UFC

Wielka szansa czy zdradliwa pokusa? Dylematy Iwo Baraniewskiego!

Gdy Carlos Ulberg zerwał więzadło w kolanie, by kilkadziesiąt sekund później wysłać do krainy Morfeusza Jiriego Prochazkę, zaprawiony w bojach Jan Błachowicz włączył się do gry o tron.

Okupiona ciężkimi stratami mistrzowska wiktoria Carlosa Ulberga na UFC 327 w Miami otworzyła drzwi do sali tronowej wagi półciężkiej UFC przed swego czasu zasiadającym tamże Janem Błachowiczem.

Może i polski zawodnik w glorii zwycięzcy nie był widziany od czterech prawie lat, może nie wygrał żadnej z ostatnich czterech potyczek, może i jako sędziwy już weteran, który zdobywał już na sportowo-medialne szczyty i nikomu niczego udowadniać nie musi, mistrzowskich ambicji już nie przejawiał, ale… Gwiazdy sprzyjały Jankowi.

Długa absencja nowego nowozelandzkiego mistrza zwiastowała bowiem – i nadal zwiastuje, bo okazało się, że Black Jag rzeczywiście zerwał więzadło krzyżowe – utworzenie tymczasowego pasa mistrzowskiego w kategorii półciężkiej. Z uwagi zaś na przygnębiające ubóstwo panujące w szerokiej czołówce dywizji Cieszyński Książę, sposobiący się do majowego rewanżu z Bogdanem Guskovem, znalazł się w dogodnej pozycji do ataku na tron. Dość powiedzieć, że opromieniony efektownym powrotem do 205 funtów Paulo Costa oczami wyobraźni widział już siebie wojującego o tymczasowy pas ze zwycięzcą polsko-uzbeckiego rewanżu, czemu chętnie dawał wyraz w przestrzeni medialnej.

Wszystko jednak się posypało. Nie zwrócił Jankowi los tego, co odebrał mu w potyczkach z Alexem Pereirą, Carlosem Ulbergiem czy Bogdanem Guskovem. Podczas jednego z ostatnich sparingów przed wylotem do Stanów Zjednoczonych polski zawodnik doznał urazu łąkotki, w konsekwencji będąc zmuszonym do wycofania się z rewanżu z Carewiczem. Gdy wróci, krajobraz wagi półciężkiej będzie prawdopodobnie zupełnie inny.

Okazuje się jednak, że koszmarny pech Cieszyńskiego Księcia uchylił bramy nieba przed namaszczonym nad Wisłą na jego następcę Iwo Baraniewskim. Menadżer kroczącego od oktagonowego mordu do oktagonowego mordu Rudego Artur Gwóźdź zdradził bowiem, że młodzian otrzymał propozycję wejścia na zastępstwo za Jana Błachowicza do walki z Bogdanem Guskovem. Dodajmy, sklasyfikowanym na 10. miejscu w rankingu Bogdanem Guskovem – strażnikiem tychże bram nieba.

Iwo Baraniewski od kilku tygodni ma już zaplanowaną walkę. Rozpędzony dwoma efektownymi wiktoriami Polak 6 czerwca ma zmierzyć się z Billym Elekaną, swego czasu, nawiasem mówiąc, w debiucie w oktagonie poddanym przez Bogdana Guskova. Wejście na zastępstwo za Cieszyńskiego Księcia oznaczałoby skrócenie obozu przygotowawczego Rudego o prawie miesiąc – bo gala UFC 328 odbędzie się w Newark już 9 maja. Reprezentant Aligatores miałby łącznie ledwie trzy tygodnie na przygotowania pod znacznie trudniejszego przeciwnika, jakim bez wątpienia jest Uzbek.

Innymi słowy, niewidziany jeszcze nigdy w zawodowej karierze w rundzie drugiej 27-latek podejmowałby duże ryzyko. Ma przecież jeszcze mnóstwo czasu, a na tym etapie jego kariery najcenniejszym, co może zdobyć, jest doświadczenie. Kolejne minuty spędzone w bitewnych realiach oktagonu UFC. Wszak jak na standardy kategorii półciężkiej Rudy jest wręcz młodzieniaszkiem. Czy jest sens zmieniać plany? Brać najtrudniejszą – na papierze! – walkę w karierze bez uczciwych przygotowań? Stawiać w niej na szali swoje bardzo cenne – wbrew pozorom! – zero w bilansie?

Z drugiej zaś strony, pojedynek z Bogdanem Guskovem to gigantyczna szansa nie tylko na ekspresowy awans do czołowej dziesiątki rankingu wagi półciężkiej. Ewentualna wiktoria to prawdopodobnie gwarancja eliminatora w kolejnym pojedynku! Cztery zwycięstwa i titleshot? To naprawdę możliwe!

Na tym jednak nie koniec, bo propozycję ze strony UFC można i należy wykorzystać do negocjacji nowego kontraktu. Jest szansa, aby wcześniej uwolnić się od głodowych stawek, za które Iwo Baraniewski wojuje obecnie w ramach angażu poprzez Contender Series. Zamiast około $14 tysięcy za walkę i drugich tyle za zwycięstwo Rudy może teraz zażądać około $80 tysięcy za występ i kolejnych za wygraną. Może mniej, może więcej – w zależności od tego, jak wspólnie ze sztabem trenerskim i menadżerem rozkładają szanse i ryzyka wchodzenia na zastępstwo.

Dalsza część artykułu poniżej…


Sprawdź też:

Oleksiejczuk w walce wieczoru gali UFC Baku?

Gamrot zdradza swoje rekordy na klatę, w przysiadzie i w rwaniu

Pimblett ma walkę – koniec brytyjskiej kampanii Gamrota?


Nie ma nic piękniejszego w UFC niż posiadanie opcji. Oferta walki z Guskovem stanowi gigantyczną szansę dla Baraniewskiego, ale jak z każdą szansą, tak i z tą wiąże się ryzyko. Kto wie, może lepiej konsekwentnie zmierzać wytyczoną już drogą, nie dając się zwieść pokusie drogi na skróty?

Warto mieć też na uwadze, że w takich sytuacjach – tj. gdy z dużej walki wypada zawodnik – UFC szeroką idzie ławą, kontaktując się z wieloma potencjalnymi zastępcami, badając teren. Też lubią posiadać opcje. Jeden odmówi, drugi rzuci zaporową kwotę, to znajdzie się trzeci, z którym uda się dojść do porozumienia.

Wreszcie, nawet jeśli Iwo Baraniewski i jego ekipa dojdą do porozumienia z UFC, to wcale nie musi oznaczać, że na pojedynek ten zgodzi się Bogdan Guskov. Pomimo bowiem iż Rudy wyrobił sobie w ostatnich miesiącach nazwisko i legitymuje się nieskazitelnym bilansem, to jednak Uzbek w starciu takim miałby relatywnie niewiele do ugrania, furę do stracenia.

W zeszłym roku Mateusz Gamrot w szalonych okolicznościach wziął w zastępstwie walkę z Charlesem Oliveirą. Sportowo nie dał rady, medialnie sporo zyskał, choć… I tak wyszykowano mu później rywala spoza Top 15. Gamer znajdował się jednak w zupełnie innym położeniu. Rudy ma czas.

Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Komentarze: 2

  1. Ja bym na jego miejscu brał. Elekana jest niewygodny, a wygrana tam będzie obowiązkiem. Guskov to wbrew pozorom, upraszczając, jest bum. Jak wygra Iwo, to zostanie Hokitem wagi półciężkiej i będzie materiałem na jedną z najbardziej błyskotliwych karier w UFC w ostatnim czasie. To nie boks, by bać się stracenia zera.

Dodaj komentarz

Back to top button