ONE FC

„Cios rozciął mi na pół obie powieki” – Eddie Alvarez przerywa ciszę po nokaucie w debiucie w ONE Championship

Eddie Alvarez zabrał głos po przegranym przez nokaut debiucie pod flagą ONE Championship.

Nie będzie miło wspominał swojego debiutanckiego boju pod banderą ONE Championship były mistrz UFC, Bellatora i DREAM Eddie Alvarez. Podczas tokijskiej gali ONE Championship: A New Era w niedzielę został bowiem znokautowany w pierwszej rundzie przez Timofeya Nastyukhina w ramach ćwierćfinału turnieju wagi lekkiej.

Zobacz także: McGregor, Masvidal, Ngannou i inni reagują na nokaut Justina Gaethje

Dziś, dwa dni po tamtej klęsce, Amerykanin zabrał głos w temacie, wydając oświadczenie w mediach społecznościowych.

https://www.instagram.com/p/BvwtZ3wn1yI/

Hej wszystkim, po pierwsze i najważniejsze, gratulacje dla Timofeya za zwycięstwo. Zasługuje na wszystko, co się z tym wiąże. Życzę mu wszystkiego najlepszego w turnieju.

Szczerze mówiąc, sposób, w jaki walczyłem w debiucie w ONE Championship, nie odzwierciedla mojego treningu, moich trenerów, mojego zespołu. Nie jest nawet odzwierciedleniem moich przekonań. Jestem szczerze rozczarowany i zdezorientowany niemożnością wyprowadzania uderzeń i moim niezdecydowaniem w ostatnich walkach. Trudno mi zrozumieć ostatni rok.

Trener Mark (Henry) zawsze podkreśla, że „niezdecydowanie oznacza Śmierć” – a nie jest w to nawet w moim stylu. W tej konkretnej walce zwlekałem zbyt długo z otwarciem i zapłaciłem za to ostateczną cenę. Cios, który mnie uderzył, natychmiast oślepił mnie, rozcinając obie powieki na pół. Czułem, jak moje oko eksplodowało w środku, a ból pojawił się natychmiast. Patrząc z zewnątrz na mój występ, powinienem spodziewać się takiego rezultatu, widząc swoje poczynania. Musisz zadawać ciosy, kopać, obalać, wywierać presję, aby wygrać walkę. A ja czekałem. Po prostu czekałem zbyt długo na odpowiedni moment, który nigdy się nie pojawił.

Walka cały czas daje mi lekcje życia – zarówno w zwycięstwach, jak i przede wszystkim w porażkach. Zwycięstwa i porażki to wynik stawiania wszystkiego na szali. Są nieuniknione w moim życiu. Mam nadzieję, że będę oceniany po tym, jak dostosowuję się i podnoszę po porażce oraz zachowuję po zwycięstwie niż po tym, jaki wynik daje krótki moment.

(…)

Dokonam poprawek i wrócę do prawdziwej formy.




Dla 35-latka jest to druga z rzędu porażka przez nokaut. Wcześniej przegrał z Dustinem Poirierem w swoim ostatnim występie pod banderą UFC. Po raz ostatni w glorii zwycięzcy był widziany w grudniu 2017 roku, po wojnie totalnej ubijając Justina Gaethje.

*****

Lowking.pl trafia na Patronite.pl – oto dlaczego

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button