„Nie ekscytuje mnie” – Miocic nie chce rewanżu z Ngannou, Kameruńczyk reaguje

Mistrz kategorii ciężkiej UFC Stipe Miocic nie jest zainteresowany rewanżowym starciem z Francisem Ngannou.

Obroniwszy kilka tygodni temu tytuł mistrzowski kategorii ciężkiej w trylogii z Danielem Cormierem, Stipe Miocic zapowiadał, że nie robi mu żadnej różnicy, kto będzie jego kolejnym rywalem.

Narrację tę powtórzył kilka dni temu, przyznając, że jest w pełni otwarty na drugie starcie z niekwestionowanym – przynajmniej pod kątem dokonań sportowych – liderem w rajdzie po złoto Francisem Ngannou, który może pochwalić się serią czterech zwycięstw przez nokauty w pierwszych rundach.

– Z całą pewnością zapracował na powrót do mistrzowskiej walki – powiedział Miocic w rozmowie z ESPN.com. – Ngannou na pewno pokazał wiele poprawy od czasu naszej pierwszej walki. Nokautuje wszystkich w pierwszej rundzie. Jest na fali.




Na tym jednak nie koniec, bo zapytany o potencjalne starcie z przenoszącym się do wagi ciężkiej Jonem Jonesem – niewątpliwie znacznie bardziej kasowe niż rewanżowa potyczka z kameruńskim Predatorem – Stipe Miocic dał UFC wolną rękę.

– Wyjdę do dowolnego rywala – stwierdził. – Nie rzucam wyzwań. Kogokolwiek przede mną postawią, z tym będę walczył. Taka jest moja praca. Na to się pisałem. On, Ngannou czy ktokolwiek inny – jestem gotowy.

Tymczasem dziś na mieście zupełnie inne są już treście. Podczas krótkiej sesji pytań i odpowiedzi, jaką zorganizował w czwartek, zapytany o to, która walka byłaby dla niego trudniejsza – z Ngannou czy z Jonesem – Miocic stwierdził, że rewanż jednak nieszczególnie go interesuje.

– Walka z Francisem mnie nie ekscytuje – napisał. – Przez 25 minut pokazałem już kliniczną pracą, jak go pokonać. Chcę nowych wyzwań! Marzy mi się boks.



Czy mistrz zdał sobie sprawę, iż wyrażając pełną gotowość na dowolnego rywala, nie poprawia swojej pozycji negocjacyjnej? Czy może poczuł, że potencjalne starcie z Bonesem przyniosłoby mu znacznie więcej pieniędzy, stąd rezerwa względem rewanżu z Franciszkiem? Nie wiadomo.

Wiadomo natomiast, że Dana White od kilku dobrych tygodni jak mantrę powtarza, że to Francis Ngannou – a nie Jon Jones – jest pretendentem numer jeden do walki ze Stipe Miociciem.




Kameruńczykowi przytoczone wyżej słowa Amerykanina nie umknęły. Szybko na nie zareagował, publikując poniższy wpis w mediach społecznościowych.

– Czy to twój sposób na to, aby mnie uniknąć?

Obstawiaj wszystkie walki UFC na PZBUK i odbierz cashback 200 PLN

*****

„Śmieci jednego są skarbem dla drugiego” – Jones reaguje na mistrzowski status walki Błachowicz vs. Reyes

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

1 Comment

  1. silas

    28 sierpnia 2020 at 18:22

    Zaczyna się pajacerka Miocica. Jaki boks, kto go tam puści? White nigdy nie wystawi swojego mistrza na ośmieszenie, chyba że wiązałby się z tym ogromna kasa, jak w przypadku McGregora, ale wiemy, że Stipe takiej nie generuje.

    Niech odpocznie po walce z Cormierem, podładuje baterie i ma być rewanż z Ngannou.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply