Typowanie UFC on FOX 26 – Lawler vs. RDA


Typowanie gali UFC on FOX 26 – Lawler vs. RDA, na której do akcji powróci też Jan Błachowicz, mierząc się z Jaredem Cannonierem.

Transmisja z gali rozpocznie się w sobotę o godzinie 22:30 czasu polskiego.

Przypominam, że poszczególne ikony przy przewidywanych rezultatach walk w lekkim uproszczeniu oznaczają:

IkonaOpis
Tylko kataklizm mógłby sprawić, że mój faworyt przegra.
Jestem przekonany do swojego typu, ale nie skreślam całkowicie jego rywala, bo ma narzędzia, by zwyciężyć – choć szanse na to są niewielkie.
Zawodnik, na którego postawiłem powinien to bez większych problemów wygrać, choć jego rywal może stawić spory opór, który może zaprowadzić go nawet do zwycięstwa.
Nie jestem przekonany, bliżej mi, rzecz jasna, do zawodnika, na którego postawiłem, ale jego oponent ma umiejętności, by to wygrać.
Absolutnie nie będę zdziwiony, jeśli wytypowany przeze mnie zawodnik polegnie z kretesem, szalenie wyrównana walka, może pójść w dwie strony.

Poniżej analizy starcia Błachowicza z Cannonierem oraz wszystkich walk karty głównej.




205 lbs: Jan Błachowicz (20-7) vs. Jared Cannonier (7-2)

Kursy bukmacherskie: Jan Błachowicz vs. Jared Cannonier 2.50 – 1.59

Bartłomiej Stachura: Nie będę ukrywał, że w pojedynku Jana Błachowicza z Jaredem Cannonierem trudno wskazać faworyta – wbrew kursom bukmacherskim dość wyraźnie faworyzującym Amerykanina.

Na papierze bowiem Cannonier powinien mieć po swojej strony tylko – aż? – trzy główne atuty. Tj. boks, szybkość oraz kondycję. I absolutnie nie wykluczam scenariusza, w którym ten zestaw zapewni mu zwycięstwo, bo nie drgnie mi powieka, jeśli po pierwszej wyrównanej rundzie – może nawet z przewagą Polaka? – od drugiej to Cannonier zacznie przejmować stery pojedynku w swoje ręce, będąc znacznie mobilniejszym i aktywniejszym pięściarsko. Niby bowiem Błachowicz od strony kondycyjnej w ostatniej potyczce wyglądał już znacznie lepiej, przekonując potem, że naprawił proces ścinania wagi, który wcześniej miał naruszać jego cardio, ale jednak wziął pojedynek w Winnipeg po ledwie 2-miesięcznej przerwie. Niby w przeszłości toczył już tak szybko walki, ale to był jednak inny poziom rywalizacji.

Z drugiej natomiast strony – nie zapominajmy, że Jan Błachowicz w stójce prezentował się lepiej od samego Alexandra Guastafssona!

Sierpem #51 – Błachowicz na tarczy, ale z głową uniesioną wysoko

A to właśnie na nogach walkę spróbuje za wszelką cenę utrzymać Jared Cannonier, który od strony zapaśniczej – i to kolejny element, który przemawia na korzyść Polaka – prezentuje się bardzo, bardzo przeciętnie. Sam prawdopodobnie nie spróbuje obalenia, co daje też Błachowiczowi spory komfort w wymianach stójkowych. Od strony defensywy zapaśniczej Amerykanin również wyraźnie nie domaga i jeśli nie poprawił mocno tego aspektu w MMA Lab, to absolutnie nie wykluczam, że cieszynianin będzie w stanie kłaść go na plecach. Błachowicz potrafi schodzić do jednej i do dwóch nóg, czasami pod ciosami, więc może być to element, który okaże się decydujący dla przebiegu pojedynku.

Owszem, o poddanie, porozbijanie czy nawet skontrolowanie Cannoniera z góry nie będzie łatwo, bo to zawodnik bardzo sprawny w obszarze defensywy parterowej, który potrafi też umiejętnie wracać na nogi, ale szlify BJJ Polaka oraz jego przewaga siłowa – Amerykanin to niewielki półciężki, który zamierza spróbować swoich sił w kategorii średniej – bardzo przydadzą mu się w walce na chwyty.

Biorąc jednak pod uwagę kondycję Cannoniera, która nawet za czasów, gdy nie trenował zawodowo tj. łączył treningi z inną pracą, wyglądała doskonale, uważam, że Błachowicz będzie musiał obalać, aby zwalniać tempo walki, łapać oddech. Gdy bowiem Amerykanin łapie wiatr w żagle, staje się naprawdę agresywny, świetnie korzystając szczególnie z kombinacji 1-2 i dobrze balansem ciała unikając uderzeń rywali.

Mam poważną zagwozdkę przy typie na tę walkę, ale ostatecznie ponownie – podobnie jak w starciu z Devinem Clarkiem – postawię na Jana Błachowicza, ufając że dzięki wszechstronniejszej stójce (kopnięcia!), przewagach gabarytowej, siłowej oraz zapaśniczej zdoła wygrać dwie pierwsze rundy, by przetrwać trzecią i ostatecznie odnieść drugie z rzędu zwycięstwo pod banderą amerykańskiego giganta.

Zwycięzca: Jan Błachowicz przez decyzję

205 lbs: Glover Teixeira (26-6) vs. Misha Cirkunov (13-3)

Kursy bukmacherskie: Glover Teixeira vs. Misha Cirkunov 2.35 – 1.65

Bartłomiej Stachura: Przyznam szczerze, że gdy zobaczyłem kursy bukmacherskie na tę walkę, odrobinę się zdziwiłem. Spodziewałem się, że to Glover Teixeira będzie faworytem, a tymczasem w ocenie bukmacherów i graczy to Misha Cirkunov ma większe szanse na zwycięstwo.

Owszem, organizm Brazylijczyka wydaje się już zdecydowanie bardziej wyeksplatowany niż ten Łotysza – że wspomnę choćby okrutne lanie, jakie zafundował mu ostatnio Alexander Gustafsson – ale czy doznał już tak wielkiego regresu, by przegrać z niedoświadczonym jeszcze mimo wszystko Cirkunovem?

Może i Łotysz ma odrobinę szybsze ręce, może jest odrobinę lepiej poukładany, ale to Teixeira uderza zdecydowanie mocniej, a i jeśli ostatnio Mauler – i Anthony Johnson wcześniej – nie skruszyli jego szczęki, powinien być w stanie zdzierżyć wszystkie ciosy Cirkunova. Ba, w każdej wymianie w półdystansie będzie prawdopodobnie o jedno celne uderzenie od ubicia lub choćby naruszenia nadal jednak chwilami mechanicznego na nogach rywala.

Także od strony kondycyjnej – pomimo walki na wyjeździe – spodziewam się przewagi po stronie Brazylijczyka, który przecież nawet w konfrontacji z Gustafssonem, w której inkasował multum ciosów, nie poddawał się w dalszych rundach, do końca szukając swoich szans.

Teixeira ma też niedoceniane zapasy, choć akurat o przewrócenie Cirkunova łatwo na pewno nie będzie – Łotysz to bowiem świetny judoka. Trudno wskazać, który z nich będzie miał przewagę w obszarze klinczersko-zapaśniczym, bo niby Łotysz ma wspomniane judo, ale Brazylijczyk poza solidnymi zapasami powinien mieć też po swojej stronie przewagę siłową, która w zwarciu może okazać się bardzo cenna.

Ostatecznie jestem daleki od skreślania Cirkunova – Teixeira już bowiem lepszy na pewno nie będzie, podczas gdy Łotysz nadal może co nieco poprawić – ale doświadczenie Brazylijczyka, jego ciężkie ręce, solidne zapasy i lepsza kondycja okażą się decydujące.

Zwycięzca: Glover Teixeira przez decyzję

170 lbs: Santiago Ponzinibbio (25-3) vs. Mike Perry (11-1)

Kursy bukmacherskie: Santiago Ponzinibbio vs. Mike Perry 1.57 – 2.55

Bartłomiej Stachura: Ważne dla układu sił w dywizji półśredniej argentyńsko-amerykańskie starcie zapowiada się doskonale, bo obaj zawodnicy nie z tych, którzy w swoich walkach korzystają z usług sędziów punktowych.

Santiago Ponzinibbio to świetnie poukładany, agresywny bokser, chętnie korzystający z ciosów prostych oraz dłuższych kombinacji. Jest jednak zawodnikiem, który nie błyszczy na początku swoich pojedynków, poświęcając ten czas na próby rozczytania rywali. W starciu z Mike’iem Perrym nawyk ten może go drogo kosztować, bo Amerykanin nieszczególnie kalkuluje, od początku próbując urwać rywalom głowę.

Rzecz jednak w tym, że Perry od strony technicznej – zarówno w ofensywie, jak i w defensywie – mocno kuleje. Nie korzysta z gardy, jego praca na nogach jest co najwyżej przeciętna, balans w zasadzie nie istnieje. Pod względem szlifów pięściarskich Argentyńczyk będzie miał nad nim zdecydowaną przewagę, szczególnie że lubuje się w korzystaniu z ciosów prostych.

Nie zapominajmy bowiem, że Mike Perry prezentował się boksersko gorzej nawet od Jake’a Ellenbergera – inkasując wiele lewych prostych i sporo lewych sierpów w kontrze. Niby bowiem Platinum nie jest jednak typem bezgłowego jeźdźca, który atakuje bez pomyślunku, ale mimo to często przedkłada jednak moc uderzeń ponad wszystko inne, co naraża go na kontry. Ba, jeśli w starciu z Ponzinibbio będzie tak chętnie korzystał z kopnięć na korpus po przekroku, jak czynił to w konfrontacji z Juggernautem, ryzyko zainkasowania kontry mocno wzrośnie.

Absolutnie jednak nie skreślam Amerykanina, bo jeśli Argentyńczyk przystanie na jego warunki gry – tj. nie będzie oddawał pola, wdając się w wymiany w półdystansie, jak najbardziej może skończyć ubity. W bliskiej odległości bowiem kwestie techniczne schodzą odrobinę na dalszy plan, co oczywiście jest w tej sytuacji korzystne dla Perry’ego. Jeśli zatem Ponzinibbio podejmie grę Amerykanina, drobny błąd ze strony jednego lub drugiego – by nie rzec: przypadek – może zaważyć o wyniku.

Jeśli jednak reprezentant ATT podejdzie do walki taktycznie, kąsając nacierającego rywala prostymi, a tempo podkręcając wyłącznie w precyzyjnie wybranych momentach, rozstrzela Platynowego na podobnej zasadzie, jak uczynił to swego czasu Alan Jouban. I taki też scenariusz prognozuję.

Zwycięzca: Santiago Ponzinibbio przez decyzję

145 lbs: Ricardo Lamas (18-5) vs. Josh Emmett (12-1)

Kursy bukmacherskie: Ricardo Lamas vs. Josh Emmett 1.36 – 3.40

Bartłomiej Stachura: Josh Emmett to solidny zawodnik, który ma ciągotki do walki z kontry, nieźle pracuje na nogach – dopóki starcza mu sił – dysponuje niezłymi zapasami i ciężkimi pięściami.

Ricardo Lamas ma jednak za sobą pełen obóz przygotowawczy i jest bez porównania bardziej doświadczonym fighterem, który bił się z najlepszymi na świecie. Dla Emmetta będzie to natomiast zdecydowanie największe wyzwanie w dotychczasowej karierze.

Co szczególnie istotne, Bully to piekielnie wszechstronny zawodnik, który potrafi rozstrzygać walki na nogach, gdzie dysponuje naprawdę srogimi lowkingami na wysokości łydki, w klinczu, gdzie potrafi terroryzować rywali, jeśli ma problemy w stójce, oraz w parterze, gdzie nieźle kontroluje, obija z góry i potrafi wyciągać poddania z kotłowanin. W konfrontacji z Emmettem będzie więc miał wiele opcji do wyboru – w zależności od tego, jak toczył będzie się pojedynek.

Warto pamiętać też, że dla Emmetta będzie to drugie ścinanie do 145 funtów – wcześniej walczył w kategorii lekkiej – w ciągu niespełna dwóch miesięcy – i nie spodziewam się, żeby takie tempo miało korzystne przełożenie na jego kondycję. Lamas tymczasem jest zawodnikiem, który pod względem wytrzymałości zawsze prezentuje wysoki poziom – nawet na dystansie pięciu rund.

Jeśli Bully nie zlekceważy Emmetta, nie powinien mieć większych problemów z wypunktowaniem go, mieszając fragmenty stójkowe z klinczerskimi i zapaśniczymi.

Zwycięzca: Ricardo Lamas przez decyzję

170 lbs: Robbie Lawler (28-11) vs. Rafael dos Anjos (27-9)

Kursy bukmacherskie: Robbie Lawler vs. Rafael dos Anjos 2.05 – 1.80

Bartłomiej Stachura: Piekielnie trudna do rozczytania walka, w której nie zdziwi mnie praktyczne żaden wynik – poza, rzecz jasna, poddaniem w wykonaniu Robbiego Lawlera.

Amerykanin będzie miał po swojej stronie bardzo wyraźną przewagę fizyczną oraz najprawdopodobniej siłową, która może mieć kapitalne znaczenie przy próbach zapaśniczych ze strony Brazylijczyka. Z jednej strony bowiem defensywa Lawlera przed obaleniami stoi na kapitalnym poziomie – ale z drugiej w ostatniej walce przewrócił go i długo trzymał na plecach Donald Cerrone, podczas gdy Rafael dos Anjos był w stanie przewrócić innego giganta od defensywnych zapasów, Tareca Saffiedine’a.

Na pewno niezwykle ciekawie zapowiadają się wymiany stójkowe, bo obaj zawodnicy lubią wywierać presję, polegając przede wszystkim na pięściach. To jednak RDA nieco częściej korzysta z kopnięć, głównie lowkingów i middlekicków, a także powinien mieć po swojej stronie przewagę szybkościową. W każdej jednak wymianie będzie prawdopodobnie o jeden celny cios ze strony Amerykanina od wylądowania na deskach.

Kapitalne znaczenie dla przebiegu pojedynku może mieć kondycja obu zawodników, bo mimo wszystko nie spodziewam się, aby którykolwiek z nich zaczął walkę szczególnie ostro. Brazylijczyk znany jest jednak z utrzymywania wysokiego tempa walki oraz znacznie większej aktywności, podczas gdy Lawler nie raz, nie dwa zastyga na długie minuty – czy to konserwując energię, czy też zbierając „dane” na temat swojego rywala. Właśnie… Amerykanin jak mało kto potrafi dostosowywać się do przebiegu walki, odpowiednio zmieniając swoją taktykę, nastawienie czy arsenał techniczny, jaki zaprzęga do działania, aby uszkodzić czy ubić rywali. Nawet zatem jeśli nie będzie mu szło w początkowych fragmentach walki, nie sposób wykluczać, że w dalszych rozczyta i znokautuje dos Anjosa.

Patrząc natomiast na starcie z nieco dalszej perspektywy, trudno nie dostrzec symptomów wskazujących na powolny regres Robbiego Lawlera. Rok po nokaucie z rąk Tyrona Woodleya, w walce w której wyglądał fatalnie, dał przeciętny co najwyżej pojedynek z Donaldem Cerrone, który mógł jak najbardziej przegrać na punkty. Owszem, w pierwszej rundzie włożył sporo sił w próbę skończenia Kowboja – którego, przypomnijmy, dwa razy bez większych problemów pokonał RDA – ale i tak w jego poczynaniach dało się zauważyć sporo niezdecydowania. Warto mieć na uwadze, że Ruthless ma za sobą masę niesamowitych wojen, jakie stoczył w ostatnich latach – i niewykluczone, że zaczynają one odbijać się na jego dyspozycji.

Nawet nie drgnie mi powieka, jeśli Lawler znajdzie sposób na dobranie się dos Anjosowi do szczęki i zafunduje mu nokaut w jakiejś wymianie w półdystansie, ale mimo wszystko minimalnie skłaniam się w stronę wszechstronniejszego Brazylijczyka. Mieszając ciosy z potężnymi lowkingami, klinczem oraz zagrożeniem zapaśniczym, obniży aktywność Amerykanina, będąc w stanie narzucić mu swoje tempo walki – tj. wywierać presję. Ostatecznie albo skończy go uderzeniami, okrutnie wcześniej okopując mu wykroczną nogę – obaj walczą z odwrotnej pozycji – albo wygra na punkty.

Zwycięzca: Rafael dos Anjos przez (T)KO

PODSUMOWANIE

WalkaBartek S.
Lawler - RDA
2.05 - 1.80

RDA
Lamas - Emmett
1.30 - 3.30

Lamas
Perry - Ponzinibbio
2.50 - 1.59

Ponzinibbio
Teixeira - Cirkunov
2.40 - 1.67

Teixeira
Błachowicz -Cannonier
2.50 - 1.59

Błachowicz
Laprise - Bofando
1.65 - 2.35

Laprise
Stewart - Marquez
3.80 - 1.29

Stewart
Trujillo - Makdessi
1.59 - 2.50

Trujillo
Di Chirico - Bamgbose
1.77 - 2.10

Di Chirico
Silva - Mein
2.15 - 1.74

Mein
Roberts - Taleb
2.05 - 1.80

Taleb
Ostatnia gala7-6
Łącznie1051-580
Poprawne64,43 %

*****

RDA przed UFC on FOX 26: „Im dłużej będzie trwała walka, tym lepiej dla mnie”


Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *