UFC

Wyniki UFC 225: Robert Whittaker w dreszczowcu wypunktował Yoela Romero

Po wojnie totalnej Robert Whittaker pokonał Yoela Romero w daniu głównym gali UFC 225, która odbyła się w Chicago.

W nieprawdopodobnej walce wieczoru gali UFC 225 w Chicago, na szali której nie znalazł się pas mistrzowski, Robert Whittaker (20-4) pokonał niejednogłośną decyzją Yoela Romero (13-3).

Już pierwszą akcją Whittaker spróbował okopać kolano Romero, rewanżując mu się za pierwszą walkę. Klasycznie ustawiony Kubańczyk stał niemalże nieruchomo za podwójną gardą, czając się na kontry. Nowozelandczyk regularnie ostrzeliwał go kopnięciami na kolano, tu i ówdzie szukając też drogi do przedarcia się przez gardę rywala. Kilka razy mocno zdzielił wykroczną nogę Żołnierza Boga, makabrycznie wyginając jego kolano. Romero odpowiedział soczystym lewym sierpem w kontrze, ale Whittaker szybko doszedł do siebie. Kubańczyk nadal czaił się za podwójną gardą, zbierając na gardę większość ciosów. W końcu sam zaatakował kopnięciem na kolano. Szybko jednak wrócił do swojej taktyki chowania się za podwójną gardą. Nowozelandczyk atakował ciosami, kopał na kolano, na korpus i na głowę. Jego uderzenia nie wchodziły jednak czysto – ale był bardzo aktywny. Kubańczyk upodobał sobie ataki frontalnymi kopnięciami na korpus młodziana. W końcówce Whittaker zaatakował ciosami na korpus, Romero poszukał obrotowego backfista – ale bez powodzenia.

Na otwarcie drugiej rundy Whittaker zdzielił Romero soczystym kopnięciem na kolano, ale Kubańczyk odpowiedział dwoma, które wydawały się sprawić mistrzowi sporo problemów. Szybko obaj powrócili do swoich taktyk – Romero schował się za podwójną gardą, czając się na rozstrzygające uderzenia w krótkich zrywach, a Whittaker kontynuował okopywanie rywala, szukając też przedarcia się przez jego gardę z ciosami. Po jednej z akcji młodzian okrutnie rozbił prawe oko Romero, kompletnie je zamykając. Kubańczyk odrobinę podkręcił tempo, zdając sobie być może sprawę, że lekarz nie wypuści go do trzeciej rundy – ale Nowozelandczyk pozostawał czujny. Żołnierz Boga poszukał obalenia, ale zostało ono doskonale wybronione przez Whittakera.

Robert na początku trzeciej rundy trafił dwoma potężnymi kopnięciami na kolano, okrutnie wyginając nogę Yoela. Kubańczyk podkręcił jednak tempo i w końcu zaskoczył rywala potężnym prawym, po którym Nowozelandczyk zachwiał się na nogach, chaotycznie cofając się na siatkę. Yoel ruszył za nim z pełnym impetem, szukając skończenia – ale nie był w stanie dosięgnąć Nowozelandczyka rozstrzygającym uderzeniem. Ba, Whittaker zdzielił go krótkimi łokciami, mocno nim wstrząsając! Obaj byli już okrutnie wycieńczeni, mocując się w klinczu. Romero zebrał siły na jeszcze jeden zryw, ponownie mocno naruszając Whittakera, ale ten z czasem zachwiał przeciwnikiem potężnym kopnięciem na głowę, które weszło czysto – Żołnierz Boga tylko jednak lekko się zachwiał, od razu przechodząc do ofensywy. W końcówce znów przycisnął, dosięgając rywala kilkoma ciosami.

Czwartą rundę lepiej rozpoczął Whittaker, który wydawał się mieć znacznie więcej sił. Ustawił przeciwnika pod siatką, tam atakując kopnięciami na kolano i szybkimi prostymi. Trafił jednak przypadkowo w krocze Kubańczyka, który wykorzystał dwie minuty, żeby złapać oddech. Po wznowieniu Nowozelandczyk od razu przeszedł do działania, atakując kolano rywala i starając się ustawić go sobie pod swoje firmowe kopnięcie wykroczną nogą na głowę. W końcu Romero zaczął walczyć agresywniej, kilka razy dosięgając rywala ciosami. Nadal to jednak Whittaker pozostawał aktywniejszy – atakował kopnięciami na wszystkich poziomach, ciosami na głowę i korpus oraz łokciami w klinczu. Końcówka należała jednak zdecydowanie do Kubańczyka, który dwa razy mocno naruszył Whittakera w kontrach. Złapawszy równowagę, Nowozelandczyk salwował się ucieczką, a Romero nie miał sił, żeby go dopaść.

Standardowo na otwarcie rundy – tym razem ostatniej – Whittaker zdzielił kolano rywala. Po jednym z kolejnych kopnięć zainkasował jednak srogą kontrę, po której zmuszony był się cofnąć. Romero zaatakował ostrzej, podkręcił tempo, zaczął wywierać presję. Jego ciosy zaczęły dochodzić, aż w końcu potężnym prawym posłał ledwie żywego Whittakera na deski. Rzucił się za nim z dobitką i wydawało się, że jest o jedno dobre uderzenie od uśpienia Nowozelandczyka. Ten jednak pokazał nieprawdopodobne serce do walki i niebywałą odporność – zainkasował jeszcze masę uderzeń, ale cały czas walczył o poprawienie pozycji, nie pozwalając sędziemu na przerwanie. Kubańczyk z czasem stracił siły, przez kilkadziesiąt sekund trzymając tylko rywala i nie znajdując sił ani miejsca do ataku.

Ostatecznie sędziowie wskazali niejednogłośnie na Roberta Whittakera w stosunku 48-47, 48-47, 47-48.

*****

UFC 225: Whittaker vs. Romero II – wyniki i relacja

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button