„Nie nauczysz się woli walki” – Chandler przekonany, że złamie Oliveirę, uniknie jego parteru

Michael Chandler zapowiedział, że walkę z Charlesem Oliveirą postara się utrzymać na nogach, wyjaśniając też, dlaczego sam jest trudny do poddania.

Zdemolowawszy w ubiegłym roku Daniela Hookera w swoim debiutanckim występie pod sztandarem UFC, były mistrz wagi lekkiej Bellatora Michael Chandler utorował sobie drogę do najważniejszej walki w życiu – bo w drodze do sobotniej konfrontacji z Charlesem Oliveirą, która zwieńczy galę UFC 262, kończąc też bezkrólewie w dywizji lekkiej, Amerykanin nie ukrywa, że to dla niego najważniejszy moment w sportowej karierze.

W licznych wywiadach w przed sobotnią galą Iron przyznał, że nie spodziewał się co prawda, iż tak szybko powalczy o tron wagi lekkiej – oceniał, że będzie na to potrzebował 2-3 zwycięstw – ale jest też daleki od szat rozrywania. Zawsze powtarzał, że przechodzi do UFC, aby walczyć o najwyższe laury z najmocniejszymi lekkimi na świecie i żadne pojedynki na przetarcie go nie interesują.




Amerykanin nie szczędzi też komplementów swojemu sobotniemu rywalowi, szczególnie pod kątem jego umiejętności parterowych.

– Bardzo się rozwinął, także stójkowo – powiedział w rozmowie z ESPN.com. – Uważam, że w parterze to najgroźniejszy zawodnik na świecie. Nie chodzi tylko o to, że ma najwięcej poddań w historii UFC, ale o jego przebogaty arsenał w parterze, którym potrafi kończyć tam walki w dowolnym momencie.




– Musisz być niepoważny, jeśli sądzisz, że nie jesteś w gigantycznym niebezpieczeństwie, gdy tylko znajdziesz się na wyciągnięcie ręki od Charlesa Oliveiry. Złapie cię, ciśnie o deski i poskłada jakąś niesamowitą techniką.

– I to mnie właśnie ekscytuje, to mnie przeraża, to wzmaga moją czujność. Dlatego wyjdę tam w sobotni wieczór w szczytowej formie. Wierzę, że przygotowaliśmy fantastyczny plan na walkę, aby sięgnąć po status najlepszego lekkiego na świecie.

– Jednak skłamałbym, gdybym nie przyznał, że ta walka trochę mnie przeraża i ekscytuje zarazem.

Chandler posiada zapaśnicze korzenie, ale nie ukrywa, że w starciu z Brazylijczykiem zamierza walczyć przede wszystkim w płaszczyźnie kickbokserskiej, wierząc, że będzie rozdawał w niej karty.

– Myślę, że wraz z pierwszym uderzeniem, które dosięgnie Cahrlesa Oliveirę – i nie ma znaczenia, czy trafi na korpus, w ramię czy w głowę – zda sobie sprawę, że stoi naprzeciwko niego inny rodzaj zawodnika – stwierdził Amerykanin.

– Kevin Lee jest znany ze swoich rąk, ale nie jest nawet blisko mnie pod kątem szybkości i mocy w uderzeniach. Tony Ferguson? Pod względem stójkowym nie wnosi wiele. Uważam, że nie tylko w tej ostatniej serii ośmiu zwycięstw, jaką ma na koncie, ale też w całej karierze Charles nigdy nie walczył z rywalem, który ma taką szybkość i moc jak jak.



– Jeśli jednak walka trafi do parteru… Trenuję z Gilbertem Burnsem, Herbertem Burnsem, Vagnerem Rochą. Trenuję z czarnymi pasami naprawdę wysokiej klasy. Walczyłem też z mocnymi zawodnikami BJJ, gośćmi, którzy mają ponad dwadzieścia zwycięstw przez poddania. Gośćmi, którzy składali innych naprawdę szybko.

– Mam talent i pewnego rodzaju szósty zmysł do unikania poddań. Krótka szyja, krótkie ramiona, krótkie kończyny. Pewny siebie, silny zawodnik o zapaśniczej bazie. Styl zapaśniczy.

– Nawet więc jeśli będę musiał go obalić albo dojdzie do jakiegoś szalonego kotła, potknę się, czy zostanę przewrócony przy siatce, chwytam jego przeguby i wracam na nogi. A tam będę go nadal karcił.

– Mocno trenowałem jiu-jitsu, bo Charles jest tam naprawdę dobry – dodał w rozmowie z Combate. – To może być nawet najgroźniejszy rywal, z jakim mierzyłem się w karierze. Nie chodzi tylko o liczbę poddań. Nie jest tajemnicą, że jeśli dasz mu rękę, nogę albo skończysz w trójkącie, to albo idziesz spać, albo klepiesz. Mam jednak zapaśnicze korzenie i potrafię być bardzo zwarty. Nie zostawię mu szyi.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 2230 PLN

Amerykanin widzi swoją przewagę nie tylko w obszarze stójkowym, ale też pod kątem mentalności. Wielokrotnie powtarzał, że Charles Oliveira miał w przeszłości walki, w których w pewnym momencie – gdy sytuacja zaczynała wymykać mu się spod kontroli – odpuszczał, łamał się.

– Wydaje mi się, że Charles mocno się rozwinął od czasu, gdy widzieliśmy te występy – powiedział Michael, zapytany o te właśnie wypowiedzi. – Ale siedzi to w nim. Nie możesz nauczyć się woli walki. Masz to po prostu w swoim DNA. Możesz się poprawić w tym aspekcie, ale gdzieś jest ten punkt krytyczny. Wierzę, że ja go nie mam. Musielibyśmy zobaczyć, czy go mam, bo stoczyłem setki walk zapaśniczych i dwadzieścia siedem walk MMA i nie doszedłem do tego punktu – a toczyłem naprawdę ciężkie boje.




– Najlepsze w tym wszystkim jest więc to, że mogę po prostu włączyć tam piąty bieg, mocno na niego natrzeć. Fani w Houston będą zachwyceni. W końcu dojdzie do momentu, w którym zada sobie pytanie: „Czy nadal idę do przodu, czy jednak uznaję, że wystarczy mi, że walczyłem o pas, nie muszę być mistrzem?” W moim przypadku do takiego momentu nigdy nie dojdzie. Nie mogę się doczekać, żeby tam wejść i zabrać się za niego.

Jak zatem widzi sobotni pojedynek?

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 2230 PLN

– Spodziewam się nokautu w pierwszej bądź drugiej rundzie, ale ludzie niech się lepiej przygotują na 25-minutową wojnę – powiedział Chandler. – Gdy wychodzisz do kogoś takiego jak Cahrles, może czekać cię najgorsze 25 minut w twoim życiu. Jest niepokonany od ośmiu walk. To jego okazja, aby się pokazać. Zobaczymy więc jego najlepszą wersję. Nie będzie to łatwe, ale wierzę, że wygram.

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

*****

Czeski artysta chaosu – jak daleko zajdzie Jiri Prochazka?

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply