marzenia, a raczej inwestycją i tym, że spalił mosty w negocjacjach. Mogło tak być. Spocony Prosiak czy Świniak (przepraszam, jeśli mylę nick) napisał, że Gamrot bierze te walki z narracją, że zawsze chodzi o sport, ale trochę też może chodzić o kasę. Trochę jak u Pudziana.
Nie ma nic złego w trosce o portfel — ale inna osoba pisała, że Gamrot mógł nie brać walki z Oliveirą ani tej ostatniej. Za karę zrobiłby pewnie kilka walk z gorszymi zawodnikami, a tak teraz będzie dokładnie w tej roli, w której UFC go zawsze widziało, czyli gatekeepera.
O tym w ogóle mało się mówi w polskim MMA, i pewnie nie tylko w MMA — że trenerzy bardzo często dokładają do sportu. Obserwowałem to od najmłodszych lat: trener potrafi traktować zawodników jak swoje dzieciaki, dokładać kasę, poświęcać dodatkowy czas i energię, nic z tego nie mając. Trochę mi szkoda trenerów. Uważam, że przez pewną zajawkę do tego sportu przymykają oko na część biznesową i przez to potem tracą.
Tym bardziej imponuje mi Octopus i to, jak powstawał — jak Bartosz próbował „przekonać” do siebie Pawlaka i Pepe. Gdzie są dziś i jak rosną w siłę. Mam nadzieję, że to się nie skończy jakąś aferą obyczajową.
Przykład jeszcze Szymona Kołeckiego, który nie zostawił trenera Mirka — sam powiedział, że chodziło też o kasę, bo trener był mu coś dłużny, ale nie tylko o to. Został jako jedyny.
Na tle tego wszystkiego to, że Gamrot bierze do hotelu ziomków, a trener musi płacić i nie oddaje mu hajsu za wagę, wygląda w moich oczach mocno śmiesznie.
To tylko moje zdanie, interpretacja. Najlepiej, żeby każdy wypracował swoją opinię — a najlepiej to nie tracić na to czasu i zająć się czymś pożytecznym.
Przecież Gamrot twierdził, że chcieli płacić, a trener odrzucał te propozycje. Jak można wobec tego czynić zarzuty, że hotel, transport itd. sponsorował im trener? No chyba że zakładamy, że Gamrot kłamie.
A co do przejścia do UFC to widzę smutny rewizjonizm pełną gębą. Przecież on miał grubą ofertę z KSW – bodaj pół milona za walkę, o ile pamiętam – która była znacznie lepsza niż pierwsza w UFC. Gdzie tu pogoń za kasą? To się nazywa wiara w siebie i swoje możliwości, która każe ci odrzucić lepszą obecnie ofertę, bo wierzysz, że wywalczysz sobie w przyszłości lepszą. To nie casus Mameda, gdzie było dokładnie odwrotnie.
Oczywiście – pod warunkiem, że Gamer nie mija się z prawdą, czego, jak widzę, nie wykluczasz.