„Ciężko mi nawet wdać się z kolesiem w pyskówkę” – Jon Jones zniechęcony sytuacją w dywizji, walka z Francisem Ngannou „nieunikniona”

Rozdający karty w wadze półciężkiej Jon Jones opowiedział o potencjalnych starciach z Dominickiem Reysem i Francisem Ngannou.

Niewidzianemu w akcji od z trudem wywalczonego lipcowego zwycięstwa z Thiago Santosem mistrzowi wagi półciężkiej UFC Jonowi Jonesowi zebrało się na publiczne – za pośrednictwem Twittera – rozważania na temat dalszych kroków w swojej sportowej karierze.

Zobacz także: Weili Zhang nie jest zainteresowana walką z Joanną Jędrzejczyk

– Naprawdę nie jestem pewien, kiedy znów będę walczył – odpowiedział Jones fanowi pytającemu, czy powróci do akcji w grudniu lub styczniu. – Czuję, że nie mam nic do ugrania, pokonując Dominicka (Reyesa). Tak naprawdę podobnie podchodziłem do dwóch ostatnich rywali. Chcę super walki. Gdzie poznikały wszystkie duże nazwiska w wadze półciężkiej?

W dwóch ostatnich pojedynkach Bones pokonywał wspomnianego Thiago Santosa oraz Anthony’ego Smitha. Wcześniej, tj. w grudniu ubiegłego roku, ubił w rewanżowym starciu Alexandra Guastafssona.

– W walce z Gusem miałem coś do udowodnienia – napisał Jones. – Ale walki ze Smithem, Santosem, Dominickiem? Jest mi nawet ciężko wdać się w pyskówkę z tym ostatnim kolesiem. Wszyscy powtarzają te samy mdłe kawałki… Chcę walki, która wywołałaby we mnie ekscytację.

Na czele rajdu o oktagonowe usługi mistrza znajduje się obecnie wspomniany Dominick Reyes, który w piątek ubił przymierzanego do walki o złoto Chrisa Weidmana, tym samym odnosząc szóste z rzędu zwycięstwo.

Obstawiaj wszystkie walki UFC na PZBUK z bonusem 500 PLN na start

Dewastator zdążył w ostatnich dniach kilka razy ponowić wyzwanie pod adresem Bonesa, ale ten najwyraźniej podchodzi do tematu z dystansem.

– Czasami mam ochotę po prostu przeczekać i trenować przez najbliższe dwa lata, aby potem wrócić i rzucić wyzwanie najmocniejszemu półciężkiemu – napisał, zapytany o potencjalną emeryturę – Czy nie byłoby to szalone?

W ostatnich miesiącach Jon Jones regularnie podskubywał medialnie zasiadającego obecnie na tronie 185 funtów Israela Adesanyę, ale wobec zapowiedzi Nigeryjczyka o przejściu do kategorii półciężkiej dopiero w 2021 roku być może Amerykanin zdecyduje się na migrację do królewskiej dywizji? Tam natomiast nie brakuje oktagonowych fantazji na temat jego potencjalnego starcia z rozpędzonym trzema brutalnymi nokautami Francisem Ngannou.

– Czuję, że ta walka jest nieunikniona – napisał Jones w odpowiedzi na pytanie o zestawienie z Kameruńczykiem.




Być może jednak podejście mistrza zmieni zaplanowany na 2 listopada w Nowym Jorku pojedynek pomiędzy robiącym furorę w dywizji Johnnym Walkerem i również zwycięskim w trzech ostatnich potyczkach Coreyem Andersonem, którzy skrzyżują rękawice podczas gali UFC 244. Szczególnie zwycięstwo już teraz cieszącego się sporą popularnością Brazylijczyka mogłoby mocno wywindować go medialnie i sportowo.

*****

Przegląd bukmacherski #8 – UFC Singapur

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply