„Gdyby się tego uczył, byłby ścisłą czołówką w Polsce” – Kołecki wskazuje, czego zabrakło „Pudzianowi”

Szymon Kołecki opowiedział o aspektach siłowych w starciu z Mariuszem Pudzianowskim oraz pokusił się o wskazanie kluczowych luk w umiejętnościach byłego strongmana.

Gdy w 2009 roku przeniósł się do MMA, demolując w ledwie 44 sekundy niesłynącego jeszcze wówczas z poddawania walk Marcina Najmana, nie brakowało głosów sugerujących, że Mariusz Pudzianowski

– Narodziła się nowa wielka gwiazda wszechstylowej walki wręcz – krzyczał komentator Andrzej Janisz, gdy Pudzian celebrował zwycięstwo.

Dziś, ponad dekadę później, można przyznać, że rzeczywiście były strongman stał się wielką gwiazdą MMA – ale jednocześnie nigdy nie wspiął się na wyżyny sportowe w nowej dyscyplinie, zwycięskie walki przeplatając z przegranym. Jego bilans po dwudziestu stoczonych walkach wynosi 13-7.




Ostatni pogromca Mariusza Pudzianowskiego, Szymon Kołecki, który pokonał go w marcu ubiegłego roku, uważa jednak, że Pudzian miał predyspozycje do tego, aby zajść znacznie dalej.

– Uważam, że gdyby on umiał technicznie dużo więcej, to byłby bardzo dobrym zawodnikiem – powiedział podwójny medalista olimpijski w podnoszeniu ciężarów w rozmowie z Tomaszem Sararą. – Tu się zgodzę z tym, co mówi zawsze Mirek Okniński, że gdyby on od tego 2009 roku trenował u Mirka i chciał się uczyć przede wszystkim kontroli w parterze, klinczu pod siatką, to byłby bardzo dobrym zawodnikiem i na dużo wyższym poziomie.

– Natomiast myślę, że ten okres, kiedy te chęci do treningu były największe, trochę może przespał, może zlekceważył, może chciał coś innego trenować. Nie wiem, ale jestem przekonany, że gdyby go Mirek nauczył kontroli w parterze i kontroli pod siatką, to byłby o wiele, wiele lepszy. Byłby na pewno ścisłą czołówką w Polsce.

Zapytany z kolei o siłę byłego strongmana, Szymon Kołecki stwierdził, że nie był absolutnie zaskoczony w tym aspekcie.



– Miałem w okresie przygotowań bardzo mocnych zawodników – powiedział reprezentant Akademii Sportów Walki Wilanów. – Nawet miałem takiego kolegę, który trenuje trójbój siłowy i na etapie, kiedy ze mną robił przygotowania, on ponad 300 kg przysiadał, prawie 300 kg ciągnął, ważył 125 kg, był purpurowym pasem w jiu-jitsu, był kiedyś mistrzem Polski w amatorskim MMA w wadze ciężkiej. Chłopak, który i umiał, i był silny, był bardzo mocny.

– Tak sobie dobierałem przeciwników. Zresztą Mirek (Okniński) tak dobierał przeciwników. Miałem Kamila Mindę, który jest bardzo silny fizycznie, miałem Kevina Szaflarskiego, który jest bardzo mocny fizycznie. W zderzeniu potem z Mariuszem nie czułem jego siły. Uważam, że chłopaki na treningach – np. Kamil Minda fizycznie stawia większy opór, dlatego że jest bardzo silny, a jednocześnie jest techniczny. Podobnie jak Kevin Szaflarski.




– Natomiast Mariusz jest silny, ale on nie potrafi moim zdaniem tej siły technicznie wykorzystać. Uważam, że mógłby naprawdę dużo poprawić w wielu aspektach. Jak z nim walczyłem, to nawet były takie momenty, że czułem, że robi błędy. Widziałem, że robi błędy i to po prostu wykorzystywałem, żeby odwracać pozycję, żeby go obchodzić czy nie dać się stłamsić, przycisnąć czy wywrócić.

– A jeżeli się to wszystko robi siłą, to – jak powiedzieliśmy – ta siła się bardzo szybko kończy.

Cały wywiad poniżej:

Obstawiaj wszystkie walki UFC na PZBUK i odbierz cashback 200 PLN

*****

„Chciałem podać rękę, powiedział mi: spie*dalaj” – Okniński porównał zachowanie po walce Pudzianowskiego i Janikowskiego

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply