
UFC Noche: Silva vs. Delgado – wyniki na żywo i relacja
Wyniki i relacja na żywo z gali UFC Fight Night: Silva vs. Delgado, która odbyła się w Glendale w stanie Arizona.
W walce wieczoru Jean Silva (18-3) zaliczył na początku deski, ale później złapał rytm walki i w rundzie trzeciej skończył Jose Delgado (12-3). Pełna relacja z pojedynku – tutaj.
Nie brakowało szalonych i ostrych wymian w pierwszej rundzie co-main eventu pomiędzy Brandonem Moreno (24-10-2) i Josephem Moralesem (14-3). Obaj zawodnicy mieli swoje dobre momenty, ale wydawało się, że to Morales trafiał częściej. Amerykanin wplatał też w swoje poczynania okolicznościowe frontale na głowę, finalizując też obalenie.
Podobnie wyglądała druga odsłona. Była bardzo wyrównana. Morales trafiał głównie podbródkami i kolanami, gdy Moreno obniżał pozycję. Meksykanin najczęściej dosięgał rywala prostymi. Wydawało się, że Moreno był odrobinę skuteczniejszy.
W rundzie trzeciej Meksykanin był agresywniejszy. W stójce obaj mieli co prawda swoje momenty, ale Moreno przewrócił w pewnym momencie Amerykanina, trzymając go do końca walki na plecach. Morales pracował co prawda łokciami z pleców, ale tu i ówdzie inkasował uderzenia z góry od Moreno.
Sędziowie wskazali niejednogłośnie na Brandona Moreno w stosunku 2 x 30-27, 28-29.
Tommy McMillen (12-0) po pełnej szalonych zwrotów akcji wojnie na wyniszczenie pokonał Marwana Rahikiego (9-1). Pełna relacja z walki – tutaj.
Nie stwierdzono fajerwerków – delikatnie rzecz ujmując – w pierwszej rundzie walki Waldo Cortesa-Acosty (17-4) z Curtisem Blaydesem (20-6). Reprezentant Dominikany wybronił próbę obalenia na początku, a potem przez kilka minut walka toczyła się w stójce, gdzie wiało nudą. Cortes-Acosta był nieco skuteczniejszy, trafiając kilkoma jabami. W końcówce rundy Blaydes sfinalizował obalenie, ale z góry praktycznie nic nie zrobił.
Niewiele od pierwszej różniła się runda druga. Blaydes sfinalizował na początku obalenie, przez kilkadziesiąt sekund męcząc Cortesa-Acostę w parterze i klinczu. Później walka wróciła na nogi, gdzie nikt tempa nie forsował, delikatnie rzecz ujmując. Obaj zawodnicy zanotowali kilka dobrych uderzeń. Wydawało się, że odrobinę skuteczniejszy był reprezentant Dominikany.
Nie odbiegała trzecia odsłona od dwóch poprzednich. W stójce Curtis trafiał częściej lowkingami, Waldo ciosami. Raz nawet zawodnik z Dominikany zachwiał Amerykaninem, ale oddał też jedno obalenie. Celnych uderzeń było jak na lekarstwo.
Wiktoria padła łupem Curtisa Blaydesa w stosunku 3 x 29-28.
David Martinez (15-1) był skuteczniejszy od debiutującego w wadze koguciej Dana Ige (19-12) w pierwszej rundzie walki otwierającej kartę główną. Regularnie mieszający ustawienie Meksykanin dobrze kontrolował dystans, hasając do boków. Był też szybszy, najwięcej sukcesów notując pod kątem lowkingów. Raz dobrym krosem wytrącił też z równowagi Hawajczyka.
Także w rundzie drugiej, która porywającym widowiskiem nie była, Martinez był skuteczniejszy. Trafiał głównie lowkingami, polował na kopnięcia na głowę, odpalał krótkie kombinacje, mieszając ciosy na dół z tymi na górę. Wielu ostrych wymian nie stwierdzono. Długimi fragmentami zawodnicy szachowali się kiwkami, nie grzesząc aktywnością.
Runda trzecia była podobna. Ige miał swoje dobre momenty, trafiając prawymi, ale miał problemy z namierzeniem ruchliwego Martineza, a sam zaliczył na moment deski, grzmotnięty w kontrze. Na trybunach fani demonstrowali swoje niezadowolenie gwizdami.
Werdykt był formalnością. Sędziowie wskazali jednogłośnie na Davida Martineza w stosunku 2 x 30-27, 29-28. Meksykanin wyśrubował w ten sposób swój bilans w UFC do 4-0.
Dan Ige doznał trzeciej porażki z rzędu i piątej w ostatnich sześciu występach.
Początek wyróżnionej walki karty głównej pomiędzy Timem Elliottem (22-14-1) i Edgarem Chairezem (14-7) należał zdecydowanie do Meksykanina, który kilka razy szybkimi prostymi – szczególnie krosem – wstrząsnął Amerykaninem. Ten jednak ustał bomby rywala, a później przejął stery walki w swoje ręce, trafiając częściej i mocniej. Raz nawet prawie posłał Chaireza na deski mocnym lewym. Końcówkę rundy spędził na górze, okładając Meksykanina.
W rundzie drugiej Chairez uszkodził dwukrotnie kolano Elliottowi, ale nie był w stanie okiełznać morderczych żądzy, nadziewając się na kontrujące obalenia. W rezultacie sporo czasu spędził na plecach, gdzie próbował pracować łokciami, czając się na poddania, ale też inkasował sporo krótkich uderzeń. Dwukrotnie Meksykanin trafił palcami w oczy Amerykanina, ale sędzia Jason Herzog tego nie dostrzegł.
Mocno porozbijany i zakrwawiony wyszedł do trzeciej odsłony Chairez. W stójce ponownie zdzielił Elliotta morderczymi kopnięciami na kolano, ale Amerykanin broni nie złożył. W stójce obaj zawodnicy mieli swoje momenty. Wydawało się, że mocniej trafiał Chairez, ale Elliott na ogień odpowiadał ogniem, notując też kilka obaleń.
Sędziowie wskazali na skreślanego przed walką 39-letniego Tima Elliotta w stosunku 3 x 29-28.
Ignacio Bahamondes (18-7) i Muslim Salikhov (22-7) postawili na efektowne techniki – głównie obrotowe – w pierwszej rundzie walki. Debiutujący w wadze półśredniej Chilijczyk był agresywniejszy i skuteczniejszy, przede wszystkim pod kątem ciosów prostych, także kontrujących krosów. Polował też na obrotówki, raz trafiając soczystym obrotowym backfistem. Salikhov z kolei czaił się na lewe sierpowe oraz własne obrotówki, zarówno na korpus, jak i na głowę – z pewnymi sukcesami. Popisał się srogim obrotowym łokciem, ale szybko zainkasował mocne ciosy w odpowiedzi.
Druga runda wyglądała podobnie. Bahamondes pozostawał aktywniejszy i agresywniejszy. Dystansował kopnięciami na kolano, trafiał prostymi, polował na kopnięcia na głowę z mańkuta. Salikhov poszukiwał rozstrzygających uderzeń, nie grzesząc szczególnie aktywnością. Kilka razy Rosjanin przewrócił co prawda Bahamondesa, ale płacił za to inkasowaniem kopnięć na głowę. W samej końcówce rundy drugiej Chilijczyk mocno naruszył Salikhova lewym, rzucając się potem do skończenia, ale Rosjanin przetrwał.
W trzeciej odsłonie obaj zawodnicy mieli swoje momenty. Nawet jednak jeżeli Bahamondes inkasował mocne sierpy od Salikhova, niewiele sobie z nich robił, będąc aktywniejszym. Kopał na wszystkich poziomach, trafiał prostymi. Został co prawda dwa razy przewrócony, ale z pleców rąbał łokciami jak zły.
Werdykt był formalnością. Sędziowie wskazali jednogłośnie na Ignacio Bahamondesa w stosunku 2 x 30-27, 29-28. Tym samym Chilijczyk udanie zadebiutował w 170 funtach, powracając na zwycięskie tory po dwóch porażkach.
Dla Muslima Salikhova była to druga przegrana z rzędu.
Yousri Belgaroui (11-3) rozbił i w końcówce rundy pierwszej znokautował Djordena Santosa (11-4). Pełna relacja z pojedynku – tutaj.
Tommy Gantt (13-0) skontrolował w klinczu i w trzeciej rundzie poddał Drakkara Klose (16-4-1). Pełna relacja z walki – tutaj.
Rafa Garcia (19-5) starał się w pierwszej rundzie wywierać presję, przedzierając się w półdystans, ale większy Rongzhu (29-6) nieźle kontrolował dystans, dosięgając Meksykanina prostymi czy podbródkami. Swoje momenty miał też jednak Garcia, który na koniec sfinalizował obalenia, dosięgając rywala kilkoma uderzeniami.
Także w drugiej odsłonie Chińczyk był aktywniejszy i skuteczniejszy, proste i podbródki przeplatając z kopnięciami na wszystkich poziomach. Stosował też sporo kiwek, zmyłek i przeyruchów, będąc mobilniejszym i dobrze broniąc się przed obaleniami rywala. Garcia próbował zrobić z walki bijatykę – z pewnymi sukcesami – ale w dystansie inkasował więcej uderzeń. Był też mocno porozbijajny i zakrwawiony na twarzy.
Spróbował podkręcić tempo walki w trzeciej odsłonie Meksykanin, kilka razy mocno dosięgając Chińczyka. Ten jednak nadal trafiał częściej, dobrze powstrzymując okolicznościowe próby zapaśnicze Garcii. Wyraźnie już zmęczeni, chwilami zawodnicy wdawali się w ostre, szalone wymiany. Na twarzy Meksykanina było znacznie więcej obrażeń.
Sędziowie orzekli jednogłośnie w stosunku 3 x 29-28 na konto Rongzhu. Dla Chińczyka była to czwarta wygrana z rzędu.
Seria trzech zwycięstw Rafy Garcii dobiegła końca.
Spektakularnie z UFC przywitał się Sean King III (7-0), który w 36 sekund morderczym slamem znokautował Jessiego Rosasa (8-2). Pełna relacja i nagranie nokautu – tutaj.
Wyniki UFC Noche: Silva vs. Delgado
Walka wieczoru
145 lb: Jean Silva (18-3) pok. Jose Delgado (12-3) przez poddanie (RNC), R3, 2:57
Co-main event
125 lb: Brandon Moreno (24-10-2) pok. Josepha Moralesa (14-3) niejednogłośną decyzją (2 x 30-27, 29-28)
Karta główna
145 lb: Tommy McMillen (12-0) pok. Marwana Rahikiego (9-1) jednogłośną decyzją (2 x 29-28, 29-27)
125 lb: Alexa Grasso (18-5-1) pok. Manon Fiorot (13-3) jednogłośną decyzją (3 x 29-28)
265 lb: Curtis Blaydes (20-6) pok. Waldo Cortesa-Acostę (17-4) jednogłośną decyzją (3 x 29-28)
135 lb: David Martinez (15-1) pok. Dana Ige (19-12) jednogłośną decyzją (2 x 30-27, 29-28)
Karta wstępna
125 lb: Tim Elliott (22-14-1) pok. Edgara Chaireza (14-7) jednogłośną decyzją (3 x 29-28)
170 lb: Ignacio Bahamondes (18-7) pok. Muslima Salikhova (22-7) jednogłośną decyzją (2 x 30-27, 29-28)
185 lb: Yousri Belgaroui (11-3) pok. Djordena Santosa (11-4) przez KO (prawy overhand), R1, 4:25
155 lb: Tommy Gantt (13-0) pok. Drakkara Klose (16-4-1) przez poddanie (odwrotny trójkąt), R3, 2:46
155 lb: Rongzhu (29-6) pok. Rafę Garcię (19-5) jednogłośną decyzją (3 x 29-28)
145 lb: Sean King III (7-0) pok. Jessiego Rosasa (8-2) przez KO (slam), R1, 0:36
125 lb: Regina Tarin (9-0) pok. JJ Aldrich (15-8) jednogłośną decyzją (3 x 29-28)
Lowking ma Discorda! Dołącz do naszej społeczności!
Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START
Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.








