Analizy KSW 57: Borys Mańkowski vs. Artur Sowiński

Typowanie i analiza pojedynku Borysa Mańkowskiego z Arturem Sowińskim, do którego dojdzie podczas gali KSW 57.

Byli mistrzowie KSWBorys Mańkowski, który kiedyś zasiadał na tronie wagi półśredniej, i Artur Sowiński, który rozdawał karty w kategorii piórkowej – skrzyżują rękawice w bardzo ważnym dla układu sił w 70 kilogramach starciu w ramach łódzkiej gali KSW 57.

Czy rzeczywiście – oceniając po kursach bukmacherskich – starcie to może okazać się przysłowiowym spacerkiem dla wyraźnie faworyzowanego Diabła Tasmańskiego?

70,3 kg: Borys Mańkowski (21-8-1) vs. Artur Sowiński (21-11)

Jak walczą obaj zawodnicy? Otóż, jako że obaj są już w bojach mocno zaprawieni, rywalizując pod sztandarem KSW od dekady, zdążyliśmy poznać ich już bardzo dobrze.

Borys Mańkowski to wszechstronny zawodnik, który chętnie toczy walki zarówno w stójce, jak i w parterze, gdzie przenosi walkę za pomocą mocnych zapasów.

W obszarze stójkowym Diabeł Tasmański to przede wszystkim bokser. Bardzo mobilny bokser. Styl walki, jaki wypracował na nogach, jest w dużym stopniu pochodną jego niezachwycających – jak na kategorię półśrednią, w której przez wiele lat wojował – warunków fizycznych. Stając w szranki z większymi rywalami, Borys musiał znaleźć sposób na to, aby przedzierać się w zasięg swoich pięści. I znalazł! Poznaniak jest niezwykle mobilnym zawodnikiem, trudnym do czystego trafienia. Jego głowa i tułów pozostają w ciągłym ruchu. Hasa do lewej i prawej, do przodu i tyłu, obniża pozycję, podnosi ją.

Mańkowski chętnie dynamicznie skraca dystans z kombinacją ciosów, mieszając proste z sierpami i podbródkami. Nierzadko miesza też płaszczyzny ataku, uderzenia na głowę przeplatając z tymi na korpus. Cechuje go eksplozywność, dobry balans i szybkie ręce. Potrafi też sprawnie przepuszczać ciosy, odpowiadając kontrami – nierzadko w krótkich kombinacjach.

Borys nie jest gigantem, jeśli chodzi o kopnięcia, ale tu i ówdzie zaatakuje oponenta jakimś lowkingiem czy też okrężnie na korpus lub głowę, ewentualnie frontalnie. Czasami złoży krótką kombinację kickbokserską. Oddać mu też trzeba, że przeplata kopnięcia na różnych wysokościach, w ten sposób próbując zaskoczyć przeciwników – tj. kopnie lowkinga, by chwilę potem odpalić high kicka.

Diabeł Tasmański to także bardzo dobry zapaśnik i parterowiec. Obala na różne sposoby, ale najczęściej poprzez ostre zejścia do nóg. Z góry świetnie kontroluje swoich rywali, ale jest też bardzo aktywny – umiejętnie przedziera się do coraz dogodniejszych pozycji, próby poddań mieszając z uderzeniami.




Jak na jego tle wypada Artur Sowiński?

Otóż, Kornik jest w nieco większym stopniu specjalistą – tj. znacznie rzadziej szuka obaleń, preferując toczenie pojedynków w obszarze kickbokserskim, w którym czuje się najlepiej.

Na nogach radzionkowianin dysponuje bardzo bogatym arsenałem – nawet bogatszym od Borysa! Wszystko dlatego, że znacznie chętniej niż poznaniak odwołuje się do kopnięć oraz – co jeszcze istotniejsze – regularnie zmienia ustawienie, a to walcząc klasycznie, a to odwrotnie. Daje mu to oczywiście furę nowych możliwości, wprowadzając też zamieszanie w szeregi obronne rywala – bo ten musi szybko dostosować się do nowych zagrożeń wynikających ze zmiany ustawienia przez Artura.

Kornik nieco rzadziej aniżeli Diabeł Tasmański odwołuje się do kombinacji. Nigdy nie miał zresztą potrzeby, aby wpadać w półdystans i rozpuszczać pięści, bo na ogół to on był tym większym. Artur dobrze operuje prostymi z obu rąk, także na korpus. Potrafi łapać swoich oponentów na końcach swoich pięści – a zasięg ma solidny.

Jego stójkowa gra oparta jest na różnorodnych zmyłkach, kiwkach i przyruchach, którymi stara się wyprowadzić w pole przeciwnika, kamuflując ciosy i kopnięcia. Sowiński dobrze pracuje lewym sierpem – zarówno w kontrze, jak i przy inicjowaniu ataków.

Reprezentant Silesian Cage Club odpala kopnięcia z obu nóg – z obu ustawień i na wszystkich wysokościach. Chętnie przeplata frontalne kopnięcia z okrężnymi, w ten sposób zaskakując swoich rywali – vide chociażby nokaut na Viniciusie Bohrerze, którego najpierw wyprowadził w pole frontalem, potem kończąc okrężnym na głowę.

Radzionkowianin posiada solidna defensywę zapaśniczą. Nie jest może wirtuozem w parterze – ma co prawda na koncie aż siedem zwycięstw przez poddania, ale w ostatnich dziesięciu latach tylko raz skończył walkę w ten sposób – ale sam jest trudny do poddania.

Co stanie się, gdy Mańkowski i Sowiński staną naprzeciwko siebie w klatce?

Konfrontacja

Pytań wokół tego zestawienia jest bez liku. Kto będzie tutaj agresorem? Czy Kornik spróbuje wywrzeć większą niż zazwyczaj – bo sam nie jest jednak typem zawodnika in your face mothermother, nierzadko oddając pole – presję, mając na względzie, iż Borys Mańkowski nie czuje się wówczas komfortowo – vide walki z Roberto Soldiciem, Normanem Parkiem czy nawet Marcinem Wrzoskiem? Czy wystarczy mu narzędzi w stójce, aby zmusić poznaniaka do walki ze wstecznego, tłamsić go presją?

Czy ryzyko obaleń ze strony Mańkowskiego doprowadzi jednak do tego, iż Sowiński zmuszony będzie mocno ograniczyć swoje kopnięcia – a wiec bardzo istotny element swojej gry? Jak Borys odnajdzie się w realiach, w których nie będzie miał nad rywalem takiej przewagi szybkościowej, jaką cieszył się zazwyczaj, rywalizując w 77 kilogramach? Jak bardzo komplikować będzie mu życie nieustanne mieszanie ustawień przez Artura?

Czy zapaśniczy klincz Diabła Tasmańskiego okaże się skuteczny w starciu z tajskim Kornika? Czy radzionkowianinowi starczy siły i umiejętności, aby utrzymywać walkę na nogach, broniąc się przed próbami obaleń ze strony przeciwnika?



Czy ścinanie wagi do kategorii lekkiej odbije się na odporności Borysa Mańkowskiego? Artur Sowiński uderza mocniej od Marcina Wrzoska.

Wbrew własnym zapowiedziom Borys Mańkowski nie wyglądał na tytana kondycji w starciu z Polskim Zombie, ale z drugiej strony oddać mu jednak trzeba, że zniósł ten pojedynek lepiej niż słynący z żelaznej kondycji bydgoszczanin. Co do tego doprowadziło? Otóż, uderzenia na korpus! Od drugiej rundy Borys regularnie smagał Marcina ciosami i kopnięciami na doły, wyraźnie odbierając rywalowi tlen. Wcale nie zdziwię się, jeśli poszuka też tego rodzaju rozwiązania w starciu z wysokim i szczupłym Kornikiem.

Wcale jednak o rąbanie schabów Sowińskiego nie musi być łatwo. Radzionkowianin dobrze na ogół kontroluje bowiem dystans, podczas gdy Marcin Wrzosek to typ zawodnika niechętnie oddającego pole. Z drugiej jednak strony, jeśli Kornik wyjdzie do tej walki agresywniej niż zazwyczaj, nie tylko narazi się na skracanie dystansu z ciosami przez Borysa, ale też oczywiście na próby zapaśnicze.

Arturowi oddać natomiast trzeba, że w swoich stójkowych poczynaniach jest bardzo przebiegły i trudny do rozczytania. Potrafi świetnie ukrywać swoje prawdziwe intencje za kiwkami, przyruchami. Mając natomiast na uwadze nieco obniżoną pozycję, w jakiej na ogół walczy Mańkowski, nie sposób wykluczyć, że Sowiński znajdzie sposób, aby potraktować rywala jakimś frontalem.

Na pewno natomiast zawodnik z Radzionkowa będzie musiał uważać na zmienianie pozycji. Jeśli bowiem uczyni to, będąc zbyt blisko poznaniaka, może skończyć się to dla niego fatalnie – jak nikt Borys potrafi błyskawicznie skrócić dystans z ciosami. Dobrze widzieliśmy to w niedawnej klęsce Sebastiana Rajewskiego z Filipem Pejiciem, gdy Chorwat doskoczył do Polaka właśnie wtedy, gdy ten był najbardziej narażony na ataki – tj. w momencie zmiany ustawienia.

Powodzenia Borysowi mogą też przynieść w obszarze stójkowym lowkingi na wysokości łydki – swego czasu bardzo chętnie rąbał nimi Roberto Soldicia i nie zdziwię się, jeśli poszuka ich także w sobotę.

Typowanie

Kursy bukmacherskie tak wyraźnie faworyzujące Borysa Mańkowskiego uważam za przesadzone. Radzionkowianin posiada narzędzia, aby sprawić tutaj niespodziankę. Jego różnorodna kickbokserska gra i umiejętność walki z obu ustawień wespół z mocą, jakiej nabrał ostatnio w pięściach i kopnięciach – efekt dojrzałości, zaufania do własnych umiejętności i szlifów technicznych – stanowić mogą poważne zagrożenie dla Borysa Mańkowskiego. Szczególnie jeśli chodzi o kontrujący lewy sierpowy radzionkowianina, jego kopnięcia frontalne czy potencjalne kolana w kontrze na obalenia. Nie lekceważyłbym też łokci Artura w klinczu.

Pomimo jednak, że jestem bardzo daleki od skreślania Kornika i nawet brew mi nie drgnie, jeśli skończy ten pojedynek zwycięsko, to za minimalnie bardziej prawdopodobny scenariusz uważam ten, w którym to jednak ręka Diabła Tasmańskiego wędruje do góry.

O ile na papierze walka w dystansie kickbokserskim faworyzuje Artura, który posiada bogatszy arsenał długodystansowych narzędzi, to nie jestem pewien, czy będzie on w stanie utrzymać ją odpowiednio długo w tej płaszczyźnie. Mańkowski jest dynamiczny, silny i bardzo sprawny w obszarze zapaśniczym. O ile o przewrócenie Kornika wcale łatwo być nie musi – kilka razy świetnie wybronił się przed podejściami zapaśniczymi Normana Parke’a – to reprezentant Czerwonego Smoka może być w stanie skontrolować go w klinczu, tam wykorzystując swoją przewagę siły i techniki zapaśniczej. Długimi fragmentami był w stanie ustawiać sobie na siatce Marcina Wrzoska.

Wplatanie prób sprowadzeń do akcji stójkowych w wykonaniu Borysa może ograniczyć nie tylko agresję Artura w stójce – wydaje się, że wskazaną – ale też jego gotowość do wyprowadzania ataków – tj. aktywność. Jeśli natomiast Mańkowski sfinalizuje obalenie, nie powinien dać sobie zrobić krzywdy z góry. Na pewno jednak będzie musiał mieć się na baczności nawet z dominującej pozycji, bo Sowiński jest aktywny i kreatywny z pleców. Przesuwając jednak na górze akcenty z ofensywnych na kontrolne – jak chociażby uczynił to Parke – Mańkowski będzie w stanie utrzymać Kornika na dole, zaznaczając swoją przewagę.

Od strony kondycyjnej obaj zawodnicy wydają się stać na podobnym poziomie, co jednak może ulec zmianie, jeśli któryś zdoła z sukcesami zaprząc do działania ataki na korpus. Ostatnio, jak wspominałem, błysnął w tym aspekcie Borys.




Podsumowując, starcie to na papierze jest znacznie bliższe, aniżeli wynikałoby z mocno faworyzujących Borysa Mańkowskiego kursów bukmacherskich. Jednak wszechstronność poznaniaka – szczególnie pod kątem zapaśniczo-parterowym – oraz jego fizyczność zniwelują możliwą przewagę radzionkowianina w stójce, zapewniając Borysowy zwycięstwo na kartach sędziowskich.

Zwycięzca: Borys Mańkowski przez decyzję

Obstawiaj wszystkie walki UFC na PZBUK i odbierz cashback 200 PLN

*****

Koszulki Lowking.pl dostępne w sprzedaży!

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

3 Comments

  1. Kroganin

    17 grudnia 2020 at 13:44

    Kornik go połamie w dwie rundy. Postawię nawet pieniążek. Mańkowski ma watę w rękach i myślę że jeśli tego elementu nie poprawi Kornix go po prostu rozbije i TKO albo sub po TKO 2 runda jakaś 3 minuta.

  2. czungumangu

    17 grudnia 2020 at 16:50

    Kornik, ale wymyśliłeś sobie nick.

    Dajmy spokój, Mańkowski to zestawienie koszmar i zmora dla Sowińskiego.

    • janek33

      17 grudnia 2020 at 18:07

      Też tak pomyślałem od razu, patrząc na to, że Mańkowski walczył z Mamedem, Solidiciem (patrząc co ten zrobił z Materlą to Borys poradził sobie dobrze)to wydaje się, że Kornik to dużo mniejsze wyzwanie.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply