„Nigdy nie weźmie tej walki” – Sean O’Malley przekonany, że znokautowałby Cody’ego Garbrandta

Sean O’Malley zabrał głos na temat potencjalnej konfrontacji z byłym mistrzem kategorii koguciej Codym Garbrandtem.

Sean O’Malley potwierdził w sobotę nie lada talent, efektownie nokautując w ramach gali UFC 250 w Las Vegas doświadczonego Eddiego Winelanda.

Sugar naruszył rywala obrotowym kopnięciem, kończąc zawody ślicznym krosem, po którym odwrócił się, spokojnie się oddalając – niczym Mark Hunt za swoich najlepszych lat.

– Gdy znokautowałeś tylu gości, ilu znokautowałem ja, wiesz, gdy ktoś jest znokautowany – powiedział O’Malley w rozmowie z ESPN.com. – Tak samo jak Mark Hunt. Wie, że gość jest znokautowany. Gdy trafiasz, wiesz, że jest po wszystkim.

– Po wszystkim Eddie zapytał mnie: stary, czym ty mnie trafiłeś? Nokautujące uderzenia to te, których ludzie nie widzą. I w tym jestem dobry. Rozpraszasz uwagę i wyprowadzasz cios. Nie wkładam ręki do prawej kieszeni, jeszcze uginając nogi, licząc, że trafię prawą bombą, jak czynią to niektórzy kolesie. Ustawiam sobie uderzenia i nokautuję gości. Precyzja i technika.




O którym zawodniku wyprowadzającym uderzenie z prawej kieszeni mówi Sean O’Malley? Najprawdopodobniej o Codym Garbrandtcie, który podczas tej samej gali brutalnie znokautował tego rodzaju uderzeniem Raphaela Assuncao.

Po gali No Love stanowczo zaprotestował przeciwko porównywaniu go do Seana O’Malleya, przypominając, że gdy miał 25 lat – tyle ma obecnie Sugar – był już mistrzem świata. Przyznał natomiast, że podoba mu się jego styl, w nieszczególnie zawoalowany sposób dając jednak do zrozumienia, że póki co walka z O’Malleyem nie leży w kręgu jego zainteresowań.

Okazuje się natomiast, że Sugar podchodzi do tematu zupełnie inaczej. Z nieskrywaną przyjemnością wyszedłby do Cody’ego Garbrandta, choć widzi jeden problem…



– Nie ma opcji, żeby wziął tę walkę! – powiedział bez cienia wątpliwości. – Nie ma takiej opcji, żeby ją zaakceptował. To dla niego przegrana-przegrana. Po pierwsze, prawdopodobnie skończyłby tak znokautowany, a po drugie – walczyłby z kimś, kto ma wokół siebie dużo szumu. I jeśli jednak by mnie pokonał, ludzie szybko stwierdziliby, że to był jego obowiązek. Dla niego jest to więc – przegrana-przegrana. Jestem pewien, że unikną tej walki.

Gdyby jednak jakimś cudem pojawiła się możliwość walki z byłym mistrzem, Sean O’Malley nie zawahałby się ani chwili.

– Na 100% bym ją wziął – zapewnił. – Czuję, że znokautowałbym Cody’ego. Oczywiście w sobotę wyglądał lepiej niż poprzednio. Był bardziej wyrachowany, spokojniejszy, wyglądał o wiele lepiej niż w tych trzech porażkach przez nokauty.

– Na pewno więc się poprawił. Prezentuje wysoki poziom. To bardzo, bardzo niebezpieczny rywal, bo każdy, kto wyprowadza bomby, jest niebezpieczny. Uważam jednak, że jestem wystarczająco wyrachowany, wystarczająco precyzyjny i posiadam odpowiednie umiejętności, aby go znokautować. Dla mnie to sytuacja win-win.




Rozpędzony serią czterech zwycięst w oktagonie Sean O’Malley przyznał jednak, że nie spodziewa się, aby zaproponowano mu starcie z Codym Garbrandtem. W charakterze potencjalnego rywala, z którym chętnie skrzyżowałby rękawice w kolejnym starciu, wskazał Marlona Verę, oceniając, że Ekwadorczyk powinien był wygrać ostatnią walkę z Songiem Yadongiem.

Cały wywiad poniżej:

Obstawiaj wszystkie walki UFC na PZBUK i odbierz cashback 200 PLN

*****

„Powinni byli zestawić tę walkę!” – Conor McGregor wyjaśnia przejście na emeryturę

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply