Marcin Tybura po zażartej walce ubija Luisa Henrique na UFC 209


Marcin Tybura dopisał do swojego rekordu kolejne zwycięstwo, w pokonanym polu na gali UFC 209 zostawiając Luisa Henrique.

Marcin Tybura (15-2) odniósł swoje drugie zwycięstwo z rzędu w oktagonie, podczas gali UFC 209 w Las Vegas pokonując przez techniczny nokaut w trzeciej rundzie Luisa Henrique (10-2).




Brazylijczyk już w pierwszej akcji poszukał obalenia, ale Tybura świetnie się wybronił. Znalazł się jednak z plecami na siatce, gdzie Henrique kontynuował próby zapaśnicze. Polak próbował odpowiadać krótkimi kolanami i łokciami, Brazylijczyk natomiast atakował pojedynczymi ciosami na korpus i głowę. Minęło półtorej minuty walki. Tybura próbował dystansować, rozpuszczać łokcie. Henrique tylko wciskał Polaka, ten atakował krótkimi ciosami. W końcu po dwóch minutach sędzia rozdzielił zawodników. Tybura trafił soczystym kopnięciem na korpus, ale Henrique odpowiedział obaleniem – nasz zawodnik zdołał jednak szybko wrócić na nogi, ale znów znalazł się na siatce wciskany tam przez rywala. Ten poszukał znów obalenia, ale Polak dobrze je skontrował, a potem przechwycił soczyste kolano Henrique, wycinając go i zajmując pozycję na górze.

Szybko utorował sobie drogę do półgardy, unieruchamiając przeciwnika pod siatką i tam kontrolując go i obijając. Henrique zdołał jednak na 40 sekund przed końcem rundy wstać, choć przyjął wówczas kilka dobrych ciosów. Przewrócił Tyburę pod siatką, atakując kilkoma uderzeniami, ale nasz zawodnik wstał, choć rundę skończył przyszpilony do ogrodzenia.

Na początku drugiej odsłony Tybura zaatakował kontrującym kolanem, ale Henrique przechwycił je i pomimo dobrej na początku obrony ze strony naszego zawodnika w końcu go przewrócił. Polak zdołał jednak wstać, ale ugrzązł pod siatką, atakowany kolanami na głowę przez Henrique. W końcu jednak wyprostował sylwetkę, ale nadal znajdował się na siatce. W końcu w połowie rundy sędzia przeniósł walkę na środek oktagonu, rozrywając klincz. Jednak już po pierwszej akcji – ataku bokserskim Tybury – Henrique ponownie przeniósł walkę pod siatkę, układając na niej Polaka. Sędzia ponaglał zawodników, a wkrótce znów ich rozdzielił. Na środku oktagonu Tybura trafił frontalnym kopnięciem na głowę, a pod Henrique ugięły się nogi – nasz zawodnik spróbował ponowić atak, ale znów wpadł w klincz, dając się uwięzić pod siatką. Pracował nad uwolnieniem się, ale niewiele z tego wynikało. W samej końcówce wreszcie dopiął swego i zdołał jeszcze trafić pojedynczym prostym. Obaj zawodnicy byli już potwornie zmęczeni.

Tybura już w pierwszej akcji ostatniej rundy zaatakował bardzo dobrze kolejnym frontalnym kopnięciem na głowę, dokładając potem serię ciosów. Część z nich doszła celu i pod Henrique ponownie ugięły się nogi.

Nasz zawodnik znów jednak zaatakował zbyt agresywnie i pojedynek znów przeniósł się do klinczu z naszym zawodnikiem plecami na siatce. Tam jednak Tybura kilka razy wypracował dystans, trafiając soczystymi łokciami. Sędzia w końcu jednak znów rozdzielił zawodników. Polak trafił ciosami, ale potem poszukał obalenia, omal nie wpadając w gilotynę. Zdołał się jednak wykaraskać, a potem walka przeniosła się do parteru z naszym zawodnikiem na górze. Tam zdobył szybko dosiad, rozpuścił ręce i ubił Brazylijczyka.

Dla polskiego zawodnika jest to drugie z rzędu zwycięstwo przez nokaut pod banderą amerykańskiego giganta.

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.


2 odpowiedzi na „Marcin Tybura po zażartej walce ubija Luisa Henrique na UFC 209

    


  1. […] Tybura zarobił łącznie $72 tys. za zwycięstwo z Luisem Henrique podczas gali UFC 209 Las Vegas, na co złożyło się $36 tys. podstawy oraz drugie tyle premii za […]






Dodaj komentarz na forum lub w polu poniżej (będzie również widoczny na forum)!


Nie jesteś zalogowany / zarejestrowany



Nie możesz pisać komentarzy



Wskazówka: Zaloguj się lub zarejestruj, by móc komentować i uzyskać wiele dodatkowych funkcjonalności!



    


  1. To był wyjątkowo kiepski występ Marcina... Naprawdę spodziewałem się o wiele więcej. Bezsensowne wpadanie w klincz, cofanie się na siatkę, bierność na tej siatce (tak, wiem, nie chciał się spompować) - tylko cardio lepsze go uratowało. Na plus ta lewa noga w stójce, na minus - młoty a la Valmir Lazaro.