„Te nokauty z K-1 namieszały ci tak w głowie, że nie wiesz już, na jaki kolor farbować włosy, kogo je*ać” – Jones i Adesanya w ostrych tanach

Jon Jones i Israel Adesanya przez kilka długich godzin nie szczędzili sobie mniej i bardziej wyszukanych uprzejmości na Twitterze.

Poniedziałkowy wieczór w MMA stał pod znakiem osrej wymiany medialnych razów pomiędzy byłym mistrzem kategorii półciężkiej UFC Jonem Jonesem i rozdającym karty w 185 funtach Israelem Adesanyą.

Obaj zawodnicy przez kilka bitych godzin skakali sobie do gardła za pośrednictwem Twittera. Narracja Amerykanina skupiała się głównie wokół walki i niechęci do tejże ze strony Nigeryjczyka. Ten natomiast nie zawsze fortunnie tłumaczył, dlaczego bić się z Bonesem teraz nie zamierza, ale… gdy dojdzie do walki, to nie będzie czego po Amerykaninie zbierać.

– Zawodnik i jego trener wymieniają moje nazwisko w wywiadach, ale odmawiając złożenia podpisu pod kontraktem – rozpoczął Jones. – Dziwkarskie zachowanie. Mówienie o zmarłej matce człowieka przez Internet, a potem szukanie walki z Jaredem Cannonierem.

– Izzy wraca do mnie w każdym wywiadzie co miesiąc. Ja mówię o nim tylko wtedy, gdy mu odpowiadam. Nie jest żadną tajemnicą, że chcę klaunowi złamać szyję. Dziwka chowa się za Internetem i swoim trenerem.

Jeden z fanów zasugerował, aby Jon Jones nie był taki pewny siebie, bo podobnie do walki z Israelem Adesanyą podchodził upokorzony przezeń Paulo Costa.

– Costa przegrał walkę w dniu, w którym podpisał kontrakt – odpowiedział Bones. – Został pokonany, zanm zaczęła się walka. Dzieciak stał tam na środku naprzeciwko kickboksera i popisywał się pod kamery. Nie porównuj mnie do kogoś, kto niczego nie osiągnął.

– Świetny występ Dominicka (Reyesa) ze mną to jedna z najlepszych rzeczy, jaka mogła mi się przytrafić. Mnóstwo ludzi straciło teraz czujność. Niech tak trwają.

– Nigdy nie zostałem znokautowany, ani nawet posłany na deski przez całą karierę. Przewrócę chłoptasia i coś mu połamię. Fakt.

Bones odpowiedział też na powtarzane regularnie przez obóz Nigeryjczyka słowa, wedle których jest on zazdrosny o sukcesy i sławę, jaką cieszy się teraz The Last Stylebender.

– Śmiech z tej całej zazdrości – odpowiedział Jones. – Mam więcej rekordowych osiągnięć, więcej pieniędzy, dwa domy i rodzinę, dobrze wyglądam, jestem wyższy i pochodzę z najwspanialszego kraju na świecie. O co miałbym być zazdrosny? I nawet nie próbuję się tutaj chwalić, poważnie pytam.

– Jestem sławny od czasu, gdy miałem 21 lat, więc kogo w ogóle interesuje, że gość jest teraz „gorący”. Wiecie, ilu „gorących” ludzi widziałem od czasu, gdy tu jestem? McGregor to jedyny zawodnik, który inspiruje mnie od strony biznesowej. Resztę po prostu szanuję jako sportowców.

– Gdybym chciał więcej uwagi, związałbym się z jakąś światową agencją, może kupił kilka Ferrari i przeprowadził się do Miami.

– Przestraszony i zagoniony w kąt. Nie da się stąd uciec. Został oficjalnie przejrzany i obnażony. Wolałby raczej wyjść do Jareda Cannoniera, byłego ciężkiego, który został znokautowany przez Dominicka Reyesa.




W końcu do monologu Jonesa włączył się Adesanya, odpowiadając na wyzwanie ze strony Jonesa.

– Zobaczmy, kiedy przestanie unikać zawodników wagi ciężkiej – napisał, odnosząc się do argumentu „a u was biją Murzynów”. – Ustaliłem swój plan na tę grę już na początku. Nikt mnie do niczego nie zmusi.

Nigeryjczyk nie omieszkał też dodać kilka zdjęć i nagrań.

– Co robisz, gdy Jon Jones morduje cię faktami? – odpowiedział mu Amerykanin. – Zaczynasz żarty z kokainy. Może to odciągnie fanów od tego, co tak naprawdę zostało powiedziane.

– Czy wy, głupki, w ogóle wiecie, jak działają kontrakty? – zwrócił się do nieprzychylnych mu w dużej mierze fanów Adesanya. – Niektórzy z was nigdy nie widzieli takiego na oczy. „Podpisz kontrakt!”.

– Zamiast wyzywania fanów może po prostu podpiszesz kontrakt – zripostował Jon. – Oszalałeś?

– Dlaczego nie wyjdziesz do walki z ciężkimi – odpisał Israel. – Przestraszony?

– Walka ze mną zmieniłaby jego życie – napisał Jones. – Prawdopodobnie podwoiłby swoją wartość. Woli jednak trzymać się swojego nieskazitelnego rekordu. Fakty.

– Jebać rekordy. Powinieneś to wiedzieć. Ile kryminalnych rekordów ustanowiłeś? Ile razy straciłeś pas?

– Lol, a jaki to ma związek z naszą walką? Po prostu jeszcze więcej tematów zastępczych.

– Fakt jest taki, że mógłbyś nawet nie wyjść do takiej walki – Israel podał kolejny powód, dla którego bić się z Jonesem nie zamierza. – Sam się sabotujesz, bo nienawidzisz siebie.

– Naprawdę nie byłeś w stanie wymyślić niczego innego? – dopytał Jones.

– Nie, mam więcej w nagraniu – Nigeryjczyk wcielił się w rolę psychologa. – Nienawidzisz siebie. Chciałbyś się uwolnić. Zamknąłeś się jednak w pyszałkowatym kłamstwie, w którym żyjesz. Ja natomiast mogę być wolny, robiąc, co zechcę, nie mając żadnych oczekiwań. A ty jesteś wściekły, bo tak nie mozesz. Modlę się za ciebie.

– Byłeś na moim miejscu – kontynuował Adesanya. – Wiesz, że staję się mocniejszy z każdą walką i nabieram prawdziwego rozpędu. Uspokój się więc i czekaj, jeśli chcesz. Oberwiesz! Widziałem cię na żywo w walce z Thiago (Santosem). Jesteś taki powolny, taki zużyty.

– Ja natomiast widziałem twoją walkę z Kelvinem Gastelumem i moim ziomkiem z Brazylii, który cię wyjaśnił.

– Widziałem też twoją walkę z Dominickiem Reyesem. Jesteś zużyty, Jonathanie. Mam już ustalony zestaw uderzeń na ciebie. Możesz spróbować zapasów. Zobaczysz, jak odrzucam nogi i wbijam ci jaja w tył głowy, podczas gdy ty całujesz deski oktagonu.

– Twoja stójka wygląda tak, jakbyś losowo uderzał w przyciski – kontynuował Izzy. – Nie masz pojęcia, co mogę ci zrobić w parterze.

– I znowu zaczynasz z tym dziwnym gównem, zawsze tak jest z tobą – napisał Jones. – Przestań zawstydzać w ten sposób swojego ojca.

– Ty już swojego zawstydziłeś wystarczająco mocno. Mamę też.

– Zostałbyś przewrócony i byłoby po walce. Fakty.

– Te wszystkie nokaut z K-1 namieszały ci w głowie – napisał Jones. – Nie wiesz już, na jaki kolor pofarbować włosy, kogo jebać, jaki kraj reprezentujesz, czy opierać swoje życie na kreskówkach czy nie.

– Pojawił się McGregor i spowodował, że Irlandia wygląda jak królestwo. Ty przybyłeś i spowodowałeś, że mężczyźni z Afryki wyglądają na miękkich. Wypierdalaj.



– Nokauty? – pospieszył z ripostą Adesanya. – Dopadło cię już najwyraźniej CTE z powodu tych wszystkich wypadków drogowych. Twoje życie to kłamstwo. Nie znasz Boga.

– Znajdź jakiekolwiek prawdziwe zdjęcie, na którym tak wyglądam – napisał Adesanya. – Nie znajdziesz, bo wyciągam wnioski z błędów, jakie popełniłem. Ty chuja wiesz o odkupieniu. Który to już raz? Do ośmiu razy sztuka?

– Właśnie obejrzałem raz jeszcze powyższe nagranie, analizując gościa – kontynuował Nigeryjczyk. – Całe nagranie to studium przypadku Jonathana i jego granicy odporności. Bones pęka dość łatwo. Uważa, że to Bóg go sprawdza. Nie znasz Boga, Jonathanie.

– Skoro tak mnie analizujesz całą noc, spróbuj znaleźć podobne zdjęcie ze mną – odpowiedział Jones.

Na tym wymiana ognia się nie skończyła, ale jeśli chodzi o konkrety, podzielił się nimi Israel Adesanya, wskazując dogodny dla siebie termin walki z Jonem Jonesem.

– Masz czas do lipca – napisał. – W międzyczasie zmierz się z jakimś prawdziwym ciężkim. Albo siedź i czekaj. Tak czy siak masz przejebane.




Wpis ten wielkiego zachwytu wśród fanów jednak nie wywołał… Presja ciążąca na Nigeryjczyku jest bowiem coraz większa. Dana White obwieścił kilka dni temu, że amerykańsko-nigeryjskie starcie trzeba zestawić, a i wśród najbardziej wpływowych dziennikarzy – z Arielem Helwanim na czele – panuje przekonanie, że grudzień to idealny moment na taki pojedynek.

Rzecz jednak w tym, że The Last Stylebender widzi temat inaczej.

Obstawiaj wszystkie walki UFC na PZBUK i odbierz cashback 200 PLN

*****

Marcin Tybura underdogiem – kursy bukmacherskie na UFC FN: Moraes vs. Sandhagen ujawnione

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply