UFC

Luke Rockhold: „Mam wiele narzędzi, które sprawiłyby mu problem”

Luke Rockhold opowiada o potencjalnych walkach z Michaelem Bispingiem oraz Alexandrem Gustafssonem, wskazując też swoje największe atuty w możliwym ze Szwedem.

Po nieudanej walce z Yoelem Romero podczas lutowej gali UFC 221 były mistrz kategorii średniej Luke Rockhold obwieścił, że ma dość katorżniczego ścinania wagi i przenosi się do kategorii półciężkiej.

Szybko pojawiły się co prawda spekulacja na temat potencjalnej trylogii Amerykanina z Michaelem Bispingiem, na okoliczność której ten pierwszy zresztą stwierdził, że raz jeszcze mógłby zejść do 185 funtów, ale wygląda na to, że sprawa jest już nieaktualna.

To już w zasadzie przesądzone, że idę wyżej.

– powiedział Rockhold w rozmowie z Submission Radio.

Bisping nie chce tej walki. Nigdy jej nie chciał. Wie, jak to ostatnio wyglądało, więc będzie trochę szczekał, opowiadał o tym, próbował budować ją w podcaście, zyskiwać sobie przychylność, ale tak naprawdę jest przerażony tym starciem. UFC próbowało do tego doprowadzić, ale on cały czas coś wymyśla – UFC nadal chce tej walki, ale nie mają wątpliwości, że do niej nie dojdzie. Powiedzieli mi więc, żeby zostawić to i iść przed siebie.

Temat jest więc już zamknięty. Patrzę przed siebie i zamierzam wykorzystać szansę, jaka pojawia się w kategorii półciężkiej.

W 205 funtach do walki z Luke’iem Rockholdem garnie się od dłuższego już czasu Alexander Gustafsson, który wobec nieobecności sposobiącego się do lipcowej walki ze Stipe Miocicem Daniela Coriera nie ukrywa, że chce też, aby na jej szali znalazł się tymczasowy pas mistrzowski.

Uważam, że półciężcy nie są tak dobrzy technicznie.

– powiedział Rockhold.

Alexander jest jednak gościem, który wyraźnie wyróżnia się na tle reszty. Większość tych gości jednak… To nie jest głęboka dywizja. Alexander zawsze stanowił duże wyzwanie w tej dywizji i to mogę mu oddać. Mówiąc, że ta dywizja jest łatwa, nie miałem tak naprawdę na myśli jego – tylko innych gości.

Jest duże zainteresowanie tym pojedynkiem. To gość, który zawsze był w czubie, przegrywał tylko z mistrzami. Jest na szczycie tej dywizji. Pokonuje jego i w zasadzie jesteś mistrzem. Jedyny problem w tym, że mistrzem jest teraz DC. Mam więc walczyć z Alexandrem Gustafssonem, podczas gdy DC bije się o pas kategorii ciężkiej? Nie zamierzam bić się z Gustafssonem o nic, a nie chcę też tworzyć dziwnej atmosfery z DC. Wydaje mi się więc, że wiele zależy od tego, jak potoczy się jego walka ze Stipe. Jeśli DC nie wróci, jasne, będę walczył z Gustafssonem. Jeśli jednak DC już nie wróci, a ja pokonam Gustafssona, to powinienem być, kurwa, mistrzem.

Jak natomiast widzi ewentualne starcie z Maulerem od strony stylistycznej?

Mam wiele narzędzi, które sprawiłyby mu problem. Jestem od niego o wiele silniejszy, gdy ważę więcej i mogę zmienić bieg walki na wiele różnych sposobów.

– powiedział Rockhold.

Nie wydaje mi się też, żeby Gustafsson był w stanie dorównać mi w parterze. Mogę powrócić do swojego stylu, w którym przenoszę walkę tam, gdzie goście nie czują się komfortowo – a teraz będę miał odpowiednią wagę, żeby to zrobić i dyktować tempo pojedynku. Ścinanie wagi odbiera mi część atutów w klatce. Mogę narzucić mocne tempo, mam lepsze zapasy, cięższe biodra, mam więcej mocy w pięściach i kopnięciach. Jest wiele obszarów, jakie mogę zaatakować w walce z Gustafssonem – ma wielkie ciało.

*****

Jan Błachowicz vs. Alexander Gustafsson II o pas – czy to możliwe?

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button