UFC

Dlaczego wziął walkę na dwa tygodnie przed galą w środku wojaży po Australii? Alex Pereira ujawnił, w jakich okolicznościach podchodzi do rewanżu z Jirim Prochazką na UFC 303!

Rozdający karty w wadze półciężkiej Alex Pereira opowiedział o okolicznościach, w jakich przystał na rewanż z Jirim Prochazką na UFC 303.

W zeszłym tygodniu doszło do roszady w walce wieczoru gali UFC 303 w Las Vegas. Z rozpiski skreślono starcie Conora McGregora z Michaelem Chandlerem – z powodu problemów zdrowotnych Irlandczyka – w zastępstwie zestawiając rewanżową konfrontację o pas wagi półciężkiej pomiędzy Alexem Pereirą i Jirim Prochazką.

Jak się okazuje, propozycja ze strony matchmakerów UFC dotarła do Brazylijczyka podczas jego eskapady na drugi koniec świata, do Australii.

– Conor doznał kontuzji – powiedział na swoim kanale YT Alex o okolicznościach, w jakich wszedł do gry na UFC 303. – Mam nadzieję, że to nic poważnego i szybko dojdzie do zdrowia i wróci.

– Wczoraj dostałem telefon od swojego menadżera. Chcieli, żebym wystąpi w walce wieczoru. Przedstawiłem swoją propozycję, odzwonił do mnie menadżer i przekazał wiadomość, że wszystko gra. Zaakceptowali moje warunki, więc ja jestem zadowolony, organizacja jest zadowolona, wszyscy są zadowoleni.

– Myślę, że fani też będą zadowoleni. Wiedzą, że gdy wchodzę do oktagonu, daję z siebie wszystko. Robię wszystko, aby dać dobre widowisko.

– Jestem teraz tutaj w Australii ósmy dzień z łącznie jedenastu. To było osiem dni pracy i treningu. Jeśli śledzicie mnie, to wiecie, że zawsze trenuję. Jestem gościem, który bardzo się temu oddaje. Potrafię oddzielać pracę od treningów.

– Wszystko układa się bardzo dobrze. Nie przestawałem trenować. Musiałem tylko zrobić sobie krótką przerwę z powodu palców u nogi po ostatniej walce. Teraz jestem zdrowy, gotowy do walki.

– Dla mnie to wielka szansa. Będę się cieszył tymi chwilami, będę się cieszył walką. Nie wyjdę tam, żeby ryzykować – wyjdę tam, żeby wygrać. Chcę dać dobre widowisko. Jak zawsze.

Poatan ostatni pojedynek stoczył nieco ponad miesiąc temu, nokautując w pierwszej rundzie Jamahala Hilla. Zdaje sobie sprawę, że wzięcie mistrzowskiej walki na nieco ponad dwa tygodnie przed galą to duże ryzyko, ale jest w pełni gotów na jego podjęcie.

– Oczywiście gdyby to wszystko było zaplanowane wcześniej, byłoby lepiej – powiedział. – Jasne, że to nie są wymarzone okoliczności, ale to dla mnie żadna nowość. Byłem już w podobnym położeniu.

– Pierwsza walka z Israelem (Adesanyą) w Chinach. Nikt o tym nie wiem, ale wtedy w ciągu miesiąca dwa razy podróżowałem do Chin. Dawałem wywiady, robiłem zdjęcia, a potem wyjechałem, żeby zaraz wrócić. To była jednak spokojna podróż. Pod kątem walki było to jednak skomplikowane. Wróciłem po trzydziestu dniach, musiałem ścinać wagę. A wtedy w kickboxingu to było 85 kilogramów. Leciałem do Chin z trzema przystankami. Bardzo mnie to wymęczyło. Dotarłem do Chin na ostatnią chwilę, aby zrobić wagę.

– Zrzuciłem jednak wagę, wypełniłem swoje obowiązki, wyszedłem i wygrałem. Nie jest to więc dla mnie nowość. Mam bardzo mocne nastawienie. Zdecydowałem się to zrobić i tego właśnie chcę, więc jedziemy.

Alex zdradził, że gdy otrzymał telefon z propozycją wejścia na zastępstwo, ważył tylko 103 kilogramy – wszystko dzięki nieustannym treningom. Brazylijczyk zapewnił, że cały czas dbał o formę, zdrowo się odżywiał.

Poatan przyznał natomiast, że po UFC 303 zamierza zrobić sobie nieco dłuższą, jak na swoje standardy, przerwę.

– Nie wiem, kiedy stoczę kolejną walkę, ale chcę też trochę odpocząć – powiedział. – Na stoczenie kolejnej walki będę miał czas do końca roku. Do grudnia. Listopada lub grudnia. Kto wie, może wrócę w Madison Square Garden. Bardzo dobrze się tam czuję.

– Mam czas. Miałem też pewne wątpliwości. Gdybym walczył w sierpniu, chciałem też stoczyć jeszcze jedną walkę przed końcem roku. Teraz jest to natomiast możliwe. Wierzę, że mogę teraz mogę tego dokonać, bo mam czas.

– Tak, rozmawialiśmy o walce w Australii w sierpniu (na UFC 305). Bardzo mi się to podobało. Widziałem, że ludzie tutaj o mnie dbają. Gdziekolwiek nie pójdę, ludzie proszą mnie o zdjęcia. To bardzo miłe.

– Któregoś dnia chcę więc tam wystąpić. Skoro nie dojdzie do tego teraz w sierpniu, to chcę tam walczyć w przyszłości. Wsparcie ludzi tutaj jest bezcenne.

Alex Pereira zdaje sobie sprawę, że Jiri Prochazka może być w nieco lepszym położeniu – bo pozostawał w spokojnym treningu, nie będąc w rozjazdach od kilku tygodni, a na szali nie kładzie pasa mistrzowskiego – ale nie ma to dla Brazylijczyka większego znaczenia.

– Jestem zawodowcem i wiem, co robię – powiedział Alex. – Teoretycznie, owszem, jest w lepszym położeniu. Nikt jednak nie wie, jak jest naprawdę. Nikt nigdy nie mówi o urazach.

– Podróże? Oczywiście, każdy to widzi, ale może jego sytuacja jest jeszcze gorsza niż moja. On też jednak wie, na co się pisze.

– Myślę, że podobnie jak ja, on też cieszy się, że pojawiła się szansa, którą chce wykorzystać. Myślę, że to dobre dla wszystkich. Dla mnie, dla Jiriego, dla organizacji.

Ten sondaż jest zakończony (od 21 dni).

Alex Pereira vs. Jiri Prochazka 2 - kto wygra?

Alex Pereira
73.63%
Jiri Prochazka
26.37%

Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z 3X ZAKŁADEM BEZ RYZYKA – KAŻDY DO 100 ZŁ

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Komentarze: 1

Dodaj komentarz

Back to top button