UFC

UFC FN: Thompson vs. Holland – wyniki, relacja i najlepsze akcje

Wyniki, relacja i najlepsze akcje z gali UFC Fight Night: Thompson vs. Holland, która odbyła się w Orlando.




Prawdziwy koncert w walce wieczoru gali dał Stephen Thompson (17-6-1), który rozbił twardego jak skała Kevina Hollanda (23-9). Pełna relacja z pojedynku – tutaj.

W co-main evencie Rafael dos Anjos (32-14) bez problemów rozprawił się z Bryanem Barbereną (18-9), zwyciężając przez poddanie w drugiej rundzie. Pełna relacja – tutaj.

Doskonale dysponowany Matheus Nicolau (19-2-1) rozbił i w drugiej rundzie znokautował Matta Schnella (16-8).

W pierwszej odsłonie wiele się nie działo. Brazylijczyk hasał do boków, poszukując kontruderzeń. I jedno znalazł, ślicznym lewym sierpem posyłając Amerykanina na deski. Nie zdołał jednak dobić z góry.

Schnell podkręcił tempo w rundzie drugiej, co okazało się jednak wodą na młyn dla brazylijskiego kontruderzacza. Nicolau raz za razem dosięgał rywala kontrami, jeszcze dwukrotnie posyłając go na deski. W końcu okrutnie naruszonego srogim prawym sierpem Schnella dobił bombami z góry.

Brazylijczyk odniósł tym sposobem już szóste zwycięstwo z rzędu, mocno zbliżając się do gry o tron w wadze muszej.

Rzeźniczo usposobiony Sergey Pavlovich (17-1) zdemolował w 54 sekundy Taia Tuivasę (15-5). Pełna relacja z walki – tutaj.

Roman Dolidze (12-1) w niezwykle kreatywny sposób unieruchomił i ubił Jacka Hermanssona (23-8). Pełna relacja z walki – tutaj.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Kyle Daukaus (11-4) przez trzy pierwszy minuty walki z Erykiem Andersem (15-7) rozdawał karty w stójce – dobrze korzystał ze swoich gabarytów, szybkimi kombinacjami pięściarskimi przedzierając się przez defensywę rywala. To jednak ciosy Andersa ważyły więcej – jednym z ciosów posłał Daukausa na deski, choć nie był w stanie go skończyć. W stójce znów do Daukaus prezentował się lepiej. W pewnym momencie jednak ponownie zaliczył deski – tym razem po przypadkowym zderzeniu głowami. W samej końcówce rundy Anders raz jeszcze posłał rywala na deski – tym razem soczystym lewym sierpem.

Rundę drugą Daukaus rozpoczął od intensywnych prób zapaśniczych, przed którymi jednak Anders świetnie się wybronił. Daukaus miał dość. Kładł się na plecach, tam szukając odpoczynku. W końcu jednak – po kolejnych uderzeniach, jakie zainkasował w stójce – Anders dobił go z góry.

Ya Boi powrócił tym samym na zwycięskie tory po dwóch z rzędu porażkach, prawdopodobnie ratując się przed zwolnieniem.

Niko Price (15-6) był agresorem w pierwszej rundzie walki z Philipem Rowe (10-3), ale z jego pięściarskich ataków – mocno chaotycznych – niewiele wynikało. Trafiał natomiast lowkingami. Jednak to dysponujący kapitalnymi gabarytami Rowe rozdawał karty w stójce, będąc tam znacznie bardziej poukładanym technicznie. Kąsał Price’a prostymi, trafiał soczystymi kontrami, jedną z nich nawet wstrząsając rywalem.

W drugiej odsłonie pojedynek mocno się wyrównał. Presja ze strony Price’a zaczęła sprawiać Rowe’owi coraz więcej problemów. Rowe nadal trafiał prostymi, ale teraz inkasował też sporo uderzeń ze strony chaotycznie nacierającego rywala. W pewnym momencie Niko miał nawet Philipa naruszonego, ale poszedł w zapasy, kończąc z oponentem za plecami.

Runda trzecia okazała się szalonym widowiskiem. Price zaatakował piekielnie mocno, posyłając Rowe na deski. Rzucił się za nim, próbując skończyć zawody, ale kompletnie się wystrzelał. Gdy Rowe wrócił na nogi, pomimo iż sam oddychał już rękawami, zdzielił wycieńczonego Price’a serią uderzeń, dobijając go przy ogrodzeniu.

32-latek odniósł tym samym trzecie zwycięstwo z rzędu w oktagonie UFC.

W pierwszej odsłonie konfrontacji Claya Guidy (37-22) ze Scottem Holtzmanem (14-5) ten ostatni był agresorem, nieustannie wywierając presję. Miał jednak problemy z nastawieniem celownika, w czym nie pomagał mu ruchliwy Guida. Obaj zanotowali kilka dobry uderzeń – Holtzman trafił kopnięciem na głowę, a w samej końcówce Guida zachwiał rywalem sierpem.

Także w drugiej odsłonie Holtzman był agresywniejszy, ale niewiele z tego wynikało. Guida trafiał częściej, atakując krótkimi, ostrymi kombinacjami. Do swojej gry wplatał też obalenia, kilka z nich finalizując.

W ostatniej rundzie chwilami zawodnicy wymieniali się szalonymi ciosami w półdystansie – to Holtzman był tam skuteczniejszy – ale Guida zanotował kilka obaleń, dobrze kontrolując rywala.

Sędziowie jednogłośni nie byli. Dwóch wskazało 29-28 dla Guidy, jeden 29-28 dla Holtzmana. 41-latek powrócił tym samym na zwycięskie tory po kwietniowej porażce z Claudio Puellesem.

Po zakończeniu walki Scott Holtzman zostawił na środku oktagonu rękawice, kończąc karierę.



W pierwszej rundzie walki Michaela Johnsona (21-18) z Markiem Diakiese (16-6) to ten drugi był nieco skuteczniejszy, przede wszystkim pod kątem różnorodnych kopnięć, zwłaszcza lowkingów. Johnson nieustannie starał się je kontrować. Diakiesie spróbował kilku obaleń, ale Amerykanin dobrze się wybronił. Kongijczyk w każde uderzenie – na ogół ekwilibrystyczne kopnięcia – wkładał sto procent mocy.

Druga runda należała już do Amerykanina. Johnson nieustannie wywierał presję, rozbijając Diakiese kombinacjami na korpus i głowę. Aktywność zmęczonego już Kongijczyka wyraźnie spadła, a z jego twarzy zniknął szyderczy uśmiech.

Także w trzeciej odsłonie to Amerykanin dyktował warunki walki. Lowkingi zmęczonego Diakiese były przewidywalne, a inne kopnięcia już nie działały. Szukał zapasów, ale wszystkie próby Johnson świetnie wybronił. Menace przeważał na nogach, gdzie był znacznie aktywniejszy, przede wszystkim pięściarsko.

Sędziowie wątpliwości nie mieli, jednogłośnie orzekając o wiktorii Michaela Johnsona w stosunku 2 x 29-28, 30-27. Seria dwóch zwycięstw z rzędu Kongijczyka dobiegła końca.

Pierwsza runda starcia Darren Elkins (27-11) z Jonathanem Pearcem (14-4) należała do tego ostatniego. Pearce dobrze bronił się przed próbami zapaśniczymi rywala, rozdając karty w stójce – trafiał ciosami oraz przede wszystkim frontalnymi kopnięciami na głowę. W końcówce sam sfinalizował sprowadzenie, częstując Elkinsa dobrymi uderzeniami z góry.

Początek drugiej rundy należał nieoczekiwanie do Elkinsa, który zaczął trafiać w stójce, stopując podejścia zapaśnicze Pearce’a. Jednak z czasem ten ostatni przejął stery walki w swoje ręce, wychodząc obronną ręką z kotła zapaśniczego, a następnie przez kilka minut kontrolując Elkinsa i okładając go uderzeniami z góry.

Trzecia runda była krwawą łaźnią – a to za sprawą rozcięć, jakie Pearce zafundował Elkinsowi. W pewnym momencie do klatki zawitał nawet lekarz, który dopuścił jednak Elkinsa do dalszej walki. W stójce przewaga należała jednak do Pearce’a, choć bitny Damage do końca starał się odgryzać i szukać swoich szans. Bez powodzenia.

Sędziowie orzekli jednogłośnie o wiktorii Jonathana Pearce’a w stosunku 2 x 30-27, 30-26. JSP może pochwalić się obecnie serią pięciu wygranych.

Natan Levy (8-1) w pierwszych minutach walki miał problemy w stójce ze skuteczniejszym tamże Genaro Valdezem (10-2), ale w jednej z wymian posłał rywala na deski prawym sierpem, od tego momentu przejmując stery walki w swoje ręce. Valdez szybko wrócił na nogi, ale tam zainkasował sporo ostrych kopnięć na korpus, a także srogie kopnięcie hakowa, po którym na moment ponownie zaliczył deski. Oddać mu natomiast trzeba, że zdzielił odwrotnie ustawionego Levy’ego kilkoma dobrymi wewnętrznymi lowkingami.

Pierwsza połowa drugiej odsłony należała jednak zdecydowanie do Valdeza, który mocno podkręcił tempo, nie dając Levy’emu miejsca na tak uwielbiane przezeń kopnięcia. Ba! Dosięgnął go kilkoma bardzo mocnymi uderzeniami, chwilami nawet go poważnie naruszając. W połowie rundy Natan wypracował sobie jednak miejsce do ataków kopnięciami na głowę i korpus, następnie finalizując obalenie. Z góry szczególnie aktywny jednak nie był, nie będąc w stanie ustabilizować oponenta. W samej końcówce grzmotnął go kopnięciem na głowę.

W rundzie trzeciej Levy nadal odstawał od Valdeza pod kątem pięściarskim, ale nadrabiał kopnięciami – niskimi i tymi na korpus – mieszając je z podejściami zapaśniczymi. Z powodzeniem, bo kilkukrotnie obalił oponenta, będąc w stanie przez dłuższy czas go skontrolować.

Sędziowie wskazali jednogłośnie na odnoszącego drugie z rzędu zwycięstwo Natana Levy’ego w stosunku 2 x 29-28, 30-27. Bilans Genaro Valdeza w UFC wynosi 0-2.




Debiutujący w oktagonie Francis Marshall (7-0) na początku walki z Marcelo Rojo (16-9) miał pewne problemy – inkasował ciosy na głowę i srogie lowkingi w stójce, a jego próby zapaśnicze pełzły na niczym. Jednak później posłał rywala na deski kombinacją, następnie finalizując obalenie. Z góry spędził sporo czasu, choć w końcówce rundy przyjął kilka kreatywnych łokci od unieruchomionego w żółwiu przeciwnika.

Do drugiej rundy Marshall wyszedł z animuszem, ale zainkasował dobre ciosy na głowę oraz srogiego lowkinga. Stam też jednak notował dobre uderzenia. Walkę na moment przerwano z powodu przypadkowego kopnięcia w krocze w wykonaniu Rojo.

Po wznowieniu walki debiutant podkręcił tempo, ale Rojo cały czas pozostawał w grze – zdzielił go kombinacjami, frontalem. Jednak presja ze strony Marshalla nie malała – może i inkasował uderzenia, ale przebijał się przez nie, odpowiadając własnymi. W ostrej wymianie, z której Rojo spróbował uciec, Marshall posłał go na deski potężnym prawym sierpem, dzieła zniszczenia dopełniając bombami z góry.

W walce otwierającej galę Yazmin Jauregui (10-0) nie bez pewnych problemów – bo na jej początku zaliczyła deski – ubiła w drugiej rundzie Istelę Nunes (6-4).




Wyniki UFC FN

Walka wieczoru

170 lb: Stephen Thompson (17-6-1) pok. Kevina Hollanda (23-9) przez TKO (poddanie), R4, 5:00

Co-main event

170 lb: Rafael dos Anjos (32-14) vs. Bryana Barberenę (18-9) przez poddanie (RNC), R2, 3:20

Karta główna

125 lb: Matheus Nicolau (19-2-1) pok. Matta Schnella (16-8) przez KO (prawy sierp i uderzenia), R2, 1:44
265 lb: Sergey Pavlovich (17-1) pok. Taia Tuivasę (15-5) przez TKO (ciosy), R1, 0:54
185 lb: Roman Dolidze (12-1) pok. Jacka Hermanssona (23-8) przez TKO (GNP), R2, 4:06
185 lb: Eryk Anders (15-7) pok. Kyle’a Daukausa (11-4) przez TKO (ciosy), R2, 2:45
170 lb: Philip Rowe (10-3) pok. Niko Price’a (15-5) przez TKO (ciosy), R3, 3:26

Karta wstępna

115 lb: Angela Hill (15-12) pok. Emily Ducote (12-7) jednogłośną decyzją (3 x 30-27)
155 lb: Clay Guida (38-22) pok. Scotta Holtzmana (14-6) niejednogłośną decyzją (2 x 29-28, 28-29)
155 lb: Michael Johnson (21-18) pok. Marca Diakiese (16-6) jednogłośną decyzją (2 x 29-28, 30-27)
145 lb: Jonathan Pearce (14-4) pok. Darrena Elkinsa (27-11) jednogłośną decyzją (2 x 30-27, 30-26)
155 lb: Natan Levy (8-1) pok. Genaro Valdeza (10-2) jednogłośną decyzją (2 x 29-28, 30-27)
145 lb: Francis Marshall (7-0) pok. Marcelo Rojo (16-9) przez KO (ciosy), R2, 1:14
115 lb: Yazmin Jauregui (10-0) pok. Istelę Nunes (6-4) przez TKO (GNP), R2, 4:06

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button