UFC

UFC 297: Strickland vs. Du Plessis – wyniki i relacja na żywo

Wyniki i relacja na żywo z gali UFC 297: Strickland vs. Du Plessis, która odbyła się w Toronto.




W walce wieczoru Dricus Du Plessis (21-2) pokonał niejednogłośnie Seana Stricklanda (28-6), sięgając po pas mistrzowski wagi średniej. Szczegółowa relacja z pojedynku – tutaj.


Skazywany na porażkę weteran Neil Magny (29-12) nieoczekiwanie skończył w trzeciej rundzie faworyzowanego Mike’a Malotta (10-2-1). Pełna relacja z walki – tutaj.


Chris Curtis (31-10) wygrał niejednogłośną decyzją sędziowską z Markiem-Andre Barriaultem (16-7). Pełna relacja z walki – tutaj.


W starciu otwierającym kartę główną Movsar Evloev (18-0) pokonał na pełnym dystansie Arnolda Allena (19-3). Pełna relacja z walki – tutaj.


Pierwsza runda wyróżnionej walki karty wstępnej pomiędzy Bradem Katoną (15-3) i Garrettem Armfieldem (10-3) była wyrównana. W obszarze stójkowym – a tam głównie toczyła się walka – lepiej prezentował się Amerykanin, ale swoje momenty miał też Kanadyjczyk, który w końcówce przez kilkadziesiąt sekund kontrolował też rywala w klinczu na ogrodzeniu.

Obraz pojedynku w drugiej rundzie był podobny. W obszarze kickbokserskim Armfield wydawał się skuteczniejszy, lepiej prezentując się w półdystansie. Lepiej balansował, lepiej pracował na nogach. W końcówce rundy Katona ponownie jednak unieruchomił Amerykanina na ogrodzeniu w klinczu, gdzie potraktował go kilkoma uderzeniami.

W trzeciej odsłonie zarysowała się przewaga Katony, który trafiał częściej w stójce, notując też kilka obaleń. Armfield był cały czas w grze, ale dopadło go już zmęczenie.

Sędziowie wskazali jednogłośnie w stosunku 2 x 29-28 na odnoszącego drugie z rzędu zwycięstwo w oktagonie UFC Garretta Armfielda.


Charles Jourdain (15-7-1) i Sean Woodson (11-1-1) przyjęli zupełnie inną taktyką na pierwszą rundę walki. Jourdain starał się kąsać rywala przede wszystkim kopnięciami – te niskie działały nieźle – oraz kontrami pięściarskimi, podczas gdy Amerykanin pracował głównie ciosami prostymi – pojedynczymi i w krótkich kombinacjach. Wydawało się, że to niestroniący od drobnych prowokacji i regularnie mieszający ustawienie klasyczne z odwrotnym Woodson był skuteczniejszy i trafiał częściej. Kanadyjczyk wydawał się chwilami zniecierpliwiony, szyjąc powietrze potężnymi sierpami.



W drugiej odsłonie Jourdain podkręcił nieco tempo, atakując w dłuższych kombinacjach, które kończył kopnięciami na głowę. Polował też na obalenia, ale nie był w stanie przewrócić świetnego pod kątem defensywy zapaśniczej Woodsona. Amerykanin ulokował kilka dobrych ciosów na głowie Kanadyjczyka. Obaj zdzielili się też lowkingami.

Jourdain także przez całą niemal trzecią rundę był stroną atakującą. Wyprowadzał więcej ciosów i kopnięć, choć czystych wiele nie było. Także Woodson – nadal świetnie broniący się przed obaleniami – miał swoje momenty, głównie pod kątem ciosów prostych. W ostatnich sekundach Kanadyjczyk spróbował gilotyny, ale po kilku sekundach Amerykanin się wydostał, kończąc zawody uderzeniami z góry.

Sędziowie nie byli jednogłośni. Wskazali na Seana Woodsona w stosunku 2 x 29-28, 28-29. Bilans Amerykanina w ostatnich pięciu walkach wynosi 4-0-1.

Seria dwóch kolejnych zwycięstw Charlesa Jourdaina dobiegła końca.


Pierwsza runda rewanżowego starcia pomiędzy debiutującymi w UFC Serhiyem Sideyem (10-2) i Ramonem Taverasem (10-2) należała do tego ostatniego. Sidey co prawda wywierał presję i sporo kopał – z największymi sukcesami na nogi rywala – ale Taveras wielokrotnie zdzielił go ślicznymi kombinacjami w kontrach pięściarskich, także na korpus. W końcówce rundy potężnym sierpem zachwiał nawet Ukraińcem, ale tego uratowała syrena kończąca pierwsze pięć minut.

Druga odsłona była nafaszerowana srogimi wymianami i kapitalnymi akcjami. Taveras kilka razy zachwiał zalanym krwią Sideyem, broniąc się też przed jego zapaśniczymi podejściami, ale presja ze strony Ukraińca sprawiała mu coraz więcej problemów. Owszem, przepuszczał sporo uderzeń Sideya kapitalnym balansem, ale sporo ciosów oraz kopnięć jednak przyjął. W końcówce rundy przewaga Ukraińca była już wyraźna. Taveras nie był w stanie wyrąbać sobie przestrzeni, miotając się przy ogrodzeniu.

W trzeciej odsłonie Sidey nadal nacierał i był aktywniejszy, choć jego twarz była zmasakrowana. Taveras czaił się na kontry, ale nie potrafił odnaleźć okien czasowych, aby dobrze przycelować – cały czas był pod ostrzałem Sideya, który wyprowadzał masę kopnięć. Dopiero w samej końcówce Taveras podkręcił tempo, przechodząc ze stylu kontrującego do ofensywnego.

Sędziowie wskazali niejednogłośnie w stosunku 2 x 29-28, 28-29 na Ramona Taverasa, który wyrównał tym samym stan rywalizacji z Serhiyem Sideyem na 1-1.


W starciu wieńczącym kartę przedwstępną debiutujący w kategorii półśredniej Sam Patterson (11-2-1) szybko i łatwo rozprawił się z Yohanem Lainesse (9-3). Brytyjczyk zaciągnął Kanadyjczyka do parteru uchwytem ręka-głowa, by następnie z dziecinną łatwością zajść mu za plecy, przełożyć rękę pod jego brodą i zmusić go do poddania walki.

27-latek odniósł w ten sposób swoje premierowe zwycięstwo pod sztandarem UFC.

Dla Yohana Lainesse była to druga przegrana z rzędu i trzecia w dotychczasowych czterech występach w oktagonie.


Pierwsza runda otwierającej galę walki pomiędzy Malcolmem Gordonem (14-8) i Jimmym Flickiem (17-7) należała do tego pierwszego. Kanadyjczyk zdzielił Amerykanina ciosami, następnie przewrócił go i przez kilka minut kontrolował i obijał z góry. Powstrzymał próbę trójkąta z pleców w wykonaniu Flicka, a w końcówce zaatakował ciasną gilotyną – Amerykanin jednak świetnie się wybronił i skontrował duszeniem von Flue. Kanadyjczyka uratowała syrena kończąca pierwszą rundę.

Od początku drugiej Gordon ruszył do huraganowych ataków, naruszając niezdarnego pod kątem defensywy stójkowej Flicka. Rzecz jednak w tym, że chaotyczne szarże Kanadyjczyk przypłacił oddaniem obalenia. Flick natychmiast przedarł się do pozycji, z której zaatakował trójkątem rękami. Gordon nie miał wyboru – poddał walkę.

33-latek powrócił tym samym na zwycięskie tory po dwóch porażkach. Jego bilans w oktagonie UFC wynosi 2-2.

Malcolm Gordon doznał trzeciej z rzędu porażki, która może oznaczać, że z bilansem 2-5 żegna się z organizacją.




Wyniki UFC 297: Strickland vs. Du Plessis

Walka wieczoru

185 lb: Dricus Du Plessis (21-2) pok. Seana Stricklanda (28-6) niejednogłośną decyzją (2 x 48-47, 47-48)

Co-main event

135 lb: Raquel Pennington (16-8) pok. Mayrę Bueno Silvę (10-3-1) jednogłośną decyzją (2 x 49-46, 49-45)

Karta główna

170 lb: Neil Magny (29-12) pok. Mike’a Malotta (10-2-1) przez TKO (GNP), R3, 4:45
185 lb: Chris Curtis (31-10) pok. Marca-Andre Barriaulta (16-7) niejednogłośną decyzją (2 x 30-27, 28-29)
145 lb: Movsar Evloev (18-0) pok. Arnolda Allena (19-3) jednogłośną decyzją (3 x 29-28)

Karta wstępna

135 lb: Garrett Armfield (10-3) pok. Brada Katonę (15-3) jednogłośną decyzją (3 x 29-28)
145 lb: Sean Woodson (11-1-1) pok. Charlesa Jourdaina (15-7-1) niejednogłośną decyzją (2 x 29-28, 28-29)
135 lb: Ramon Taveras (10-2) pok. Serhiya Sideya (10-2) niejednogłośną decyzją (2 x 29-28, 28-29)
115 lb: Gillian Robertson (13-8) pok. Palyanę Vianę (13-7) przez TKO (GNP), R2, 3:12

Karta Fight Pass

170 lb: Sam Patterson (11-2-1) pok. Yohana Lainesse (9-3) przez poddanie (RNC), R1, 2:03
125 lb: Jasmine Jasudavicius (10-3) pok. Priscilę Cachoeirę (12-6) przez poddanie (brabo), R3, 4:21
125 lb: Jimmy Flick (17-7) pok. Malcolma Gordona (14-8) przez poddanie (trójkąt rękami), R2, 1:17




Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie z 3X ZAKŁADEM BEZ RYZYKA – KAŻDY DO 100 ZŁ

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button