Polskie MMAUFC

Marcin Tybura: „Arlovski ma słabą szczękę, ale trzeba go jeszcze w nią trafić”

Marcin Tybura opowiada o czerwcowej konfrontacji z Andreiem Arlovskim, do której dojdzie na singapurskiej gali UFC Fight Night 111.

Rozpędzony serią dwóch zwycięstw przez nokauty – najpierw prześlicznym kopnięciem na głowę ustrzelił Viktora Pestę, by następnie uderzeniami z góry skończyć Luisa HenriqueMarcin Tybura powróci do oktagonu 17 czerwca w singapurskim Kallang, gdzie podczas gali UFC Fight Night 111 skrzyżuje rękawice z byłym mistrzem i jednym z pionierów sportu Andreiem Arlovskim.

Białorusin nie ma ostatnio dobrej serii – przegrał bowiem cztery kolejne pojedynki i z Polakiem powalczy prawdopodobnie o kontynuowanie kariery pod banderą UFC. Okupuje jednak 8. miejsce w rankingu kategorii ciężkiej i jego pokonanie może zapewnić sklasyfikowanemu na 13. pozycji Tyburowi przedarcie się do czołowej dziesiątki – czego wcześniej nie dokonał w królewskiej kategorii UFC żaden polski zawodnik.

Jestem bardzo szczęśliwy, że to będzie właśnie Andrei Arlovski.

– powiedział Tybura w rozmowie z MMAnia.pl.

Chcieliśmy zawodnika z pierwszej dziesiątki. Trudno było starać się o kogoś z pierwszej piątki, bo większość tych zawodników pewnie by się nie zgodziła na walkę. Podejrzewam, że Andrei nie miał tu dużo do powiedzenia z wybieraniem zawodników, bo wiemy, jak jego sytuacja wygląda. Myślę, że jeśli ktoś z tej pierwszej dziesiątki miałby być najlepszy, to chyba on.

Bijący się zawodowo od 1999 roku Pitbull może i jest o włos od zwolnienia z organizacji, ale z drugiej strony – mierzył się ostatnimi czasy wyłącznie ze ścisłą czołówką kategorii ciężkiej – mistrzem Stipe Miocicem, byłym pretendentem Alistairem Overeemem, robiącym furorę Francisem Ngannou czy zaprawionym w bojach Joshem Barnettem.

I Tybura – który zanim wejdzie do oktagonu z Białorusinem, skrzyżuje bokserskie rękawice na gali charytatywnej z redaktorem naczelnym „Super Expressu” Sławomirem Jastrzębowskim – zdaje sobie doskonale sprawę, że lekceważenie Arlovskiego byłoby nie lada błędem.

Sam jego rekord pokazuje, że można go pokonać. Ale te wszystkie walki, które przegrywał, były z zawodnikami bardzo wysoko notowanymi. Nie jest młody, więc możliwe, że trochę ta głowa już nie ta, ale to ciągle jest mocny zawodnik.

– ocenił uniejowianin.

Myślę, że jego największym atutem w tej walce będzie kilkunastoletnie doświadczenie. Jego boks też będzie dużym zagrożeniem. Mocne ciosy. Z drugiej strony słaba szczęka, ale jeszcze trzeba go trafić na tę szczękę.

Jest rozpracowany, mamy jakiś plan. Powoli zaczynamy przygotowywać się typowo pod niego. Dużej tajemnicy możliwe, że nie będzie, jeżeli ktoś zna mój styl wcześniejszy – będzie wiedział, jak będę próbował ją rozwiązać.

Cały wywiad poniżej:

*****

Tony Ferguson do Nate’a Diaza: „Lękasz się, ku*wa, ziomek”

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button