„Jeśli Federację będzie na to stać…” – Kołecki otwarty na walki z De Friesem, Fordem i innymi

Mogący pochwalić się bilansem 2-0 pod sztandarem KSW Szymon Kołecki opowiedział o swoich dalszych planach sportowych.

W opublikowanej właśnie rozmowie z Tomaszem Sararą Szymon Kołecki w nieszczególnie zawoalowany sposób dał do zrozumienia, że z dużym prawdopodobieństwem do akcji powróci w sierpniu, krzyżując pięści z Łukaszem Jurkowskim w limicie kategorii ciężkiej.

Jak natomiast mający na koncie dziewięć walk w formule MMA – w tym osiem zwycięskich – Szymon Kołecki widzi swoją przyszłość w sporcie?

– Po każdej kolejnej walce analizuję okres przygotowań, przeciwnika, zastanawiam się, z kim mógłbym walczyć kolejną walkę, dostaję jakąś propozycję i analizuję, czy podejmuję kolejne przygotowania – powiedział. – Już tak na chłodno.

– Natomiast taki ogólny plan polega na tym, że do 40. roku życia chciałbym potrenować, popracować, później trochę zwolnić. Czyli jeszcze półtorej roku chciałbym – jeśli zdrowie pozwoli – powalczyć. Na dzień dzisiejszy skupiam się na tej najbliższej walce, a potem zobaczymy, co będzie.




Zapytany z kolei, czy sięgnięcie po tytuł mistrzowski kategorii ciężkiej KSW znajduje się na jego liście celów do zrealizowania, złoty i srebrny medalista olimpijski w podnoszeniu ciężarów zaprzeczył. Jego celem jest po prosty wygrywanie każdej kolejnej walki.

– Swoje cele sportowe już praktycznie zrealizowałem – stwierdził Szymon. – Teraz skupiam się na każdej kolejnej walce. Od tego z kim będę walczył, zależą moje warunki kontraktowe z Federacją. Już to mówiłem wielokrotnie. Jeżeli Federację będzie stać na to, żebym zawalczył z De Friesem, to zawalczę z De Friesem. Jeżeli będą chcieli, żebym zawalczył z, nie wiem, Martynem Fordem, to będę walczył z Martynem Fordem. Do poziomu trudności musi oczywiście być też dopasowany poziom finansowy.

Poproszony o analizę potencjalnej walki z zasiadającym na mistrzowskim tronie kategorii ciężkiej Philem De Friesem, Szymon Kołecki opowiedział, jak wyglądałby jego plan na taki pojedynek.



– Na pewno nie mógłbym dopuścić do tego, żeby De Fries mnie przewrócił, bo De Fries jest bardzo szczelny, będąc z góry i bardzo trudno wstać – powiedział. – Ma naprawdę dobry parter i ground and pound, poddania. Jest bardzo destrukcyjny.

– Nie jest za dobrym bokserem. Shtyrkov go znokautował. Shtyrkov to jest bardzo dobry Rosjanin, z którym walczył niedawno Michał Pasternak i dał bardzo dobrą, 3-rundową walkę. Natomiast De Fries został przez niego znokautowany bodajże w drugiej minucie.

– Boks w półdystansie byłby z nim zatem jakimś rozwiązaniem, ale nie można byłoby dać się sklinczować. Jest wysoki, dosyć silny fizycznie.




– Tak jak powiedziałem, gdyby warunki były ustalone, podjąłbym wyzwanie z każdym przeciwnikiem, ale myślę, że faworytem zdecydowanym byłby w tej walce De Fries.

Cała rozmowa poniżej:

Obstawiaj wszystkie walki UFC na PZBUK i odbierz cashback 200 PLN

*****

„Chciałem podać rękę, powiedział mi: spie*dalaj” – Okniński porównał zachowanie po walce Pudzianowskiego i Janikowskiego

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply