UFC

UFC on ABC 5: Emmett vs. Topuria – wyniki i relacja z gali z udziałem Mateusza Rębeckiego od 17:30

Wyniki i relacja z gali UFC on ABC 5: Emmett vs. Topuria, która odbyła się w Jacksonville.

W walce wieczoru cierpliwy i metodyczny ale morderczo skuteczny Ilia Topuria (14-0) rozbił na pełnym dystansie twardego jak skała Josha Emmetta (18-4). Pełna relacja z pojedynku – tutaj.


W co-main evencie gali Maycee Barber (13-2) po krwawej, wyniszczającej walce ubiła w drugiej rundzie Amandę Ribas (11-5).


Starcie Justina Tafy (6-3) z Austenem Lanem (12-3) trwało tylko 29 sekund. Lane przypadkowo wpakował palce w oczy Tafy, uniemożliwiając rywalowi kontynuowanie walki. Sędzia zinterpretował faul jako przypadkowy, uznając walkę za nieodbytą.


David Onama (11-2) w świetnym stylu znokautował w drugiej rundzie faworyzowanego Gabriela Santosa (10-2). Pełna relacja z walki – tutaj.


W starciu otwierającym kartę główną Brendan Allen (22-5) pokonał Bruno Silvę (23-9) przez poddanie w pierwszej rundzie. Pełna relacja – tutaj.





Neil Magny (28-10) po lichej walce – toczonej głównie w klinczu – niejednogłośnie wypunktował Philipa Rowe (10-4) w stosunku 2 x 29-28, 28-29.


W pierwszej odsłonie walki Randy’ego Browna (16-5) z Wellingtonem Turmanem (18-6) Jamajczyk prezentował się lepiej, wielokrotnie dosięgając Brazylijczyka ciosami prostymi. Z czasem jednak Turman doszedł do głosu, terroryzując Browna potężnymi lowkingami. Rundę pierwszą Brown zamknął jednak świetnym obaleniem.

Druga runda do najbardziej widowiskowych nie należała. Toczona była głównie w klinczu, gdzie Jamajczyk długimi fragmentami kontrolował Brazylijczyka. Ofensywy z żadnej strony wiele jednak nie było.

Także w trzeciej odsłonie nie brakowało walki w klinczu, ale tym razem to Turman radził sobie zdecydowanie lepiej. Zdzielił Browna kilkoma świetnymi łokciami, mocno rozbijając mu twarz.

Sędziowie jednogłośnie orzekli w stosunku 3 x 29-28 o zwycięstwie Randy’ego Browna. Powrócił on tym samym na zwycięskie tory po porażce z Jackiem Dellą Maddaleną. Dla Wellingtona Turmana była to druga z rzędu przegrana.


Kapitalnie usposobiony Mateusz Rębecki (18-1) zarąbał lowkingami Loika Radzhabova (17-5-1), kończąc Tadżyka w drugiej rundzie. Pełna relacja z walki – tutaj.


Pierwsza runda walki Zhalgasa Zhumagulova (14-9) z debiutującym w oktagonie Joshuą Vanem (8-1) była nieco badawcza. Kazach był nieco aktywniejszy, notując też kilka obaleń. Van nie dawał sobie zrobić większej krzywdy.

W drugiej odsłonie ledwie 21-letni Birmańczyk mocno podkręcił tempo, prezentując zdecydowaną wyższość pięściarską – kapitalnie korzystał między innymi z lewego prostego. W pewnym momencie okrutnie naruszył nawet Zhumagulova, zamykając go na ogrodzeniu, gdzie rozpuścił uderzenie. Sobie tylko znanym sposobem Kazach przetrwał tę kanonadę, później nawet odpowiadając własnymi uderzeniami.

W ostatnich pięciu minutach Zhumagulov starał się nacierać, szukając swoich szans – i wielokrotnie dosięgnął Vana. Ten jednak nie pozostawał mu dłużny, będąc wyraźnie precyzyjniejszym, szybszym i lepiej dysponowanym kondycyjnie.

Sędziowie jednogłośni jednak nie byli – wskazali na debiutanta w stosunku 2 x 29-28, 28-29.


Od pierwszych sekund pojedynku Trevora Peeka (8-1) z Chepe Mariscalim (14-6) obaj zawodnicy zabrali się do roboty, kompletnie nie kalkulując – próbowali nawzajem pourywać sobie głowy. Mariscal w pewnym momencie naruszył Peeka kolanem na głowę, ale ten odpowiedział wysokim kopnięciem. Mariscal był jednak skuteczniejszy zapaśniczo, kilka razy efektownie ciskając rywalem o deski. Raz nawet zaszedł mu w parterze zaszedł mu za plecy, szukając duszenia, ale charakterny Peek przetrwał.

W stójce Trevor podkręcił tempo, uruchamiając w końcu swoje firmowe młoty. Mariscal odpowiedział jednak ciosami, następnie ponownie z dziecinną łatwością ciskając rywalem o deski.




W drugiej odsłonie walka długimi fragmentami toczyła się w parterze, gdzie Mariscal prezentował się lepiej, kilka razy z dziecinną łatwością przewracając rywala. Peek wydawał się już mocno zmęczony. Nadal tu i ówdzie rozpuszczał cepy, sygnalizując je skrętem ciała na dwie sekundy przed atakiem.

Od szalonych wymian zaczęła się trzecia runda. Wyprowadzanymi z wysokości ud weselniakami Peek próbował urwać Mariscaliemu głowę i zmasakrować korpus. Tu i ówdzie trafiał, ale zainkasował też sporo potężnych kontr, po których sobie tylko znanym sposobem ustał na nogach. Mariscali – pomimo iż również wydawał się zmęczony – wyraźnie górował nad rywalem technicznie, wielokrotnie karcąc jego ultra-ofensywne zapędy ciosami. W ostatnich sekundach zawodnicy wdali się w szalone wymiany.

Zwycięstwo padło oczywiście łupem Chepe Mariscaliego w stosunku 3 x 30-27.


Od początku walki z Jamallem Emmersem (19-6) Jack Jenkins (11-2) wywierał metodyczną presję, zmuszając Amerykanina do krążenia przy ogrodzeniu. Skupiał się głównie na kopnięciach na korpus i lowkingach – z powodzeniem. Emmers odgryzał się kombinacjami ciosów, też tu i ówdzie notując sukcesy, przede wszystkim pod kątem prostych i haków na korpus. Jenkins nadal jednak skutecznie obijał nogę i korpus Amerykanina. Zdarzyło mu się nawet grzmotnąć rywala kopnięciami na głowę.

W drugiej odsłonie Australijczyk nadal świetnie pracował lowkingami i kopnięciami na korpus, ale tym razem Amerykanin dobrze odgryzał się długimi ciosami na korpus i głowę, nierzadko w kombinacjach. W końcówce rundy obaj zawodnicy trafili dobrymi uderzeniami. W ostatnich sekundach Jenkins sfinalizował obalenie, zachodząc rywalowi za plecy, ale ten zdołał odwrócić pozycję, uruchamiając jeszcze uderzenia z góry.

Ostatnia runda toczyła się przede wszystkim w płaszczyźnie zapaśniczej – z inicjatywy Amerykanina. Emmers długimi fragmentami kontrolował rywala z góry, szukając okolicznościowo uderzeń. Nie mogąc się wydostać, podobnymi starał się odgryzać Jenkins.

Sędziowie nie byli jednogłośni. Wskazali na Jacka Jenkinsa w stosunku 2 x 29-28, 27-30.


Pierwsze runda otwierającej galę walki pomiędzy Codym Brundagem (8-5) i Sedriquesem Dumasem (8-1) toczyła się niemal wyłącznie w parterze. Brundage szybko obalił Dumasa, ale połakomił się na gilotynę, kończąc na plecach, gdzie spędził kilka minut, okolicznościowo obijany. Z czasem był bliski odwrócenia pozycji, ale znów poszukał gilotyny – i ponownie oddał dogodną pozycję, inkasując kilka uderzeń z góry.



W drugiej odsłonie Brundage spróbował obalenia, ale zostało ono z łatwością wybronione. Dumas rozdawał wyraźnie karty w walce na chwyty – trafiał krótkimi ciosami, szukał poddań – podczas gdy Brundage w zasadzie tylko się bronił, jakby mentalnie złamany.

Brundage wyszedł do ostatniej rundy z mocnym postanowieniem poprawy. Trafił cepem, zamknął Dumasa na ogrodzeniu, obalił go. Jednak w kotle zapaśniczym znów poszukał gilotyny. Tym razem zapiął ją ciaśniej niż poprzednio, ale i tak Dumas wydostał się bez większych problemów. Brundage skończył na plecach. Z tej pozycji nie był w stanie niczego wypracować, zresztą nawet szczególnie się nie starał.

Werdykt był formalnością. Sędziowie wskazali jednogłośnie w stosunku 2 x 30-27, 29-28 na odnoszącego pierwsze zwycięstwo w oktagonie UFC Sedriquesa Dumasa. Dla Cody’ego Brundage’a była to trzecia przegrana z rzędu.





Wyniki UFC on ABC 5

Walka wieczoru

145 lb: Ilia Topuria (14-0) pok. Josha Emmetta (18-4) jednogłośną decyzją (50-44, 50-42, 49-45)

Co-main event

125 lb: Maycee Barber (13-2) pok. Amandę Ribas (11-5) przez TKO (ciosy), R2, 3:42

Karta główna

265 lb: Justin Tafa (6-3) vs. Austen Lane (12-3) – no contest (nieintencjonalny faul – palce w oczy – Lane’a), R1, 0:29
145 lb: David Onama (11-2) pok. Gabriela Santosa (10-2) przez KO (ciosy), R2, 4:13
185 lb: Brendan Allen (22-5) pok. Bruno Silvę (23-9) przez poddanie (RNC), R1, 4:39

Karta wstępna

170 lb: Neil Magny (28-10) pok. Philipa Rowe (10-4) niejednogłośną decyzją (2 x 29-28, 28-29)
170 lb: Randy Brown (17-5) pok. Wellingtona Turmana (18-7) jednogłośną decyzją (3 x 29-28)
155 lb: Mateusz Rębecki (18-1) pok. Loika Radzhabova (17-5-1) przez TKO (lewy sierp i lowkingi), R2, 2:36
115 lb: Tabatha Ricci (9-1) pok. Gillian Robertson (12-8) jednogłośną decyzją (2 x 29-28. 30-27)
125 lb: Joshua Van (8-1) pok. Zhalgasa Zhumagulova (14-9) niejednogłośną decyzją (2 x 29-28, 28-29)
155 lb: Chepe Mariscal (14-6) pok. Trevora Peeka (8-1) jednogłośną decyzją (3 x 30-27)
145 lb: Jack Jenkins (12-2) pok. Jamalla Emmersa (19-7) niejednogłośną decyzją (2 x 29-28, 27-30)
185 lb: Sedriques Dumas (8-1) pok. Cody’ego Brundage’a (8-5) jednogłośną decyzją (2 x 30-27, 29-28)

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie z 3X ZAKŁADEM BEZ RYZYKA – DO 100, 200 i 300 ZŁ

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button