„Bawiliśmy się w Yoela Romero” – Damian Janikowski po KSW 45


Damian Janikowski opowiedział o przegranym przez nokaut w pierwszej rundzie pojedynku z Michałem Materlą podczas gali KSW 45 w Londynie.

Swojego czwartego występu w MMA Damian Janikowski nie zaliczy do udanych. Zestawiony z zaprawionym w bojach weteranem i ikoną nadwiślańskiego MMA Michałem Materlą podczas gali KSW 45 w Londynie, wrocławianin nie miał wiele do powiedzenia, przegrywając przez nokaut w pierwszej rundzie.

Uwagę – i zaskoczenie – wzbudziły techniki, jakie brązowy medalista olimpijski w zapasach w stylu klasycznym zaprzęgał do działania, gustując przede wszystkim w latających kolanach, którymi zaatakował szczecinianina. Niestety dla Janikowskiego, nie przyniosły one żadnego efektu, a wręcz przyczyniły się do jego porażki, bo po jednej z takich próbo został posłany na deski soczystym prawym.

Jaki zatem był plan na walkę reprezentanta warszawskiego WCA Berkut Fight Team? O to po gali zapytano go w rozmowie z portalem WP Sportowe Fakty.

Cały czas gdzieś tam się rozwijamy i trener dostrzega we mnie rzeczy, które umiem, które mi się udają i które na przyszłość będą moimi kluczowymi akcjami.

– powiedział Damian.

Ale na dzień dzisiejszy bawiliśmy się w Yoela Romero, który tak naprawdę zaskakuje swoich przeciwników i nagle wybucha taką eksplozywnością i różnymi akcjami próbuje kończyć swoich przeciwników. Można powiedzieć, że taki był gameplan – żeby zrobić coś innego, coś, czego inni zawodnicy nie robią. O, zapomniałem backfista zrobić… I tak to miało wyglądać. Miałem jakimś takim ciosem trafić Michała, spróbować go podłączyć i w jakiś sposób doprowadzić tę walkę do nokautu.

Ale było, jak było. Były lżejsze, cięższe momenty. I moment zaskoczenia, w którym dostałem na brodę czysto, usiadłem i przegrałem walkę.




Przed walką z Materlą nie brakowało głosów, że pomimo trzech świetnych występów na otwarcie kariery MMA jest to dla Janikowskiego za wcześnie. Sam zawodnik pomimo porażki nie podziela tych opinii.

Nie jest to za wcześnie.

– stwierdził.

Pomimo tego, że nie mam na tyle doświadczenia i umiejętności stricte i bokserskich, i samego zachowania w klatce, uważam się za dobrego zawodnika. Przede wszystkim walczy serce i charakter. Dużo ludzi o Michale mówi, że walczy sercem i charakterem – i po tym poznaje się bardzo dobrych zawodników. I ja twierdzę tak samo. Jest starszy, doświadczony, szacun. Ma tych walk przerobionych dużo więcej i wie, jak zachować się w kryzysowych sytuacjach, widzi, jak wykorzystać i kiedy wykorzystać to, co robi dobrze, ale ja wychodzę, ja się biję. Nieważne, kto to jest, podejmuję rękawice. Normalne wyzwanie sportowe.

W innych wywiadach

*****

Święte oburzenie, honor Khabiba, klasa Conora – rzecz o drace po UFC 229

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.






Dodaj komentarz na forum lub w polu poniżej (będzie również widoczny na forum)!


Nie jesteś zalogowany / zarejestrowany



Nie możesz pisać komentarzy



Wskazówka: Zaloguj się lub zarejestruj, by móc komentować i uzyskać wiele dodatkowych funkcjonalności!



    


  1. "Miałem jakimś takim ciosem trafić Michała, spróbować go podłączyć i w jakiś sposób doprowadzić tę walkę do nokautu."

    Aż dziw bierze, że trener zaakceptował taki plan dla zawodowego zawodnika...

     

    "Ale na dzień dzisiejszy bawiliśmy się w Yoela Romero"

    nie widziałem podobieństwa