UFC 160 – relacja i perspektywy

Bardzo udana i emocjonująca gala UFC 160 przeszła do historii.

Jak potoczyły się walki? Jakie perspektywy rysują się przed zwycięzcami? Poniżej analiza wszystkich pojedynków wraz z przewidywaniami co do przyszłości triumfatorów.

145 lbs

Jeremy Stephnes vs Estevan Payan

Nie musieliśmy czekać do walki wieczoru, aby przypomnieć sobie pierwszy pojedynek między Cainem Velasquezem a Antonio Silvą. Już w pierwszej walce wieczoru w rolę tego pierwszego wcielił się debiutujący w kategorii piórkowej Jeremy Stephens, który zarżnął skąpanego w fontannie własnej krwi Estevana Payana. Ślady pierwszego pojedynku w postaci zakrwawionyego oktagonu już do końca gali towarzyszyły wszystkim następnym zawodnikom, z których kilku zdołało jeszcze pośliznąć się na pozostałościach Payana.

Jeremy Stephens zaprezentował się bardzo dobrze, choć Payan, który pewnie pożegna się z UFC nie postawił mu poprzeczki wysoko. Stephens dominował w stójce, przenosząc od czasu do czasu walkę do parteru, gdzie porozcinał łokciami rywala.

Co dalej?

Dywizja piórkowa daje Jeremy’emy Stephensowi masę nowych pojedynków do stoczenia. Potyczka z Maximo Blanco, Andym Ogle lub Danielem Pinedą mogłaby być interesująca.

135 lbs

George Roop vs Brian Bowles

Powracający po półtorarocznej nieobecności Brian Bowles nie sprostał dysponującemu sporą przewagą fizyczną Georgowi Roopowi. Ten ostatni skutecznie raził Bowlesa frontalnymi kopnięciami i ciosami prostymi, na które Brian próbował odpowiadać szybkimi kombinacjami bokserskimi. Dzięki jednej z nich nawet powalił Roopa i był bliski wygrania przez gilotynę, ale ostatecznie musiał zadowolić się tylko wygraną rundą. Narożnik George’a z kolei skłamał, przekonując, go że wygrał pierwsze starcie (przegrał na wszystkich kartach), co opłaciło się, bo pasywny i, wydaje się, wyczerpany Bowles nie stanowił godnego rywala dla George’a w drugiej rundzie, padając po lewym prostym i będąc ubitym w parterze.

Tym samym George Roop ratuje swój kontrakt z UFC, a Brian Bowles znajduje się na krawędzi – jeśli nie zostanie zwolniony teraz, to na pewno po ewentualnej trzeciej porażce z rzędu.

Co dalej?

Utalentowany Dustin Kimura byłby ciekawą opcją dla George’a Roopa.

170 lbs

Stephen Thompson vs Nah-shon Burrell

Stephen Thompson nie ryzykował – w pojedynku z innym strikerem Nah-shon Burrellem przy każdej próbie skrócenia dystansu przez tego drugiego, klinczował, kontrolując swojego rywala pod siatką. Przyjął co prawda kilka mocnych ciosów w stójce, ale sam ulokował ich równie dużo, mocno obijając korpus Burrella i umieszczając na jego głowie co najmniej kilka wysokich kopnięć, które jednak nie zrobiły większego wrażenia na twardo-szczękim Nah-shonie. Ostatecznie już całkowicie wyczerpany w trzeciej rundzie Wonderboy zwyciężył na kartach sędziowskich, choć zdecydowanie nie zachwycił, będąc dwa, trzy razy oszołomionym po ciosach rywala. Kilka efektownych kopnięć wiosny nie czyni.

Co dalej?

Znalezienie odpowiedniego rywala dla Thompsona to trudne zadanie – przeciętny zapaśnik bez większych problemów położy go na plecach i ubije, natomiast w stójce Wonderboy jest efektowny przede wszystkim w dystansie, z którego może razić rywali kopnięciami – gdy się on zmniejsza, Thompson klinczuje, nie robiąc wiele z tej pozycji. Mimo wszystko chętnie ujrzałbym go w starciu z Pascalem Kraussem, a jeśli nie z nim, to z Adlanem Amagovem – prześcigaliby się w efektownych kopnięciach. W rezerwie – zwycięski dzisiaj Robert Whittaker.

155 lbs

Khabib Nurmagomedov vs Abel Trujillo

Walka Khabiba Nurmagomedova z Abelem Trujillo była wyrównana tylko na samym początku – w momencie, gdy Rosjanin zorientował się, jak ogromną przewagą zapaśniczą dysponuje, rozpoczął rzucanie Amerykaninem jak szmacianą lalką, które kontynuował aż do końcowych fragmentów pojedynku, uwieszając się niczym buldog na bezradnym i sfrustrowanym Trujillo. Khabib zademonstrował kapitalne zapasy i dobrą walkę z pleców, o mało nie poddając Amerykanina trójkątem nogami w pierwszej rundzie. Warta odnotowania jest też akcja z drugiej rundy, w której Trujillo przyjął przepotężny prawy sierp prosto na szczękę i.. nie padł!

Co dalej?

Khabib Nurmagomedov mocno puka do drzwi czołówki dywizji lekkiej. Blask jego dominacji nad Trujillo odrobinę zaciemnił fakt, że nie zrobił wagi, ale nie ulega wątpliwości, iż występ Rosjanina był bardzo dobry. UFC ma kilka opcji na poprowadzenie kariery Nurmagomedova – można zestawić go z Donaldem Cerrone i po ewentualnym jego zwycięstwie wartość sportowa i marketingowa Rosjanina poszłaby mocno do góry. Można z drugiej strony skonfrontować go z innym obiecującym zawodnikiem, Mylesem Jury, który na ma swoim koncie trzy zwycięstwa z rzędu. Wygrany tego starcia dysponowałby „papierami” na to, by w kolejnym starciu zmierzyć się z zawodnikiem z czołówki. Jakąś opcją jest też Rafael dos Anjos, choć to raczej mało prawdopodobne zestawienie.

170 lbs

Robert Whittaker vs Colton Smith

Robert Whittaker uznał, że niebezpieczniejsze są sprowadzenia Coltona Smitha aniżeli jego ciosy, trzymając jedną rękę przy udzie przez całą walkę, by być gotowym do obrony sprowadzenia. Pomimo tego, że Nowozelandczyk nie ustrzegł się kilku ciosów z rąk rywala – a nawet jednego knockdownu, po którym jednak zdołał się szybko pozbierać – to sukcesywnie obijał Smitha, w zalążku niszcząc wszelkie próby obaleń ze strony twardego Amerykanina.

Co dalej?

Przed Whittakerem rysuje się wiele możliwości w dywizji półśredniej po tej wiktorii, ale chętnie zobaczyłbym jego pojedynek z Paulo Thiago. Zwycięstwo Amerykanina nad doświadczonym Brazylijczykiem z pewną renomą pozwoliłoby mu mocno pójść do przodu. Triumf Thiago mógłby oznaczać, że po serii porażek wylizał już rany i krok po kroku wraca do gry.

145 lbs

Dennis Bermudez vs Max Holloway

Pojedynek mających na koncie trzy kolejne zwycięstwa w UFC Dennisa Bermudeza z Maxem Holloway’em dostarczył nie lada emocji – obaj zawodnicy nie szczędzili sobie uprzejmości w oktagonie, wymieniając się efektownymi kombinacjami czy obrotowymi kopnięciami (domena Maxa). Młodziutki, utalentowany Holloway – o którego potencjale pisaliśmy na Lowking.pl wiele miesięcy temu – przez dwie rundy bardzo dobrze bronił sprowadzeń Bermudeza, udowadniając, że robi niezłe postępy w zapaśniczym rzemiośle. Hawajczyk bez wątpienia zwyciężył w pierwszej rundzie i przez chwilę był nawet bliski skończenia rywala po efektownym obrotowym kopnięciu. Ostatnią rundę z kolei bez najmniejszych wątpliwości wygrał Bermudez, który w końcu zdołał obalić Holloway’a, zasypując go gradem łokci w parterze. Dyskusyjna pozostaje runda druga i to ona zdecydowała o wyniku – dwaj z trzech sędziów przyznali ją Dennisowi i Amerykanin wygrał niejednogłośną decyzją, choć wydaje się, że zasłużoną.

Co dalej?

Zaliczając czwartą wygraną z rzędu specjalizujący się w dramatycznych pojedynkach (w każdym z ostatnich zwycięstw znajdował się w pewnym momencie w dramatycznej sytuacji, na skraju nokautu) Dennis Bermudez, wywalczył sobie prawo do bojów z szeroką czołówką. Dwie najbardziej interesujące opcje dla Dennisa Bermudeza to Nik Lentz i Conor McGregor. Ten pierwszy ma na koncie trzy kolejne wygrane, ale walczy ostatnio mało efektownie, stąd nie wydaje się prawdopodobne, by już teraz dostał walkę ze ścisłą czołówką. Irlandczyk z kolei już po jednej ledwie walce w UFC cieszy się sporą popularnością, a biorąc pod uwagę widowiskowy styl obu, moglibyśmy być pewni prawdziwej wojny w oktagonie.

170 lbs

Rick Story vs Mike Pyle

Nieco podobnie do wyżej omówionego pojedynku pod względem przebiegu walki prezentowało się starcie Ricka Story z Mikem Pylem. The Horror wygrał pierwszą rundę, a w jej końcówce był bliski skończenia Pyle’a. W drugiej pojedynek był bardzo wyrównany – Story był przez długie fragmenty z góry, ale aktywniejszy z pleców był jego rywal. Trzecia runda to już dominacja Pyle’a i doskonałe wykorzystanie łokci w stójce przeciwko wyczerpanemu – prawdopodobnie szarżą z pierwszej rundy, którą chciał skończyć rywala, a w którą włożył masę sił – Story’emu. Sędziowie niejednogłośnie orzekli wygraną Mike’a Pyle’a, co oznacza już czwarte kolejne zwycięstwo Amerykanina.

Co dalej?

Mocno leciwy już Pyle po pokonaniu Story’ego może pochwalić się ośmioma zwycięstwami w ostatnich dziewięciu walkach w UFC, przegrywając jedyny pojedynek z Rorym MacDonaldem w sierpniu 2011 roku na UFC 133. Wobec tego, że czołówka dywizji ma już ustawione pojedynki, wśród jego potencjalnych rywali chętnie widziałbym Dong Hyun Kima, który ma za sobą dwa dominujące zwycięstwa.

155 lbs

Donald Cerrone vs KJ Noons

Donald Cerrone udanie podniósł się po porażce z Anthonym Pettisem, masakrując twarz KJ Noonsa, by w końcowym rozrachunku pewnie wygrywać na punkty. Kowboj zaprezentował mocno poprawioną pracę nóg, udanie łącząc kombinacje bokserskie z potężnymi kopnięciami na nogi, korpus i głowę rywala przeplatanymi obaleniami i łokciami z góry. KJ Noons pokazał to, z czego słynie, czyli twardą szczękę i niezłomną wolę walki, co było sztuką nie lada, biorąc pod uwagę, jak bardzo obił go Cerrone. Noons trafił kilka razy Kowboja, raz nawet nim zachwiał, ale ten ostatni w zasadzie ani przez moment nie był poważnie zagrożony, kontrolując przebieg pojedynku i wyraźnie dyktując w nim warunki.

Co dalej?

Wolę walki z Donaldem Cerrone wyrazić zdążył już Josh Thomson i pojedynek ten miałby sens. Wśród innych potencjalnych rywali Kowboja trzeba wymieniać zwycięskiego dzisiaj Khabiba Nurmagomedova oraz Rafaela dos Anjosa – z jednym i drugim zapowiadałby się kapitalny pojedynek.

155 lbs

TJ Grant vs Gray Maynard

W pojedynku pomiędzy Gray’em Maynardem a TJ Grantem, który decydował o tym, który z nich spotka się z Bensonem Hendersonem w walce o pas mistrzowski, tylko początek był wyrównany, gdy obaj zawodnicy wymieniali ciosy, a kilka z nich doszło nawet twardej szczęki Kanadyjczyka. Potem jednak TJ Grant udowodnił, że jest drugą siłą dywizji lekkiej w UFC, usadzając Amerykanina potężnym prawym prostym i już nie wypuszczając go z objęć kostuchy – po kilkunastu dodatkowych ciosach sędzie oszczędził Maynarda – który nie zdążył spróbować jednego choćby obalenia – przerywając ten nierówny pojedynek.

Co dalej?

TJ Grant zaprezentował się kapitalnie, odnosząc piąte kolejne zwycięstwo i grzechem niewybaczalnym byłoby, gdyby nie spotkał się w kolejnej walce z Bensonem Hendersonem o pas mistrzowski.

205 lbs

Glover Teixeira vs James Te Huna

W bardzo ważnym dla układu dywizji półciężkiej boju Glover Teixeira odklepał w pierwszej rundzie gilotyną Jamesa Te Hunę, notując już czwarte zwycięstwo z rzędu w UFC, czym zapewnił sobie miejsce w czubie kategorii. Po tym jak Brazylijczyk przyjął kilka ciosów, zorientował się, że w stójce nie jest bezpiecznie, spróbował przenieść walkę do parteru i za drugim razem dopiął celu. Próbujący podnieść walkę z powrotem do stójki Te Huna zostawił głowę, co wykorzystał Teixeira, dopinając ciasną gilotynę i tym samym zmuszając Nowozelandczyka do odklepania.

Co dalej

Wydaje się, że odrobinę bliżej starcia o pas mistrzowski z Jonem Jonesem znajdują się zarówno Alexander Gustafsson, jak i Lyoto Machida, którzy być może zmierzą się w eliminatorze. Jeśli Teixeira nie chce czekać, niewykluczone, że stanie w szranki z Philem Davisem, ewentualnie zwycięzcą walki Rashad Evans vs Dan Henderson, która zaplanowana jest na UFC 161.

265 lbs

Junior dos Santos vs Mark Hunt

Kluczowy pojedynek dla przyszłości dywizji królewskiej pomiędzy Juniorem dos Santosem a Markiem Huntem dostarczył ogromnych emocji zwieńczonych nieprawdopodobnym nokautem. Zgodnie z przewidywaniami na Lowking.pl Mark Hunt postawił bardzo wysoko poprzeczkę Brazylijczykowi, trafiając go wielokrotnie, przede wszystkim mocnymi lewymi sierpami, głównie w kontrze – aspekt ten szeroko omawialiśmy w powyższym odnośniku. To jednak ciosy Cigano zdecydowanie częściej dochodziły celu – przede wszystkim lewy prosty oraz firmowy potężny prawy, którym swego czasu znokautował Caina Velasqueza.

Brazylijczyk miał jednak wyraźny problem z odpowiednim wyczuciem dystansu, często całkowicie myląc się w ocenie swojej odległości od siatki. Dodatkowo, już tradycyjnie, wielokrotnie cofał się w linii prostej prosto pod siatkę, a w drugiej rundzie o mało nie przypłacił tego porażką. Dos Santos, zgodnie z przewidywaniami, zachował jednak więcej sił, w trzeciej rundzie trafiając potężnym lewym sierpem, który zachwiał tytano-szczękim Huntem – Brazylijczyk błyskawicznie wykorzystał okazję, nokautując Marka Hunta chwilę później zdumiewającą obrotówką i dla pewności jeszcze dobijając go na deskach.

Tym niemniej na przestrzeni całego pojedynku cały czas w powietrzu wisiało to coś, co powoduje, że walkę ogląda się w ogromnym napięciu. Fantastyczny potencjał ofensywny obu zawodników powodował, że mruganie w trakcie oglądania pojedynku stawało się niezwykle ryzykowne.

Co dalej?

Junior dos Santos odniósł w pełni zasłużone, ale ciężko wywalczone zwycięstwo, czym zagwarantował sobie pozycję pierwszego pretendenta do walki o pas mistrzowski.

265 lbs

Cain Velasquez vs Antonio Silva

Faworyzowany Cain Velasquez nie rozczarował, szybko posyłając na deski całkowicie odsłoniętego w kluczowym momencie (próbował wyprowadzać podbródkowy) Antonio Silvę kombinacją lewy-prawy, a następnie dobijając go w parterze. Tylko przez pierwsze kilkadziesiąt sekund walka była wyrównana, a BigFootowi udało się nawet wybronić dwóch prób obaleń ze strony Velasqueza. Potem żarty zastąpiło deja vu.

Co dalej?

Fabricio Werdum jeśli wygra z Rodrigo Nogueirą? Nie.. Junior dos Santos.

fot. Esther Lin / MMAFighting.com

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

27 Comments

  1. Silas

    26 maja 2013 at 07:53

    Niesamowita wojna w stójce. I tak jak piszesz, naiver, JDS miał spory problem z kontrami Hunta, w dodatku to cofanie się pod siatkę (w drugiej rundzie miałem już wrażenie, że zaraz padnie na deski, ale trzeba przyznać, że ma skubany szczękę). No i ta obrotówka w 3 rundzie – majstersztyk. Zapamiętam ten pojedynek na lata. :)

  2. Orestos

    26 maja 2013 at 12:07

    Naiver co myślisz o pomyśle Dany na JDS vs. Cain III? Według mnie mógł poczekać z ogłoszeniem tego pojedynku do czasu rozstrzygnięcia pojedynku Werdum vs. Big Nog. Dla mistrza to niekorzystna sytuacja; walczy z 2 zawodnikami od 2 lat. Można by było przerwać ten łańcuch i dać szansę Werdumowi. Co sądzisz?

  3. Puczi

    26 maja 2013 at 12:28

    Dana zmienia zdanie co 10 minut, więc wcale się nie zdziwię, jeśli TS’a dostanie Werdum.
    Walka niesamowita, nie spodziewałem się AŻ takiego oporu ze strony Hunta. Niemniej Junior jest prawdziwym mistrzem.
    Zdecydowanie walka 2 najlepszych strikerów nie zawiodła.

  4. naiver

    26 maja 2013 at 12:34

    Gdy kładłem się spać, wydawało mi się, że JDS to dobre rozwiązanie, ale ze świeżą głową stwierdzam, że jednak tak nie jest – z taką pracą nóg, jaką zaprezentował JDS wczoraj, jego pojedynek z Velasquezem pewnie zakończyłby się tak jak ich drugie starcie – chyba, że Cygan trafiłby jakimś mocnym ciosem, co w sumie też jest możliwe.

    Uważam, że jeśli Werdum w dobrym stylu pokona Nogueirę, to bezwzględnie powinien dostać walkę o pas – zresztą, powiem szczerze, że na ten moment to jego walki z Cainem bardziej by mnie intrygowała niż trzecie starcie JDS vs Velasquez. Fabrycy poprawił stójkę, a wątpię, by Velasquez tak ochoczo kładł go na plecy, jak robi to wszystkimi pozostałymi rywalami. To byłby interesujący pojedynek.

  5. Slipmych

    26 maja 2013 at 12:48

    Gala absolutnie doskonała, nic bym w niej nie zmienił. Wielkie emocje, kapitalne nokauty, narodziny nowych gwiazd i pokaz serca do walki. Takiej gali dawno nie było. Jeśli fenomenalnie zapowiadające się UFC 162 tego nie przebije to mamy galę roku jak nic

    Velasquez zgodnie z planem. Wiedziałem, że to długo nie potrwa, za duża przewaga szybkości

    Junior vs Hunt również tak jak pisałem TKO w 3 rundzie. Hunt niestety mimo serducha do walki i twardej szczęki ma za duże braki kondycyjne, żeby walczyć na równi przez 15min z takim rywalem. Kandydat do KO roku i do walki roku jak nic. Genialne widowisko

    Teixeira mój człowiek :) Te Huna nie miał narzędzi na równorzędną walkę i to się nie mogło inaczej skończyć

    TJ Grant również po mojej myśli, chociaż tak idiotycznego gameplanu Maynarda się nie spodziewałem. Co mu strzeliło do głowy, że walczył z takim strikerem w stójce bez prób obaleń? TJ jedzie po pas i nie jest bez szans w walce z Benem

    Donald zgodnie z planem, dokładnie takiego przebiegu się spodziewałem i pewnej wygranej 30-27 chociaż 3 rundę bym punktowałem 10-8

    Story vs Pyle – Pyle jest dla mnie bohaterem. Serce do walki to cecha, którą zawsze będę cenił w tym sporcie, a to był tego pokaz w najlepszym wykonaniu. Osobiście punktowałem remis, pierwsza runda 10-8 dla Story, dwie następne 10-9 dla Pyle’a. Mimo wszystko wynik bardzo mnie ucieszył. Warto pochwalić sędziego ringowego, który nie przerwał walki w 1 rundzie.

    Bermudez również pokazał serce do walki chociaż wynik mógł iść w dwie storny. Kapitalna walka i obydwoje mogą być spokojni o etaty w UFC. O Hollowayu jeszcze nie raz usłyszymy – ma chłopak talent i ciągle się rozwija. Kto wie czy za kilka lat nie będzie jednym z najlepszych w tej dywizji

    Robert Whittaker genialny gameplan i zasłużona wygrana. Jak na tak młodego zawodnika walczy rewelacyjnie i widać, że jest inteligentnym zawodnikiem. Nieskuteczność zapaśnicza Coltona mnie zaskoczyła natomiast to chyba najlepiej podsumowuje jaki poziom reprezentowali zawodnicy z jego sezonu TUF skoro każdy z nich nie był wstanie się przeciwstawić jego zapasom

    Khabib Nurmagomedov pokazał siłę Sambo i swój potencjał łatwo wypunktowując zagadkowego rywala. Chce go zobaczyć w walce z Cerrone. Jeśli ma dojść do gali w Moskwie to drugą walkę wieczoru już mamy

  6. Orestos

    26 maja 2013 at 12:48

    Otóż to, Fabricio coraz śmielej radzi sobie w stójce. Wiadomo schodzenie do parteru z nim jest zawsze ryzykowną grą i nawet taki mistrz g’n’p jak Cain musiałby się dobrze pilnować bo Brazylijczyk potrafi wyczarować coś z niczego. Mam nadzieję, że walka z Nogiem pokaże jaki postęp/regres zaliczył Werdum jeśli chodzi o stójkę – w razie efektownej wygranej TS się po prostu należy, choćby za samo piękne obicie Nelsona.

    Junior mógłby dostać Cormiera czyli trochę inną wersję Caina. Jednak podejrzewam, że taka opcja nie wchodzi w grę, gdyż jest spora szansa, że Daniel to wygra i UFC będzie miało psikusa.

  7. naiver

    26 maja 2013 at 14:25

    W sumie faktycznie Daniel Cormier byłby interesującą opcją dla dos Santosa.

    Przy okazji, kończę właśnie Sierpem o walce JDS vs Hunt.

  8. PAN EM

    26 maja 2013 at 14:39

    Pozwolę nie zgodzić się z tym, że Hunt stawiał znaczący opór. Moim zdaniem walka dość jednostronna, aczkolwiek trzymająca w napięciu ze względu na siłę ciosu obu zawodników.

    JDS stójkowo zdominował Hunta. Tak jak pisałem przed galą – szybkość Juniora będzie dla Marka nie do przeskoczenia.

    Pojedynek Caina z Silva bez historii. Tak jak pisałem już wcześniej – różnica klas jest zbyt duża i nawet gdyby BF dostał swoją trzecią, czy nawet czwartą szansę, to i tak będzie skazany na porażkę.

  9. Halny

    26 maja 2013 at 14:41

    Ciężko byłoby pewnie przekonać Cormiera jeśliby wygrał z Dos Santosem, żeby zawalczył z Cainem.
    Ale nie powiem, że chętnie bym taką walkę zobaczył. Stawiałbym, mimo wszystko na Juniora.

  10. naiver

    26 maja 2013 at 14:53

    PAN EM, mam już skończoną analizę JDS vs Hunt i tam dokładniej napiszę, co miałem na myśli, pisząc o oporze Marka. Teraz wychodzę na kilka h, jak wrócę – wrzucę.

  11. Slipmych

    26 maja 2013 at 15:28

    Ja jestem zdecydowanie za pojedynkiem Velasquez vs JDS.

    Po pierwsze jestem fanem Juniora i chcę go zobaczyć z pasem na biodrach po raz kolejny :)

    Po drugie nadal wierzę, że to zawodnik, który ma największe szansę z Cainem w wadzę ciężkiej i trzecia walka może być zupełnie inna niż druga. Moim zdaniem JDS ma duże szansę na wygranie tej trylogii

    Po trzecie. Jon Jones nadchodzi, a jak wejdzie do wagi ciężkiej to potrzyma pas przez długi czas. Skończy się era Caina i Juniora, a wtedy niejeden fan zatęskni za czasami ich panowania.

    Biorąc pod uwagę to co napisałem w trzecim argumencie, wątpię abyśmy kiedyś zobaczyli czwartą walkę. Jeśli ma dojść do trylogii to właśnie teraz

  12. PAN EM

    26 maja 2013 at 15:38

    Też uważam, że JDS ma największe szanse na pokonanie Caina wśród ciężkich ze względu na cios, jeden cios, który może całkowicie zmienić oblicze walki. Niemniej jednak podczas walki z Huntem znów dało się zaobserwować, że dość długo „ustawia” celownik i bardziej agresywny movement przeciwnika może mu sprawić spory problem, a wierzę, że Cain będzie szedł do przodu od samego początku. Tak jak w drugiej walce.

    Co do JJ i jego perspektyw w ciężkiej to polemizowałbym… Nie sądzę, żeby JJ pokonał Caina. Jestem niemal przekonany, że Velasquez (podobnie jak i Cormier) potrafili by skutecznie obalać Jonesa.

  13. Slipmych

    26 maja 2013 at 16:13

    Jon Jones to jeśli dobrze kojarzę pierwszy zawodnik w historii UFC, który na 13 walk stoczonych w największej organizacji na świecie ma 100% skuteczności obron przed obaleniami. Rashad Evans czy Ryan Bader to nie zapaśnicy z pierwszej łapanki, a mimo to byli całkowicie bezradni w tym aspekcie. Tak na zdrowy rozum po tym co Cain pokazał w walce z JDS wątpie w jego sukcesywne zapasy w pojedynku z JJ. Big Foot wczoraj też bez problemu zatrzymał dwie próby Caina. Co do Cormiera to rzeczywiście prezentuje taki level zapasów, że taka szansa jest bardziej realna, chociaż też powątpiewam w jego sukces. Co do ich pojedynku to uważam, że Velasquez jest rewelacyjny, Jon Jones fenomenalny. Facet nokautuje najlepszych strikerów w dywizji i poddaję czarne pasy BJJ. Pierwszy raz w MMA widzę taki talent. Biorąc pod uwagę fakt, że Jon Jones ma ważyć w ciężkiej 110kg nie tracąc na szybkości, mogę tylko współczuć jego rywalom i się domyślać kto będzie nowym królem.

  14. PAN EM

    26 maja 2013 at 17:09

    No cóż, Twoje argumenty są bardzo sensowne i być może przemawia przeze mnie po prostu sympatia względem Caina. Jones z kolei do moich ulubieńców nie należy, chociaż oczywiście doceniam klasę sportową.

    Co do zapasów Velasqueza, to ich skuteczność rośnie wraz z upływem walki i to co nie uda mu się w pierwszej rundzie, uda mu się później. KOndycyjnie Cain jest terminatorem i jeśli pójdzie od samego początku agresywnie i będzie wywierał presję to w końcu albo trafi Jonesa, albo go obali i tam dokończy dzieła. Tak przynajmniej ja to widzę na dzień dzisiejszy.

    Rashad to zupełnie inne bajka, bo walczył bardzo zachowawczo i nawet nie próbował odwoływać się do zapasów zbyt wiele razy. Cain natoniast nie poprzestaje na kilku nieudanych próbach, a jego cardio sprawia, że może sobie pozwolić na kolejne, które nie będę ustępować szybkością i siłą poprzednim.

  15. Slipmych

    26 maja 2013 at 18:15

    Twój scenariusz zakłada bierną postawę i słabą kondycję Jon Jonesa. Póki co jego rywale (JJ) kompletnie nie wytrzymują tempa, które narzuca. Jedyny zawodnik, który dotrwał do końca to Rashad. 5 runda była całkowitą dominacją JJ, który już bawił się z rywalem i nawet fightmetric potwierdza, że mistrz wygrał ją 10-8. Co do kondycji Velasqueza to z jednej strony nie mam do niej zastrzeżeń. Z drugiej strony w morderczym pojedynku z JDS, Cain wyraźnie osłabł w 3 rundzie i wyszły jakieś braki kondycyjne. Nie ma podstaw aby pisać, że to Cain wymęczy JJ i nie będzie na odwrót. Prawdę mówiąc wątpię, żeby taki fenomen biologiczny jak JJ nie wytrzymał trudu pojedynku. Do tego jego BJJ jest szalenie niebezpieczne i każda próba obalenia może zakończyć się wpakowaniem w gilotynę, lub jakąś inna technikę, która skończy walkę. Ma zdecydowanie bogatszy arsenał w stójce niż Velasquez. Cain jest wstanie go trafiać w stójce boksersko i punktować lowkingami, ale w odpowiedzi czeka go masę kopnięć na kolano, wątrobę, głowę. Uderzenia bokserskie, obrotowe łokcie, latające kolana i kto wie co JJ nam jeszcze może pokazać. Nie raz mówił, że ma jeszcze wiele trików w zanadrzu i oglądając jego walki trudno w to nie wierzyć. Sam też jest wstanie obalić Caina i poczęstować go kilkoma łokciami na głowę, lub wątrobę czy pracować przy użyciu swojego BJJ. Szczerze mówiąc to arsenał Caina przy arsenale JJ jest delikatnie mówiąc ograniczony i nie daję mu dużych szans na wygraną, a wyobrazić go sobie w roli faworyta po prostu nie jestem wstanie

  16. PAN EM

    26 maja 2013 at 20:41

    Pozostaje nam tylko czekać na walkę ;). Mam nadzieję, że już po odkopiemy te posty i zobaczymy kto miał rację :D

  17. lucas

    26 maja 2013 at 22:12

    Co do walki JDS z Cainem to kiepsko to widzę dla JDS.
    Oglądając jego walkę z Huntem, miałem wrażenie, że JDS ograniczył swój arsenał do jednego ciosu, co ciekawe jest to cios, który dochodzi do celu, tylko gdy przeciwnik jest w defensywie.
    Uważam, że jeśli w trzeciej walce JDS-Cain, Cain pójdzie od razu do przodu, to niestety dla JDS, walka zakończy się tak jak drugie starcie.
    Kiedyś już wspomniałem, że dzisiejsze UFC to nie miejsce dla zawodników, którzy nie są wszechstronni.

    Co do walki Cain-Jones, to dla tych którzy uważają, że przejście Bonesa do wagi ciężkiej niczego nie zmieni, mam inną wiadomość. ZMIENI.
    Bones w dużej mierze bazuje na kolosalnej przewadze zasięgu i wagi, nad swoimi przeciwnikami. a gadanie, że przejdzie do HW nie tracąc na szybkości, jest tylko pustym gadaniem.
    Uważam wręcz, że o ile Bones jest w stanie pokonać DC w LHW, to nie da mu rady w HW.
    Tyle w temacie.
    P.S. ja też mogę się przechwalać, że z dwudziestokilowym plecakiem biegam równie szybko co bez, bo na codzień noszę taki na plecach, ale to będą tylko przechwałki. Jones na codzień może i waży więcej, ale nie walczy tylko trenuje, a walka i trening to jednak dwie różne sprawy.

  18. kaczka41

    26 maja 2013 at 22:54

    Gala świetna!

    A co do JJ, to znacie moje zdanie :-)

  19. Slipmych

    27 maja 2013 at 07:14

    Dobra argumentacja… Trzeba rozwiać trochę mitów bo widzę, że wola do „walki” słownej dopisuję, ale gorzej z wiedzą.

    1. Kolosalna przewaga „wagi” JJ nad rywalami. JJ w dniu walki waży około 98kg (215-220lbs) Rampage był od niego cięższy, Shogun ważył tyle samo. Bader, Rashad czy Machida może 2-3kg mniej. Rzeczywiście „kolosalna przewaga”

    2. Co do zasięgu to gdzie są tacy ludzie jak Ty kiedy walczy Pablo Garza, Stefan Struve, Tim Means, czy inni zawodnicy z kolosalnym jak na swoją kategorię wagową zasięgiem i przegrywają walki. Dlaczego oni nie robią tego co JJ? Czyżby warunki fizyczne nie były najważniejsze? Może się okazuję, że to jednak umiejętności czynią zawodnika mistrzem a nie długie ręce? Jest to duży atut, ale bez jego talentu byłby niczym

    3. I teraz najśmieszniejsza sprawa czyli argument z plecakiem. Cormier z takim brzuchem jaki ma i Cain, który również ma trochę tłuszczu są dla Ciebie ciężkimi bez ograniczeń. Ale JJ, który pojawi się w oktagonie kilka kg cięższy niż w light heavyweight będzie już wolny jak flaki z olejem? Zero logiki.

    Swoją drogą przypomniało mi się, ze JJ na roztrenowaniu waży 110kg a w dniu walki ma ważyć 104-105kg. – 4kg mniej od Caina, który jest od niego niższy, a mimo to grubszy. Podejrzewam, że mimo tych argumentów i tak „wiesz”, że JJ będzie wolny i ociężały w ciężkiej związku z czym Cormier i Cain zdeklasują go szybkością i kondycją.

    PAN EM
    Ja nigdy się nie ukrywam po przegranej mojego faworyta, więc się przyznam do błędu jeśli JJ przegra

  20. PAN EM

    27 maja 2013 at 08:20

    @Slipmych – nic takiego nie miałem na myśli. Dyskutujemy tu sobie zupełnie luźno i w przyjaznej atmosferze. Oba scenariusze są możliwe i zobaczymy co przyniesie czas.

  21. lucas

    27 maja 2013 at 21:50

    Slipmych
    Nie napisałem, że Bones nie ma talentu, ale dla jego przeciwników przewaga wagi i zasięgu wiele zmienia. goście tacy jak ja są tam gdzie zawsze. Stefan Struve jest beztalenciem, który nie ma zielonego pojęcia jak wykorzystać swoje warunki.

    Nie zmienia to jednak faktu, że jest różnica wyłapać lowkicka od gościa który waży 90 kg, a co innego od kogoś kto waży 110.

    co do szybkości jj i caina to nie kieruję się Twoją logiką a swoim doświadczeniem. kazdy otrzymuje pewne warunki fizyczne. i kazdy moze je sztucznie zmienic. Cain też nie chodzi na codzień z wagą jaką wnosi do ringu. Jednak to co go odróżnia od jj, to że dostał swoją dynamikę przy wadze jaką naturalnie posiada, zreszta tak jak i jj, jeden i drugi zrzuca do 10 kg przed walką, z tym że jeśli popatrzymy na HW, to do walki, Cain zrzuca i nabiera formy, co daje mu jeszcze lepszą wydolność i większą szybkość. JJ do HW nie będzie zrzucał wagi, więc jak myślisz, w jaki sposób będzie chciał polepszyc swoja kondycję??? Napisz mi to bym zrozumiał tą logikę.

    Jones jest freakiem, czy to Ci się podoba czy nie. W wadze ciężkiej jego talent mu nie pomoże, gdyż pokona go własny organizm, który nie podoła. Jonest jest wielkim gościem, ale jest naturalnie chudy.

    Prostym przykładem jest Adamek, który również twierdził, że waga ciężka jest jego naturalną wagą i że nie straci na szybkości. Niestety, natury nie oszukasz.

    przykłady z plecakiem były po to by nie pisać epopei, a w prosty sposób zobrazować pewne tendencje. Jednak Ty widzę potraktowałeś je dosłownie.

    No widzisz, DC z taaaakim brzuchem… :/ az dziw bierze, że nie chce się go pozbyć i walczyć w LHW… no ciekawe, skąd mu się to wzięło.

    Fedor kolejny brzuchaty, dziwne… skąd im się to bierze. Nelson, no nie wierzę… sami brzuchaci, a jednak wyprzedzają tych wszystkich kolesi z sześciopakami.

    ale w jednym masz rację. walka na słowa niczego nie zmieni.
    Pozostanie nam poczekać, aż JJ przestanie zrzucać z takimi męczarniami wagę do walki, wejdzie do HW, i pozamiata maty najpierw Cainem, potem JDS, później może Werdumem i Reemem, tylko jakoś nie jestem sobie w stanie tego wyobrazić, ale najwyraźniej nie mam aż tak bujnej wyobraźni

  22. Miedziak

    27 maja 2013 at 22:41

    Biorąc pod uwagę ścinanie wagi w tym przypadku to różnica w teoretycznym lowkingu wynosi 100, a 110 kg. Przy przekroczeniu tej magicznej granicy nie jest to już tak kolosalna różnica jak w przypadku chociażby 80 i 90 kg.

    Przejście Jonesa do HW byłoby ciekawe jedynie ze względu na perspektywę walki z JDSem i Cainem. To dwaj zawodnicy na tyle fenomenalni fizycznie, że mogą nie dać się zdominować Bonesowi – jako jedyni mają w miarę wysokie szanse na wygraną.

    Poza tym nie wiem co ma do Jonesa przypadek Adamka – porównanie całkowicie do niczego, tutaj absolutnie nic do siebie nie pasuje.

    Cormier lata w ciężkiej z brzuchem, bo w jego przypadku ścinanie do LHW to spore zagrożenie dla zdrowia – już pod koniec kariery zapaśniczej miał problem z nerkami przy mocnym zbijaniu wagi.

    Ciężko lubisz Jonesa, ale nie da się ukryć, że ten zawodnik jest największym fenomenem, jaki do tej pory pokazał się w MMA. Wielki zasięg ramion, zjawiskowa dynamika i spore umiejętności techniczne – Jones o ile sam siebie nie zniszczy będzie największym zawodnikiem w historii MMA.

  23. kaczka41

    28 maja 2013 at 07:16

    Porównanie JJ do Adamka…. o.O ;-)

    W sumie niech już zmieni te kategorie wagowe i wszystko sie wyjaśni. U Ruskich Bąs na seminariach pokazuje jakieś swoje techniki z kosmosu. Kierwa, jakieś Supermany ala krzyżak, obrotowe ciosy łokciem po markowaniu próby obalenia za jedną nogę i inne. Kto wie, czego jeszcze nie pokazał… :-))))))
    Jeśli jeszcze podszkoli trochę bjj oraz wyprowadzanie kombinacji ciosów – pozamiata kimkolwiek, gdziekolwiek ;-)

    Pozdro!

  24. kaczka41

    28 maja 2013 at 07:19

    Widze Naiver, że jeszcze cenzury nie dopracowałeś – efekt powyższy tekst na czerwono i podkreślony w związku z użytym przez mnie wulgaryzmem ;-)

  25. naiver

    28 maja 2013 at 08:20

    Kaczorze, po prostu dodałeś znak rozpoczynający odnośnik (nie wiem po co?) w html i stąd podkreślenie.

  26. Slipmych

    28 maja 2013 at 15:50

    Lucas – Kończę tą jałową dyskusję. JJ planuje po walce z Maulerem przejść do wagi ciężkiej i zobaczymy, czy porównywanie go z Adamkiem to dobry argument.

    Ps. Kompletnie nie zrozumiałeś co miałem na myśli pisząc o „brzuchu” Cormiera, zresztą jak większości z tego co napisałem

  27. Fresh

    1 czerwca 2013 at 23:58

    Jones powinien zostać tam gdzie jest i na lata zdominować swoją kategorie. Idąc do HW wkracza na nieznany mu grunt gdzie walki często kończą się po jednym mocnym ciosie. Mam wrażenie ze nie będzie mu lekko z mocniejszym fizycznie rywalami na których jego ciosy nie będę robiły już takiego wrażenia jak na mniejszych zawodnikach.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply