KSWPolskie MMA

Cudaczne organizacje muszą zmienić nazewnictwo? „Byłbym wtedy pierwszym, który by siedział w pierwszych rzędach i kibicował!”

Martin Lewandowski wziął pod lupę rynek cudacznych gal MMA w Polsce, wskazując ich największy mankament.




Współwłaściciel KSW Martin Lewandowski od dawien dawna nie ukrywa rezerwy, z jaką podchodzi do cudacznych gal MMA, które ostatnimi laty zalały nadwiślańską scenę.

Polski promotor przestrzega, że kiedyś może dojść do tragedii na takowych wydarzeniach, stanowczo sprzeciwiając się też, aby były one jakkolwiek kojarzone z mieszanymi sztukami walki.




Jakim zatem sposobem – skoro do całego zjawiska jest tak sceptycznie nastawiony – na galach KSW coraz częściej goszczą persony kojarzone właśnie z cudacznymi galami, zasiadając w pierwszych rzędach trybun? Czy ma na to jakikolwiek wpływ? O to Martin Lewandowski został zapytany w ostatniej odsłonie Oktagon Live.

– Oczywiście! – przytaknął bez zastanowienia Lewandowski. – Do mnie dzwonią i ja ich zapraszam, jak się odzywają i chcą. Przecież jest tam duży team. To jest być może jedyny taki plus, który widzę – że rzeczywiści młodzież, która zajmowała się czymś innym, nagle teraz częściej ląduje w gymach sportów walki, interesuje się prawdziwym MMA i tak dalej.

– I naprawdę dzwonią. Ja się z nimi witam, ja się z nimi kumpluje i tu nie ma w ogóle problemu. To jest co innego. Tu byśmy musieli w jakąś dyskusję wejść. Nie wiem, czy mi się chce to tłumaczyć.



– Dodam tylko tyle, że to wszystko, co się dzieje, jakby już przekracza pewne takie granice, które powodują, że wielu osobom miesza się w głowie, czym jest MMA. Ja od 18 lat uciekam od całej tej patologii, tego syfu, tych powiązań różnych dziwnych. I po prostu później przychodzisz do prezydenta miasta i prezydent miasta pyta: a czy ma pan coś wspólnego z tym lub z tamtym? Mówię: nie, panie prezydencie, to jest kompletnie inna liga. „Ja wiem, ale czy na pewno nie? Na pewno? Czy nie zawalczy nikt taki i śmaki?”. Nie! Ok.

– I po prostu po osiemnastu latach musisz się tłumaczyć…




Martin Lewandowski podkreślił, że najbardziej problematyczne w całym procederze jest dla niego właśnie wspomniane wyżej nazewnictwo, które stanowi pewnego rodzaju medialne spoiwo między KSW a cudacznymi galami.

– Nie powinno to się nazywać MMA – zastrzegł. – W ogóle nie powinno to być kojarzone z MMA. Jakaś dodatkowa formuła, którą można było jakkolwiek sobie nazwać i ja bym był pierwszym, który by siedział tam w pierwszych rzędach i kibicował. Ale nie jeżeli nazywamy coś MMA!

Cały wywiad poniżej.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button