Analizy KSW 43 – Roberto Soldic vs. Dricus Du Plessis


Techniczna analiza i typowanie walki o pas mistrzowski kategorii półśredniej pomiędzy Roberto Soldicem i Dricusem Du Plessisem na KSW 43 we Wrocławiu.

Walką wieczoru sobotniej gali KSW 43 we wrocławskiej Hali Stulecia będzie konfrontacja o pas mistrzowski kategorii półśredniej pomiędzy nowym jej mistrzem Roberto Soldicem (13-2), który w grudniu zeszłego roku zdemolował Borysa Mańkowskiego, przejmując tron, oraz debiutującym pod banderą polskiego giganta podwójnym mistrzem południowoafrykańskiej organizacji EFC, Dricusem Du Plessisem (11-1).




Czy pas mistrzowski ponownie zmieni właściciela? Czy mający za sobą spektakularny debiut chorwacki champion powstrzyma zakusy Afrykanera?

77 kg: Roberto Soldic (13-2) vs. Dricus Du Plessis (11-1)

Kursy bukmacherskie: Roberto Soldic vs. Dricus Du Plessis 1.33 – 3.20

Do tematu podejdziemy tradycyjnie, najpierw analizując style walki obu zawodników, a następnie próbując ocenić, co będzie się działo, gdy obaj przejdą w klatce do czynów.

Jak walczy Roberto Soldic?

23-letni Chorwat to walczący z odwrotnej pozycji stójkowicz, który nieprzypadkowo określany jest mianem drugiego Micko Cro Copa Filipovica. Robocop – taki ma przydomek – walczy bowiem bliźniaczo podobnie do legendarnego krajana.

Innymi słowy, jego styl na papierze nie jest skomplikowany i kręci się wokół lewej ręki i lewej nogi. Najchętniej atakuje długim krosem, ale jeśli chodzi o wspomnianą lewicę, to potrafi też sieknąć mniej lub bardziej obszernym sierpem czy lewym bitym z dołu. Od czasu do czasu rzuci też jakiegoś prostego bądź haka na korpus.

Lewa noga to przede wszystkim kopnięcia na głowę i na korpus – te ostatnie nieszczególnie okrężne, raczej mające charakter siekający tj. wyprowadzane niemal w linii prostej, z dołu do góry – a nie okrężnie. Dzięki temu znacznie szybsze, mniej sygnalizowane i pozwalające szybciej powrócić do pozycji walki.

Od czasu do czasu Soldic zaatakuje też kombinacjami – najchętniej sierpów po kopnięciu, ale tu i ówdzie ruszy z serią pięściarską, mocno napierając i przeplatając wówczas ciosy na głowę z tymi na korpus. Niemal zawsze uderza z morderczymi intencjami, w każde uderzenie wkładając dużą moc.

Dobrze czuje się, zarówno inicjując ataki – potrafi świetnie zamykać przestrzeń rywalom, gdy wywiera presję – jak i kontrując. W tym drugim przypadku najchętniej odwołuje się oczywiście do lewicy, najczęściej w formie sierpa. Warto jednak zaznaczyć, że na kontry nie decyduje się szczególnie często – ważniejsze jest dla niego zachowanie dystansu.

Jak bowiem na kopacza przystało, jest zawodnikiem, który uwielbia czas i przestrzeń, bo szczególnie ta druga jest niezbędna do wyprowadzania technik nożnych. I oddać mu trzeba, że potrafi je sobie bardzo dobrze wypracować. Dobrze porusza się po łuku, gdy to rywal napiera, strasząc go ciosami oraz kopnięciami – i odpalając je, gdy zyska odrobinę przestrzeni.

Absolutnie zatem nie myli się Dricus Du Plessis, twierdząc, że gra mistrza nie jest szczególnie skomplikowana i bardzo powtarzalna. Taka bowiem w istocie jest.

Diabeł jednak, jak to zwykle bywa, tkwi oczywiście w szczegółach. Niby bowiem wszyscy wiedzą, że Soldic będzie polował na kopnięcia lewą nogą na głowe i korpus oraz ciosy lewą ręką, ale… Ale jakże on to miesza!

Tu strzeli lewym sierpem, potem jeszcze jednym, zmuszając rywala do uniesienia określonej gardy – by nastepnie wystrzelić z krosem, z łatwością przez tę gardę się przedzierając. Kopnie na korpus, potem zamarkuje krosa, by ostatecznie wystrzelić z kopnięciem na głowę! Takich „kombinacji” siejących spustoszenie w defensywie rywala ma kilka – a gdy zacznie je mieszać, rozczytanie jego intencji staje się koszmarem.

Roberto Soldic ustawia sobie Lewisa Longa krosem, następnie broniąc się przed próbą zapaśniczą – i odchodząc po łuku; nie na siatkę – by ostatecznie ustrzelić spodziewającego się prawdopodobnie kolejnego ataku lewą ręką Walijczyka soczystym kopnięciem na głowę.

Niby zatem rywale wiedzą, że muszą uważać niemal wyłącznie na jego lewą stronę, ale nie wiedzą, czy zaatakuje nogi, korpus czy też głowę – a jeśli głowę, to… okrężnym kopnięciem, krosem, sierpem? A może lewym bitym z dołu, którego również chętnie wplata do swoich ataków?

Wszystko to czyni z naprawdę złymi intencjami i ogromną dynamiką. Zasłonisz głowę, dostaniesz na korpus. Opuścisz łokieć, żeby chronić schaby, możesz skończyć z urwaną głową – czy to high kickiem, czy też właśnie lewicą.

Docelowo jednak można przyjąć, że wszystko, co robi, podporządkowane jest ustawieniu sobie rywala pod kopnięcie na głowę. To jego firmowa technika. Gdy dojdzie, pojedynek na ogół jest skończony.

Soldic w zasadzie sam nie obala, choć jego praca z góry jest bardzo przyzwoita – uważnie klei się do rywali, kontroluje, od czasu do czasu rozpuszczając ręce. Trudno powiedzieć o nim coś więcej, jeśli chodzi o pracę z pleców – tylko raz przez dłuższy fragment walki zmuszony był toczyć tam pojedynek. W starciu z Yaroslavem Amosovem nie dał sobie zrobić z góry większej krzywdy, ale też sam nie miał z pleców do zaoferowania żadnej ofensywy, a i nie był w stanie powrócić szybko na nogi.

Nie jest jakoś szczególnie techniczny, jeśli chodzi o obronę przed obaleniami, ale nieźle pracuje na nogach – trudno go dopaść pod siatką – i kontroluje dystans, co stanowi poważną przeszkodę do pokonania dla nastawionego zapaśniczo rywala. W klinczu i wspomnianej obronie przed obaleniami bardzo pomaga mu duża siła fizyczna.

Jego kondycja wydaje się bardzo przyzwoita, choć sam nie narzuca jakiegoś morderczego tempa. Stara się utrzymać dystans kickbokserski, cały czas pozostając w trybie łowcy, tj. kiwkami i omówionymi wyżej technikami próbując ustawić sobie rywala pod lewe kopnięcie, ewentualnie jakiegoś krosa lub lewego sierpa.




Jak walczy Dricus Du Plessis?

Afrykaner to kompletnie odmienny zawodnik od Roberto Soldica – znacznie wszechstronniejszy. Można wręcz rzec, że to raczej grappler niż stójkowicz, choć i na nogach jego arsenał uderzeń jest bardzo bogaty – nawet bogatszy niż Chorwata.

Dysponujący świetnymi warunkami fizycznymi Du Plessis walczy w lekko pochylonej pozycji, odrobine przypominając Gegarda Mousasiego – przynajmniej tę jego wersję z walki z Mike’iem Kylem. Jest ustawiony klasycznie, ale tu i ówdzie zdarza mu się zmienić pozycję na odwrotną, z której najchętniej atakuje krosem lub kopnięciem zakroczną nogą.

I to właśnie kopnięcia lewą nogą – czyli z klasycznej pozycji najczęściej po przekroku – są jego najgroźniejszą bronią w stójce. Du Plessis potrafi bowiem dobrze przygotowywać sobie rywali pod tego rodzaju ataki, często je ponawiając – ale inną techniką.

Na obu powyższych przykładach Du Plessis ustawia sobie rywali pod brazylijskie kopnięcie – na pierwszym przykładzie czyni to, najpierw atakują okrężnie na korpus, na drugim – frontalnie na korpus.

Tego rodzaju ataki – a Afrykaner potrafi przeplatać kopnięcia na wszystkich poziomach – stanowią jego cenny atut. Dla przykładu bowiem kopnięcie smagające na korpus oraz brazylijskie w pierwszych fazach wyglądają bliźniaczo podobnie. Dlatego też jeśli Du Plessis najpierw skarci rywala tym pierwszym, to przy ponowieniu brazylijskim jego szanse na dosięgnięcie szczęki spodziewającego się kolejnego ataku na schaby rywala rosną.

Dricus nie stroni też od lowkingów – zarówno wewnętrznych, jak i zewnętrznych. Czasami zaatakuje też kombinacją lewego sierpa z lowkingiem.

Od czasu do czasu Afrykaner wystrzeli też prawym kopnięciem na głowę, czy spróbuje uszkodzić kolano rywala – vide przykłady poniżej.

Pomimo dobrych warunków fizycznych i świetnego zasięgu Du Plessis nie korzysta szczególnie często z ciosów prostych – ani lewego prostego, ani krosa. Jego ulubionym jest bezpośredni lewy sierpowy.

Zwracam uwagę na wysoko uniesioną prawicę Dricusa, która chroni go przed ewentualną kontrą.

Du Plessis chętnie obala, a czasami wręcz akcje w stójce służą mu tylko i wyłącznie w charakterze urobienia sobie rywala pod obalenie.

Najczęściej próbuje przenosić walkę do parteru albo zejściem do nóg – czy to po zamarkowaniu ciosów na górę, czy też nurkując w kontrze pod ciosami rywala (z całkiem niezłym wyczuciem, trzeba mu oddać) – albo z klamry z podwójnymi podchwytami z klinczu, gdzie próbuje zastawiać albo haczyć przeciwników.

Nie jest żadną tajemnicą, że uwielbia wszelkiego rodzaju duszenia, których zresztą w parterze poszukuje nieustannie – czy to zza pleców, czy to gilotyny, czy też brabo. Jest w tym obszarze bardzo mocny i naprawdę nie potrzebuje ani dużo miejsca, ani dużo czasu, żeby złapać szyję rywala – milisekunda nieuwagi ze strony przeciwnika i Du Plessis zapina rozstrzygające duszenie, w czym pomagają mu oczywiście długie kończyny.

Generalnie gra parterowa Afrykanera jest bardzo dobra – może z tym drobnym zastrzeżeniem, że czasami aż zbyt ofensywna, co czasami przypłaca oddawaniem pozycji. Tym niemniej, z góry od razu przechodzi do działania, czy to atakując, ciosami, czy też próbując przechodzić pozycję albo natychmiastowo szukając duszenia. Czasami nawet świadomie zostawi rywalowi odrobinę swobody, aby przechwycić jego szyję, gdy ten wstaje.

Jest aktywny z pleców. Uderza, szuka poddań – a jeśli ma problem z jednym i drugim, próbuje wracać na nogi, co wychodzi mu naprawdę nieźle. Defensywny grappling? Bardzo mocny. Żadnej paniki – nawet, gdy wydaje się, że znajduje się w piekielnie trudnym położeniu, a zdarzyło się to kilka razy.

Jego defensywa zapaśnicza nie należy do elitarnych, ale obalanie go oznacza piekielne ryzyko – niemal na pewno poszuka bowiem jakiejś gilotyny, a w tym obszarze jest naprawdę mocny.

Analiza – Roberto Soldic czy Dricus Du Plessis?

Nie jest to pojedynek, w którym łatwo wskazać zdecydowanego faworyta. Na papierze bowiem obaj mają po swojej stronie szereg narzędzi, które mogą zaprowadzić ich do zwycięstwa. Przyjrzyjmy się najważniejszym z nich oraz elementom, które mogą okazać się kluczowe dla losów walki.

Trudno ocenić, który z zawodników będzie wywierał presję w stójce. Teoretycznie powinien być to mistrz, bo będzie ustępował pretendentowi pod względem warunków fizycznych, ale absolutnie nie wykluczam scenariusza, w którym Soldic jednak chętnie odda pole, czając się na złapanie nacierającego Du Plessisa jakimś krosem – wykorzystując w ten sposób przewagę szybkościową, która powinna bezwzględnie należeć do niego.

Z drugiej zaś strony, już pobieżny rzut oka na Afrykanera wskazuje na to, że nie jest on najlotniejszym zawodnikiem. Szybko z w miarę żwawego kroku przechodzi do całkowicie płaskiego – a co gorsza z podziwu godną regularnością cofa się przed szarżami w linii prostej na siatkę. Raz na ruski rok spróbuje co prawda w takiej sytuacji kontry lewym sierpem, ale – i to kolejny element ważny odnotowania – nie jest obdarzony nokautującym ciosem.

Dricus Du Plessis cofa się w linii prostej przed atakiem Martin van Stadena – i kontruje krótkim lewym sierpem. Na ogół jednak nie dość, że wpada prosto na siatkę, nie odpowiadając w drodze na nią żadną kontrą, to i nie ma instynktu szybkiego odchodzenia do boku.

Dlatego właśnie absolutnie nie zdziwię się, jeśli Robocop spróbuje wykorzystać ten nawyk Du Plessisa, rozpuszczając ręce w szarżach – szczególnie, że Afrykaner mocno odsłania wówczas swój korpus. Soldic natomiast w tego rodzaju szarżach chętnie miesza ciosy na głowę z tymi na korpus.

Sama odwrotna pozycja mistrza i klasyczna pretendenta stanowią korzyść dla tego pierwszego – jego kopnięcia lewą nogą będą bowiem miały otwartą drogę do głowy, a szczególnie korpusu – Du Plessis jest bardzo wysokim zawodnikiem! – przeciwnika. Po drugiej stronie tego samego stwierdzić nie sposób – jak bowiem wspominałem, Dricus zdecydowanie chętniej atakuje wykroczną (lewą) nogą, co w przypadku odwrotnego ustawienia Roberto bardzo mocno tego rodzaju ofensywę utrudni – by nie rzec: wyeliminuje.

Ma to kapitalne znaczenie, bo stójkowa gra obu generalnie jest zbudowana właśnie wokół ich kopnięć – ale z uwagi na wspomniane ustawienie to mistrzowi będzie – przynajmniej na papierze – znacznie łatwiej odwoływać się do swoich ulubionych technik.

Nie ulega co prawda wątpliwości, że Soldic będzie musiał uważać szczególnie przy kopnięciach na korpus, aby Du Plessis nie zamienił ich na obalenie, ale przypominam, że Chorwat nie kopie „okrężnie”, tylko niemalże siecze z dołu do góry – a takowe kopnięcie jest znacznie trudniejsze do przechwycenia. O przechwytywaniu kopnięć na głowę mowy oczywiście być nie może.

To Chorwat uderza też mocniej – zarówno w obszarze pięściarskim, jak i nożnym. Z drugiej zaś strony, grzechem byłoby nie odnotować, że Du Plessis jest naprawdę twardy. Za czasów kariery w EFC przyjął niejedną bombę i żadna nie zrobiła na nim większego wrażenia.

Pomimo tego, iż nie mam większych wątpliwości, że docelową płaszczyzną Afrykanera będzie parter – tam bowiem jego przewaga powinna być najwyraźniejsza – to jednak ma on też w swoim arsenale kilka narzędzi, które mogą okrutnie utrudnić życie Chorwatowi.

Jego bezpośredni długi lewy sierpowy jak najbardziej może przedostać się przez często nieco opuszczoną prawą rękę Soldica – a jak wiadomo, to właśnie lewy sierp jest najlepszą bronią na mańkutów.

Robocop zdecydowanie nie jest też ekspertem od bronienia się przed lowkingami, którymi okrutnie okopał go Mańkowski. Z drugiej strony, warto też odnotować, że akurat w starciu z Tasmańskim Diabłem rzeczone niskie kopnięcia stanowiły impuls dla Soldica do przejścia do zdecydowanej ofensywy – co ostatecznie przyniosło mu zwycięstwo. Jeśli jednak Du Plessis skupi się na okopywaniu wykrocznej nogi mistrza, może sprowokować go właśnie do przesadnej ofensywy – a jak wspominałem, zejścia Afrykanera do nóg pod ciosami są naprawdę niezłe, co w takich sytuacjach może wykorzystać.

Dricus jest też aktywniejszym zawodnikiem, który wyprowadza więcej uderzeń i jest mobilniejszy – pomimo tego, że dość szybko przechodzi w tryb szybkiego człapania.

Nie sposób wykluczyć scenariusza, w którym Du Plessis frustruje Soldica na nogach, utrzymując go na dystans szerokim arsenałem kopnięć i pojedynczymi prostymi, jednocześnie tańcując wokół niego. Szanse na to, aby był w stanie go ustrzelić, nie są co prawda duże, ale nękanie długodystansowymi broniami? To jak najbardziej możliwe! Szczególnie, że Chorwat będzie musiał uważnie skracać dystans z uwagi na zapaśniczo-parterowe ciągotki pretendenta.

Jak wspominałem, obaj zawodnicy korzystają na nogach z powtarzalnych – do pewnego stopnia – schematów. W ogólnym rozrachunku, nie wdając się w omawiane wcześniej szczegóły, Du Plessis chętnie ponawia kopnięcia, natomiast Soldic korzysta na przemian z lewej ręki i lewej nogi. Rzecz jednak w tym, że to narzędzia Chorwata są znacznie niebezpieczniejsze – w jego ciosach i kopnięciach drzemie bowiem większa moc oraz ma po swojej stronie wspomnianą przewagę szybkościową, która może mieć kapitalne znaczenie.

Nie ulega dla mnie wątpliwości, że, powtarzam, Du Plessis na pewnym etapie walki poszuka sprowadzenia – i to właśnie starcie jego ofensywnych zapasów z defensywnymi Soldica może okazać się kluczowe dla wyniku pojedynku. Jeśli bowiem Afrykaner zdoła przewrócić Chorwata, w najmniejszym stopniu nie wykluczam poddania – a co najmniej mocnego osłabienia sił witalnych próbującego wracać na nogi i tracącego na to sporo energii Chorwata. Przy 5-rundowej walce może mieć to ogromne znaczenie.

Jeśli natomiast Roberto zmusi Dricusa do walki na nogach – tj. stłamsi jego próby zapaśncze – trudno nie widzieć go w roli faworyta tego pojedynku.




Typowanie

Biorąc pod uwagę nie tylko style obu zawodników, ale też przede wszystkim ich wiek – Chorwat ma 23 lata, Afrykaner – 24 – trudno wykluczyć jakikolwiek scenariusz. Obaj bowiem jak najbardziej mogli mocno rozwinąć swoją grę – są bowiem dopiero na początkowym etapie swoich karier, na którym wyraźny progres może być osiągany z walki na walkę.

Kto wie zatem, czy Soldic nie poprawił obrony przed lowkingami? A Du Plessis pracy na nogach? Nawet mi brew nie drgnie, jeśli tak się stanie, co kompletnie zmieni układ sił.

Przepis na aktualnego mistrza nie jest szczególnie skomplikowany – wystarczy prześledzić, jak… lata temu Fedor Emelianenko rozmontował wspomnianego Mirko Filipovica! Podobieństwa między Robocopem i Cro Copem naprawdę są bowiem ogromne – zarówno pod względem mocnych stron obu, jak i tych słabych.

Do szczegółów na temat wspomnianej historycznej walki Emelianenki z Filipovicem odsyłam w linku poniżej:

Historyczne boje #2 – Fedor vs Cro Cop

Pozwólcie, że przytoczę fragment:

Ku zaskoczeniu całego świata Emelianenko przyjął bardzo agresywną taktykę, nieustannie wywierając presję na będącym w permanentnym odwrocie Chorwacie – był to gameplan całkowicie odmienny od tego, jaki zaprezentował w trzeciej batalii z Nogueirą. Rosjanin trzymał się nieustannie prawej strony rywala, starając się zachodzić wykroczną nogę odwrotnie ustawionego Filipovica, co z jednej strony dawało mu pewien bufor bezpieczeństwa przed lewym kopnięciem Cro Copa oraz krosem, z drugiej natomiast – uniemożliwiało mu zamknięcie go na linach. Filipovic w pierwszej rundzie był w stanie za każdym niemal razem uciekać spod lin.

Ataki Chorwata były niezwykle utrudnione z uwagi na ciągłą presję ze strony Rosjanina. Filipovic nie był w stanie znaleźć miejsca na zaprzęgnięcie do działania swojej najmocniejszej broni – atomowych kopnięć. Ratował się pojedynczymi krosami.

Czy Du Plessis ma narzędzia, aby powtórzyć tamten wyczyn Ostatniego Cara? No właśnie… Niekoniecznie. Przede wszystkim dlatego, że w półdystansie to Soldic posiada szybsze i cięższe ręce. Półdystans absolutnie nie jest domeną długorękiego Afrykanera. Może się takowym stać, jeśli od czasu ostatniej walki rozwinął pracę łokciami, ale prawdopodobieństwo takiego scenariusza nie jest jednak szczególnie duże.

Dricus to bowiem zawodnik, który albo walczy na dystansie kickbokserskim, albo szuka zwarcia/klinczu, aby przenosić walkę do parteru. Z kolei właśnie dystans kickbokserski – czyli przestrzeń – uwielbia też Soldic, który dodatkowo jest znacznie sprawniejszy w wymianach pięściarskich w półdystansie.

Połdystans zdecydowanie nie jest ulubioną płaszczyzną walki Dricusa Du Plessisa – jeśli zyska szybko dystansu lub nie złapie tajskiej klamry, aby poszukać kolan, w jego zachowaniu dominuje wówczas chaos.

Warto też wspomnieć o podwójnej gardzie pretendenta, którego naprawdę łatwo sprowokować do uniesienia rąk jakąś kiwką – a to okrutnie otwiera na ostrzał jego korpus…

Co zaś się tyczy lichej obrony przed lowkingami Soldica… Otóż, jeśli Du Plessis rzeczywiście spróbuje terroryzować go tego rodzaju atakami, Chorwat prawdopodobnie odpowie tak, jak odpowiedział w starciu z Mańkowskim – wchodząc wówczas w dystans i karcąc rywala seriami bokserskimi na korpus i głowę. A przypominam, że Dricus nie dość, że nie jest zbyt sprawny – by nie rzec: chaotyczny – w półdystansie, to i cofa się w linii prostej na siatkę…

W trzeciej rundzie nie było już żadnych „darmowych” lowkingów – na każdy tego rodzaju atak Diabła Tasmańskiego Robocop odpowiadał ostrą szarżą.

Co zatem z klinczem, który stanowić może szansę dla pretendenta? Roberto Soldic był przecież kilka razy kładziony na plecach przez Adama Lewonia czy wspomnianego Yaroslava Amasova! Rzecz jednak w tym, że w ostatnich pojedynkach obrona Chorwata przed obaleniami wyglądała o wiele lepiej – w czym rolę odgrywa nie tylko jego tężyzna fizyczna, ale też dobra kontrola dystansu, którą w zarodku dusi próby zapaśnicze rywali. Du Plessis potrafi co prawda nieźle obalać, ale mam poważne wątpliwości, czy na tyle dobrze, by kłaść Soldica na plecach.

Warto przypomnieć też pojedynek Chorwata z Dezem Parkerem, który – podobnie jak Dricus Du Plessis – jest bardzo wysoki. Robocop rozstrzelał go ciosami na korpus i uniosę wysoko brew, jeśli w starciu z Afrykanerem nie poszuka podobnych ataków.

Z drugiej zaś strony mamy starcie pretendenta z niejakim malutkim gabarytowo Bruno Mukulu, który swoją przewagą szybkościową oraz ciągłą przyczajką okrutnie utrudnił życie Afrykanerowi – pomimo iż od strony technicznej leżał i kwiczał.

Stillknocks nie jest zawodnikiem zrywnym, dynamicznym, bujającym się na nogach. O ile na początku walk nie wygląda to jeszcze najgorzej – ale i tak nie wygląda dobrze – to od drugich rund po prostu człapie po klatce. W starciu z lepiej stylistycznie ustawionym rywalem, znacznie szybszym i bijącym mocniej może go to wiele kosztować.

Tu i ówdzie mówi się o mocnej kondycji Dricusa Du Plessisa, który trenuje na dużej wysokości. Rzecz jednak w tym, że… od drugich rund swoich potyczek porusza się już znacznie wolniej, a w trzecich bywał już mocno zmęczony, chwilami wręcz szukając obaleń, aby odpocząć! Generalnie prawdopodobieństwo poszukania obalenia przez Afrykanera rośnie z każdym przyjętym przez niego ciosem oraz wraz z upływającym czasem walki.

Warto wreszcie mieć też na uwadze, że dla Dricusa jest to powrót po prawie 9-miesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją. Dodatkowo, jest to jego debiut pod banderą KSW. Nigdy wcześniej nie spotkał się z atmosferą, jaka panować będzie w Hali Stulecia. Jest to też dla niego pierwsza walka MMA, jaką stoczy poza granicami Republiki Południowej Afryki.

Roberto ma już to wszystko za sobą. Nie dość, że wziął walkę z Mańkowskim na ledwie dziesięć dni przed galą – w zasadzie bez treningów – to zaprezentował się wybornie, także od strony mentalnej i przede wszystkim kondycyjnej. Pełen obóz przygotowawczy powinien mu tylko służyć – choć oczywiście w tyle głowy warto mieć zakodowane, że w grudniu nie miał nic do stracenia, a teraz sytuacja wygląda inaczej.

Tym niemniej, jeśli nie wyląduje na plecach na początku walki – wówczas Du Plessis jak najbardziej może przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, czy to poddając mistrza, czy też mocno uszczuplając jego pasek z energią – będzie skuteczniejszy w wymianach kickbokserskich. Skończenie twardego Afrykanera będzie piekielnie trudne, wobec czego nie wykluczam tutaj pełnego dystansu, ale biorąc pod uwagę umiłowanie Chorwata do ataków na korpus – zarówno ciosami, jak i middlekickami – oraz nadpobudliwość pretendenta do wysokiego unoszenia podwójnej gardy, nie zdziwię się, jeśli jednak Robocop wygra przed czasem. I taki też jest mój typ.




Zwycięzca: Roberto Soldic przez (T)KO

*****

Jak być może zauważyliście, w prawej górnej kolumnie na Lowking.pl pojawiła się opcja wsparcia portalu darowizną. Jeśli podobają się Wam treści i analizy publikowane na portalu oraz chcielibyście wesprzeć jego 1-osobową działalność, będę zobowiązany za każdy datek. Szczegóły – tutaj. Dziękuję!

*****

Wszystkie analizy są dostępne w tej sekcji.

*****

Śledź autora tekstu na Twitterze.

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply