UFC 236: Holloway vs. Poirier 2 – wyniki i relacja


Wyniki na żywo i relacja z gali UFC 236: Holloway vs. Poirier II, która odbywa się w Atlancie.

Walka wieczoru nie zawiodła – po kapitalnym starciu Dustin Poirer (25-5) wypunktował Maxa Hollowaya (20-4), sięgając po tymczasowy pas wagi lekkiej. Pełna relacja z pojedynku – tutaj.

*****

W co-main evencie gali Israel Adesanya (17-0) po pasjonującym, pełnym zwrotów akcji widowisku wypunktował Kelvina Gasteluma (16-4). Pełna relacja z walki – tutaj.

*****

Świetnie prezentujący się Khalil Rountree (8-3) pewnie wypunktował i porozbijał Eryka Andersa (11-4), fundując mu aż cztery knockdowny. Pełna relacja z pojedynku – tutaj.

*****

Alan Jouban (16-7) niespodziewanie na początku walki z Dwightem Grantem (10-2) poszukał obalenia, ale Grant szybko wrócił na nogi, jeszcze uchylając się na rozerwaniu klinczu w ostatniej chwili przed kopnięciem na głowę. W stójce Brahma był agresywniejszy, starając się ustawić sobie rywala pod krosa lub kopnięcie. Obaj wymienili się ostrymi lowkingami. Grant zdzielił nacierającego Joubana dwoma soczystymi sierpami, choć sam zainkasował prostego. Nie zraziło to jednak Alana, który cały czas wywierał presję, szukając prostych i kopnięć na wszystkich poziomach. Grant czaił się natomiast na kontry potężnymi sierpami.

Na otwarcie rundy drugiej Dwight trafił dobrymi ciosami, ale potem nie działo się wiele. Jouban nacierał, ale nie wyprowadzał wielu uderzeń – a cofający się Grant wyprowadzał ich jeszcze mniej. Brahma starał się rozgrywać walkę technicznie, ale czynił to bez przekonania. Natomiast Grant siekł cepami, prując jednak nimi powietrze.

W trzeciej odsłonie również nie było dużo akcji – głównie z powodu cofającego się nieustannie Granta. W końcówce Jouban sfinalizował jednak obalenie, kilkoma uderzeniami z góry dosięgając rywala.

Sędziowie wskazali niejednogłośnie (2 x 29-28, 27-30) na Dwighta Granta, który odnosi drugie z rzędu zwycięstwo.

*****

W starciu otwierającym kartę główną Nikita Krylov (26-6) poddał w drugiej rundzie Ovince’a St. Preuxa (23-13), rewanżując się Haitańczykowi za porażkę sprzed pięciu lat. Pełna relacja z walki – tutaj.

*****

W wyróżnionej walce karty wstępnej Jalin Turner (8-5) naruszył Matta Frevolę (7-1-1) kontrującym kolanem na korpus już w pierwszej akcji. Ruszył jednak na rywala zbyt agresywnie – i skończył na plecach, obalony przez Frevolę. W parterze musiał się sporo natrudzić, aby zrzucić w końcu z siebie polującego na duszenie zza pleców Frevolę – i w końcu dopiął swego, wracając na nogi. Tam przewaga świetnie korzystającego z ciosów prostych Turnera nie podlegała dyskusji. Z czasem jednak Frevola ponownie położył rywala na plecach, potem w kotłowaninie, gdy ten próbował wracać na nogi, zapinając ciasną gilotynę. Nie bez problemów, ale młodzian przetrwał, z czasem torując sobie drogę na nogi. Tam jeszcze kilkoma prostymi zdzielił rywala hasającego pod presją wzdłuż ogrodzenia.

W drugiej rundzie Turner dobrze wybronił kilka pierwszych prób zapaśniczych ze strony Frevoli, ale ten zaczął notować sukcesy w szermierce na pięści. Kilka dobrych uderzeń wylądowało na szczęce obawiającego się obaleń Jalina. Przy jednej z kolejnych prób zapaśniczych Frevoli Turner poszukał gilotyny – ale nie był w stanie jej sfinalizować, a wdawszy się w walkę na chwyty, skończył przetoczony. Gdy próbował wstawać, Matt sam zaczaił się na gilotynę, ale Turner szybko się wykaraskał. Znajdując się na górze, został trafiony kopnięciem w oko i walkę na chwilę przerwano. Po wznowieniu nic już się w rundzie drugiej nie wydarzyło.

W pierwszej połowie ostatniej odsłony nie działo się wiele. Turner nacierał, ale bez przekonania. To tańczący wzdłuż siatki Frevola był aktywniejszy, ostrzeliwując młodziana od czasu do czasu ciosami. W połowie rundy Matt zszedł mocno do nóg rywala – i położył go na plecach. Po minucie Turner zdołał jednak wrócić na nogi, trafiając jeszcze oponenta dobrym kolanem. W stójce Jalin podkręcił nieco tempo i choć dosięgnął jeszcze Matta kilkoma ciosami, nie był w stanie skończyć pojedynku przed czasem.

Sędziowie jednogłośnie (3 x 30-27) orzekli o zwycięstwie Matta Frevoli – jego pierwszym w oktagonie UFC po przegranym debiucie i remisie z Lando Vannatą.

*****

Świetnie dysponowany Alexandre Pantoja (21-3) nie dał żadnych szans Wilsonowi Reisowi (23-10), nokautując krajana w pierwszej rundzie. Pełna relacja – tutaj.

*****

Max Griffin (15-6) rozpoczął walkę z debiutującym w oktagonie Zelimem Imadaevem (8-1) agresywnie, dosięgając przeciwnika kilkoma ciosami i rzucając go na siatkę – tam pracował nad obaleniem, ale Czeczen przytrzymywał się siatki. Sędzia szybko wkroczył do akcji, odbierając debiutantowi punkt. Po wznowieniu to Griffin – lepiej poukładany boksersko – trafił kilkoma ciosami, później ponownie szukając obalenia. Zaszedł klęczącemu pod siatką Imadaevowi za plecy, próbując duszenia – ale Czeczen przetrwał, z czasem wracając na nogi. W stójce zdzielił Amerykanina obrotowym łokciem, potem dokładając obrotówkę. Morderczy w swoich poczynaniach – ale okrutnie niepoukładany i chaotyczny. Ciosy proste Griffina dochodziły.

W końcu walka przeniosła się do klinczu, gdzie to Imadaev próbował obalić rywala – ale bez powodzenia. Na koniec rundy nieokrzesany Czeczen pokazał jeszcze Griffinowi środkowy palec.

W drugiej odsłonie walka odrobinę się uspokoiła, bo i obaj zawodnicy nieco zwolnili. Imadaev regularnie spamował wszelkiego rodzaju obrotówkami, dobrze jednak atakując też lowkingami. Griffin notował natomiast sukcesy w obszarze bokserskim – choć przyjęte na szczękę uderzenia Imadaev kwitował szczerzeniem zębów. Amerykanin nieustannie polował jednak na obalenia – tracąc na nie masę sił, ale nie będąc w stanie położyć Czeczena na plecach. W końcówce Imadaev naruszył Griffina soczystym prawym, podkręcając tempo – ale słaniający się, prawdopodobnie głównie ze zmęczenia, na nogach Amerykanin przetrwał. Czeczen sam zresztą był już mocno zmęczony.

Pierwsze trzy minuty ostatniej rundy należały do Imadaeva, który zachował znacznie więcej sił niż Griffin. Amerykanin w końcówce był jednak w stanie skontrolować rywala pod siatką, a nawet go ostrzelać kolanami. W ostatnich sekundach obaj rozpuścili ręce, nie kalkulując – i obaj trafili kilkoma dobrymi uderzeniami, Imadaev jakby mocniejszymi.

Sędziowie wypunktowali walkę w stosunku 29-27, 29-27 i 28-28 dla Maxa Griffina, który prawdopodobnie ratuje się przed zwolnieniem po dwóch z rzędu porażkach.

*****

W starciu otwierającym kartę wstępną Khalid Taha (13-2) w ledwie 25 sekund zdemolował debiutującego w UFC Bostona Salmona (6-2). Pełna relacja z walki – tutaj.

*****

Curtis Millender (18-4) od początku walki z Belalem Muhammadem (15-3) notował sporo sukcesów w obszarze niskich kopnięć. Agresywnie swoim zwyczajem usposobiony Muhammad lepiej pracował jednak boksersko, kilka razy przedzierając się przez długie ręce rywala i dosięgając go ciosami. W końcu Belal poszukał obalenia, ale pomimo intensywnych prób nie był w stanie przewrócić rywala. W końcówce to czający się cały czas na latające kolana w kontrze Millender wypadł znacznie lepiej, kilkoma soczystymi prostymi rozbijając Muhammada.

Pierwsza połowa drugiej rundy toczyła się w stójce po tym, jak Millender wybronił się przed próbami zapaśniczymi Muhammada. Obaj notowali sporo sukcesów na nogach. Wywierający presję Belal głównie w obszarze pięściarskim, gdzie zdzielił kilka razy rywala dobrym lewym sierpem, a Curtis niskimi kopnięciami i kopnięciami na kolano. W końcu jednak Muhammad zamiast obalać z klinczu zszedł mocno do nóg Millendera – i dopiął swego, przenosząc walkę do parteru. Na górze spędził dobre dwie minuty, kontrolując i obijając rywala.

W ostatniej odsłonie Muhammad od razu wywarł mocną presję, raz za razem przedzierając się do półdystansu, gdzie smagał coraz bardziej chaotycznie orbitującego Millendera dobrymi ciosami, mocno go naruszając. W końcu przeniósł walkę do parteru, z góry robiąc z rywalem, co chciał. Półgarda, pozycja boczna, dosiad, plecy – a wszystko to przy nieustannym ostrzale.

Sędziowie wypunktowali walkę na konto Belala Muhammada w stosunku 29-27, 29-27 i 30-26. W ten sposób powraca on na zwycięskie tory po porażce z Geoffreyem Nealem, jednocześnie fundując Curtisowi Millenderowi drugą z rzędu przegraną.

*****

Montel Jackson (8-1) i Andre Soukhamthath (13-7) od początku wdali się w taktyczną szermierkę na pięści i kopnięcia. Walczący z odwrotnej pozycji Jackson dobrze kontrolował poczynania Soukhamthatha długa prawicą, wykorzystując swój świetny zasięg do ostrzeliwania go prostymi. Andre próbował przedrzeć się przez długie ręce przeciwnika krótkimi szarżami, chętnie odpalając też kopnięcia na korpus i nogi. Końcówka rundy należała do Jacksona, który dwa razy przewrócił rywala, kontrolując go też w klinczu.

Od początku rundy drugiej Soukhamthath nadal miał problemy z zasięgiem Jacksona, nie będąc w stanie przedzierać się odpowiednio blisko, aby dosięgnąć go ciosami. Zanotował jednak kilka dobrych kopnięć, ale z czasem Jackson mocno porozbijał go soczystymi uderzeniami, rozpuszczając ręce z intencją skończenia walki.

Soukhamthath przetrwał jednak nawałnicę, próbując nawet potem odgryzać się własnymi ciosami. Skończył jednak przewrócony i skontrolowany z góry, inkasując jeszcze kilka uderzeń.

Jackson ostrzelał Soukhamthatha kilkoma dobrymi jabami na otwarcie ostatniej rundy. Walkę na chwilę przerwano z uwagi na przypadkowe kopnięcie w krocze w wykonaniu Montela. Po wznowieniu Andre poszukał obalenia – i sfinalizował je, ale został przetoczony. Jackson znalazł się na górze, gdzie utrzymał się do końca walki, chętnie wykluczając ręce rywala i obijając go uderzeniami.

Sędziowie dopełnili formalności, jednogłośnie (30-26, 30-27, 29-27) wskazując na odnoszącego drugie z rzędu zwycięstwo Montela Jacksona.

*****

Po przepełnionym klinczem pojedynku Poliana Botelho (8-2) pokonała Lauren Mueller (5-2) jednogłośną decyzją w stosunku 3 x 29-28.

*****

W pojedynku otwierającym galę Brandon Davis (10-6) po dobrym, efektownym widowisku poddał w drugiej rundzie debiutujacego w oktagonie Randy’ego Costę (4-1). Pełna relacja z walki – tutaj.




Wyniki UFC 236

Walka wieczoru

155 lbs: Dustin Poirer (25-5) pok. Maxa Hollowaya (20-4) jednogłośną decyzją (3 x 49-46)

Co-main event

185 lbs: Israel Adesanya (17-0) pok. Kelvina Gasteluma (16-4) jednogłośną decyzją (2 x 48-46, 48-47)

Karta główna

205 lbs: Khalil Rountree (8-3) pok. Eryka Andersa (11-4) jednogłośną decyzją (3 x 30-26)
170 lbs: Dwight Grant (10-2) pok. Alana Joubana (16-7) niejednogłośną decyzją (2 x 29-28, 27-30)
205 lbs: Nikita Krylov (26-6) pok. Ovince’a St. Preuxa (23-13) przez poddanie (RNC), R2, 2:30

Karta wstępna

155 lbs: Matt Frevola (7-1-1) pok. Jalina Turnera (8-5) jednogłośną decyzją (3 x 30-27)
125 lbs: Alexandre Pantoja (21-3) pok. Wilsona Reisa (23-10) przez TKO (ciosy), R1, 2:58
170 lbs: Max Griffin (15-6) pok. Zelima Imadaeva (8-1) większościową decyzją (2 x 29-27, 28-28)
145 lbs: Khalid Taha (13-2) pok. Bostona Salmona (6-2) przez TKO (uderzenia), R1, 0:25

Karta przedwstępna

170 lbs: Belal Muhammad (15-3) pok. Curtisa Millendera (17-5) jednogłośną decyzją (2 x 29-27, 30-26)
135 lbs: Montel Jackson (8-1) pok. Andre Soukhamthatha (13-7) jednogłośną decyzją (30-26, 30-27, 29-27)
125 lbs: Poliana Botelho (8-2) pok. Lauren Mueller (5-2) jednogłośną decyzją (3 x 29-28)
135 lbs: Brandon Davis (10-6) pok. Randy’ego Costę (4-1) przez poddanie (RNC), R2, 1:12

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *