PROMMAC 1 – i co dalej?

Pierwsza gala nowej polskiej organizacji Professional MMA Challenge jest już za nami. Jak wczorajsze wydarzenie rokuje na przyszłość?

Oczywiście, na to pytanie odpowiedź, być może już teraz, znają organizatorzy, którzy na podstawie liczby sprzedanych biletów mogą oszacować, jak finansowo zamknęła się gala. Zgodnie z wstępnymi informacjami hala zapełniona było w około 80%, co prawdopodobnie jest znacznie lepszym wynikiem niż najczarniejszy ze scenariuszy, którzy właściciele PROMMAC zakładali. Miejmy również nadzieję, że udział darmowych wejściówek w ogólnej liczbie fanów na widowni nie był zbyt duży.

Niewątpliwie jednak na dalsze losy organizacji wpływ będzie mieć także – a może przede wszystkim? – poziom oglądalności wczorajszego wydarzenia w TVN Turbo, który determinował będzie zakres i gotowość do prowadzenia dalszej współpracy przez stację telewizyjną.

Prezencja w TV

Jak całe wydarzenie prezentowało się od strony realizacji telewizyjnej? W mojej opinii było naprawdę dobrze, widać, że TVN Turbo wyciągnęło wnioski z pierwszej gali MMA-Attack i tym razem niemal wszystko dopięte było na ostatni guzik. Plansze przedstawiające zawodników czy też walki były zaprezentowane w efektownej, ale i czytelnej postaci, odrobinę przypominającej te z Bellatora, ale umówmy się, że porównywanie TVN Turbo do Spike TV to żadna ujma dla polskiej stacji – a wręcz przeciwnie! To, co często bywa zmorą polskich gal, czyli przejścia między komentatorami/studiem/konferansjerem tutaj wyglądało naprawdę dobrze – nikt nikomu nie wchodził w słowo.

Tylko kilka – i to drobnych – elementów w realizacji wydarzenia nie przypadło mi do gustu. Nie wspominając o tym, że na początku przy przedstawianiu zawodników pomieszano ich kolejność, wyświetlając flagi narodowe innych, to tradycyjnie kulała nieco praca kamer – żonglerka ujęciami i częste fundowanie telewidzowi tego, które wygląda efektownie kosztem tego, które dokładnie pokazuje sytuację w oktagonie, momentami irytowały.

Zbliżenia na twarz konferansjera Krzysztofa Skrzypka w ten sposób, że jego facjata wypełniała cały ekran, a on niemalże wdzierał się do pokoju oglądającego, przytłaczając go swoimi rozmiarami, również w mojej ocenie nie było najlepszym wyborem. Nie jestem także wielkim fanem barwy głosu Skrzypka i sposobu, w jaki próbuje obniżać głos w zapowiedziach – dla mnie zawsze wzorem klasy i elegancji pozostanie Jimmy Lennon Jr. – ale jako że to kwestia bardzo subiektywna, to nie będę się nad nią rozwodził ponad konieczność.

Chętnie pozbyłbym się także osobnych planszy informujących o numerze rundy, bo wybijały one z rytmu i człowiek marzył, żeby jak najszybciej zniknęły. Dlaczego zamiast nich nie wstawić jakiejś informacji na dolnym pasku albo w rogu ekranu?

W ostatecznych jednak rozrachunku pozytywne elementy realizacji zdecydowanie przeważają nad negatywnymi.

Sędziowanie

Nim przejdziemy do omówienia pojedynków, dwa słowa o sędziowaniu w klatce. O ile do sędziów punktowych trudno się doczepić, a ich werdykty odzwierciedlały moje odczucia po walkach, to większy problem stanowili ci, którzy pełnili rolę rozjemców w ośmiokątnej klatce.

Łukasz Bosacki to doświadczony ringowy i tym bardziej zaskakuje nawet nie fakt, że zbyt szybko podnosił walki do stójki, ale raczej to, że nie ostrzegał zawodników, iż zaraz to zrobi, nie zachęcał do większej aktywności w parterze. Uważam, że naprawdę dobrą praktyką jest przypominanie zawodnikom o aktywności, zamiast wyczekiwania na 2-3 sekundy braku aktywności i wykorzystywanie takiej sytuacji do podnoszenia walk. Oczywiście, jeśli Bosacki uprzedzał zawodników, że zaraz podniesie pojedynek, to zwracam honor – ale z perspektywy transmisji telewizyjnej nic takiego nie było widoczne.

Błyskawiczne przerwanie walki w wykonaniu Bosackiego, gdy na twarzy Mariusza Cieślińskiego pojawiła się krew, również nie miało wiele wspólnego ze zwyczajami panującymi w UFC, ale być może na galę przyjęte zostały jakieś inne wytyczne biorące pod uwagę, że oglądać ją może wrażliwy na krew fan TVN, więc…

Walki

Myślę, że przebieg pojedynków karty głównej nie do końca ułożył się tak, jak ze strategicznego punktu widzenia życzyłby sobie organizator. Porażki Damiana Milewskiego, Bartosza Fabińskiego i kreowanego na gwiazdę organizacji Mariusz Cieślińskiego utrudnią ich ewentualną promocję przed kolejnymi – daj, Boże! – galami PROMMAC. Zwycięstwa ułatwiłyby sprawę organizatorowi, choć… patrząc z perspektywy czysto finansowej – wszak taka dla właścicieli organizacji pozostaje kluczową! – porażki wytrącają też każdemu z tych zawodników oręż, za pomocą którego mogliby zwiększyć swoje oczekiwania płacowe w kolejnych potyczkach. Nie zmienia to jednak oceny, że organizatorzy prawdopodobnie woleliby wysupłać odrobinę więcej grosza z kieszeni, promując zwycięzców, niż zaoszczędzić, szukając innych zawodników lub odbudowując przegranych.

Tomasz Drwal nie miał większych problemów z pokonaniem 36-letniego, walczącego kategorię niżej i biorącego walkę z kilkudniowym wyprzedzeniem Delsona Heleno. Goryl oddał co prawda plecy w pewnym momencie, ale spokój, opanowanie i doświadczenie pozwoliły mu przetrwać próby zapięcia duszenia w wykonaniu Brazylijczyka, a gdy już ten ostatni znalazł się na plecach, kilka potężnych ciosów Polaka rozwiązało sprawę. Co dalej z Drwalem? Temat UFC póki co wydaje się nieaktualny – w tym znaczeniu, że Polak nie czuje żadnego ciśnienia na to, by powrócić za ocean. Prawdopodobnie dalej toczył będzie pojedynki w Polsce w niespiesznym tempie jednej, może dwóch walk na rok, jednocześnie rozwijając swoje pozostałe projekty.

Michał Kita nie miał najmniejszych problemów z rozprawieniem się z Mikiem Wesselem. Ubił Amerykanina mocnymi ciosami z góry w parterze, które odebrały mu jakąkolwiek ochotę do walki. Wessel okazał się o klasę słabszym zawodnikiem, bez wielkiego serca do walki, wobec czego trudno powiedzieć, gdzie naprawdę w hierarchii polskiej wagi ciężkiej znajduje się Masakra. W mojej opinii nie byłby na straconej pozycji w walce z żadnym zawodnikiem z czołówki – Damianem Grabowskim, Karolem Bedorfem i Marcinem Tyburą. Z którym z nich byłby faworytem, pozostaje osobną kwestią.

Mariusz Cieśliński został niemiłosiernie sponiewierany przez Martina Foudę i naprawdę trudno z niecierpliwością czekać na kolejną walkę Polaka. Pamiętajmy bowiem, że Fouda nie jest żadnym wybitnym zapaśnikiem i jak dotychczas preferował walkę w stójce – a mimo to rzucał naszym zawodnikiem jak szmacianą kukłą… Wydaje mi się, że trudno będzie znaleźć rywala dla Cieślińskiego, który z jednej strony będzie w jego zasięgu w pojedynku MMA, z drugiej – nie będzie kompletnym słabeuszem.

Bartosz Fabiński, którego kariera nabierała mocnego rozpędu, dobrał fatalny plan na walkę w konfrontacji z Wendresem Carlosem da Silvą, raz po raz klinczując i próbując obaleń. Gdy walka jakimś sposobem przenosiła się do parteru, dominacja Brazylijczyka nie podlegała dyskusji. Polak nie był w stanie dokonać żadnych zmian w swoim sposobie walki, nawet pomimo tego, że już w zasadzie po pierwszej rundzie wiadome było, że pokonanie Brazylijczyka przy tej taktyce będzie niesłychanie trudne. Da Silva po raz kolejny zaprezentował się naprawdę dobrze przed polską publicznością i nie wierzę, że nie zobaczymy go ponownie nad Wisłą – jest zbyt łakomym kąskiem dla rodzimych organizatorów, by przepuścili taką okazję.

Damian Milewski stoczył bardzo wyrównany bój z Tyago Moreirą, ale ostatecznie sędziowie punktowi zdecydowali – prawdopodobnie słusznie, choć żaden wynik tutaj by mnie nie zdziwił – o zwycięstwie Brazylijczyka. Polak w każdy niemal cios wkładał maksymalną siłę, co musiało kosztować go sporo energii, której wyraźnie zabrakło w ostatniej rundzie. Podobało mi się, w jaki sposób przeplatał lowkingi wysokimi kopnięciami i gdyby miał odrobinę więcej szczęścia, jeden z high kicków mógł sięgnąć szczęki jego rywala. Niestety, kompletnie nie rozumiem, jak Milewski – mierząc się z zawodnikiem dysponującym dużo lepszym zasięgiem ramion – mógł tak mocno wysuwać szczękę w kierunku Brazylijczyka, aż prosząc się o ciosy proste, które, rzeczywiście, nadlatywały. Jego pozycje na żurawia z głową zbliżoną maksymalnie w kierunku Brazylijczyka stanowiła prawdziwą zachętę dla tego ostatniego. Jeszcze zrozumiałbym tak wystawioną na ostrzał szczękę, gdyby Damian walczył świetnie z kontry – to uzasadniałoby prowokowanie rywala do ataków na wystawioną na ostrzał głowę.

Na karcie wstępnej bardzo cenne zwycięstwo zaliczyli Tomasz Kondraciuk, który rozbił Łukasza Klingera, oraz Jacek Czajczyński, który w ocenie sędziów wypunktował Szymona Bajora.

Co dalej?

Jeden z właścicieli organizacji PROMMAC Dalius Kubylis nie zdradził żadnych szczegółów na temat kolejnej gali. Ani nawet ogólników. Ba, nie wiemy, czy w ogóle się ona odbędzie. Organizatorzy czekają prawdopodobnie na informacje zwrotne od TVN Turbo – nie sądzę bowiem, by byli gotowi na kolejny event bez wsparcia telewizji. Jeśli zaczynasz z transmisją, to nie po to, by kolejne wydarzenie organizować bez stacji telewizyjnej. Zasada jednego kroku wstecz, by następnie zrobić dwa do przodu nie zawsze działa na rynku, na którym jedna nieudana gala może przesądzić o być albo nie być organizacji. Wkrótce pewnie dowiemy się więcej o dalszych planach PROMMAC. Miejmy nadzieję, że wczorajsza gala była pierwszą z wielu, którymi uraczy nas Professional MMA Challenge.

A jakie są Wasze odczucia po gali?

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

30 Comments

  1. puncher

    2 marca 2014 at 14:08

    Mariusz Cieśliński nie Łukasz :P

  2. Zlatan

    2 marca 2014 at 14:10

    Szybko Naiver zmieniaj tego Łukasza Cieślińskiego ! :)

    • naiver

      2 marca 2014 at 14:11

      Tak, zmienione, słysząc „Cieśliński”, zawsze dodaję „Łukasz”, bo z gościem przez wiele, wiele lat grałem w piłkę :P

  3. kokoszanek

    2 marca 2014 at 14:49

    Mi osobiście prowadzenie konferansjera się podobało. Obawiałem się również trochę o jakość komentarzu w TV, ale trzeba przyznać, że był co najmniej dobry. Zabrakło mi w TV walki „Tomaja” kosztem Fabińskiego bądź Milewskiego. Mam nadzieje, że PROMMAC

    • kokoszanek

      2 marca 2014 at 14:50

      Będzie kontynuował swoją działalność jak najdłużej.Ciekawią mnie wyniki oglądalność w TVN Turbo, mam nadzieję, że pojawią się takie dane.

  4. Pingback: GRIP NEWS - PROMMAC 1 – i co dalej?

  5. vaicavalo

    2 marca 2014 at 16:11

    „Zbliżenia na twarz konferansjera Krzysztofa Skrzypka w ten sposób, że jego facjata wypełniała cały ekran, a on niemalże wdzierał się do pokoju oglądającego, przytłaczając go swoimi rozmiarami, również w mojej ocenie nie było najlepszym wyborem.”

    Myślałem, że tylko mi to przeszkadzało ;) Ciesze się, że ktoś inny też to wychwycił.

  6. T9X

    2 marca 2014 at 17:00

    Gala w miarę dobra, ale ciekawe jak na oglądalność przełożył się czas trwania reklam. Ja odwykłem od tv i reklam i ciężko było mi to wytrzymać. Konferansjer wg mnie okropny. Komentatorzy… porażka. Nie wiem kim był „główny” komentator, ale gorzej wypadł tylko Mirosław Okniński gdy komentował UFC. Natomiast redaktor „największej strony o mma” był cicho, chociaż nie powinien. I ten ekspert ze studia, który wymieniał się z Marcinem Heldem…

    Wystarczy, bo wyjdę na hejtera;)

  7. Kapitan M

    2 marca 2014 at 19:14

    Jak na debiut bardzo dobrze to wypadło. Anonser w ogóle nie w moim stylu, ale w Polsce ciężko o lepszych. Marchliński dawał radę jako komentator, ale głównie barwą i modulowaniem głosem, bo wiedzę szczególnie techniczną ma kiepską. Marciniak jak zwykle lekko przymulony.

    Drwal na konferencji narzekał na sędziowanie, ale mam nadzieję, że to nie wstęp do odwoływania się od decyzji w walce Milewskiego ;) A Drwal ma w Prommaku dużo do powiedzenia jako główna gwiazda…

  8. Halny

    2 marca 2014 at 19:34

    Według zasad UFC stompy są zakazane.
    http://www.ufc.com/discover/sport/rules-and-regulations
    15. Fouls
    xviii Stomping a grounded opponent

    • naiver

      2 marca 2014 at 20:09

      Dzięki! Nie mam teraz możliwości obejrzenia powtórki, ale to kopnięcie Wendresa nie było trochę takim axe kickiem, w którym uderzał głównie piętą a nie całym ciałem?

      • Halny

        2 marca 2014 at 20:50

        Podesłałem Ci link z tą walką i sam określisz ;).

        • naiver

          2 marca 2014 at 20:56

          Dzięki, obejrzałem kilka razy i pomimo tego, że z tego ujęcia nie widać dokładnie, czy to rzeczywiście czysty stomp, to można chyba założyć, że sędzia Michalak widział to lepiej i był to 100% stomp, więc… posypuję głowę głowę popiołem. I pozwoliłem sobie ten fragment wykasować z tekstu, coby propagandy nie siać.

  9. Bolt

    2 marca 2014 at 19:37

    Anonser mi nie przeszkadzał, jedynie te najazdy. Kowalik komentował w mojej opinii dobrze, gorzej drugi komentator od haj kików na wątrobę. Realizacja bardzo dobra i liczę, że organizacja się utrzyma.

  10. mmammag

    2 marca 2014 at 19:48

    Emocje opadły, więc czas opisać swoje wrażenia.

    Na pewno nie podobało mi się otwarcie. Chyba wolałbym, aby wogóle ich nie było – szczególnie na PROMMACach i innych, podobnych tworach.

    Konferansjer – na otwarciu mówił za dużo, a przed samymi walkami – zbyt mało.

    Komentatorzy TJ i Marchliński – było poprawnie, nie obyło się bez błędów. Brakuje mi trochę (szczególnie u Marciniaka) wyczucia pewności w tym, o czym mówi… chodzi mi głównie o dodawanie „chyba” w kilku momentach.

    Gość w ringu oraz studio – pracownicy TVN słabo. Kowalik i Held robili różnicę, chociaż prowadzący nie ułatwiał sprawy.

    Realizacja telewizyjna – TVN Turbo ma jeszcze trochę do poprawienia.

    Walk z UC nie widziałem. Wyniki mnie nie zaskoczyły ani trochę. Szczególnie jestem ciekaw potyczki Czajczyńskiego oraz Kowalkowskiego, który trenuje w Mighty Bulls Gdynia.

    MC: Kita i Drwal zrobili swoje. zaskoczył mnie (negatywnie) Milewski. Czegoś mi wyraźnie brakło w jego walce, gdyż zapamiętałem go jako zawodnika robiącego po prostu lepsze wrażenie. Porażek Cieślińskiego czy Fabińskiego spodziewałem się.

    Ogólne wrażenie: gala zdecydowanie na plus. Jak większość kibiców, czekam na wyeliminowanie błędów i kolejną event organizacji PROMMAC.

  11. naiver

    2 marca 2014 at 20:36

    Co do komentatorów, to doskonale kojarzę głos Marchlińskiego z piłki nożnej i nie ukrywam, że jest jednym z moich ulubionych komentatorów, choć ni cholery nie wiedziałem, jakie ma nazwisko. Ogólnie, dobrze się go słucha, bo tak jak napisano wyżej, ma bardzo przyjemną dla ucha, przynajmniej mojego, barwę głosu i potrafi w niewymuszony sposób włożyć weń dużo emocji, niekoniecznie poprzez wydzieranie się. U Marciniaka słyszę postęp, zrezygnował z płotu, ale nadal nie uważam, by nadawał się do komentowania gal ze swoim beznamiętnym głosem – prowadzenie studia etc. – już bardziej.

    • maerkx

      2 marca 2014 at 22:34

      Płotu już nie było ale były inne kwiatki;) np.: „Nawet jest w stanie sam pić wodę” – odnośnie przeciwnika Milewskiego w przerwie między rundami, kiedy trzymał sam butelkę z wodą;)Oczywiście, błędy zdarzają się każdemu, ale kilka razy miałem możliwość słyszeć wyśmiewania się komentatora Marciniaka z innych, odnośnie nie umiejętności używania poprawnie języka polskiego i tym podobne. Dlatego cieszy mnie jak ludzie śmiejący się z wpadek innych, sami popełniają gafy.

      • naiver

        2 marca 2014 at 22:56

        Jestem daleko w tyle, jeśli chodzi o Szklane Szczęki, więc nie wiem, jak to teraz wygląda w kwestii drwin z innych :)

        • mmammag

          2 marca 2014 at 23:00

          Jest po staremu ;)

          • PAN EM

            4 marca 2014 at 08:19

            Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale czy TJ nie powiedział przypadkiem, że Stompy (nie na głowę) w UFC są legalne?

            Generalnie ja bardzo lubię słuchać Tj w SzSz. Jako komentator też się sprawdza moim zdaniem, choć wyczuwam, że jest odrobinę zestresowany, czego brak zupełnie przy audycjach Szczęki.

          • naiver

            4 marca 2014 at 17:16

            Tak powiedział.

  12. maerkx

    2 marca 2014 at 22:21

    Gala na pewno spełniła oczekiwania jeśli chodzi o oprawę, relację w TV, zestawienie walk – czyli wszystko co ma przyciągnąć kibica, który nie interesuje się MMA na co dzień. Osobiście nie patrzę na oprawę gal, a szczególnie nigdy nie zwracam uwagi na zapowiadającego walki, ale na tej gali za bardzo się wg mnie negatywnie wyróżniał.
    Odnośnie sędziego Bosackiego, to albo on jest takim słaby sędzią albo chciał pomagać Cieślińskiemu. Za to pozytywne zaskoczeni jeśli chodzi o sędziów punktowych. Na gali KSW, Milewski by wygrał tę walkę.

  13. dssport

    2 marca 2014 at 22:29

    Co do gali
    na –
    1. oprawa gali, szczegolnie przedstawianie zawodnikow. Nie mam pojecia po co organizacje to robia. Jeszcze KSW robiace show moge zrozumiec ale reszta gal?
    2. za szybkie podnoszenie do stojki. Zgadzam sie z ostrzezeniami i cala reszta w twoim tekscie
    3. jeden sedzia pkt wydaje mi sie, ze mocno stroniczo sedziowal. Ale dowiem sie tego jak beda udostepnione karty sedziowskie
    4. walka Cieslinskiego to byl zart.

    na +
    1. to co najwazniejsze czyli strona sportowa. Po za 1 walka wszystkie ogladalo sie dobrze. Moze rywal kity nie zachwycil.
    2. nie bylo oszustw z decyzjami (2 sedziow dawalo dobra pkt)
    3. komentatorzy

    co do promocji wedlug mnie zarowno trailer i odliczanie bylo poprostu slabe.

    Czekam na kolejne gale i poprawe slabszych pkt. Ogolnie jak na 1 gale bylo dobrze ale na pudle organizacji polskich za szybko nie maja co liczyc.

    • naiver

      2 marca 2014 at 22:52

      Naprawdę nie podobało Ci się „Odliczanie”? Co konkretnie? Nie wiem, czy spełniło to swoją rolę, zachęcając ludzi do wykupienia biletów, ale dla mnie cała realizacja + wypowiedzi zawodników były naprawdę dobre.

      • dssport

        2 marca 2014 at 23:04

        zaznaczam, ze ogladalem 1 czesc i po niej nie mialem ochoty na 2. Realizacja jak najbardziej na plus. Nie podobalo mi sie juz pierwsza wypowiedz drwala w sensie z ta hemoglobina do momentu wyjasnienia po co biega o tej godzinie po czym juz bylem troche negatywnie nastawiony. Pozniej scena z corka Cieslinskiego. Pewnie jakby jeszcze raz obejrzal to bym wylapal co jeszcze mi sie nie podobalo.

        • dssport

          2 marca 2014 at 23:14

          nie da soe edytowac to dodam jeszcze, ze pierwsze wrazenie dla mnie jest dosc wazne i tez dlatego moglem odebrac tak reszte odliczania. Przypomnialem sobie, ze 1 kwestia narratora teez mi nie podeszla.

          Pytanie o 2 runda Carlosa z Fabinskim nie powinno byc wedlug was 10-8?

  14. dssport

    4 marca 2014 at 12:53

    tak jak myslalem jeden sedzia a dokladnie Motylewski strasznie stronniczo sedziowal

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply