UFC

UFC 279: Diaz vs. Ferguson – wyniki, relacja i najlepsze akcje od 00:00

Wyniki i relacja na żywo z gali UFC 279: Diaz vs. Ferguson, która odbyła się w Las Vegas.

W walce wieczoru Nate Diaz (21-13) poddał Tony’ego Fergusona (25-8) w czwartej rundzie. Pełna relacja z pojedynku – tutaj.

W co-main evencie gali Khamzat Chimaev (12-0) sponiewierał i poddał w pierwszej rundzie Kevina Hollanda (23-8). Pełna relacja z walki – tutaj.




Odwrotnie ustawiony Daniel Rodriguez (17-2) rozpoczął walkę z Jingliangiem Li (19-8) agresywniej, czając się na proste i kopnięcia na korpus. Z czasem jednak Chińczyk zaczął odpowiadać podobnymi, kilka razy trafiając middlekickiem. Li szukał też ostrych kombinacji pięściarskich, ale Rodriguez większości z nich unikał dobrą pracą na nogach. Amerykanin dobrze pracował jabem na korpus, ale Chińczyk odpowiadał lowkingami i kopnięciami na kolano. Walka w pierwszej rundzie była wyrównana.

Przez większość drugiej rundy Rodriguez prezentował się lepiej, będąc skuteczniejszym – świetnie pracował prawym prostym, ochoczo też kopiąc na nogi rywala. To jednak Chińczyk trafił mocniejszymi uderzeniami, prawym sierpem w kontrze na lowkinga wstrząsając nawet na moment Amerykaninem. W ostatnich sekundach Li przewrócił Rodrigueza.

Trzecia runda była podobna. D-Rod wywierał presję, dobrze pracując prawym prostym i niskimi kopnięciami. Li odpowiadał sierpami i lowkingami. Wydawało się, że jednak Rodriguez był nieco aktywniejszy i skuteczniejszy.

Sędziowie wskazali niejednogłośnie w stosunku 2 x 29-28, 28-29 na Daniela Rodrigueza, który odniósł tym samym czwarte zwycięstwo z rzędu. Jego bilans w UFC wynosi 7-1.

Irene Aldana (14-6) w niecodzienny sposób – bo kopnięciem z pleców na wątrobę – znokautowała w trzeciej rundzie. Macy Chiasson (8-3).

W starciu otwierającym kartę główną Johnny Walker (19-7) pokonał faworyzowanego Iona Cutelabę (16-8-1). Pełna relacja – tutaj.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Przez pierwsze dwie minuty walki z Julianem Erosą (28-9) Hakeem Dawodu (13-3-1) prezentował się lepiej, będąc taktycznym i technicznym. Chętnie kąsał rywala lowkingami przy każdej nadarzającej się okazji. Jednak z czasem Erosa zdołał doprowadzić do kilku wymian w półdystansie, trafiając Kanadyjczyka bardzo mocnymi ciosami – głównie podbródkami. Dawodu chwilami wręcz chwiał się na nogach, do narożnika schodząc w kiepskim stanie.

Jednak początek drugiej odsłony należał do Kanadyjczyka, który zaczął dobrze korzystać z lewego prostego. Jednak z czasem Erosa przeniósł walkę do parteru, zachodząc rywalowi za plecy. Stamtąd okładał go krótkimi uderzeniami, polując na poddanie.

W trzeciej odsłonie Kanadyjczyk nie był w stanie odwrócić losów walki. Notował pewne sukcesy na nogach, ale Erosa nie ustępował mu ani na krok. Potem Amerykanin przeniósł walkę do parteru, zachodząc od razu Kanadyjczykowi za plecy, skąd mocno go porozbijał.

Werdykt był formalnością. Sędziowie wskazali zgodnie w stosunku 3 x 30-27 na odnoszącego trzecie zwycięstwo z rzędu Juliana Erosę.

Jailton Almeida (17-2) zdominował i w pierwszej rundzie poddał Antona Turkalja (8-1). Pełna relacja z walki – tutaj.



Denis Tiuliulin (11-6) od początku walki z Jamiem Pickettem (13-8) wywierał metodyczną presję, szukając ostrych wymian. Amerykanin nieźle co prawda opędzał się od Rosjanina, kąsając go prostymi i kopnięciami, ale presja ze strony Tiuliulina nie malała. Wydawało się, że Rosjanin powoli przełamuje Picketta, w poczynania którego wdawało się coraz więcej chaosu. Rosjanin wybronił się też przed wszystkimi podejściami zapaśniczymi Amerykanina.

Od początku drugiej rundy Tiuliulin ruszył do huraganowych ataków, zmuszając płochliwego Picketta do chaotycznego poddawania pola. Niewiele robił sobie z ciosów i kopnięć, którymi próbował opędzać się od niego Amerykanin. Rosjanin trafił przypadkowym kopnięciem w krocze rywala, za co został ukarany odjęciem punktu.

Po wznowieniu pojedynku Denis zaatakował z werwą, dosięgając rywala srogimi łokciami z klinczu. Pickett przetrwał jednak nawałnicę i wrócił na nogi. Obaj zawodnicy byli już wyczerpani, ale tom charakterny Rosjanin nadal nacierał. Ponownie wpadł w klincz, gdzie łokciami i kolanami posłał Picketta na deski. Amerykanin przybrał pozycję embrionalną, chroniąc tylko głowę przed uderzeniami rywala. Widząc to, sędzia przerwał zawody.

Rosjanin powrócił tym samym na zwycięskie tory po przegranym debiucie – wziętym w zastępstwie – z Aliaskhabem Khizrievem.

Od początku pojedynku otwierającego kartę wstępną Jake Collier (13-8) i Chris Barnett (23-8) wdali się w ostre wymiany, niemiłosiernie się okładając. Collier okrutnie zachwiał Barnettem, mocno go rozbijając i będąc bliskim skończenia walki. Barnett przetrwał jednak piekielnie trudne chwile, z czasem notując nawet kilka dobrych uderzeń.

Tempo walki nieco spadło. Collier przewrócił Barnetta, trafiając od razu do dosiadu. Później zaszedł rywalowi za plecy, rozciągając go na brzuchu i będąc bliskim skończenia walki. Barnett przetrwał, a potem wybronił się jeszcze przed duszeniem.

Kalkulacji nie było też w drugiej rundzie. Zawodnicy od razu ruszyli na siebie jak wściekłe psy, wdając się w chaotyczne wymiany. Collier poszukał haczenia z klinczu, ale Barnett cofnął nogę, podczas gdy Collier wylądował na dole. Barnett rzucił się na niego, okładając go niemiłosiernie uderzeniami przed kilkadziesiąt sekund. Collier próbował wrócić na nogi, wydostać się z fatalnej pozycji, ale nie był w stanie – sędzia przerwał zawody.

Chris Barnett powrócił tym samym na zwycięskie tory po porażce z Martinem Budayem. Dla Jake’a Colliera była to druga przegrana z rzędu.

Pierwsza runda starcia Chada Anheligera (12-6) z Heili Alatengiem (16-8-2) należała zdecydowanie do tego ostatniego. Agresywnie nastawiony choć w swoich poczynaniach wyrachowany Mongoł kilka razy okrutnie zachwiał Kanadyjczykiem, mocno go rozbijając przede wszystkim lewym sierpem. Dołożył też kilka srogich lowkingów na wysokości łydki. Anheliger miotał się niepewnie przy ogrodzeniu, choć, owszem, kilka celnych kontr zaliczył.

W drugiej odsłonie Kanadyjczyk zaprezentował się znacznie lepiej, ale jego celne uderzenia nie robiły na Mongole większego wrażenia. Alateng nie pozostawał zresztą Anheligerowi dłużny.

Ostatnie pięć minut również należało do Mongoła, który do wplótł do swojej gry także obalenia, będąc nadal skuteczniejszym w szermierce na pięści i kopnięcia.

Werdykt był formalnością. Wszyscy sędziowie wskazali na odnoszącego drugie kolejne zwycięstwo Heili Alatenga w stosunku 3 x 30-27.




Pierwsza runda otwierającej galę walki pomiędzy Darianem Weeksem (5-3) i Yohanem Lainesse (9-1) – toczona wyłącznie w stójce – była wyrównana. Weeks był agresywniejszy, ale Lainesse potraktował go kilkoma soczystymi uderzeniami.

W drugiej odsłonie Amerykanin nieco podkręcił tempo, będąc aktywniejszy. Wplótł też do swoich poczynań próby zapaśnicze, choć defensywa przed obaleniami Kanadyjczyka wyglądała bardzo dobrze. W stójce Lainesse walczył jednak zachowawczo, a chwilami wręcz bojaźliwie. Jego aktywność pozostawiała wiele do życzenia.

Trzecia runda była wyrównana. Obaj zawodnicy mieli swoje momenty. Lainesse nieco się przebudził względem pierwszej rundy, choć to nadal Weeks był stroną atakującą.

Sędziowie wskazali niejednogłośnie na Yohana Lainesse w stosunku 2 x 29-28, 28-29.




Wyniki UFC 279

Walka wieczoru

170 lb: Nate Diaz (21-13) pok. Tony’ego Fergusona (25-8) przez poddanie (gilotyna), R4, 2:52

Co-main event

180 lb: Khamzat Chimaev (12-0) pok. Kevina Hollanda (23-8) przez poddanie (brabo), R1, 2:13

Karta główna

180 lb: Daniel Rodriguez (17-2) pok. Jinglianga Li (19-8) niejednogłośną decyzją (2 x 29-28, 28-29)
140 lb: Irene Aldana (14-6) pok. Macy Chiasson (8-3) przez TKO (upkick na wątrobę), R3, 2:21
205 lb: Johnny Walker (19-7) pok. Iona Cutelabę (16-8-1) przez poddanie (RNC), R1, 4:37

Karta wstępna

145 lb: Julian Erosa (28-9) pok. Hakeema Dawodu (13-3-1) jednogłośną decyzją (3 x 30-27)
220 lb: Jailton Almeida (17-2) pok. Antona Turkalja (8-1) przez poddanie (RNC), R1, 4:27
185 lb: Denis Tiuliulin (11-6) pok. Jamiego Picketta (13-8) przez TKO (łokcie, kolana, uderzenia), R2, 4:52
265 lb: Chris Barnett (23-8) pok. Jake Colliera (13-8) przez TKO (GNP), R2, 2:24

Karta UFC Fight Pass

145 lb: Norma Dumont (8-2) pok. Danyelle Wolf (1-1) jednogłośną decyzją (2 x 30-27, 30-26)
135 lb: Heili Alateng (16-8-2) pok. Chada Anheligera (12-6) jednogłośną decyzją (3 x 30-27)
115 lb: Elise Reed (6-2) pok. Melissę Martinez (7-1) jednogłośną decyzją (3 x 29-28)
170 lb: Yohan Lainesse (9-1) pok. Dariana Weeksa (5-3) niejednogłośną decyzją (2 x 29-28, 28-29)

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button