UFC

Edson Barboza przed walką z Beneilem Dariushem: „To będzie wojna”

Edson Barboza opowiada o zbliżającej się walce z Beneilem Dariushem podczas gali UFC Fight Night 106.

Sklasyfikowany obecnie na 5. miejscu w rankingu kategorii lekkiej – wyżej nie znajdował się jeszcze nigdy – Edson Barboza już w sobotę stanie przed szansą przedarcia się jeszcze bliżej szczytu, mierząc się na gali UFC Fight Night 106 w Fortalezie ze zwycięskim w aż siedmiu z ostatnich ośmiu walk Beneilem Dariushem.

Brazylijczyk wygrał dwa ostatnie pojedynki, w pokonanym polu zostawiając byłego mistrza Anthony’ego Pettisa i byłego pretendenta Gilberta Melendeza. Obu pewnie wypunktował.

Im wyższy poziom rywali, tym trudniej o nokaut czy poddanie.

– powiedział w rozmowie z MMAJunkie.com Barboza.

Moi dwaj ostatni rywale byli jednymi z najlepszych zawodników na świecie. Mają bardzo niewiele porażek przez nokaut czy poddanie. Im bliżej szczytu, tym trudniej. Ale wszystkim, czego mi trzeba, jest jedna okazja. Jeśli będę miał tę okazję, wygra przed czasem – z każdym.




Pomimo tego że świetnie poukładany technicznie, Brazylijczyk często w oktagonie wdaje się w szalone wojny na wyniszczenie – w dużej mierze wywoływane zresztą przez jego rywali, którzy atakują niezwykle agresywnie, byle tylko nie walczyć przeciwko niemu w dystansie kickbokserskim. Tam bowiem Barboza stanowi największe zagrożenie z uwagi na szeroki wachlarz ciężkich kopnięć na każdej wysokości, którymi potrafi terroryzować przeciwników jak nikt inny.

Trudno spodziewać się, by Dariush – który słynie z agresji i wywierania presji – wyszedł do Brazylijczyka, akceptując ulubiony przez niego dystans kickbokserski. Poszuka przejścia do półdystansu, klinczu, obalenia.

Wiem, że to będzie wojna. Zawsze, gdy wchodzę do oktagonu, wszyscy wiedzą, że to będzie dobra walka – wojna.

– zapowiedział Junior.

Teraz nie będzie inaczej. Widzę siebie w roli zwycięzcy. Na koniec to moja ręka powędruje w górę. Oczywiście bardzo go szanuję. To doskonały zawodnik z doskonałego klubu. Ale wchodzę tam, aby zwyciężyć.

W swojej karierze w UFC Barboza bił się czterokrotnie na terenie Brazylii, zwyciężając trzy razy. Ostatniej wizyty w swoim rodzinnym kraju nie będzie jednak wspominał miło. W lutym 2015 roku nie był w stanie znaleźć sposobu na agresywny, bokserski styl Michaela Johnsona, przegrywając decyzją sędziowską.

Gdy drzwi klatki się zamkną, jestem tylko ja, mój rywal i sędzia. Nie ma znaczenia, w jakim miejscu na świecie się znajdujemy.

– powiedział 31-letni zawodnik.

Oczywiście walka w Brazylii jest inna. Mam nadzieję, że hala będzie wypełniona po brzegi i wszyscy będą dopingować z całych sił. Nie mam wątpliwości, że wszyscy na trybunach będą mnie wspierać w drodze do mojego zwycięstwa.

*****

Edson Barboza vs. Beneil Dariush na UFC Fight Night 107

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button