„Wyjdę tam i go zmiażdżę” – Stephen Thompson odpowiada na wyzwanie Anthony’ego Pettisa


Niewidziany w akcji od maja ubiegłego roku Stephen Thompson wyraża pełne zainteresowanie konfrontacją z Anthonym Pettisem.

Kilka dni temu były mistrz kategorii lekkiej i pretendent w 145 funtach Anthony Pettis zaskoczył cały świat MMA, rzucając wyzwanie wojującemu w dywizji półśredniej Stephenowi Thompsonowi. Jak się okazuje, wysoko brew uniósł też Wonderboy.

Tak, (byłem zaskoczony). Dlaczego ten gość rzuca mi wyzwanie?

– powiedział były dwukrotny pretendent do złota wagi półśredniej w rozmowie z Jamesem Lynchem.

To nie ma sensu. Walczył w 145 funtach. Ma dobre nazwisko. Potem bił się w 155 funtach. Nie tak dawno przegrał z Tonym Fergusonem.

A potem lecę do Denver, żeby pojeździć tam na snowboardzie, ląduję, patrzę na telefon, a tam kompletny chaos. Fani piszą, żebym zgodził się na walkę z Anthonym Pettisem.

Po prostu szukam teraz walki. Do tej może dojść albo nie dojść. Nie jestem pewien, ale po prostu chcę wejść ponownie do oktagonu. Fani piszą do mnie, że chcą już zobaczyć mnie z powrotem, więc mam nadzieję, że dojdzie do tej walki.

To świetny uderzacz. Myślę, że fani chcieliby to obejrzeć, ale nie wydaje mi się, żeby spodobało się to Pettisowi. To zawodnik wagi lekkiej. Wyjdę tam i go zmiażdżę.

Wonderboy nie był widziany w akcji od maja zeszłego roku, gdy przegrał jednogłośną decyzją z Darrenem Tillem w Liverpoolu. Z walki tej wyszedł z uszkodzonym więzadłem pobocznym w kolanie, co przypłacił ponad dwumiesięcznym rozbratem z treningami.

Do akcji chciał powrócić już we wrześniu, celując w starci z Robbiem Lawlerem, ale nic z tego nie wyszło. Próbował następnie doprowadzić do pojedynku z Rafaelem dos Anjosem, ale próby te spełzły na niczym.

W styczniu, jak zdradził, miał skrzyżować rękawice z Santiago Ponzinibbio, ale Argentyńczyk miał w pewnej chwili rozmyślić się.




Wonderboy nie ukrywa, że interesują go rywale z czołowej piątki wagi półśredniej, ale jednocześnie jest tak zdeterminowany, aby powrócić do oktagonu, że przeciwnik to dlań sprawa drugorzędna. Anthony Pettis? Z przyjemnością!

Szczerze mówiąc, myślę, że kończę go w pierwszej rundzie. Naprawdę.

– powiedział, zapytany o przewidywania co do przebiegu walki.

Wychodzę tam, podkręcam tempo i kończę w pierwszej rundzie. Zawsze jednak przygotowuję się na najmocniejszego rywala, najmocniejszego Anthony’ego Pettisa. Pod ciężką 5-rundową walkę – bo jeśli dojdzie do tego starcia, to mam nadzieję, że w charakterze walki wieczoru jakiejś gali Fight Night.

Wielu ludzi może pomyśleć, że lekceważę Pettisa – ale nie robię tego. Jest przebiegły! Gość jest bardzo przebiegły, ma dobre kopnięcia z taekwondo, sprzątnął naprawdę mocnych gości. Uważam, że jego jiu-jitsu jest niedoceniane. Poddał naprawdę wysokiej klasy grapplerów w swojej dywizji. Może wydaje mu się więc, że przewróci mnie i podda, ale nie dojdzie do tego. Tyron miał poważne problemy z obaleniami, więc myślę, że czeka go zimny prysznic. Ale spokojnie, powitam go w 170 funtach z otwartymi ramionami.

Czy zatem w niedalekiej przyszłości zobaczymy naprzeciwko siebie dwóch wybornych uderzaczy? Tego póki co nie wiadomo, ale dziennikarz Brett Okamoto donosi, że obaj zawodnicy szczerze chcą i dążą do konfrontacji.

*****

Lowking.pl trafia na Patronite.pl – oto dlaczego


Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *