UFC

Justin Gaethje: „Chcę najstraszniejszego lekkiego, jaki jest dostępny!”

Najnowszy nabytek w kategorii lekkiej UFC, Justin Gaethje, nie zamierza kalkulować – chce już w debiucie stanąć do walki z najmocniejszym dostępnym rywalem.

O tym, że niepokonany mistrz kategorii lekkiej World Series of Fighting Justin Gaethje (17-0) jest o włos od podpisania kontraktu z UFC, informowaliśmy już kilka dni temu.

Teraz sam zawodnik potwierdził, że umowa została już zawarta i wstąpił w szeregi amerykańskiego giganta. W jasny sposób dał też do zrozumienie, że nie interesują go żadne walki na przetarcie.

Zobaczmy, jednego z tych gości z dużej ligi, który kładzie mnie do snu. Chcę na początek najstraszniejszego dostępnego lekkiego. To 0 musi zniknąć! Kontrakt podpisany.

Gaethje ochoczo przystał też na sugestię, wedle której idealnymi rywalami byliby dla niego Edson Barboza, Michael Johnson lub Tony Ferguson, po krótkiej wyliczance wskazując na Brazylijczyka.

Eeny meeny miney moe (rymowanka dziecięca), mam nadzieję, że Barboza będzie pierwszy.

Następnie sam rzucił wyzwanie wspomnianej trójce, dorzucając też do listy Nate’a Diaza.

Walcząc ze mną w UFC, macie niemal z automatu $50k (bonusu).

Szanse na to, aby matchmakerzy UFC zestawili go z Fergusonem bądź Diazem, są jednak iluzoryczne, by nie rzec – zerowe. Również kandydatura Barbozy mimo wszystko nie jest szczególnie realna, bo Brazylijczyk mierzy zdecydowanie wyżej – w rewanż z Fergusonem.

Jednak Michale Johnson wydaje się pasować idealnie. Podobnie jak Gaethje, celuje w walkę w okolicach lipca, jest stójkowiczem, lubi się bić. Ich pojedynek byłby gwarancją ostrej jatki.

*****

Nate Diaz: „Bijcie się ze sobą, sku*wiele”

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button