UFC

„Widzę mnóstwo luk” – Alex Pereira uważa Seana Stricklanda za najłatwiejszego z dotychczasowych rywali w UFC

Wyborny kickbokser Alex Pereira opowiedział o okolicznościach zestawienia walki z Seanem Stricklandem i odpowiedział na krytykę tego zestawienia.




Rozprawiwszy się kilka tygodni temu z Bruno Silvą – w ramach gali UFC 272 rozbił krajana na pełnym dystansie, szlifując swój bilans w oktagonie amerykańskiego giganta do 2-0 – Alex Pereira zaprosił w tany Jareda Cannoniera. Ostatecznie starcia tego nie dostał – Killa Gorilla najprawdopodobniej stanie teraz do mistrzowskiej walki z Israelem Adesanyą – ale… Wyszykowano dla niego czwartego w rankingu wagi średniej Seana Stricklanda.

Jak do tego doszło?

– Są pewne sprawy, o których nie mogę mówić – stwierdził w wywiadzie udzielony Super Lutas. – To trochę skomplikowane. To nadal trochę temat zakulisowy.

– Gdy po ostatniej walce rzuciłem to wyzwanie (Jaredowi Cannonierowi), wielu ludzi mnie krytykowało, wielu tego nie rozumiało, ale wiemy dokładnie, co robimy. Jestem prowadzony bardzo dobrze. Tyle. To było nic. Nie boję się wyzywać do walki gościa, który ma się teraz bić o pas.

– Uważam, że postąpiłem słusznie. Pokazałem, że nie gadam na darmo. Nic więc dziwnego, że zestawili mnie teraz z czwartym gościem z rankingu.




Pereira powiedział, że nie proponowano mu nikogo innego z rankingu – otrzymał tylko ofertę walki ze Stricklandem, którą zaakceptował. Do pojedynku dojdzie 30 lipca w ramach gali UFC 277.

– Myślę, że to też korzystne dla niego – powiedział o Tarzanie Brazylijczyk. – Jest czwarty w rankingu, ale nie jest kolejnym pretendentem. Wydaje mi się, że dostrzega ten cały zgiełk medialny wokół mnie. Może więc podchodzi do tego na takiej zasadzie, że jak pokona mnie, to dostanie walkę o pas, więc mu to pasuje.

– Ryzyko jest zawsze. Może ja go pokonam, a może on pokona mnie. Nie dowiemy się tego do 30 lipca.

Do UFC Alex Pereira przechodził jako utytułowany kickbokser, który dwukrotnie pokonał dzierżącego obecnie złoto 185 funtów Israela Adesanyi. Dlatego między innymi z rezerwą odnosi się do pojawiających się tu i ówdzie głosów, wedle których nie zasłużył na walkę z przeciwnikiem ze ścisłej czołówki wagi średniej.

– Ludzie chyba zapominają, czego dokonałem poza UFC, poza MMA – powiedział. – Mistrzostwo dwóch kategorii wagowych… A mówimy o Glory – największej organizacji kickbokserskiej.

– Wielu innych zawodników MMA było olimpijskimi mistrzami i mogą to wykorzystywać, więc dlaczego swoich osiągnięć nie mogę wykorzystywać ja? Wykorzystać doświadczenie z kickboxingu. Myślę, że ma to duże znaczenie, a do tego dochodzą te dwa zwycięstwa, jakie mam nad mistrzem UFC. Musimy wziąć to pod uwagę, nie możemy o tym zapomnieć.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

W udzielonych niedawno wywiadach Sean Strickland stwierdził, że ekscytuje go starcie z Alexem Pereirą, który stanowi pewnego rodzaju niewiadomą. Zapowiedział też – prawdopodobnie żartobliwie, choć w jego przypadku nigdy nie wiadomo – że jeśli w stójce zostanie trafiony przez Brazylijczyka mocnym ciosem, pójdzie z nim w parter, aby tam go umęczać.

Jak natomiast Pereira postrzega Stricklanda?

– To mocny gość – powiedział. – Ma sześć zwycięstw z rzędu. Albo siedem. Chyba sześć. Nie jest to więc byle kto. Gość ma doświadczenie. Stoczył wiele walk. Dwadzieścia pięć, o ile się nie mylę.

– Widzę jednak wiele błędów w jego grze. Wiele luk, które idealnie komponują się z moim stylem walki.




– Różni ludzie mogą to źle zrozumieć, ale biorąc pod uwagę moje atuty, to gdyby dali mi do wyboru Greka (Andreasa Michailidisa), Blindado i Stricklanda… Gdyby postawili tych trzech i powiedzieli: „Alex, wybierz jednego z nich, który będzie najbardziej pasował ci na debiut”, wskazałbym Stricklanda”.

– Poczekałbym z Blindado i Adreasem na później, gdy złapię trochę więcej doświadczenia. Wskazałbym więc Stricklanda. Rozumiesz? Nie mówię przez to, że gość jest słaby, ale chodzi o te trzy potencjalne opcje.

– Walka to walka – kontynuował, zapytany o swoje przewidywania. – Nie wiem, co się wydarzy. Muszę myśleć o wielu aspektach i zobaczyć, co uda się zrobić.

– To przeciwnik, który daje mi okazję na świetny występ, świetną walkę. Wszystko może się jednak wydarzyć. Zawsze podchodzę do walki z takim nastawieniem. Możesz wygrać albo przegrać. Wolałbym oczywiście skończyć z uniesioną ręką.




– Widzę w jego grze mnóstwo luk. Oczywiście gość uderza mocno i tak dalej… Jak Blindado. Oglądałem kilka jego walk, ale nie skupiam się za bardzo na oglądaniu walk rywali. Wolę oglądać wywiady, żeby zobaczyć, jak gość myśli.

– Nie chodzi nawet o to, jak gość walczy, ale jak myśli. Uważam, że to dla mnie korzystniejsze. Widzę, jak skonstruowana jest jego głowa i w jaki sposób myśli. Zawsze tak było i dobrze na tym wychodziłem.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Komentarze: 1

Dodaj komentarz

Back to top button